WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 20 kwietnia, 2011

Wielka apteka

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Wypisane poniżej (oczywiście nie wszystkie) warzywa, owoce i zioła opatrzyłem tylko komentarzem zawierającym wskazania i właściwości lecznicze. Nie pokazuję wyglądu warzyw i owoców, bo wszyscy je znają, natomiast zbieraniem ziół trudni się wąska i wyspecjalizowana grupa ludzi, która dokładnie zna ich wygląd i nie pokazuję ich dlatego by uniknąć przykrych pomyłek przez zbieraczy-amatorów. Sama nazwa i właściwości lecznicze są wskazaniem kierunku, gdzie należy prowadzić poszukiwania. Sposoby przyrządzania ziół są różne i nie sposób wszystkich opisać. Można je odnaleźć w książkach, w internecie, a przede wszystkim przy zasięganiu porad u zawodowych zielarzy.

Posted in Zdrowie jest najważniejsze | Leave a Comment »

Adonai- Bedziemy Tanczyc

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Posted in Muzyka, Muzyka religijna | Leave a Comment »

Wykrzykujcie Bogu – Wspólnota Miłości Ukrzyżowanej

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Posted in Muzyka, Muzyka religijna | 1 Comment »

Amen, Amen, Alleluja! – Wspólnota Miłości Ukrzyżowanej

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Posted in Muzyka, Muzyka religijna | Leave a Comment »

ZADBANO O TO BY NIE MOGLI WRAKU ZBADAĆ, A POTEM, ŻEBY ZOSTAŁ ZNISZCZONY

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Macierewicz o przełomie w śledztwie smoleńskim. „Piloci wciągnięci w pułapkę. Nie popełnili żadnego błędu”

 

…nasi eksperci nie mogli wraku zbadać, który następnie został poddany procesowi niszczenia. Najpierw więc zadbano o to by nie mogli wraku zbadać, a potem, żeby został zniszczony. Stąd może tak duże zaangażowanie pułkownika Klicha w deprecjonowanie tego eksperymentu, stąd może to ciągłe popieranie nieprawdziwych tez rosyjskich.

Jak już pisaliśmy, niezwykle ważne informacje na temat polskiego dochodzenia w sprawie  tragedii smoleńskiej wytropił „Nasz Dziennik”, który opisał wyniki eksperymentu polegającego na powtórzeniu na identycznym Tupolewie, jak ten, który rozbił się w Smoleńsku, kluczowych momentów lotu z 10 kwietnia 2010 roku.

Z ujawnionych przez gazetę informacji wynika, że eksperyment automatycznego odejścia na drugi krąg znad lotniska pozbawionego systemu naprowadzania ILS, przy włączonej dalszej radiolatarni, zakończył się powodzeniem.

Dlaczego to tak ważne? Bo nieoficjalnie wiadomo, że właśnie w decyzji pilota o automatycznym odejściu znad lotniska smoleńskiego, polscy eksperci, w tym. płk. Edmund Klich, chcieli widzieć główną przyczynę katastrofy. W tej wersji kapitan Arkadiusz Protasiuk po komendzie „odchodzimy” wcisnął przycisk mający spowodować automatyczne odejście. Ale ten system miał rzekomo działać tylko na lotniskach z systemem naprowadzania ILS. Na Siewiernym takiego nie było. I w tym właśnie leży – wywodzą niektórzy polscy eksperci – przyczyna tragedii.

Jak już wiemy – to nieprawdziwa teza. Piloci działali prawidłowo!

O ocenę tych informacji zapytaliśmy szefa Parlamentarnego Zespoły badającego wydarzenia  związane z 10 kwietnia 2010 roku – posła PiS Antoniego Macierewicza.

wPolityce.pl: Pułkownik Edmund Klich, szef Państwowej Komisji badania Wypadków Lotniczych  wielokrotnie mówił, że właśnie w tym momencie, kiedy piloci naciskają guzik automatycznego odejścia leży przyczyna tragedii. Tymczasem, jak się okazuje, przycisk powinien zadziałać. Trudno nadal bronić tezy o winie pilotów. Jaka jest Pana ocena tych doniesień?

Antoni Macierewicz: Zgadzam się w pełni z pułkownikiem Edmundem Klichem. Rzeczywiście w tym przycisku tkwi tajemnica tragedii smoleńskiej. Co do tego nie miałem wątpliwości już od dawna. Od momentu, kiedy zespół pana pułkownika Grochowskiego odczytał słowa zapisu z czarnej skrzynki, które Rosjanie sfałszowali.

Jakie to słowa?

Chodzi o stwierdzenie, padające na wysokości 100 metrów, jakie wypowiada kapitan Protasiuk – „odchodzimy”. Tego nie było w rosyjskim stenogramie, a to ma dzisiaj kluczowe znaczenie. Na szczęście udało się odczytać. I już wtedy, w połowie grudnia 2010 roku wiedzieliśmy, że tragedia smoleńska nie była winą pilotów tylko działania sił trzecich czy osób trzecich.

Zespół Parlamentarny którym kieruje skontaktował się wtedy z pilotami TU 154 i uzyskaliśmy wgląd w materiały szkoleniowe dla pilotów tych maszyn. Mamy zresztą kopie strony z podręcznika, która dokładnie referuje iż przycisk „uchod” jest stosowany skutecznie także wtedy, kiedy nie ma ILS. Wtedy też wyprowadza samolot automatycznie, bez innych działań pilota. Jest to działanie nieporównanie szybsze i skuteczniejsze niż sterowanie ręczne.

Eksperyment z bliźniaczym Tupolewem to potwierdził?

Dokładnie. W pełni potwierdził to co było od dawna wiadome, ale było zalewane przez zwolenników wersji rosyjskiej, którzy poświęcili bardzo wiele wysiłku by zbezcześcić pamięć polskich pilotów, którzy przez miesiące powtarzali nam, że to piloci są winni. Pułkownik Klich przy tej swojej wersji upierał się bardzo długo, spór między nim a nasza komisją odbył się 10 stycznia w komisji obrony narodowej w Senacie, gdzie też próbował te wersje o ILS przedstawiać, wersje niezgodne z prawdą. Można tylko ubolewać dlaczego wielkie media dały się wprowadzić w błąd, że teraz są tak zwani eksperci próbujący podważyć te fakty i sam sens eksperymentu. To jest ucieczka.

Ucieczka przed czym?

Przed stwierdzeniem faktu, że tragedia miała miejsce bo zdarzyła się awaria –naturalna lub przez kogoś spowodowana. Trzecia możliwość – mieliśmy co czynienia z działaniem osób trzecich. A więc z tym wariantem, który w sposób tak nieprofesjonalny i tylko politycznie motywowany próbował wykluczyć niedawno pan prokurator generalny Andrzej Seremet. Moim zdaniem pan Seremet po upublicznieniu wyników tego eksperymentu powinien podać się do dymisji, gdyż mieliśmy w  jego wykonaniu z działaniem politycznie uwarunkowanym, bezprawnym bo nie uzgodnionym z prokuratorem prowadzącym to postępowanie. Było to więc złamanie ustawy o prokuraturze i to dla uzyskania doraźnego, wymierzonego w prawdę, efektu politycznego.

No i bez pełnej wiedzy, bez zakończenia postępowania.

Więcej – w sytuacji gdy większość dowodów nie została zbadana. To jest kompromitujące dla prokuratora Seremeta.

Podsumujmy wątek eksperymentu. Najprościej mówiąc dowiódł, że piloci nie popełnili błędu. Reagowali prawidłowo, wcisnęli przycisk, który powinien zadziałać, tak jak ich uczono, tak jak to działa w innych Tu 154, także w tym bliźniaczym o numerze bocznym 102?

Tak. Ten eksperyment przesądza od strony faktycznej, że piloci zrobili wszystko zgodnie ze sztuką lotniczą. Zorientowawszy się, że zostali wciągnięci w pułapkę przez kontrolerów lotu, próbowali na właściwej, przepisowej wysokości 100 metrów, odejść na drugi krąg. Co zresztą, jak wiadomo, zaplanowali 10 minut wcześniej, przygotowywali się do tego manewru, co słychać na zapisach z czarnej skrzynki, gdzie kapitan Protasiuk wydaje polecenia o przygotowaniu do odejścia „w automacie”. Podaje konkretne dane jakie powinny być wprowadzone do komputera, po to, żeby to odejście automatyczne po naciśnięciu przycisku mogło zadziałać. Zrobił więc wszystko żeby podjąć tę decyzję gdy samolot znajdzie się na 100 metrach a nie będzie widoczności lotniska. Kiedy to zrobił – samolot spadł. Problem polega na tym, co się stało, dlaczego ten samolot spadł? Albo mieliśmy do czynienia z dywersją, świadomym działaniem lub z awarią. Co z kolei łączyłoby się z odpowiedzialnością firm rosyjskich, które dokonywały naprawy tego samolotu.

Jeszcze większego znaczenia nabiera w tym kontekście niszczenie wraku Tupolewa, i to zaledwie w kilkadziesiąt godzin po tragedii.

Tak. Z przykrością musze do tego dodać jeszcze jedną, ponurą informację, która dotychczas nie dotarła do świadomości opinii publicznej. To informacja z listu polskich specjalistów, ekspertów, którzy byli w Smoleńsku jako komisja uczestnicząca tuż po wypadku w tych badaniach. I nie mogli zbadać tego wraku ponieważ pan pułkownik Edmund Klich wyjeżdżał ze Smoleńska właśnie w momencie, kiedy Rosjanie pozwolili naszym ekspertom na zbadanie wraku. Ale ponieważ tylko on był upełnomocniony przez rząd, to nasi eksperci nie mogli wraku zbadać, który następnie został poddany procesowi niszczenia. Najpierw więc zadbano o to by nie mogli wraku zbadać, a potem, żeby został zniszczony. Stąd może tak duże zaangażowanie pułkownika Klicha w deprecjonowanie tego eksperymentu, stąd może to ciągłe popieranie nieprawdziwych tez rosyjskich. Nie wiem czy taki dokładnie jest związek, ale wiem, że Edmund Klich jest współodpowiedzialny za to, ze polscy eksperci nie mogli zbadać tego wraku i dojść do wniosków, które dzisiaj są już oczywiste.

Myśli Pan, że prawda o wynikach tego eksperymentu, tak kluczowa dla obrazu zdarzeń, nie będzie ukrywana? Zostanie ujawniona w pełni?

Natężenie złej woli w istotnych ośrodkach medialnych i politycznych jest ogromne. A ten eksperyment, w połączeniu z wcześniejszą wiedzą obala wszystkie tezy, jakie głosił pan prezydent Komorowski, już trzy miesiące mówiąc, ze nie ma co badać, nad czym się zastanawiać, bo samolot po prostu uderzył w ziemię. Cała elita polityczna powtarzała te tezy, wielkie media ją głoszą bez przerwy. Nie ukrywam więc, że obawiam się iż teraz zostaną uruchomione ogromne, gigantyczne  naciski na pułkownika Mirosława Grochowskiego, dzięki któremu w ogóle ten eksperyment został zrobiony, któremu zawdzięczamy odczytanie słów padających na 100 metrach. Boję się tych nacisków, boję się, żeby się przed nimi nie ugiął. Mam nadzieję, że opinia publiczna będzie go chroniła. Bo to jest przełomowy moment.

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3390&Itemid=100

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | 2 Komentarze »

Rozbijanie Polski – prof. dr hab. Piotr Jaroszyński

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Polski punkt widzenia – 07.04.2011, gościem programu był: prof. dr hab. Piotr Jaroszyński
program prowadził: Robert Knap

Posted in Filmy i slajdy, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Mieczysław Antoni Buczkowski „Buk”

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Posted in Historia | Leave a Comment »

Zdjęcia z pielgrzymki Suwałki – Wilno

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

1. Pielgrzymka Suwałki – Wilno 2000-2002

2. Pielgrzymka Suwałki – Wilno 2008 r

3. Pielgrzymka Suwałki – Wilno 2010 r

Posted in Pielgrzymka Suwałki - Wilno | Leave a Comment »

„Są tylko dwie możliwości: albo zamach, albo awaria”

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Automatyczne odejście na drugi krąg znad lotniska bez systemu ILS, przy włączonej dalszej radiolatarni, zakończyło się powodzeniem podczas eksperymentu na samolocie Tu-154M nr 102. Obrońcy rosyjskiej wersji wydarzeń nie mają już więc żadnego racjonalnego argumentu, którym mogliby uzasadnić rozbicie się tupolewa pod Smoleńskiem. 

Wyniki eksperymentu opisał „Nasz Dziennik”. Jeśli doniesienia są prawdziwe – a eksperci z komisji Jerzego Millera ani sam minister ich nie zdementowali – pozostają w zasadzie tylko dwie możliwe przyczyny katastrofy: awaria samolotu lub zamach.

Przypomnijmy, że komisja sprawdzała podczas eksperymentu na bliźniaczej maszynie (Tu-154M nr 102), czy 10 kwietnia 2010 r. polski tupolew o numerze 101 mógł odejść w autopilocie po naciśnięciu przycisku „uchod” znad lotniska w Smoleńsku. Nie jest ono bowiem wyposażone w system precyzyjnego lądowania ILS, co skłaniało niektórych ekspertów do przypuszczeń, że przycisk mógł w takim przypadku nie zadziałać. Twierdził tak m.in. płk Edmund Klich, polski akredytowany przy MAK, uważając to za jedną z bezpośrednich przyczyn katastrofy. Użycie autopilota przy podchodzeniu do lądowania na lotnisku bez ILS uznali także za błąd Rosjanie przygotowujący raport MAK, choć polscy eksperci w uwagach do tego dokumentu wyraźnie stwierdzili, że instrukcja użytkowania Tu-154 nie zabrania takiego manewru.

Jak się okazało, specjaliści z Polski (z wyjątkiem płk. Edmunda Klicha) mieli rację. Eksperyment przeprowadzony na wojskowym lotnisku w Powidzu wykazał, że przy podchodzeniu do lądowania na autopilocie bez systemu ILS przycisk „uchod” zadziałał prawidłowo i samolot wzbił się do góry.

W Smoleńsku stało się odwrotnie. Nie widząc ziemi, piloci na przepisowej wysokości 100 m podjęli decyzję o odejściu na drugi krąg, czyli o przerwaniu podchodzenia do lądowania. Z jakichś jednak względów maszyna zaczęła w błyskawicznym tempie opadać i po zetknięciu się z drzewami uderzyła w ziemię.

Strach przed eksperymentem

Rzekomy błąd pilotów, mający polegać na użyciu autopilota przy podchodzeniu do lądowania, zaczęto nagłaśniać, gdy upadła podstawowa teza Kremla i rządowych mediów mówiąca o naciskach na pilotów, którzy zostali zmuszeni do próby posadzenia maszyny. Kiedy stało się pewne, że załoga nie lądowała, na gwałt zaczęto doszukiwać się w jej decyzjach błędu, który mógłby zostać przedstawiony jako bezpośrednia przyczyna katastrofy.

Brak reakcji samolotu na decyzję pilotów o odejściu, spowodowany jakoby przez niewłaściwe użycie autopilota, wydawał się idealnym argumentem. Sprawa była na tyle skomplikowana technicznie, że nawet eksperci lotniczy nie umieli się na jej temat jednoznacznie wypowiedzieć, a załoga Tu-154 z oczywistych względów nie mogła się bronić. Gdy jednak eksperci z komisji Jerzego Millera uparli się, żeby zachowanie maszyny w ostatnich kilkudziesięciu sekundach lotu wyjaśnić za pomocą eksperymentu, front polskich obrońców rosyjskiej wersji zdarzeń zwarł szeregi.

Kto bał się doświadczenia, które – jak wielu trafnie przewidywało – obaliło bezpodstawne zarzuty wobec załogi, czyniąc zarazem z raportu MAK bezwartościowy świstek papieru? 18 stycznia 2011 r. Tomasz Hypki ze „Skrzydlatej Polski” mówił dziennikowi „Fakt”: „Przeprowadzenie symulacji odwzorowującej ten lot jest niemożliwe i niebezpieczne (…). Nie ma gwarancji, jak zachowa się samolot”.

Inny zwolennik kremlowskich tez, były pilot wojskowy Stefan Gruszczyk (który już w maju 2010 r. lansował kłamliwą tezę, że piloci lądowali), mówił w TVN: „Jestem zdziwiony, czego tak naprawdę ta komisja szuka”. Natomiast Michał Setlak, zastępca redaktora naczelnego „Przeglądu Lotniczego”, przekonywał: „Pewnie niektórzy spodziewają się, że ten eksperyment może wpłynąć na to, co wiemy o wypadku. Może spodziewają się nawet zakwestionowania raportu MAK. Ale nie ma takiej rzeczy w tym eksperymencie, która mogłaby podważyć raport MAK. Można się w szczegółach nie zgadzać z raportem, natomiast zasadnicza konkluzja jest taka, że złamano przepisy. Pilotowano niezgodnie z procedurami”.

Media wywarły też odpowiedni nacisk na członków polskiej komisji dążących do przeprowadzenia eksperymentu i na odpowiedzialne za jego wykonanie dowództwo 36. specpułku. W styczniu 2011 r. tygodnik „Wprost” opublikował tekst pt. „Pułk w bagnie”. „Mówią o sobie: klub z Ostroroga. Mieli latać z najważniejszymi osobami w państwie. I latali. A przy okazji fałszowali dokumenty i okradali armię. Dziś jeden z nich bada katastrofę smoleńską, a część nadal lata z VIP-ami” – pisał autor artykułu.

Eksperyment na Tu-154 dowiódł, że załoga działała zgodnie z przepisami i że samolot musiał się rozbić z jakiejś innej przyczyny. Jak stwierdził na konferencji prasowej w Lublinie Antoni Macierewicz, przewodniczący sejmowego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej, „mogła to być niezamierzona usterka albo właśnie zamierzona”.

O możliwości awarii od początku pisała „Gazeta Polska”, narażając się na ataki ze stron mediów i polityków uparcie przekonujących o winie załogi. Zdaniem wielokrotnie cytowanego przez nas pilota tupolewów kpt. Janusza Więckowskiego, w samolocie mogła nastąpić awaria silników, prowadząca do utraty sterowności maszyny. Kpt. Więckowski powtarzał swoją tezę od pierwszych tygodni po katastrofie – teraz nabrała ona szczególnej aktualności.

Być może była to niesprawność jakiegoś innego urządzenia, bo po remoncie w Rosji samolot Tu-154 nr 101 psuł się notorycznie. Już 7 stycznia 2010 r. – a więc ledwie dwa tygodnie po powrocie maszyny z Samary – po starcie pojawiła się informacja o zakłóceniach systemu nawigacyjnego samolotu. 17 stycznia 2010 r. podczas lotu nie działał jednen ze wskaźników wibracji silnika nr 1. Druga usterka to brak działania systemu automatycznej identyfikacji samolotów przy użyciu sygnału radiowego. 22 stycznia 2010 r., Tu-154 101 poleciał z misją humanitarną na Haiti. Na lotnisku w Portoryko stwierdzono awarię sterowania klapami. Dzień później stwierdzono niesprawność autopilota. Zauważono także uszkodzenie agregatu sterowania wychyleniem lotek. W wyniku tej bardzo poważnej awarii polska załoga zmuszona była odbyć bez autopilota kilkunastogodzinny nocny lot przez Atlantyk.

Jak wiadomo, Rosjanie wykluczyli awarię jakiegokolwiek urządzenia w samolocie, nie dostarczając nam jednocześnie wykazu przeprowadzonych ekspertyz technicznych urządzeń, systemów i przyrządów pokładowych samolotu. Dzięki dziennikarzom „Misji specjalnej” dowiedzieliśmy się zaś, że szczątki wraku były już 11 kwietnia 2010 r. systematycznie przez Rosjan niszczone. Także rejestratory lotu – mogące wykazać wadliwe działanie urządzeń pokładowych – zostały przejęte przez służby rosyjskie.

Rezultaty badań MAK trudno uznać za wiarygodne z jeszcze jednego powodu: to właśnie komitet Tatiany Anodiny certyfikował remontujące samolot zakłady Awiakor w Samarze i odpowiedzialną za naprawę silników spółkę Saturn w Rybińsku. Certyfikaty dla Awiakoru odnowiono 17 lutego 2009 r., natomiast dla zakładów Saturn 6 października 2008 r., a więc niedługo przed remontem. Gdyby zatem MAK przyznał, że polski Tu-154 spadł na ziemię w wyniku wadliwie działających urządzeń pokładowych, wydałby wyrok sam na siebie.

(…)

Grzegorz Wierzchołowski

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,page,2,title,Sa-tylko-dwie-mozliwosci-albo-zamach-albo-awaria,wid,13336995,wiadomosc_prasa.html

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Jacek Kowalski

Posted by tadeo w dniu 20 kwietnia 2011

Posted in Muzyka, Religia | Leave a Comment »