WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 11 Maj, 2011

DUCH CZY MATERIA CZYLI O JAKOŒŚCI HORYZONTU

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2011

Mając życie od Ducha, do Ducha się też stosujmy.
(Ga 5, 25)

Kiedy ktoœ uzasadnia swoje postępowanie argumentacją będącą zlepkiem paradoksów  ośmiesza się. Jednak w przypadku ludzi uciekających od duchowości, od życia wewnętrznego w imię czego tam, należy się raczej zasmucić. Bo szkoda.
Każdy, kto zachłystuje się rzekomą samowystarczalnością, skazuje się na bezbronność, kiedy już zderzy się z sytuacją, która go przerośnie. I wtedy nie ma już po co żyć, jak powiadają. Najlepiej skończyć to wszystko. Bo dziecko umarło, bo straciłem pracę, bo mąż mnie opuścił, bo nie dostałam się na studia, etc. Normalna reakcja dla kogoś, kto ma się za pana swego losu, dla kogoś, do kogo nie ma dostępu ani Bóg, ani człowiek. A o to, abyśmy nie przestali uważać się za pępki wszechrzeczy, wielu usilnie się stara. Bo to bardzo korzystne: na różańcach jeszcze nikt fortuny nie zbił.

Zacząłem z rozmachem i prosto z mostu, bo coraz bardziej zdumiewa mnie następująca kwestia: wszyscy bez wyjątku ludzie stawiają na pierwszym miejscu wartości niematerialne (miłość, przyjaźń, dobre relacje międzyosobowe, dobre samopoczucie, satysfakcję posiadania, poczucie władzy, itd.), natomiast kiedy zaczyna się mówić o prawdzie, szczerości, samozaparciu, czystości, bezinteresowności, wierności, wytrwałości czy innych cnotach, w końcu też z dziedziny niematerialnych, podnosi się larum. Bo to nieżyciowe, bo trzeba stać twardo na ziemi. Stoi twardo na ziemi ten, który ugania się za forsą? Dla dobra dziecka, oczywiście.  Ten, który ugania się za sensacją? Ten, który te sensacje pożera? Ten, który spędza niezliczone godziny przed ekranem, pozwalając robić sobie z mózgu bezkształtną papkę? Ten, który nie ma czasu (istotnie, czas nie jest nasz własnością)? Ten, który omija kościół parafialny i odwraca głowę na widok księdza, ale z przejęciem opowiada o historiach urągających inteligencji przeciętnego, dorosłego człowieka? Nie mówię tego jako kapłan jednej z wielkich religii monoteistycznych. Mówię jako człowiek myślący i zdziwiony nieco niekonsekwencją i totalnym brakiem logiki w postępowaniu wielu. Jestem wierzący, ale. No to jesteś czy nie jesteś? Ja w to wszystko nie wierzę. To dlaczego przynosisz dziecko do chrztu? Po co?

Nie da się oddzielić materii od ducha, bo człowiek jest osadzony w obu tych wymiarach. Materia bez ducha to zezwierzęcenie, duch bez materii to ucieczka w ułudę. Żałośnie prezentuje się ktoś elegancko ubrany i bywały w świecie, a wypowiadający się o podstawowych prawach życia wewnętrznego (niekoniecznie chrześcijańskiego) jak przedszkolak.
Dane mi było przeżywać dwutygodniowe rekolekcje z małżeństwami i rodzinami. Czasem sceptycznie nastawionymi i pokaleczonymi. Bez mediów, bez kontaktu ze światem, za to z ciszą, najbliższymi i okazją do przemyślenia kilku spraw. Pierwsze dni dla niektórych były gehenną. Jak to, nie ma telewizora? Czas szczelnie wypełniony? Tyle godzin modlitwy? Nie minął tydzień, a wielu kiwało głowami: nie można tak było wcześniej? Nie trzeba było wielkich słów, tym bardziej, że Ewangelia to  słowo żywe i skuteczne, natomiast uświadomienie niektórym ich pogoni za wiatrem dawało błogosławione rezultaty. Ostatecznie to Bóg i człowiek okazywali się najważniejsi.

W kilku sercach pojaśniało, w kilku głowach dokonały się przewroty w myśleniu. Czy to pomoże im żyć lepiej, radośniej? Czas pokaże. Trzeba nieco trudu i zaangażowania. Tym bardziej, że powrócili do środowisk, gdzie myślenie kategoriami wiary i ducha jest  mówiąc delikatnie  niepopularne. Spróbujcie przekonać szczęśliwego małżonka, żeglarza, zakonnika, muzyka, żeby porzucił to, co robi i zajął się biznesem. Wyśmieje was. Chyba, że jego serce już zaciągnęło się na służbę Mamonie.
Gdzie skarb twój, tam i serce twoje. Od wytyczonego celu, od jego jakości zależy kształt naszych poczynań. Dlaczego tak wielu, pragnąc być szczęśliwymi, ugania się za tym, co szczęścia dać nie może?

Ks. Krzysztof Rzepka

http://www.archiwum.dynow.pl/upload2/dynowinka/htm/N8/D8.htm

Posted in Religia | Leave a Comment »

Czerniki w historii i literaturze

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2011

Historia Nowogródka

Przychodzi rok 1831. Padają kolejno pod ukazami carskimi coraz to inne placówki polskie: szkoły, kościoły, klasztory…
Lud zmuszony do przyjmowania prawosławia często powstaje, lecz jeszcze silniej zduszony – ulega. Po 32 latach naród polski znowu z rozpaczą pragnie zerwać pęta, lecz znowu zostaje zwyciężony i system Murawiewa Wieszatiela tryumfuje w całym kraju.

Ginie szereg ludzi młodych, zapalonych gorących patriotów, jak Pusłowski Adam, Smysłow Władysław i Ungebauer Aleksander, wszyscy trzej rozstrzelani w Nowogródku, a jeszcze większe zastępy męczenników za wolność, nie wyłączając kobiet i dzieci, idą w dalekie, mroźne pustynie Sybiru: Brochocki, Dybowski, Czapski, Czernik, Olendzki, Szalewicz, Borzobohaty, Wojniłłowiczowa z dwojgiem nieletnich dzieci i wielu, wielu innych, których imiona na tej tragicznej karcie dziejów polskich wpisała ziemia nowogródzka.

Rosjanie systematycznie rusyfikują kraj, wypleniają wszelki ślad polskości, konfiskują majątki, obciążają na długi szereg lat Polaków specjalnym podatkiem-kontrybucją.
Reszta kościołów i klasztorów zamknięta, część ich zamieniona na cerkwie prawosławne, zakonnicy – rozproszeni.
Nowogródek poczyna nabierać cech miasta rosyjskiego: przy dawnych kościołach ukazują się charakterystyczne kopuły cebulowate, otwierają się szkoły rosyjskie, urzędy zapełniają się urzędnikami rosyjskimi i t. d.

http://nowogrodczyzna.com/historia_nowo.html

Cmentarz św. Pawła w Sandomierzu

Lubię zaglądać na tę stronę.Spoczywa na tym cmentarzu wielu moich przodków.Wspomnę, że są wśród nich przedstawiciele tatarskich rodzin. Moja babka Anna z Czerników Nurowska i jej siostra Katarzyna.

http://ksiegi.emix.net.pl/wyswietl.php?user=cemetery&lang=pl

Sandomierz – historia miasta

Lata okupacji hitlerowskiej nie przyniosły miastu bezpośrednich zniszczeń w wyniku działań wojennych. Stacjonujący przed wojną w Sandomierzu 2 Pułk Piechoty Legionów wsławił się w kampanii wrześniowej w bitwie pod Górami Borowymi koło Bełchatowa w dniach 4-5 września. W 1940 roku rozpoczęły się wywozy ludności na przymusowe roboty do Niemiec, łapanki i egzekucje. Od 1942 roku okupant przystąpił do likwidacji ludności żydowskiej wcześniej zamkniętej w getcie. Na terenie Sandomierszczyzny rozpoczęła działalność powstała w Tarnobrzegu grupa partyzancka „Jędrusie”, na czele której stanął Władysław Jasiński „Jędruś”, a po jego śmierci Józef Wiącek „Sowa”. Odział prowadził akcję propagandową wydając pismo „Odwet”, a od roku 1941 również akcje zbrojne. Od 1940 roku rozpoczynają działania inne ugrupowania partyzanckie – Związek Walki Zbrojnej – późniejsza Armia Krajowa, Straż Chłopska, zwana od 1941 roku Batalionami Chłopskimi, Gwardia Ludowa i Armia Ludowa. W lipcu 1944 roku oddział Batalionów Chłopskich, dowodzony przez Stanisława Ordyka „Czernika„, przygotował sforsowanie Wisły przez patrol rozpoznawczy Armii Czerwonej. Sandomierz został wyzwolony spod okupacji niemieckiej 18.08.1944 roku.

http://www.poszukiwania.pl/portal/modules.php?name=News&file=print&sid=170       

SANDOMIERZ

Na liście katyńskiej można znaleźć mieszkańców Ziemi Sandomierskiej:

Bielejec Józef – major, zamieszkały w Sandomierzu ul. Mickiewicza 11

Eibel Konstanty – kapitan, ur. w Żywcu, zamieszkały w Sandomierzu ul. Mickiewicza 22

Jędrych Edward – ppor, dr medycyny, urodził się w Sandomierzu, zwłoki znaleziono w masowym grobie w Katyniu

Kwieciński – nauczyciel z Sandomierza, zginął w lesie katyńskim

Podobiński Edward – porucznik, inżynier, jego zwłoki zostały rozpoznane przez Niemców w zbiorowych grobach katyńskich.

Socha Czesław – podchorąży, pochodził z okolic Sandomierza.

Wawrzkiewicz Bolesław – porucznik, urodził się w Prusach koło Sandomierza, zwłoki zostały rozpoznane w 1943 roku

Wąsik Jan – kapitan, urodzony we wsi Karsy powiat Opatów

Czernik Maksymilian Michał z Zawichostu

 http://summers.w.interia.pl/sandomierz.html           

Halicz nad Dniestrem

Halicz wspomina w tragiczne dni wojny również jej uczestnik Stanisław Czernik: „Dwa dni czekaliśmy na wiadomość o naszym pułku [ pułk saperów – T.B.]. Stał w Haliczu. Popędziliśmy tam nocą. Pułk zataił się w miasteczku, ale lada chwila spodziewano się wymarszu. Nikt nie wiedział, dokąd i po co (…) Staliśmy [ Haliczu – T.B.] w domu jakichś sióstr zakonnych u stóp wyniosłej góry zamkowej. Wokoło sady. Dzień ciszy słonecznej. (…) Niedziela, 17 września. Zachwycający dzień jesienny, pogoda prześliczna, łagodne słońce nad żółknącymi sadami Halicza. Nastrój niedzielny, świąteczny, podkreślony głosami dzwonów. Jakiś pozór wielkiej ciszy, pozwalający zapomnieć na chwilę o wojnie, o nalotach, o postoju pułku saperskiego w miasteczku.

Już pół dnia upłynęło na niczym. Nic nie słychać o zapowiadanym wczoraj wy marszu pod Lwów. Cisza. Pod domem plebańskim istna sielanka. W ogródku otoczony kwiatami drzemie na leżaku siwowłosy pułkownik.

Wzrok biegnie ku pobliskiej górze zamkowej. Mam chęć przedrzeć się przez kolczaste zarośla i stanąć nad ruinami. Uprzedził mnie chłopiec ukraiński, pastuszek. Widać, jego drobną sylwetkę wśród rozpadlisk. Śpiewa. Chłopską śpiewkę pastuszą czy samorodną pieśń o bohaterstwie. Ruskie dźwięki odbijają się od okien katolickiego probostwa u stóp góry.

Naraz uświadamiam sobie niesamowitość tej ciszy nie zaznawanej przez długich dni siedemnaście. Od razu ginie spokój. Wydaje mi się, że w cichość świątecznego południa wdziera się ton dziwny, przeraźliwy. Coś się stało. Dzieje się chyba coś niezwykłego. Jakby na potwierdzenie tych podejrzeń do ogródka przed plebanią wpada ksiądz i nerwowym szeptem wyjawia coś staremu pułkownikowi. Oficer zrywa się i znika przerażony w głębi domostwa. Za chwilę dzwoni telefon, potem wybiega adiutant, pędzi do miasta. (…)

Nadzwyczajna wiadomość. Zapowiada ją wszystkie rozgłośnie świata. Wojska radzieckie przekroczyły granicę na całej długości Dniestru do Dźwiny i szybko posuwają się w głąb Polski.” [ Stanisław Czernik. 

http://mareksok1.webpark.pl/#

Opatów

międzywojniu Opatów odwiedził Jarosław Iwaszkiewicz i opisał go w swoich „Podróżach po Polsce”. W wiosce Zochcin dwa kilometry od Opatowa urodził się pisarz Stanisław Czernik, którego imieniem nazwana jest biblioteka powiatowa. W innej pobliskiej wsi, Małoszycach urodził się Witold Gombrowicz, autor „Ferdydurke„. Popiersie pisarza znajduje się na skwerze w środku miasta.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Opat%C3%B3w

OKRĘG WILNO ARMII KRAJOWEJ

Struktura organizacyjna w czerwcu 1942
Wprowadzono inspektoraty, które dzieliły się na obwody, które pokrywały się z powiatami według podziału administracyjnego sprzed 1939.

  • Inspektorat „A” – mjr Antoni Olechnowicz
    – Podinspektorat Północny – kpt. Emanuel Protesch „Emka”
    – Podinspektorat Południowy – kpt. Jerzy Bronikowski „Dzik”
    – Garnizon Wilno
  • Inspektorat „B” – mjr Mieczysław Potocki
    – Obwód Swięciański
    – Obwód Brasławski
  • Inspektorat „C” – mjr Stefan Świechowski
    – Obwód Postawski
    – Obwód Dziśnieński
  • Inspektorat „BC” – mjr Mieczysław Potocki
  • Inspektorat „E” – dr Stanisław May
    – Obwód Kowieński – Mieczysław Turkiewicz ps. „Szofer”
    – Obwód Kiejdański – chor. Franciszek Madoński ps. „Pochmurny”
    – Obwód Szawielski – Teodor Nagurski ps. „Michał”
  • Inspektorat „F” – mjr Czesław Dębicki
    – Obwód Oszmiański „Oset” – ppor. Tadeusz Czernik „Cis” 
    – Obwód Mołodeczański „Mleko” – por. Władysław Burak „Gajewski”
    – Obwód Wilejski
  • http://cieciura.xon.pl/ak/wilno.html

Okręg Wilno AK

Organizacja SZP-ZWZ na początku 1940

Obsada Dowództwa Wojewódzkiego (od maja 1940 Komenda Okręgu)

  • dowódca wojewódzki (komendant okręgu) – ppłk Nikodem Sulik
  • zastępca (szef sztabu) – ppłk Adam Obtułowicz
  • zastępca dowódcy ds. propagandy – mjr Władysław Kamieński
  • kwatermistż – mjr Aleksander Krzyżanowski
  • szef ogólnoorganizacyjny – kpt. dypl. Antoni Olechnowicz
  • szef wywiadu – ppłk dypl. Zygmunt Cetnerowski
  • szef łączności – por. Stefan Czernik
  • przewodniczący komisji finansowej – ks. dr Kazimierz  Kucharski
  • komendant garnizonu Wilno „Dwór”
kpt Aleksander Wasilewski
kpt. Karol Zieliński
mjr Józef Roczniak
kpt. Czesław Dębicki
  • adiutant – por. Bolesław Wasilewski

Szwoleżerowie Gwardii. 1 Słynne pułki polskie

Czernik Ignacy 658

 Historia parafii Widze i księża widzcy

1517-1660 – w diecezji wileńskiej (do „Potopu”)
1517 – parafia stanowi część uposażenia biskupów wileńskich, tzw. „dobra stołowe”
1524 – miasteczko wraz z kościelnymi dobrami zostaje sprzedane Gasztołdowi.
1601 – proboszczem ks. Paweł MALISZEWSKI
? – Ks. Jan Wierciński, ? – ks. Piotr Czernik.
1630-1632 – dobrami kapituły wileńskiej w Widzach zarządza ks.  kanonik F. Dołmat-Isajkiewicz.
1653 – podatek „podymne” od dochodów parafii wynosi 67 złp 15 gr. (od 45 domów), natomiast dobra biskupie płaciły 264 złp (z 176 domów).
1656 – zniszczenia w czasie wojen moskiewskich 

http://naszewidze.blog.onet.pl/Historia-parafii-Widze-i-ksiez,2,ID375014349,n

Katyń- zamordowani przez NKWD w 1940 r.

Katyń – zamordowani przez NKWD pomiędzy marcem a majem 1940 r.
Lista (wykaz, spis) nie jest kompletna gdyż nie wszystkie osoby zostały zidentyfikowane, część poległych została zidentyfikowana tylko częściowo. Brak danej osoby w wykazie nie oznacza że nie została zamordowana.

Czernik Julian
Czernik Ludwik
Czernik Maksymilian Michał
Czernik Włodzimierz           

http://poczciarz.home.pl/slowniki/lacinskie_wyrazenia_medyczne/index.php?artikles=762

Posted in Prywatne | Leave a Comment »

Tatarzy zawołżańscy a Czerniki

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2011

Z historii czytamy że „Aleksander czyli Witołd książę Litewski, pogodziwszy się z Bolesławem Świdrygiełką (książę litewski, podolski, czernihowski – ok.1370-1452) – i osadziwszy go w Polsce, żeby nowych nie wszczynał zamieszek, skoro tylko uzyskał chwilę wolną od wewnętrznych i zewnętrznych wojen, chcąc chrześcijańskim okazać się księciem, przedsięwziął pierwszą wyprawę na Tatarów. Ale chociaż przeszedł Don, który po łacinie zowie się Tanais, i w okolicach największej z rzek Wołgi rozniósł spustoszenia, nigdzie jednak nie doznawszy oporu, wtargnął w samo główne koczowisko Tatarów zwane ordą, i wiele tysięcy barbarzyńców z żonami, dziećmi i stadami bydła w zdobyczy uprowadził do Litwy. Połowę z nich odstąpił na znak zwycięstwa królowi Władysławowi, prałatom i panom Polskim, a połowę sobie zostawił. Ci Tatarzy przesiedleni do Polski porzuciwszy błędy pogaństwa, przyjęli wiarę chrześcijańską, i zrośli się z Polakami w jeden lud przez wzajemne związki małżeńskie. Inni, którzy w Litwie osiedli, pozostali przy sprośnej wierze Mahometa, a osadowieni przez księcia Witołda w jednym zakątku Litwy, dotąd swoim obyczajem żyją i swoją bezbożną religię zachowują” (źródło 1)

Wśród różnych typów tatarów kazańskich jedną z  grup stanowią wychodźcy plemienia zawołżańskiego. Są to prawdopodobnie mieszańcy Finów z Mongołami i z Tatarami, którzy przyszli na Litwę jako prości żołnierze i tu zdobyli sobie obywatelstwo i szlachectwo jeszcze za czasów litewskiego państwa. Potomkowie ich zamieszkują osady, okolicami zwane, na ziemiach, nadanych im przez wielkich książąt litewskich i królów polskich, jak: w ziemi Wileńskiej: Rejże, Carew-szczyzna, Bazary, Niekraszuńce; w Grodzieńskiej: Kruszyniany, Buhoniki, Dziemidków; w Mińskiej; Łowczyce, Osmołów, Orda; w Lubelskiej: Studzianka; w Wołyńskiej: Jukawce; w Podolskiej: Biały Rękaw.

Bitność i wspaniała organizacja tatarskich oddziałów spowodowały, że w litewskich Trokach powstała m.in. chorągwia juszeńska składająca się z tych Tatarów zawołżańskich (m.in. kolejni dowódcy Nurek i jego syn Tałta – trębacz królewski od 1570 roku).

Wszyscy oni są bardzo pracowici, wzorowo zajmują się rolnictwem, ogrodnictwem, pszczelnictwem i plantacją tytoniu, „multan” zwanego. Wielu z nich pozostaje w służbie rządowej. Nazwiska noszą następne; Januszewski, Charbijewicz, Makułowicz, Chalecki, Korsak, Szabuniewicz, Makowiecki, Selimowicz, Jabłoński, Wilczyński. Abuniewicz, Ledziński, Adamowicz, Assanowicz, Czembajewicz, Ryzwanowicz, Lisowski, Popławski, Milkowski, Okmiński, Abrahimowicz, Murawski, Aldukiewicz, Mickiewicz, Musicz, Obulewicz, Masłowski, Jasiński, Tokosz, Jankiewicz, Choromowicz, Zdanowicz, Kozakiewicz, Butter, Szychmancyr, Bohdanowicz, Ponarski, Romanowski i Biegański.

Według Marcina Nurowskiego Tatarzy zawołżańscy dali początek bardzo licznej rodziny Czerników.(źródło 2)

Biorąc pod uwagę pobyt Tatarów na terenach, skąd wywodzi się mój ród , możliwe że historia mojej rodziny Czerników jest z nimi związana.
Ziemia, gdzie znajduje się Dąbrowica Duża od początku powstania wsi aż do końca XVIII wieku była w granicach Wielkiego Księstwa Litewskiego. I to tutaj w przeszłości cześć lub całe wsie były w posiadaniu Tatarów (m.in. Studzianka, Koszoły, Bokinka, Dąbrowica Wielka, Połoski, Wyczółki).

W 1759 roku król August III nadał por. Samuelowi Czymbajewczowi (Czyn – baj po turecku oznacza prawdziwy) wsie Dąbrowicę Wielką i Połoski. Natomiast w I poł. XIX w. Tatarzy weszli jeszcze w posiadanie ziemi w Bokince (1839 r.) zwanej niegdyś Tatarską (dziś Królewską).
Jeżeli ta hipoteza się potwierdzi to można wówczas założyć, że dalekie korzenie moich przodków mają wspólny pień z zawołżańskimi Tatarami.

Z innych ciekawostek znalazłem w Internecie że na starym cmentarzu w Zawichoście n/Wisłą znajdują się m.in. nagrobki dwóch sławnych Czerników.
Pierwszy z nich Henryk Czernik (1883-1929) był księdzem, profesorem dr. teologii w Seminarium Duchownym w Sandomierzu, przedtem profesorem w Akademii Teologicznej w Petersburgu.
Drugi Michał Czernik(1890-1940) był ochotnikiem w wojnie polsko-bolszewickiej 1920 roku i potem oficerem Wojska Polskiego i jednocześnie mgr. farmacji, szefem służby farmaceutycznej w Dowództwie Okręgu Korpusu Warszawa. W stopniu majora Wojska Polskiego dostaje się do sowieckiej niewoli we wrześniu 1939 roku i w kwietniu 1940 zostaje zamordowany w Katyniu (napis na grobie w Zawichoście ma charakter symbolu).

Natomiast Marcin z Warszawy na forum pisze, że na cmentarzu św. Pawła w Sandomierzu spoczywa wielu jego przodków, wśród nich przedstawiciele tatarskich rodzin m.in. babka Anna z Czerników Nurowska i jej siostra Katarzyna.(źródło 3)

Źródła:
1.http://zawichost.katolicki.eu/index.php?option=com_content&view=article&id=52:tatarskie-i-zydowskie-tradycje-zawichostu&catid=16:artykuly&Itemid=16

2.http://books.google.com/books?id=i0YCAAAAYAAJ&printsec=frontcover&hl=pl#v=onepage&q&f=false

3.http://www.cmentarz.sandomierz.net/

http://czernik.naszagenealogia.pl/index.php?temat=2

Przeczytaj także:

MUŚLIMOWIE CZYLI TAK ZWANI TATARZY LITEWSCY

Posted in Historia, Moja mała Ojczyzna, Prywatne | 1 Comment »

POparcie dla przemysłu nienawiści. Dowody.

Posted by tadeo w dniu 11 Maj 2011

Wyznacznikiem upadku moralnego elit „propisowskich” (tak salon nazywa każdego profesora, dziennikarza, artystę, który skrytykuje rząd za Smoleńsk), była pointa tekstu prof. Krasnodębskiego, w której padło słynne „gardzę wami”. Wyznacznikiem degradacji „pisowskiego” ludu (, tak salon nazywa ludzi niezadowolonych z postawy rządu wobec Smoleńska), są transparenty z napisami „Komorowski zdrajca Polski” oraz „Tusk i Putin dwa bratanki”…


Kontrowersyjne sformułowania, wypowiedziane w niezwykłych okolicznościach. Kreatorom opinii publicznej wystarczyły, by oskarżyć ich autorów o naśladowanie nazistów. By wezwać rząd do zastanowienia nad delegalizacją opozycji, do zastosowania sankcji karnych wobec demonstrantów…

Wczoraj ulicami Warszawy przeszło kilkudziesięciu „dowcipnisi” (tak pijaną hordę z KK, zwołaną przez Dominika Tarasa określiła niegdyś M. Olejnik), prowokując normalnych ludzi do bójki. Przy bierności służb porządkowych zaczęli szkalować osoby, które oddawały cześć poległemu Prezydentowi RP. Padały okrzyki:

„Dorżnąć watahę. Mohery na stos.”

a także cyniczne, prowokacyjne, chamskie życzenia:

– Ach Bogu dzięki by było, rany jaka frajda jakbyście polecieli – oświadcza kobieta i potwierdza, że „ma frajdę” z życzenia śmierci „niektórym”.

Tego rodzaju publiczne enuncjacje padają z ust zwolenników partii, której dawny członek z zimną krwią zamordował człowieka tylko dlatego, że tamten pracował dla opozycji… Dla tych ludzi – dowcipnisi, Ryszard C. jest bohaterem. Oni nie domagają się ustąpienia J. Kaczyńskiego z jakiejś ważnej funkcji, postawienia go pod Trybunał Stanu, oni pragną jego śmierci! Żaden z nękanych przez Policje i „dzielnych” strażników „Solidarnych” nie głosił haseł nawołujących do fizycznej eksterminacji Tuska, Komorowskiego czy Tarasa. Palikotolubni robią to bez cienia sprzeciwu ze strony porządkowych, ale także mediów głównego nurtu. Im wolno. Przede wszystkim z tego względu porównywanie obu środowisk nie ma najmniejszego sensu. Dowcipnisie są nosicielami nieuzasadnionej niczym nienawiści, jej olbrzymich pokładów. Rozszarpywanie kaczora-pluszaka tamtej letniej, pamiętnej nocy, niespełna 4 miesiące po narodowej tragedii, przez rozwydrzoną, obłąkaną grupę młodych ludzi, było w tym zakresie niezwykle symboliczne.

Dlatego przykro robi mi się, kiedy ludzie wydawałoby się rozumiejący te oczywiste dysproporcje, uczestniczą w ich kreacji. Czym bowiem była podyktowana decyzja red. Lisickiego, by opublikować w „Rzeczpospolitej” wyjątkowy paszkwil Ireneusza Krzemińskiego? Po co legitymizować faktycznego paranoika? W tym tekście Krzemiński obraża redakcyjną (do niedawna?) koleżankę Lisickiego oraz wyborców PIS. Zarzucił Lichockiej stosowanie totalitarnej propagandy, gorszej od tej z „Żołnierza Wolności”; wysyła ją na badania psychiatryczne, szczuje sądem; wreszcie puentuje:

„Warto przypomnieć w kontekście antyrosyjskim tych, których popiera Lichocka, że trudno znaleźć lepszy przykład paranoi społecznej, jaką w społeczeństwie rozwinął Józef Stalin.”

Można wszystko, udowodnił to swoimi „przeprosinami” kilka dni temu red. Miecugow.

I ostatnia kwestia, pośrednio powiązana z wszystkim, o czym napisałem wyżej, korespondująca bezpośrednio z moim ostatnim tekstem. Otóż wczoraj chciałem zwrócić Waszą uwagę na zmasowane akcje propagandowe, mające na celu zablokowanie budowy pomnika L. Kaczyńskiego w Toruniu. Dziś w to „dzieło” postanowił włączyć się samozwańczy dziekan lokalnej Izby Adwokackiej – mec. Jan Kwietnicki. Przesłał do mediów krótkie oświadczenie adresowane do przewodniczącego rady miasta:

„Powodowany szczerą troską o wizerunek Naszego Miasta, z niepokojem przyjąłem informację o planowanym postawieniu w Toruniu, pomnika św. pamięci Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Nie podejmując głębokiej analizy dokonań Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, solidaryzuję się z przeważającą opinią, iż były one mierne. Sam fakt tragicznej śmierci nie daje podstaw do wystawiania pomnika nawet, jeżeli wynika to z inspiracji partii politycznej. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż osoba która ma być uhonorowana pomnikiem nie posiada żadnych zasług dla Naszego Miasta i nie wykazywała podczas swojej kadencji zainteresowania dającego podstawę do tak szczególnego potraktowania.

Jeśli zatem prawdą jest, iż informacje które do nas dotarły mogą się ziścić, proszę uprzejmie w imieniu większości środowiska adwokackiego o ponowne przeanalizowanie tej decyzji. Proszę o rozważenie, czy tak kontrowersyjnej decyzji nie powinni podjąć mieszkańcy Torunia w referendum.

W interesie Naszego Miasta, które cieszy się dużą popularnością i sympatią w kraju i zagranicą, zarówno ze względu na swoją historię, wysoką pozycję Uniwersytetu Mikołaja Kopernika oraz rozwój w ciągu ostatnich lat, pożądane jest, aby nie kojarzyło się w przyszłości tylko i wyłącznie z partią polityczną, nie posiadającą nawet dużego poparcia wśród jego mieszkańców.

Przekazuję wyrazy głębokiego szacunku i sympatii.”

Zastanawiam się, jakim prawem człowiek ten – reprezentant całej toruńskiej adwokatury, w jej imieniu napisał tak obrzydliwy apel? Jest po prostu podły? Na to wygląda, skoro – nie podając żadnych przykładów – ośmiela się twierdzić, że dokonania L. Kaczyńskiego „były mierne”… I skąd konstatacja, że pomnik L. Kaczyńskiego miałby zszargać wizerunek miasta.

Dostrzegam coś zupełnie przeciwnego. Pan mecenas Kwietnicki, przedstawiciel zawodu zaufania publicznego, w którym zasady etyki i zwykła ludzka przyzwoitość, powinny dominować, wpisał się w ostry spór polityczny, nie szanujący pamięci zmarłych, odczuć wielu milionów Polaków.

I jeszcze jeden „niuans”; pamiętam mój pobyt na zajęciach w Izbie Prawniczej 12 kwietnia 2010 r. Pamiętam atmosferę przed, w trakcie i po zajęciach. Żadnych flag, kiru, zdjęć poległych. Towarzystwo rozbawione, jakgdyby nigdy nic, jakby ta żałoba im przeszkadzała. Pani Sędzia Sądu Apelacyjnego w Gdańsku, w trakcie zajęć także nie zająknęła się słowem na temat narodowej tragedii. Nikt nie zaproponował, by powstać, chwilę pomilczeć. Wszak w katastrofie zginęła Prezes Naczelnej Rady Adwokackiej, wielu wybitnych prawników – praktyków i teoretyków, z Prezydentem RP na czele.

To, tak dla przypomnienia toruńskiemu dziekanowi…i rajcom.

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »