WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 19 Maj, 2011

By odnowić oblicze ziemi… (1/4) – Lech Makowiecki

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

By odnowić oblicze ziemi… (1/4) – Lech Makowiecki – gośćmi programu byli: Lech Makowiecki, Maciej Szemelowski – program prowadziła: Gabriela Gawron

(2/4): http://www.youtube.com/watch?v=4QUsdZwf4bg
(3/4): http://www.youtube.com/watch?v=IfjZGMIC4zY
(4/4): http://www.youtube.com/watch?v=3tO4wAgE_p4

http://www.zayazd.pl

Posted in POLECAM, Wywiady | Leave a Comment »

Ks. Piotr Pawlukiewicz – Na miasteczku studenckim w Krakowie

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

http://gloria.tv/?media=158728

Posted in Ks. Piotr Pawlukiewicz, Religia | Leave a Comment »

UNICI

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

Parafia unicka pw. św. Nikity w Kostomłotach

Jedyna na świecie neounicka  parafia. Wybudowana w 1631 r. jako unicka. Po likwidacji unii w 1875 roku przemianowana na prawosławną, a w 1927 roku erygowana jako świątynia katolicka obrządku bizantyjsko-słowiańskiego, czyli neounickiego. Jest to budowla drewniana, jednonawowa, konstrukcji zrębowej, oszalowana z dachem dwuspadowym z wieżyczką, kryty blachą. Zwiedzając cerkiew warto zwrócić uwagę na ikonę patrona św. Nikity, która powstała w roku budowy świątyni. Równie cenna jest ikona Bogurodzicy z Dzieciątkiem i ikona Chrystusa Pantokratora. Latem 1998 roku do Kostomłot przywieziono część relikwii błogosławionych Męczenników unickich z Pratulina. Tym samym cerkiew stała się Sanktuarium Unitów Podlaskich odwiedzany przez liczne pielgrzymki wiernych. Mieści się przy nim Centrum Ekumeniczne.

Unitami lub zwyczajowo uniatami na Podlasiu nazywano tak tych, którzy należeli do Kościoła greckokatolickiego, powstałego na wschodnich terenach Rzeczypospolitej w wyniku unii między Kościołem rzymskokatolickim a Kościołem prawosławnym w 1596 r. (Nazwa unici używana jest głównie w odniesieniu do ziem, które po rozbiorach znalazły się pod panowaniem rosyjskim. Bardziej rozpowszechniona jest nazwa grekokatolicy, wprowadzona w 1774 roku przez Marię Teresę na ziemiach włączonych do zaboru austriackiego.) Unici uznawali dogmaty katolickie oraz zwierzchnictwo papieża, lecz utrzymywali zwyczaje i formy liturgiczne obrządku wschodniego. W związku z tym, że w wieku XVI duża część szlachty ruskiej w Rzeczypospolitej bardzo szybko się spolonizowała i przeszła do Kościoła rzymskokatolickiego, unitami byli przede wszystkim chłopi.

Unici w liturgii używali języka starocerkiewnosłowiańskiego, przyjmowali komunię pod dwiema postaciami. Posługiwali się kalendarzem juliańskim. Duchownych unickich nie obowiązywał celibat. Unia Brzeska z roku 1596 od samego początku budziła zarówno obawy, jak i nadzieje. Dla biskupów prawosławnych ze wschodnich ziem Rzeczypospolitej stwarzała szansę odrodzenia moralnego zarówno wiernych, jak i duchowieństwa. Dla Rzymu była oznaką, że jedność w Kościele jest możliwa, dla rządzących stwarzała możliwość większego związania z Koroną i polonizację wschodnich rejonów państwa. Przeciwnikiem Unii był Prawosławny Patriarchat Moskiewski i carowie rosyjscy. Po podziale chrześcijaństwa w XI w. na Kościół wschodni i zachodni to właśnie Unia Brzeska, obok wzorowanej na niej unii z Ungwar na Węgrzech, okazała się najtrwalszą próbą ponownego zjednoczenia chrześcijan.

Rozkwit Kościoła unickiego nastąpił pod koniec wieku XVII. W połowie XVIII w. na terenie Rzeczypospolitej znajdowało się już 8 biskupstw unickich i ponad 4,5 mln wiernych. (Prawosławnych w tym czasie było 0,5 mln) . W okresie tym Kościół unicki podlegał przeobrażeniom, które zbliżyły go i bardziej związały z Kościołem rzymskokatolickim. Dużą rolę odegrał w tym procesie greckokatolicki zakon bazylianów. W cerkwiach unickich pojawiły się organy i ołtarze Wprowadzono różaniec, koronki, godzinki i drogi krzyżowe. Tak jak w kościołach rzymskokatolickich zaczęto używać monstrancji, chorągwi, sztandarów, feretronów i dzwonków. W ciągu XVIII w. nastąpiło niemal całkowite wyparcie (w sprawach urzędowych) języka ruskiego przez język polski. W języku polskim głoszone były kazania oraz odprawiane modlitwy przejęte z obrządku łacińskiego.

Po rozbiorach w zaborze rosyjskim znalazło się ok. 2,5 mln unitów. Tutaj władze od razu przystąpiły do likwidacji Kościoła unickiego. Najszybciej zlikwidowały go na Ukrainie. Dokonało się to już w roku 1794 w wyniku popartej represjami misji prawosławnej. Ostateczna rozprawa z unią na terenach wcielonych do Rosji nastąpiła za panowania cara Mikołaja I. W 1839 r. spisany został tzw. Soborowy akt, w którym biskupi uniccy prosili cara o przyłączenie do Cerkwi prawosławnej. Likwidacji Kościoła unickiego na ziemiach litewsko-ruskich dokonało zatem wyższe duchowieństwo unickie, które było uległe władzom i przez nie wspomagane. Nie obyło się bez oporu wiernych. Jednak był on niewspółmiernie mały z tym, na jaki władze rosyjskie miały napotkać w ostatniej diecezji unickiej, która utrzymała się po 1839 roku. Była nim licząca 223 tysiące wiernych diecezja chełmska obejmująca Podlasie, Lubelszczyznę i Augustowskie. Z największą, wręcz heroiczną determinacją przed przejściem na prawosławie bronili się unici na Podlasiu. W roku 1863 było ich 103 tysiące.

Likwidacja unii na Podlasiu nastąpiła po upadku powstania styczniowego i wiązała się z równoczesnym ostrym atakiem władz carskich na Kościół rzymskokatolicki uważany przez władze za ostoję polskości. Działania te były zarazem częścią szerokiej akcji rusyfikacji ziem polskich. Duchowieństwo rzymskokatolickie naraziło się rosyjskiemu zaborcy czynnym poparciem, jakiego udzieliło styczniowemu zrywowi niepodległościowemu. Represje wobec Kościoła rzymskokatolickiego miały na celu ograniczenie jego wpływów na społeczeństwo polskie oraz osłabienie wsparcia udzielanego unitom. W 1864 r. skasowano klasztory zakonne, w tym podlaski ośrodek życia religijnego i narodowego klasztor oo. Paulinów w Leśnej Podlaskiej. W rok później skonfiskowano dobra kościelne likwidując tym samym niezależność ekonomiczną Kościoła rzymskokatolickiego i podcinając jego działalność charytatywną i oświatową. Szczególne represje dotknęły rzymskokatolicką diecezję podlaską, obejmującą tereny zamieszkane przez unitów. W 1867 roku została ona skasowana i przyłączona do diecezji lubelskiej. Zamknięto konsystorz i seminarium. Biskupa wywieziono. Rzymskokatolickiemu duchowieństwu parafialnemu, sterroryzowanemu już i tak represjami popowstaniowymi, pod groźbą wysokich kar grzywny, więzienia i zesłania zakazano: grzebania zmarłych unitów, nauczania religii dzieci unickie, przyjmowania unitów jako służbę kościelną, udzielania wszelkich posług religijnych unitom, spowiadania nieznajomych osób, udzielania komunii i nauk poza budynkiem kościoła , oddalania się poza teren parafii, zjazdów duchowieństwa, stawiania i reperowania krzyży przydrożnych, śpiewu w Litanii do NMP „Królowo Korony Polskiej –módl się za nami”.

Nakazano też księżom prowadzenie ksiąg, w których musieli notować intencje mszalne i wszelkie posługi religijne wraz z dokładnymi danymi osób zamawiających te posługi. Wszystkie te zarządzenia egzekwowane były skwapliwie przez carską policję, wojsko i urzędników cywilnych, z którymi współpracowało duchowieństwo prawosławne.

Równolegle z szykanami wobec Kościoła rzymskokatolickiego podejmowano działania wymierzone bezpośrednio w Kościół unicki. Naciskom poddawano najpierw kolejnych biskupów unickiej diecezji chełmskiej. Początkowo różnymi metodami, od przekupstwa poczynając, a na prześladowaniach i zesłaniach kończąc, starano się wymóc na nich zgodę na usunięcie z cerkwi naleciałości łacińskich: ołtarzy, organów, dzwonków chorągwi i feretronów oraz wprowadzenie prawosławnych carskich wrót i ikonostasu. Żądano wprowadzenia języka rosyjskiego oraz zastąpienia nabożeństw majowych, godzinek i różańca pieśniami i modlitwami z liturgii prawosławnej. W 1866 r. opierającego się tym żądaniom biskupa unickiego Jan Kalińskiego aresztowano i zesłano na Syberię, gdzie zmarł po 3 tygodniach od aresztowania. Na jego miejsce władze carskie bez zgody papieża ustanowiły administratorem unickiej diecezji chełmskiej uległego wobec żądań ks. Józefa Wójcickiego. następnym biskupem został przywódca świętojurców (ruskiego ruchu nacjonalistycznego) ks. Michał Kuziemski. Nieoczekiwanie dla władz rosyjskich działalność uległych wobec nich zwierzchników diecezji chełmskiej napotkała na Podlasiu twardy opór samych wiernych.

W 1871 r. car Aleksander II mianował zatem kolejnego, bardziej gorliwego administratora diecezji chełmskiej. Został nim ks. Marceli Popiel. Właśnie za jego rządów (1871-1876) rozegrały się najbardziej tragiczne wypadki w historii Unii na Podlasiu. Przygotowaniem do ostatecznej likwidacji unii było sprowadzenie znacznej liczby wrogo usposobionych do ludności polskiej księży greckokatolickich z Galicji oraz wymuszanie pod groźbami więzienia i wywózki od lokalnych księży unickich pisemnych deklaracji o przejściu na prawosławie. Zlikwidowano seminarium duchowne. Zniesiono przejęte od katolików rzymskich święta wprowadzając święta według kalendarza prawosławnego. W 1873 roku po uzyskaniu pozwolenia od cara wydał Popiel cyrkularz w sprawie wprowadzenia w swojej diecezji unickiej obrządku prawosławnego. Od 1 stycznia 1874 r. rozpoczęto ścisłe egzekwowanie postanowień wspomnianego cyrkularza. Użyto najostrzejszych środków. Księży unickich, którzy nie chcieli się na to zgodzić, aresztowano. Zaczął się bezwzględny terror wobec pozbawionych swych duszpasterzy unickich wiernych. Zimą dnia 17 stycznia 1874 roku w Drelowie wojsko rosyjskie zastrzeliło 13 unitów i ciężko raniło około 200 osób. Najwięcej świadectw zachowało się na temat męczeństwa unitów w Pratulinie, gdzie  26 stycznia 1874 roku zginęło 13 osób, a ok. 180 raniono. Rannych wyciągano z domów i zsyłano na Syberię.

W latach 1873-75   na Podlasiu w wyniku akcji wojskowych rosyjskiego zaborcy zginęło ok. 80 unitów, kilkuset raniono, w głąb Rosji na Syberię wywieziono ponad 580 osób.

W dniu 13 maja 1874 r. papież Pius IX wydał encyklikę, w której potępił próbę likwidacji unii i pochwalił bohaterstwo ludu unickiego. Nie zmieniło to jednak postawy władz carskich ani zwierzchników Kościoła prawosławnego. 2 lutego 1875 r. w Białej Podlaskiej, w odebranym unickiemu zakonowi bazylianów kościele, zamienionym na prawosławną cerkiew, Marceli Popiel w imieniu swoim i wiernych przyjął prawosławie. Była to urzędowa inscenizacja połączona z bankietem, na którą sołtysi zobowiązani byli przywieźć ustalony z góry kontyngent unitów. 23 maja 1875 r. ukaz cara Aleksandra II skasował Kościół unicki w cesarstwie rosyjskim.

Nastąpiła wówczas szybka przebudowa unickich cerkwi na prawosławne. Likwidowano nawet niektóre parafie katolickie. Kapłanów unickich, którzy nie chcieli przejść na prawosławie, więziono lub zsyłano na Syberię. Uznani odgórnie za prawosławnych unici bojkotowali prawosławne cerkwie i nie korzystali z posług religijnych popów. Na tym tle doszło do kolejnych brutalnych aktów przemocy wobec unitów. Duchowni prawosławni przy pomocy wojska zmuszali unitów do prawosławnych praktyk religijnych: chrztów, ślubów i pogrzebów. Religia prawosławna była w Cesarstwie Rosyjskim wyznaniem państwowym. Prawo zabraniało przejścia z prawosławia na inne wyznania. Stąd chrzest dzieci unickich w cerkwi prawosławnej stanowił dla władz rosyjskich sprawę szczególnej wagi. Dochodziło do prawdziwych bitew o dzieci. W wielu miejscowościach młode matki wraz z noworodkami barykadowały się w domach. Wojsko lub policja używały toporów i bali, by rozbijać drzwi i okna. Po wtargnięciu do domów, pobiciu i obezwładnieniu mężczyzn broniących żon i dzieci musiano jeszcze wydobywać je z najgłębszych zakamarków chłopskich izb. Były to najczęściej piece i kominy. Unitki broniły się w nich czasem przez kilka dni. Wkurzano je ogniem i wyciągano bosakami. Były przypadki jeszcze bardziej krańcowej determinacji unitów. We wsiach Hrud i Horoszki matki wyparły się swych przemocą ochrzczonych w cerkwi prawosławnej dzieci. (Wypadki te opisał Władysław Reymont, za co skazany został na karę więzienia) .We wsi Kłoda unita Józef Koniuszewski za nieochrzczenie dziecka w cerkwi prawosławnej ukarany został karą pieniężną, która rosła za każdy dzień zwłoki. Koniuszewski nie był w stanie kary tej spłacić. Konfiskowano mu wówczas zbiory, dobytek, meble, ubranie. Gdy nie było już co konfiskować, osadzony został w więzieniu z Białej Podlaskiej, gdzie poddawany był dalszym szykanom i biciu. Zwolniono go z więzienia po obietnicy ochrzczenia dziecka. Do prawosławnego chrztu jednak nie doszło. W nocy z 10 na 11 grudnia 1874 r. rodzina Koniuszewskich dokonała samospalenia. Młode matki wraz z noworodkami z niektórych miejscowości unickich zmuszane były nawet zimą przez wiele tygodni ukrywać się w okolicznych lasach. Równie brutalnie postępowano w przypadku pogrzebów. Żandarmeria oraz współpracujący z nią duchowni prawosławni dokładali starań, by nie dopuścić do grzebania zmarłych według obrządku rzymskokatolickiego. Świadek ówczesnych wydarzeń zanotował: „Jak tylko strażnicy dowiedzą się we wsi o zgonie unity, pilnie strzegą cmentarza w nocy. Unici wtedy nie chowają zmarłego nocną porą, lecz wkładają go na wóz ze słomą, kryją u swoich sąsiadów i w biały dzień wiozą nieboszczyka na cmentarz bocznymi ścieżkami i najswobodniej ich chowają, gdy strażnicy śpią po swoim całonocnym czuwaniu. Jeżeli czasami zdarzy się, że strażnicy odbiją taką kontrabandę ze zmarłym, wtedy unici składają trumnę z nieboszczykiem na drodze, klękają i modlą się za jego duszę, następnie rzuciwszy garść ziemi na trumnę współbrata, wracają do domów i żadnymi karami nie dają się zmusić, aby wziąć nieboszczyka do cerkwi i asystować w prawosławnym pogrzebie.

Siłowe metody grzebania zmarłych unitów według obrządku prawosławnego nie przynosiły pożądanych skutków. Naczelnicy powiatów ogłosili w związku z tym ukaz, na mocy którego policja wykopywać miała ciała unitów pochowanych bez popa, które po odprawieniu nabożeństwa prawosławnego chowane miały być ponownie na cmentarzach. W tej sytuacji zmarli unici grzebani byli potajemnie nie na cmentarzach, ale na własnych polach. Praktykę tę stosowano pomimo obowiązku nałożonego na sołtysów, aby meldowali urzędom gminnym śmierć unity w trzy godziny po jego zgonie oraz przydzielania zmarłemu urzędowej straży do czasu sprowadzenia go do cerkwi prawosławnej. Na tym tle dochodziło do kolejnych starć z przedstawicielami władzy carskiej.

Unickie życie religijne nie zamarło. Toczyło się jednak w głębokiej konspiracji. Unici nie bacząc na represje ze strony władz zbierali się po domach, by odmawiać wspólne polskie modlitwy, sami chrzcili „z wody” swoje dzieci, nielegalnie uczęszczali na msze św. do kościołów rzymskokatolickich, gdzie potajemnie spowiadali się, udawali się na pielgrzymki do Częstochowy. Organizowali tajne spotkania z misjonarzami rzymskokatolickimi. Najczęściej odbywały się one w lasach bardzo wczesnym świtem. Niesłychanie rozbudowana na Podlasiu tajna policja polityczna, stosująca najbardziej wyrafinowane i brutalne metody, nie była w stanie rozbić solidarności unitów. Odważniejsi spośród nich, szukając spełnienia swych potrzeb religijnych, udawali się nawet do zaboru austriackiego. W krótkim czasie unici stworzyli sprawnie działającą sieć przerzutową obejmującą swym zasięgiem tereny całego Podlasia. Spowiadali się, chrzcili dzieci i zawierali związki małżeńskie w katolickich kościołach w Krakowie. Po powrocie na Podlasie młode pary nie miały jednak spokoju. Sypały się na nich kary pieniężne za nielegalne przekroczenie granicy. Panny młode trafiały do aresztów, gdzie bywały wykorzystywane seksualnie. Aby oszukać policję, młode mężatki mieszkały w domach teściów podając się za służbę. Zapobiegało to deportowaniu ich przez policję do miejscowości rodzinnych.

Z pomocą unitom przyszło duchowieństwo rzymskokatolickie. Mimo czujności władz rosyjskich i grożących represji księża rzymskokatoliccy z zaboru rosyjskiego starali się potajemnie zapewnić unitom posługi religijne oraz, co było równie niebezpieczne, dokumentować stosowane wobec nich represje. Od czasu doi czasu przyjeżdżali na Podlasie misjonarze zaboru austriackiego. Przyzwolili ze sobą dewocjonalia i gotowe już akty ślubów i metryki chrztów wystawiane przez parafię św. Piotra i Pawła w Krakowie. Śluby zawierano wtedy w domu panny młodej. Dużym powodzeniem wśród unitów cieszyła się broszura „Parafia bez pasterza” oraz relikwiarze św. Jozafata Kuncewicza, arcybiskupa unickiego zamordowanego w 1623 r. przez przeciwników Unii Brzeskiej. Jego relikwie znajdujące się w Białej Podlaskiej w dużym stopniu oddziaływały na postawę unitów. Jezuici z Galicji rozpoczęli misje wśród unitów już w 1872 r.

Nie przystosowani do warunków konspiracyjnych byli oni często aresztowani i deportowani do Austrii. O wiele gorzej władze obchodziły się z duchownymi rzymskokatolickimi — obywatelami państwa rosyjskiego. Do 1894 r. w katolickiej diecezji podlasko-lubelskiej za pomoc unitom ukarano 162 księży karami pieniężnymi, 126 przeniesiono do innych parafii, 10 do innej diecezji, 10 innych wydalono z terenu Królestwa, z których kilku zesłano na Sybir, 3 osadzono w klasztorach, 38 zakazano spełniać posługi kapłańskie. W 1895 r. brakowało już księży nie karanych, którzy mogliby pracować w swoich rzymskokatolickich parafiach położonych w strefie unickiej.

Sprawę oporu unitów poruszali w swoich utworach Stefan Żeromski, Władysław Reymont i Józef Weysenhoff. Adam Asnyk i Jan Kasprowicz angażowali się w działalność organizacji niosących pomoc unitom. Inne grupy społeczne także wspierały opór unitów. Pomagali unitom ziemianie, z których największą pomoc niosła hrabina Jadwiga Łubieńska z Kolana w powiecie radzyńskich. Poruszyła ona sprawę unitów w Rzymie, przemycała metryki i akty ślubne oraz wydawnictwa religijne i dewocjonalia. Łubieńska opublikowała także zbiór wierszy unickich, który kolportowany był nielegalnie w Królestwie. Unici ukrywani byli przed prześladowaniami w zabudowaniach dworskich, a ziemianie interweniowali w ich imieniu u władz. Na terenach folwarcznych odbywały się nabożeństwa dla unitów i posługi religijne udzielana przez misjonarzy z Galicji. Zdarzały się również wypadki wspomagania materialnego przez ziemian zrujnowanych przez postoje wojsk unitów.

W 1895 r. uniccy chłopi utworzyli Komitet Obrony byłych Unitów. Zadaniem tej organizacji było rozwijanie oświaty, organizowanie przerzutów prasy i książek z zagranicy. Z polskich organizacji politycznych największe zainteresowanie sprawami prześladowanych unitów wykazywała Narodowa Demokracja.

Opór unitów wobec prawosławia wiązał się przecież jednocześnie z obroną języka polskiego i innych wpływów polskich, jakim ulegali przez wieki podlascy Rusini. W nielegalnej prasie narodowej ujawniano opinii publicznej akty represji wobec unitów. Dużą poczytnością wśród unitów cieszył się wydawany i nielegalnie kolportowany przez Narodową Demokrację „Polak”.

Wśród unitów działało także powstałe w 1899 r. z inicjatywy Narodowej Demokracji Towarzystwo Oświaty Narodowej. Celem tej organizacji była obrona religii katolickiej, upowszechnianie oświaty ludowej, walka z rusyfikacją, walka o prawa w instytucjach życia publicznego, jak szkoły, sądy i urzędy. Środkiem do tego były akcje odczytowe, tajne kursy oświatowe, szkolnictwo i biblioteki, wydawanie i rozpowszechnianie broszur, gazet i ulotek poza zasięgiem cenzury, przemycanie bibuły z cieszącej się autonomią Galicji oraz rozwój organizacji rolniczych. Na Podlasiu w roku 1904 na bazie TON Narodowa Demokracja powołała do życia Towarzystwo Opieki nad Unitami (z jednym z tych działaczy był Józef Czernik z Derła k.Pratulina). Sądząc po ilości zachowanych w aktach Siedleckiego Gubernialnego Zarządu Żandarmerii wydawnictw sygnowanych przez TOU, działalność Towarzystwa musiała być prężna.

Pomoc niesiona unitom przez Polaków, zarówno przez osoby świeckie, jak i duchownych katolickich, odegrała istotną rolę w podtrzymywaniu antyrosyjskiego i antyprawosławnego oporu chłopskiej ludności Podlasia. Roli tej nie można jednak przeceniać, najważniejszy bowiem był stosunek do swojej wiary samych unitów. Postawa rdzennych Polaków sprzyjała polonizacji unitów podlaskich. Przynależność unitów do narodu polskiego właśnie wtedy została ostatecznie potwierdzona. Kilkudziesięcioletnie represje wobec unitów przyniosły nikłe rezultaty. Świadczą o tym wydarzenia z początku naszego wieku. W 1904 r. udała się do Rzymu ponad 50-osobowa delegacja unitów, która złożyła papieżowi Piusowi X petycję protestacyjną, opatrzoną w 65 tys. podpisów. Rosjanie nie byli w stanie akcji tej zapobiec. Pielgrzymka ta wywołała duże zainteresowanie na Zachodzie i spowodowała interwencję dyplomatyczną Watykanu w Petersburgu. O prawa narodowe i religijne upomnieli się unici organizując wiosną 1905 r. wielką manifestację w lasach między wsiami Kozły a Rossosz. Nie licząc mieszkańców okolicznych wsi zebrało się wtedy ponad 5 tysięcy delegatów z poszczególnych podlaskich powiatów. Po odprawionej przy ołtarzu polowym mszy św., księża ochrzcili ponad 300 dzieci i udzielili 50 ślubów.

W trakcie uroczystości głos zabrali liderzy Narodowej Demokracji min.: Aleksander Zawadzki i Stanisław Kozicki. Przemawiali także działacze lokalni. Zebranych wzywano do nieustępliwej walki o wiarę i polskość, przedstawiano im aktualną sytuację międzynarodową, rozdawano ulotki. 30 kwietnia 1905 r. wydany został przez cara ukaz tolerancyjny. Na jego mocy w ciągu jednego tylko roku ok. 120 tys. byłych unitów z Podlasia przeszło do Kościoła rzymskokatolickiego. Terror zastosowany wobec przywiązanych do swojej wiary podlaskich chłopów przyniósł odwrotne rezultaty. Właśnie opierając się na unickich organizacjach konspiracyjnych rozwinął się na Podlasiu polski ruch narodowo-niepodległościowy, który przyczynił się do odzyskania przez Polskę niepodległości w roku 1918. Hart ducha unitów okazał się silniejszy niż, wspierana przez Cerkiew, państwowa machina rosyjskiego imperium.
Spadkobiercami Unii Brzeskiej w Polsce aktualnie są: Ukraiński Kościół Greckokatolicki oraz neounicka parafia w Kostomłotach.

Czytaj także:

Prześladowania unitów na terenie dzisiejszej gminy Łomazy

Unici podlascy w latach 1875 -1905

Krwawe łzy unitów polskich – Teodor Jeske-Choiński (1919)

Towarzystwo Opieki nad Unitami (TOnU)

Bohaterstwo unickiej rodziny Koniuszewskich

Z ziemi chełmskiej – Władysław Reymont

Unici w poezji polskiej – Szczepan Kalinowski

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna, Unici | 9 Komentarzy »

Unici podlascy w latach 1875 -1905

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

W drugiej połowie XIX wieku w okresie największych represji ze strony rosyjskiego zaborcy, likwidacji wyznania greckokatolickiego i „dobrowolnego” – (czytaj więcej jak ta „dobrowolność: wyglądała w praktyce) przyłączenie jej do cerkwi prawosławnej przez władze rosyjskie, życie religijne unitów, bojkotujących prawosławie, pozostawało w ścisłym związku z Kościołem rzymskokatolickim.

Tam, gdzie to było możliwe, grekokatolicy tajnie korzystali z posług księży katolickich (chrzest, ślub, spowiedź, komunia). W celu odbycia spowiedzi unici musieli potajemnie szukać takich możliwości w parafiach, gdzie nie byli znani lub w lasach, w miejscach niedostępnych, znanych tylko specjalnym przewodnikom. Na umówiony dzień przyjeżdżał misjonarz, którego wieziono do lasu i tam gromadziły się liczne rzesze wiernych, słuchając kazań, uczestnicząc we Mszy św., chrzcząc dzieci i zawierając małżeństwa.

Rozpowszechniły się zwłaszcza wyjazdy do odległych miejscowości Królestwa Polskiego (Częstochowa, Lublin, Warszawa) oraz do Galicji w celu zawarcia ślubu kościelnego. Małżeństwa takie były nazywane „krakowskimi” z uwagi na to, iż ich ewidencję prowadziła parafia św. Piotra i Pawła w Krakowie. W powiecie bialskim w latach 1875 -1884 liczba ślubów „krakowskich” wyniosła 829. Wśród tych osób również i w moim drzewku znajdują się małżonkowie, którzy wzięli tzw. ślub „krakowski”. I tak 9 października 1881 roku we wsi Leżajsk (Galicja austriacka) w obecności świadków: Jana Zabłockiego z Dąbrowicy Dużej (lat 45) i Stefana Dawidziuka z Połosek (lat 30) zawarli związek małżeński według obrządku katolickiego –  Prokop Moniuszko (24 lat) ze wsi Połoski z Barbarą Czernik – panną lat 20 ur. w Dąbrowicy Dużej – córką Marianny z domu Lewczuk i Dawida Czerników (mego prapradziadka). Ślubu udzielił misjonarz. Narzeczeni razem z świadkami szli pieszo 2 tygodnie do Leżajska i 2 tygodnie z powrotem, aby tam otrzymać od katolickiego misjonarza sakrament małżeństwa. Podobnie w dniu 10 lipca 1882 roku zawarli katolicki związek małżeński Maciej Niedźwiedź z Marianną Czernik córką Szymona Czernika z Bokinki Królewskiej, czy też w dniu 10 stycznia 1885 roku Krzysztof Jaroszuk z siostrą Marianny – Agatą Czernik córką Szymona Czernika z Bokinki Królewskiej.

Rosyjskie władze państwowe traktowały śluby „krakowskie” jako związki nieformalne. Udowodnienie ich pociągało za sobą represje w stosunku do małżonków, m.in. kary za nielegalne przekroczenie granicy. Pyzatym dzieci z rodzin „krakowskich” uważane były przez administrację za nieślubne, miały trudności w dziedziczeniu majątku po rodzicach. Podobny status prawny miały osoby, które nie zostały ochrzczone w cerkwi prawosławnej.

Trudna sytuacja była z pogrzebem. Niełatwo przecież ukryć fakt choroby czy śmierci. Pilnowali tego strażnicy, a także prawosławni duchowni. Kapłan łaciński nie mógł pochować, nawet nie mógł wydać zgody na pochówek na cmentarzu katolickim, dlatego unici chowali zmarłych w tajemnicy, niejednokrotnie w szczerym polu, często w nocy.  Przebieg nielegalnego pogrzebu opisała w swoich wspomnieniach unitka, Helena Filipczuk („Opowiadanie Unitki Heleny Filipczuk” – Poznań 1895): ”Nie mogąc i nie chcąc iść do Makowskiego (miejscowy ksiądz unicki, który przyjął prawosławie), bo w całej parafii unikano z nim styczności, więc ludzie grzebali sami, prześpiewywali cały Psałterz – przyjaciele nieśli zmarłego z krzyżem na cmentarz i najstarszy wiekiem przeżegnywał trumnę. Z początku chowano zmarłych w dzień, potem trzeba już było nocą robić bo coraz więcej pilnowali i nakładali kontrybucje (kary pieniężne)”. 

Ten sposób grzebania zmarłych utrwalił się do tego stopnia, że już po wydaniu ukazu tolerancyjnego w 1905 roku dochodziło do pojedynczych wypadków grzebania zmarłych bez duchownego. I tak np. w 1908 roku w ten sposób pochowano 90-letniego dawnego unitę – Ludwika Tarasiuka, gdyż ksiądz łaciński zbyt wiele zażądał za posługę – (źródło „Kościół na terenie województwa Bialskopodlaskiego od połowy XIX wieku” – Franciszek Stopniak – str. 393).

Przeczytaj także:

UNICI

„Nielegalne śluby” – Piotr Pikuła

Towarzystwo Opieki nad Unitami (TOnU)

Prześladowania unitów na terenie dzisiejszej gminy Łomazy

Krwawe łzy unitów polskich – Teodor Jeske-Choiński (1919)

Bohaterstwo unickiej rodziny Koniuszewskich

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna, Unici | 8 Komentarzy »

Skarby Jana Pawła II – film animowany

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

czyli przygody rodziny Promyczków, która podażą Śladami Wielkiego Polaka videobook według pomysłu ks. Andrzeja Mulki. Miesięcznik Promyczek Dobra przygotował dla dzieci filmową niespodziankę z okazji urodzin bł. Jana Pawła II.

Posted in Filmy religijne, Jan Paweł II | Leave a Comment »

GNOM, CARYCA, SZMACIAK – Janusz SZPOTAŃSKI

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

Janusz Szpotański (1929-2001) był myślicielem ukrywającym się pod maską satyryka. To autor stylizowanych grotesek wyśmiewających nicość i absurdy ustroju komunistycznego. Jego najbardziej charakterystyczne utwory to „Cisi i Gęgacze”, „Caryca i zwierciadło” oraz „Towarzysz Szmaciak”. W okresie umacniającej się obecnie „poprawności politycznej”, warto przypomnieć jego niepoprawną twórczość, za którą w okresie PRL był prześladowany i więziony, a za krytykę obłudnego demoliberalizmu ukarano go wieloletnim milczeniem w III RP.

GNOM, CARYCA, SZMACIAK

Janusz SZPOTAŃSKI – GNOM, CARYCA, SZMACIAK doc

Posted in Książki (e-book) | Leave a Comment »

Hodujemy sobie kryzys

Posted by tadeo w dniu 19 Maj 2011

Hodujemy sobie kryzys

Rząd planuje interwencję na rynku walutowym na kwotę co najmniej kilkunastu miliardów euro, żeby umocnić złotego, który wciąż pozostaje pod presją. Finansiści ostrzegają, że sztuczne umacnianie naszej waluty skończy się pęknięciem bańki i wybuchem kryzysu finansowego w naszym kraju.Rząd planuje w tym roku sprzedać na rynku gros środków napływających z funduszy unijnych w wysokości 13-14 mld euro oraz – w razie potrzeby – rzucić dodatkowo na rynek środki pozyskane z emisji obligacji walutowych – poinformował wiceminister finansów Dominik Radziwiłł. Oznacza to, że interweniowanie przez rząd na rynku walutowym, które w ubiegłych latach występowało sporadycznie, obecnie nabiera cech trwałego zjawiska i niezbędnego narzędzia zarządzania długiem publicznym. W stabilnej gospodarce polityka kursowa leży zazwyczaj w kompetencjach banku centralnego, a nie rządu.
– Zapowiedź resortu finansów może być próbą psychologicznego oddziaływania na rynki, aby nie podejmowały gry na osłabienie złotego, ale może też zapowiadać realne działania na rzecz nadmiernego umocnienia złotego – komentuje dr Cezary Mech, finansista.
– Rząd boi się ataku spekulacyjnego i robi wszystko, aby pokazać, że będzie bronił złotego – uważa Jerzy Bielewicz, szef Stowarzyszenia „Przejrzysty Rynek”.
Jeśli za tą zapowiedzią pójdą rzeczywiste kroki, tj. cykliczna wymiana na rynku euro na złote, będziemy mieć do czynienia z tzw. sztucznym napompowaniem kursu. Jest to zaproszenie dla funduszy spekulacyjnych do zarabiania kosztem rezerwy rewaluacyjnej Narodowego Banku Polskiego. W razie kontynuacji tej polityki – w bilansie banku centralnego pojawi się strata.
– Realne zyski NBP z lokowania za granicą środków rezerwowych są obecnie niskie z powodu niskich stóp procentowych na świecie. Zyski księgowe zaś, powstałe z przeliczenia rezerw walutowych na złote – zależą od zmienności kursów walutowych: jeśli złoty traci na wartości – rosną, jeśli się umacnia – maleją. To tzw. rezerwa rewaluacyjna, która jak poduszka amortyzuje zmienności kursów. Jeśli ją oddamy funduszom spekulacyjnym – amortyzatora nie będzie – ostrzega dr Mech. – Z jednej strony spekulanci finansowi zyskują podwójnie, inwestując w wyższe stopy procentowe i zyskując na aprecjacji złotego, z drugiej strony – tymi, którzy za te nadzwyczajne zyski płacą, jesteśmy my, a dzieje się to poprzez spadek dochodów z NBP – dodaje.
Jeśli nastąpi spadek zysku banku centralnego, odbije się to na budżecie, ale rząd tego nie uwzględnia. – Rząd zakłada, że złoty umocni się w tym roku do 3,87 za euro i do 3,69 za euro w roku przyszłym, a jednocześnie planuje wysokie wpłaty z zysku NBP do budżetu. Tymczasem głównym składnikiem zysku NBP są tzw. dodatnie różnice kursowe, które powstają, gdy złoty się osłabia, a nie wzmacnia – zwraca uwagę prof. Andrzej Kaźmierczak, członek Rady Polityki Pieniężnej.
Inne elementy zysku, jak przychody z oprocentowania rezerw walutowych na kontach zagranicznych, raczej nie skompensują ubytków spowodowanych umocnieniem złotego. – W tym roku wzrostowi rezerw walutowych towarzyszył spadek przychodów z tych rezerw – przypomina prof. Kaźmierczak.
Polityka pompowania złotego zwiększa też ryzyko zapaści polskiej waluty i wybuchu kryzysu finansowego w naszym kraju. – W pewnym momencie napływ euro do Polski może się skończyć. Przy faworyzowaniu importu kosztem eksportu kurs złotego może polecieć w dół, a nasz dług publiczny wyrażony w euro i zadłużenie prywatne z walutowych kredytów hipotecznych poszybuje w górę. Nieostrożni kredytobiorcy nie będą w stanie spłacać długów. To z kolei uderzy w sektor bankowy, co grozi kolejnym kryzysem finansowym – opisuje ten mechanizm dr Mech.
Czy złoty powinien zatem pozostać słaby? Bynajmniej. Chodzi tylko o to, by aprecjacja miała oparcie w fundamentach. Wzmacnianie nie powinno zatem odbywać się metodami spekulacyjnymi poprzez rzucanie miliardów unijnych euro na rynek, lecz w sposób naturalny, tj. powinno być poparte siłą gospodarki i wzrostem naszych możliwości eksportowych. – Cała ta filozofia, aby poprzez wysokie stopy i niską inflację utrzymywać niskie koszty pracy, a siłę nabywczą społeczeństwa zwiększać poprzez aprecjację (tj. umocnienie) złotego i ściąganie coraz taniej towarów z zagranicy jest błędna i antyrozwojowa – ocenia dr Mech. Rzecz w tym, że zarówno forsowanie importu kosztem eksportu, jak i wzmacnianie tego procesu poprzez zaciąganie zobowiązań w obcej walucie prowadzi do utraty miejsc pracy w kraju i wypychania młodych Polaków za granicę.
Małgorzata Goss

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110519&typ=po&id=po13.txt

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności | Leave a Comment »