WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for Kwiecień 12th, 2011

KIEROWNIK DUCHOWY ŚWIĘTEJ FAUSTYNY

Posted by tadeo w dniu 12 kwietnia 2011

Spis wybranych fragmentów

Przedmowa

Jak słusznie zauważyła s. M. Elżbieta Siepak ZMBM: „z życiem i misją św. Siostry Faustyny kojarzy się najczęściej postać bł. ks. Michała Sopoćki. Mało natomiast pisze się i mówi o nie mniej zasłużonym kapłanie, jakim był o. Józef Andrasz SJ, jej krakowski spowiednik i kierownik duchowy”1. Niniejsza publikacja pragnie wyjść naprzeciw temu zapotrzebowaniu i przedstawić życie i działalność o. Józefa Andrasza (1891-1963). Na świat przyszedł w okresie niewoli jako poddany monarchii austro-węgierskiej. W szeregi Towarzystwa Jezusowego wstąpił mając niespełna piętnaście lat. W zakonie otrzymał solidne wykształcenie humanistyczne, filozoficzne i teologiczne. Podczas studiów teologicznych, które odbywał m.in. w Starej Wsi k. Brzozowa, doczekał się upragnionej przez Polaków wolności po 123 latach niewoli. Po święceniach kapłańskich, które otrzymał w 1919 roku w Krakowie, włączył się z zapałem w odbudowę zniszczonej przez zaborców Rzeczypospolitej. W okresie międzywojennym prowadził rozległą i dynamiczną działalność, trudził się nad odnową moralną i duchową narodu. Pragnął, aby Polska stała się państwem sprawiedliwości i równości społecznej. Urzeczywistnienie tego planu widział we wprowadzeniu w życie społeczno-polityczne wartości Ewangelii Jezusa Chrystusa.

Wkład o. Andrasza w rozwój Kościoła katolickiego w Polsce jest znaczny, zwłaszcza w okresie międzywojennym. Przez wiele lat przebywał w Krakowie i był związany z Wydawnictwem Apostolstwa Modlitwy. Okazał się zdolnym i płodnym pisarzem religijnym. W 1921 roku zapoczątkował wydawnictwo seryjne „Biblioteka Życia Wewnętrznego”, które zawiera w większości przekłady wybitnych światowych dzieł dotyczących duchowości. Prócz tego był redaktorem czasopisma zakonnego „Nasze Wiadomości” (1923-1928) oraz „Posłańca Serca Jezusowego” (1930-1940). Jednocześnie działał na polu Apostolstwa Modlitwy i Dzieła Poświęcenia Rodzin oraz Krucjaty Eucharystycznej i Sodalicji Mariańskiej. Dał się także poznać jako poszukiwany kaznodzieja i rekolekcjonista, wytrawny kierownik duchowy wielu żeńskich zgromadzeń zakonnych. Jedną z jego córek duchowych była mieszkająca w ostatnich latach życia w Krakowie-Łagiewnikach św. s. Faustyna Kowalska ZMBM (1905-1938). Z żarliwością propagował Miłosierdzie Boże, które Jezus objawił Apostołce i Sekretarce Bożego Miłosierdzia.

Opatrzność sprawiła, że uniknął aresztowania przez gestapo w listopadzie 1939 roku. W okresie okupacji hitlerowskiej przenosił się na terenie Polski z miejsca na miejsce, wszędzie służąc jako duszpasterz. Przekonał się wówczas jeszcze bardziej, że człowiek naznaczony tragedią II wojny światowej winien zwrócić się do Bożego Serca oraz czerpać ze skarbca Bożego Miłosierdzia. W 1943 roku, a więc jeszcze podczas tragicznego terroru hitlerowskiego, zapoczątkował nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach. Po zakończeniu II wojny światowej nie miał złudzeń, że wyzwolona spod pogańskiego hitleryzmu Polska musi stawić czoła kolejnemu zagrożeniu: totalitarnemu państwu komunistycznemu, które — wspierane przez aparat represji Związku Sowieckiego — dążyło do wykorzenienia chrześcijaństwa z serc Polaków i zastąpienia go ideologią materialistyczną. W rzeczywistości powojennej widział obronę Polski przed bezbożnym komunizmem oraz szczęście i pomyślność rodzin w przymierzu z Bogiem, które — o czym był głęboko przekonany — najpełniej wyrażało się w poświęceniu rodzin, wspólnot parafialnych oraz całego narodu Najświętszemu Sercu Jezusa.

Wobec braku monografii i prac poświęconych o. Andraszowi, wykorzystano w niniejszej pracy przede wszystkim materiały archiwalne zgromadzone w Archiwum Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego w Krakowie. Wiele cennych informacji wydobyto z czasopism, w których o. Andrasz zamieszczał swoje artykuły. Część pracy dotyczącej kierownictwa duchowego św. s. Faustyny Kowalskiej została opracowana głównie na podstawie Dzienniczka i listów Sekretarki i Apostołki Bożego Miłosierdzia. Bohater niniejszej publikacji był wiernym duchowym synem św. Ignacego Loyoli (1491-1556). Podobnie jak on pragnął zostać jedynie użytecznym narzędziem w ręku Pana Boga, pełnić wolę Bożą oraz mieć na uwadze większą chwałę Boga i pożytek dusz. Bez tego założenia, wybitnie religijnego i być może trudnego do zrozumienia przez niejednego współczesnego człowieka, nie można w pełni zrozumieć jezuity — o. Józefa Andrasza.

1 E. Siepak, Ojciec Józef Andrasz SJ, krakowski kierownik duchowy św. Siostry Faustyny, „Orędzie Miłosierdzia”, 73 (2010), s.

Pierwsze lata

Ojciec Józef Andrasz urodził się w rodzinie Piotra i Katarzyny z d. Bednarek 16 października 1891 roku w Wielopolu k. Nowego Sącza (diecezja tarnowska). Miał sześciu braci: Alojzego, Kazimierza (zginął w Legionach), Leona, Ignacego (zginął pod Lwowem w 1918 r.), Alfonsa, oraz trzy siostry: Helenę (Liptakową), Marię (Kuczkowską), Józefę (Rudzińską)1. Sakrament chrztu św. otrzymał w kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Wielogłowach2. W rodzinie głęboko katolickiej otrzymał religijne wychowanie. W marcu 1947 roku o. Andrasz odwiedził swoją ciężko chorą 82-letnią matkę w Nowym Sączu.

Matka dożyła sędziwego wieku. W jednym z listów wyznał, że powołanie do Towarzystwa Jezusowego otrzymał w Nowym Sączu, przed znajdującym się w kościele jezuickim cudownym wizerunkiem Matki Bożej Pocieszenia3. W niższym seminarium w Nowym Sączu o. Andrasz ukończył cztery klasy gimnazjalne (1902-1906). Już wówczas był gorliwym członkiem Sodalicji Mariańskiej, prowadzonej przez powszechnie znanego w Nowym Sączu o. Franciszka Gawlikowskiego4. Nauka w szkole nie sprawiała mu trudności. Dowodzą tego świadectwa szkolne, na których widnieją noty dobre, bardzo dobre i celujące. Nauczyciele ocenili jego obyczaje jako chwalebne, a pilność jako dobrą5. Studia humanistyczne kontynuował już po ukończeniu nowicjatu w Towarzystwie Jezusowym.

1 Kartoteka zmarłych jezuitów Prowincji Małopolskiej TJ od 1947 do 1971 roku, Archiwum Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego w Krakowie, rkp. 3154, nr 1 (dalej cytuję jako: ATJKr.); List o. J. Andrasza, Nowy Sącz, 15 III 1947, [w:] Miscellanea Jesuitica, ATJKr., rkp. 1416, s. 583a; ATJKr., album fot. 5000-76, k. 70.

2 Testimonium ortus et baptismi, [w:] Andrasz Józef SJ, ATJKr., rkp. 2018, s. 1. Obecnie parafia w Wielogłowach ma drugi kościół pw. Miłosierdzia Bożego (rozpoczęcie budowy w 1990 r.).

3 List o. J. Andrasza, Nowy Sącz, 15 III 1947, [w:] Miscellanea Jesuitica, ATJKr., rkp. 1416, s. 583a.

4 Gawlikowski Franciszek (1863-1939), operariusz, kapelan więzienny i kierownik stowarzyszeń katolickich w Nowym Sączu (1895-1939). Encyklopedia wiedzy o jezuitach na ziemiach Polski i Litwy 1564-1995, opr. L. Grzebień przy współpracy zespołu jezuitów, Kraków 1996, s. 173 (dalej cytuję jako: Encyklopedia wiedzy o jezuitach); K. Drzymała, Wspomnienie naszych zmarłych 1820-1982, t. 1, Kraków 1982, s. 90.

5 Świadectwa szkolne, [w:] Andrasz Józef SJ, ATJKr., rkp. 2018, s. 7-9.

W Towarzystwie Jezusowym

Józef Andrasz wstąpił do Prowincji Galicyjskiej Towarzystwa Jezusowego 22 września 1906 roku w Starej Wsi k. Brzozowa1. Aby móc zrealizować swoje marzenia o życiu zakonnym, otrzymał dyspensę z powodu przeszkody wieku (miał niespełna 15 lat). Dwuletni nowicjat, podczas którego otrzymał gruntowne podwaliny życia duchowego, odprawił pod kierunkiem wybitnego wychowawcy młodzieży zakonnej o. magistra Ludwika Cichonia2. Pomocą w pierwszych dniach nowicjackich służył mu o rok starszy powołaniem Edmund Elter — tzw. anioł nowicjacki, czyli opiekun tych, którzy zgłosili się do zakonu i rozpoczęli miesięczną kandydaturę, poprzedzającą formalne rozpoczęcie nowicjatu. Na jego roku nowicjatu byli także m.in. Piotr Turbak i Romuald Moskała, z którymi później współpracował w Wydawnictwie Apostolstwa Modlitwy w Krakowie3. 18 października 1908 roku o. Andrasz złożył pierwsze śluby zakonne na ręce o. Ludwika Cichonia przed słynącym łaskami cudownym obrazem Matki Miłosierdzia w Starej Wsi.

Po odbyciu nowicjatu kończył studia humanistyczne w kolegium w Starej Wsi (1908-1910, klasy V-VI) oraz w słynnym prywatnym gimnazjum oo. Jezuitów w Bąkowicach pod Chyrowem (1910-1912, klasy VIIVIII). Na świadectwach szkolnych miał prawie wszystkie oceny bardzo dobre, a z dziejów ojczystych i języka polskiego bardzo dobry z odznaczeniem. Wychowawcy ocenili jego zachowanie jako bardzo dobre. W szkole był zwolniony z jednego przedmiotu — gimnastyki. Maturę zdał z odznaczeniem w 1912 roku w Chyrowie4. Oprócz nauki, w ograniczonym czasie, uczył katechezy w Starej Wsi.

Filozofię studiował w kolegium w Nowym Sączu (1912/1913)5, Krakowie (1913/1914) oraz — z powodu I wojny światowej — w Gräfenbergu (Jeseník) na Morawach (8 XII 1914—30 VI 1915)6. Natomiast studia teologiczne odbył w Domu Rekolekcyjnym w Dziedzicach (1915-1918) i w kolegium w Starej Wsi (1918/1919)7. Władał w mowie i piśmie językami: łacińskim, greckim, francuskim i niemieckim. Znajomość języków obcych, zwłaszcza współczesnych, okazała mu się przydatna w późniejszej pracy tłumacza dzieł do serii „Biblioteka Życia Wewnętrznego”, wydawanej przez Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy.

Tonsurę i niższe święcenia (ostiariusza, lektora, egzorcysty i akolity) otrzymał 13 września 1908 roku, na II roku nowicjatu, z rąk ordynariusza przemyskiego, ks. biskupa Józefa Sebastiana Pelczara, kanonizowanego 18 maja 2003 roku na placu św. Piotra w Rzymie przez papieża Jana Pawła II. Z kolei wyższe święcenia (subdiakonat 15 III 1919, diakonat 16 III 1919 i prezbiterat 19 III 1919) przyjął w kościele św. Barbary w Krakowie z rąk ks. biskupa sufragana krakowskiego Anatola Nowaka8. Egzamin ad gradum, obejmujący materiał z całości filozofii i teologii, który składano na zakończenie studiów, przed złożeniem ostatnich ślubów, zdał 14 czerwca 1919 roku w Starej Wsi9. Stosownie do motu proprio papieża Piusa X z 1 września 1910 roku Sacrorum Antistitum, o. Andrasz złożył przed przyjęciem święceń kapłańskich tzw. „przysięgę antymodernistyczną”, która zawierała wyznanie wiary katolickiej i odrzucenie błędów modernizmu. Uczynił to 14 marca 1919 roku w krakowskiej rezydencji św. Barbary przed o. superiorem Józefem Tuszowskim10. Mszę św. prymicyjną odprawił pod koniec marca 1919 roku w Nowym Sączu11.

Końcowy etap formacji zakonnej, tzw. trzecią probację, czyli roczny czas przewidziany przez św. Ignacego Loyolę dla księży przed złożeniem ostatnich ślubów, o. Andrasz odprawił w Domu Rekolekcyjnym w Dziedzicach (1919/1920) pod kierunkiem wymownego kaznodziei i rekolekcjonisty oraz cenionego profesora w kolegiach jezuickich, o. instruktora Romualda Kudasiewicza12. Ostatnie śluby złożył na ręce o. rektora kolegium Bruna Wolnika13 w święto Ofiarowania Pańskiego 2 lutego 1924 roku w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie14.

Po święceniach kapłańskich przełożeni zakonni skierowali o. Andrasza do pracy w Wydawnictwie Apostolstwa Modlitwy w Krakowie. Mieszkał w kolegium i należał do wspólnoty pisarzy, pełnił obowiązki cenzora książek i przez jakiś czas współpracował z redakcją czasopisma „Głosy Katolickie”. Miał wpływ na profil wydawniczy Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy. Zgodnie z jego sugestią doszło m.in. do tłumaczenia na język polski dzieła znanego francuskiego pisarza ascetycznego o. Raoula Plusa SJ (1882-1958), z którym prowadził korespondencję co do warunków przekładu i wydania15. W 1930 roku ukazały się drukiem trzy dzieła o. Plusa: Bóg w nas; W obliczu życia. Młodzieży męskiej ku rozwadze oraz W obliczu życia. Dla panien ku rozwadze16.

Prócz tego o. Andrasz był prefektem biblioteki pisarzy oraz moderatorem Sodalicji Mariańskiej młodzieży gimnazjalnej17. Swoje coroczne rekolekcje odprawiał m.in. w Zakopanem, „na wyżynach tatrzańskich »bliżej nieba«”18 lub w Czechowicach-Dziedzicach19. W połowie września 1924 roku wraz z o. Janem Urbanem, jako przedstawiciel wspólnoty pisarskiej z kolegium krakowskiego, wziął udział w koronacji Matki Bożej Bolesnej w Staniątkach20. W 1928 roku przełożeni zakonni wysłali o. Andrasza do Lwowa, gdzie przez dwa lata pracował jako duszpasterz przy kościele pw. św. Piotra i Pawła (plac Trybunalski 2). Pełnił obowiązki moderatora Sodalicji Panów, Akademików i Nauczycielek, kierował Towarzystwem im. Piotra Skargi21 oraz pisał historię domu.

Ponadto — według dyspozycji prowincjalskiej — dalej był pisarzem i cenzorem książek22. We wrześniu 1929 roku otrzymał nominację na kapelana rezerwy23. Jesienią tegoż roku zaangażował się w dzień książki katolickiej oraz prowadził rekolekcje zamknięte dla młodzieży akademickiej24. W drugiej połowie 1930 roku o. Andrasz powrócił do Krakowa i ponownie podjął pracę w Wydawnictwie Apostolstwa Modlitwy. Z zapałem krzewił kult Serca Jezusa, promował Sodalicje Mariańskie oraz zakładał w parafiach ogniska Apostolstwa Modlitwy. Owocem jego szerokiej działalności pisarskiej, pojmowanej jako ważny element apostolstwa, jest ponad 280 publikacji (książek, broszur, artykułów, recenzji i notek bibliograficznych). Drobne recenzje i notki zamieszczał w „Przeglądzie Powszechnym” w latach 1920-1939. Niektóre jego prace pozostały w rękopisie25.

W liście z 23 września 1933 roku, który warto tu przytoczyć, ponieważ stanowi pierwszorzędny materiał źródłowy, opisał o. prowincjałowi Włodzimierzowi Konopce swoje prace, zaangażowania oraz osiągnięcia: „Krajowa Dyrekcja Apostolstwa [Modlitwy] i związane z nią wcale liczne interesy i korespondencja z księżmi dyrektorami — i z Generalną Dyrekcją w Rzymie. Redakcja 40-stronicowego Posłańca [Serca Jezusowego], staranie się o fotografie, sprawozdania — i coraz bardziej rosnąca korespondencja z czytelnikami, która jest wynikiem żywego zainteresowania się Apostolstwem. Redagowanie «Biblioteki życia wewn[ętrznego]», która tyle dobrego robi i za którą tyle nam wdzięczności zewsząd okazują. Współpraca w «Wierze i Życiu». O dalszy wykład Mszy św. ciągle się domagają. Od Naszych i świeckich prośby, żeby je wydać w formie książki. Doszedłem dopiero do «Pater noster» — i na dalsze artykuły liturgiczne nie mogę złapać czasu, bo mnie bieżąca robota dusi z dnia na dzień. Kilka broszur koniecznych o Apost[olstwie] Modl[itwy] zaczętych i czekających na wykończenie. Konferencje duchowne u SS. Urszulanek, Nazaretanek i w Łagiewnikach. I spowiedź kwartalna. Częste kazania względnie referaty o Apostolstwie [Modlitwy] po seminariach. W październiku wybieram się do Kielc, Łodzi, Warszawy, Włocławka… żeby kleryków już zaznajamiać z tym wielkim dziełem naszym, jakim jest Apostolstwo [Modlitwy]”26. Wraz z o. Stanisławem Bednarskim27, o. Franciszkiem Kwiatkowskim i o. Romualdem Moskałą28 o. Andrasz, jako redaktor „Posłańca Serca Jezusowego”, brał udział w pracach zawiązanego w Krakowie komitetu obywatelskiego, przygotowującego uroczysty obchód 400-lecia urodzin Piotra Skargi (1536-1612), jezuity zmarłego w opinii świętości oraz zasłużonego dla Kościoła i Ojczyzny. Komitet Skargowski działał przy Towarzystwie Ks. Piotra Skargi przy ul. Siennej29. Obchody 400-lecia urodzin gorącego patrioty, „proroka narodowego” oraz autora niezapomnianych Kazań sejmowych i Żywotów świętych odbywały się w czerwcu 1936 roku na Wawelu, w Teatrze im. Słowackiego, kościele św. Piotra i Pawła, kościele św. Katarzyny, złotej sali Domu Katolickiego. W uroczystościach wzięły udział rzesze wiernych, wśród nich członkowie Sodalicji Mariańskich i Apostolstwa Modlitwy, z którymi o. Andrasz był związany30.

Zachowała się cenna dokumentacja fotograficzna o. Andrasza z okresu międzywojennego. Zdjęcia są opisane, lecz nie zawsze datowane. Dowiadujemy się z nich, że w lipcu 1936 roku o. Andrasz był w pustelni bł. Jana w Dukli. W 1937 roku przebywał na kuracji w Niemirowie-Zdroju, gdzie miejscem jego zamieszkania była zapewne willa „Dewajtis”. Ponadto spędzał wakacje we wspólnocie zakonnej w Zakopanem. Na jedną z wycieczek w Tatry (w 1938 roku?) udał się ze współbraćmi: o. Kazimierzem Wałęckim31, o. Wojciechem Krupą, o. Leonardem Hrynaszkiewiczem32, o. Janem Rusinowiczem33 i o. Adamem Kozłowieckim34, późniejszym misjonarzem w Zambii, wyniesionym 1998 roku do godności kardynała przez Ojca św. Jana Pawła II. Już przed wybuchem II wojny światowej o. Andrasz przebywał na kuracji w Krynicy-Zdroju. Wraz z nim z walorów zdrowotnych miejscowych wód leczniczych korzystali także o. Marian Józef Morawski35 i o. Kazimierz Timer36.

Jezuici polscy mieli świadomość, że wraz z dojściem do władzy Hitlera Rzeczpospolita znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, tym bardziej że z drugiej strony Rosja bolszewicka czekała, by zaatakować w odpowiednim momencie. W miarę umacniania się reżimu hitlerowskiego coraz wyraźniej przeczuwali zbliżający się konfl ikt zbrojny. Jeszcze przed wybuchem II wojny światowej, 30 sierpnia 1939 roku, o. Andrasz wyjechał z Krakowa do Lwowa w charakterze kapelana wojskowego. Był to początek jego długiej tułaczki wojennej. We Lwowie pracował duszpastersko przy jezuickim kościele pw. Piotra i Pawła, a od połowy września u sióstr Notre-Dame. 30 października tegoż roku z o. Józefem Antoniewiczem37 wrócił przez zieloną granicę do Krakowa i zamieszkał w kolegium przy ul. Kopernika 2638. Tu ciężko się rozchorował i leżał przykuty do łóżka39.

Okazało się, że choroba była dlań zbawienna, albowiem uratowała go przed aresztowaniem 10 listopada 1939 roku. Takiego szczęścia nie miało tego dnia jego 25 współbraci zakonnych (ojców, braci zakonnych oraz kleryków), którzy zostali aresztowani przez gestapo i przewiezieni do więzienia na Montelupich w Krakowie, a potem trafili przez obóz pracy w Wiśniczu do niemieckich obozów koncentracyjnych w Auschwitz i Dachau k. Monachium. Powróciwszy do zdrowia, o. Andrasz redagował pozostającego pod stałym nadzorem okupanta „Posłańca Serca Jezusowego” do 8 lipca 1940 roku, kiedy to hitlerowcy aresztowali dyrektora Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy o. Stanisława Bednarskiego i brata zakonnego Karola Rabicha40 oraz zamknęli definitywnie Wydawnictwo. Przez cały okres okupacji hitlerowskiej o. Andrasz należał do wspólnoty kolegium krakowskiego i tam widnieje w katalogach prowincji41. Jednakże w tym czasie był przede wszystkim tułaczem. Od lipca 1940 roku do lutego 1942 przebywał prawie stale w Zakładzie Sióstr Nazaretanek w Rabce42. Czuł się tu dobrze i jak zwykle służył opieką duszpasterską. W kaplicy zakonnej w każdą niedzielę odprawiał nabożeństwa z kazaniem dla sióstr i wiernych43. Był także spowiednikiem sióstr i miewał dla nich konferencje. W 1941 roku udzielił trzydniowych rekolekcji inteligencji rabczańskiej. Ponadto dał rekolekcje dziatwie szkolnej sióstr nazaretanek. Siostry oraz spora grupa wiernych, wśród których było wielu wysiedleńców (wypędzonych!), przyjmowała jego posługę duszpasterską z wdzięcznością. Ze spowiedzią i z egzortą udawał się także do pobliskich Rokicin Podhalańskich44 do sióstr Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia (magdalenek) w „Loreto”45 oraz sióstr urszulanek Unii Rzymskiej (OSU).

1 J. Andrasz przebywał w nowicjacie w Starej Wsi jako kandydat do zakonu już od 16 lipca 1906. W 1906 r. wstąpiło do tego nowicjatu 28 kandydatów, w tym 21 na kapłanów i 7 na braci zakonnych. Liber admissorum in Societatem Iesu, ATJKr. rkp. 4182, s. 23; A. Dyla, Wykaz statystyczny powołań zakonnych w Nowicjacie Starowiejskim od r. 1882, „Nasze Wiadomości” 11 (1937), s. 393; Katalogi-dyspozycje, ATJKr., rkp. 1927, s. 575.

2 Cichoń Ludwik (1863-1941), m.in. wieloletni magister nowicjatu w Starej Wsi i Kaliszu oraz instruktor III probacji w Tarnopolu, Czechowicach i Lwowie. Autor popularnego studium o Najświętszym Sakramencie pt. Eucharystia (Kraków 1921) oraz kilkunastu artykułów i recenzji. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 98.

3 List o. J. Andrasza do o. R. Moskały, Zakopane, 10 IX 1955, [w:] Moskała Romuald SJ. Dokumenty osobiste, ATJKr., rkp. 1368-I, s. 107.

4 Liber studiorum Provinciae Galicianae et Poloniae Minoris (1899- 1934), ATJKr., rkp. 1524, nr 140; Andrasz Józef SJ, ATJKr., rkp. 2018, s. 11-17.

5 Zachowały się jego wykłady z retoryki, J. Andrasz, Wykłady retoryki rok 1912/1913, ATJKr., rkp. 1859. W Towarzystwie Jezusowym 13

6 „Bieżące Wiadomości z Prowincyi Galicyjskiej w czasie wojennym w roku 1915”, nr 3, s. 47; ATJKr., album fot. 5000-41, k. 6, 7, 43.

7 Catalogi Provinciae Galicianae Societatis Iesu 1907-1918; Catalogi Provinciae Poloniae Societatis Iesu 1918-1920.

8 Ordinibus initiati członków Prowincji Małopolskiej Towarzystwa Jezusowego z lat 1887-1946, ATJKr., rkp. 4190, s. 67.

9 Liber examinum ad gradum Societatis ab 1821 ad 1940, ATJKr., rkp. 1905, nr 287.

10 Korespondencja prowincjalska z lat 1916-1919, ATJKr., rkp. 1164-VI,s. 390-391.

11 ATJKr., album fot. 5000-62, k. 31.

12 Kudasiewicz Romuald (1856-1925), m.in. profesor retoryki i prefekt studiów w Starej Wsi (1888-1896), profesor filozofii w Nowym Sączu (1896-1899) oraz teologii moralnej w Krakowie (1899- 1909), instruktor III probacji w Starej Wsi (1917-1919) i Czechowicach (1919-1920) oraz wicesuperior w Staniątkach (1920-1923). Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 342.

13 Wolnik Bruno (1882-1960), m.in. wicerektor i rektor w Krakowie (1920-1925). W 1925 wyjechał na misje do Rodezji Północnej. Prefekt Apostolski prefektury Broken Hill (potem Lusaka) (1927- 1950). Po przekazaniu w 1950 kierownictwa misji Adamowi Kozłowieckiemu pracował do końca życia jako gorliwy misjonarz. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 756-757.

14 Ostatnie śluby, święcenia i inne zmiany, „Nasze Wiadomości”, 7 (1923-1925), s. 87; J. Kozieł, Wykaz święceń kapłańskich, „Nasze Wiadomości” 8 (1926-1927), s. 271.

15 List o. J. Andrasza z 1 I 1926 [b.m.], [w:] Haduch Henryk SJ. Dokumenty osobiste oraz wspomnienia osobiste, ATJKr., rkp. 1187-II s. 9.

16 Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy 1872-1972. Historia, opracowania, bibliografia, praca zb. pod red. Z. Wilkosz i L. Grzebienia SJ, Kraków 1972, s. 345 (dalej cytuję jako: Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy 1872-1972. Historia, opracowania, bibliografia).

17 Catalogi Provinciae Poloniae Societatis Iesu 1921-1926; Catalogi Provinciae Poloniae Minoris Societatis Iesu 1927-1928.

18 O. Andrasz był na rekolekcjach w Zakopanem m.in. w 1925 i 1947 r. Korespondencja z Zakopanego, „Nasze Wiadomości”, 7 (1923- 1925), s. 447; Andrasz Józef. Kazania, rekolekcje, konferencje, ATJKr., rkp. 1856, s. 48.

19 „Posłaniec Serca Jezusowego”, 8 (1937), s. 312.

20 K. Bisztyga, Koronacja Matki Bożej Bolesnej w Staniątkach, „Nasze Wiadomości”, 7 (1923-1925), s. 257.

21 Towarzystwo im. Piotra Skargi zostało powołane do życia w 1908 r. i prowadziło ożywioną działalność w okresie międzywojennym, m.in. propagując wśród młodzieży dobre książki. Zob. Wydawnictwo seryjne chyrowskiego koła Towarzystwa im. Piotra Skargi, [w:] Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy 1872-1972. Historia, opracowania, bibliografia, s. 466-467.

22 Kwestionariusz osobisty członków Prowincji Galicyjskiej i Małopolskiej Towarzystwa Jezusowego, ATJKr., rkp. 2434, s. 17, 19-20; Catalogi Provinciae Poloniae Minoris Societatis Iesu 1929-1930; Dyspozycja Prowincji Małopolskiej na rok 1928 i 1929, „Nasze Wiadomości” 9 (1928- 1929), s. 108; „Posłaniec Serca Jezusowego”, 2 (1931), s. 47-48.

23 Andrasz Józef SJ, ATJKr., rkp. 2018, s. 23.

24 List o. J. Andrasza do o. R. Moskały, Lwów, 25 X 1929, [w:] Moskała Romuald T.J. Korespondencja sodalicyjna z lata 1922-1934, ATJKr., rkp. 2354, s. 163.

25 Catalogi Provinciae Poloniae Minoris Societatis Iesu 1931-1939; L. Grzebień, Andrasz Józef, [w:] Słownik Polskich Teologów Katolickich 1918-1981, t. 5, pod red. L. Grzebienia SJ, Warszawa 1983, s. 45-49 (bibliografia).

26 List o. J. Andrasza do o. prowincjała W. Konopki, Kraków, 23 IX 1933, [w:] Konopka Włodzimierz SJ. Korespondencja prowincjalska rok 1933, ATJKr., rkp. 1422, s. 15.

27 Bednarski Stanisław (1896-1942) był w latach 1924-1929 i 1933- 1934 w Krakowie redaktorem miesięcznika „Sodalis Marianus”, (z którego wyodrębnił osobne pismo „Wiara i Życie”), „Naszych Wiadomości” (1931-1936), „Kalendarza Serca Jezusowego” 1928 i 1931-1938; współpracował też z redakcją „Przeglądu Powszechnego”. Od 1935 prokurator Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy, a od 1937 jego dyrektor. Wybitny znawca szkolnictwa i kultury jezuickiej. Zginął w Dachau. Sługa Boży. S. Cieślak, Oblicza cierpienia i miłości. Słudzy Boży jezuici — męczennicy z II wojny światowej, Kraków 2009, s. 35-50.

28 Moskała Romuald (1890-1956) od 1914 r. współpracował z „Przeglądem Powszechnym”; redaktor „Głosów Katolickich” (1923-1926), od 1923 moderator Sodalicji Akademików w Krakowie, dla której w 1926 otworzył Dom Sodalicji im. ks. Stefana Bratkowskiego przy ul. Kanoniczej 14. Od 1925 wicesuperior domu św. Barbary w Krakowie (otworzył przy nim Główny Sekretariat Sodalicji w Polsce, przeniesiony potem na ul. Sienną 5), naczelny redaktor pisma „Moderator” (1931-1936). Od 1945 prezes Związku Młodzieży Przemysłowej i Rękodzielniczej oraz superior domu przy ul. Skarbowej. Aresztowany w 1950 pod niesłusznym zarzutem przechowywania broni, został skazany na 10 lat więzienia i odbywał je w Rawiczu i we Wronkach. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 440.

29 „Wiadomości z Prowincji”, 2(6) (1936), s. 2-3.

30 „Wiadomości z Prowincji”, 4(8) (1936), s. 3-5.

31 Wałęcki Kazimierz (1905-1961), profesor ontologii i psychologii w Krakowie (1935-1937). Operariusz w Zakopanem i Lwowie. Po wojnie minister w Starej Wsi (1945-1947), operariusz w Nowym Sączu (1947-1950), wychowawca w Małym Seminarium we Wschowie (1950-1952) oraz operariusz w Bytomiu (1952-1959). Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 717-718.

32 Hrynaszkiewicz Leonard (1913-1944), kapelan sióstr Matki Bożej Miłosierdzia i katecheta w Radomiu (1941-1942). Kapelan oddziału „Bończa”, podczas powstania warszawskiego został zasypany w czasie bombardowania w klasztorze sióstr sakramentek. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 223.

33 Rusinowicz Jan (1876-1954), m.in. operariusz w Zakopanem (1910-1911, 1913-1933, 1935-1942 i 1945-1954) oraz w Nowym Sączu (1933-1935). Był bardzo popularnym spowiednikiem w Zakopanem. Kaznodzieja i opiekun stowarzyszeń katolickich. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 586.

34 Kozłowiecki Adam (1911-2007), aresztowany 10 XI 1939 w Krakowie przez hitlerowców, był więziony na Montelupich, w Wiśniczu, Auschwitz i Dachau. Po uwolnieniu z obozu 29 IV 1945 wyjechał do Rzymu, a w 1946 na misję do Rodezji Półn. (ob. Zambia). Od 1955 pierwszy biskup Lusaki, podniesiony do godności arcybiskupa w nowej archidiecezji Lusaka w 1959. Po rezygnacji z urzędu w 1969 pracował jako zwykły misjonarz w Chingombe, a później na innych placówkach. S. Cieślak, Kardynał Adam Kozłowiecki, Kraków 2008.

35 Morawski Marian Józef (1881-1940), od 1920 profesor teologii dogmatycznej w Krakowie, a od 1926 profesor dogmatyki szczegółowej na Wydziale Teologicznym Bobolanum w Lublinie i na KUL. W 1934 powrócił do Krakowa jako profesor dogmatyki szczegółowej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Działacz społeczny i autor wielu rozpraw z dziedziny teologii. Aresztowany 10 XI 1939 przez gestapo, siedział w więzieniu na Montelupich w Krakowie, w Wiśniczu, a od 1940 w obozie koncentracyjnym w Auschwitz, gdzie skatowany przez esesmanów zmarł. Sługa Boży. S. Cieślak, Oblicza cierpienia i miłości. Słudzy Boży jezuici — męczennicy z II wojny światowej, s. 106-116.

36 ATJKr., album fot. 5000-62, k. 35, 36, 48, 50. Timer Jan (1902-1957), m.in. kapelan sióstr boromeuszek w Zakopanem, operariusz w Stanisławowie i Zakopanem. Podczas II wojny światowej wysiedlony (1942) z Zakopanego, był kapelanem szpitala w Gorlicach (1942-1945). Operariusz i kapelan sanatorium im. T. Chałubińskiego w Zakopanem (1946-1957). Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 694.

37 Antoniewicz Józef (1880-1950), operariusz, rekolekcjonista i kapelan na wielu placówkach jezuickich. Poświęcał się pracy organizacyjnej (Sodalicja Mariańska, Stowarzyszenie Sług Katolickich im. św. Zyty). Redagował „Nasze Wiadomości” (1911-1912), „Ordo divini officii” (1909-1950) oraz współpracował z redakcją „Posłańca Serca Jezusowego”. Autor kilkunastu rozpraw z dziedziny liturgii. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 12.

38 Różne dokumenty, ATJKr., rkp. 1239, nr 353.

39 A. Kozłowiecki, Ucisk i strapienie, Kraków 20083, s. 62.

40 Rabich Karol (1876-1963), pracownik administracji Wydawnictwa Apostolstwa Modlitwy w Krakowie (1905-1915, 1919-1923 i 1936-1940). Podczas II wojny światowej więziony w obozach w Oranienburgu i Dachau. Uwolniony w 1945, pracował we Freimann, Pullach i Rzymie. Po powrocie do kraju w 1947 zakrystian i furtian w Krakowie, Nowym Sączu, Bytomiu i Starej Wsi. Encyklopedia wiedzy o jezuitach, s. 557.

41 Różne dokumenty, ATJKr., rkp. 1239, nr 356, 357, 358, 359, 364. 366, 367, 368.

42 O. Andrasz był w Rabce także w lipcu 1939 r. Zachowało się zdjęcie ukazujące o. Andrasza i kilkunastu księży z biskupem polowym Wojska Polskiego Józefem Gawliną (1892-1964), wykonane na tle ochronki sióstr służebniczek. List o. J. Andrasza do s. Kaliksty Piekarczyk ZMBM, Rabka, 2 IV 1940, [w:] Andrasz Józef SJ, ATJKr., rkp. 2018, s. 147; List o. J. Andrasza do I. Kopeckiej, Rabka, [I 1941], [w:] Andrasz Józef, Korespondencja do Idy Kopeckiej z lat 1940-1954, ATJKr., rkp. 2474, s. 1.

43 W 1919 r. siostry nazaretanki otworzyły w zakupionej willi „Nowy Dwór” w Rabce szkołę dla młodzieży, która się szybko rozwijała. Zbudowały wielki zakład szkolno-sanatoryjny, mogący pomieścić ponad 100 pensjonarek, gdzie przeniesiono sanatoryjne gimnazjum humanistyczne oraz otwarto przedszkole. Obok pracy wychowawczo-szkolnej odbywała się tu również kuracja pensjonarek pod kierownictwem lekarza i sióstr infirmerek. „Posłaniec Serca Jezusowego”, 1 (1936), s. 20-21; Catalogi Provinciae Poloniae Minoris Societatis Iesu 1941-1942, s. 4, 57; Katalogi-dyspozycje, ATJKr., rkp. 1927, s. 38.

44 W 1989 r. erygowano w Rokicinach Podhalańskich parafię pw. Miłosierdzia Bożego. W sierpniowym numerze „Posłańca Serca Jezusowego” z 1934 znajduje się opis placówki sióstr urszulanek: „W Rokicinach Małopolskich (poczta Chabówka — 500 m. n.p.m.) dom wypoczynkowy gromadzi w swych murach przez cały rok dziewczynki różnego wieku i z różnych szkół, które nie tylko korzystają z górskiego powietrza, ale pod troskliwą opieką sióstr otrzymują w kompletach systematyczną naukę. Dzięki kaplicy na miejscu z Sanctissimum i codziennej Mszy św. dom rokiciński nadaje się też dla sióstr z innych zgromadzeń zakonnych, dla starszych pań i dorosłych panienek, które mogą tu wypocząć i spędzić urlop lub rekonwalescencję”. „Posłaniec Serca Jezusowego”, 8 (1934), s. 299.

45 „Loreto”, nazwa małego domu wypoczynkowego w Rabce, należącego do Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. S. Faustyna Kowalska była tam od 29 lipca do 10 sierpnia 1937. Faustyna Kowalska, Dzienniczek. Miłosierdzie Boże w duszy mojej, Warszawa 1993, nr 1198-1207 (dalej cytuję jako: Dzienniczek).

opr. aw/aw
Copyright © by Wydawnictwo WAM

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/wam_2011_andrasz_02.html

 

Reklamy

Posted in Książki (e-book), Miłosierdzie Boże, Religia | 1 Comment »

Misja Specjalna – Lech Kaczyński (14.04.2010)

Posted by tadeo w dniu 12 kwietnia 2011

Odcinek programu Misja Specjalna poświęcony w całości prezydentowi Polski Panu Lechowi Kaczyńskiemu.

APC - 2013.02.01 15.52 - 001.3d

http://beta.vod.tvp.pl/audycje/publicystyka/misja-specjalna/wideo/14042010/1498159

Posted in Prezydent Lech Kaczyński, Wspomnienia, Wywiady | Leave a Comment »

Misja Specjalna – Maria Kaczyńska (21.04.2010)

Posted by tadeo w dniu 12 kwietnia 2011

Wywiad przeprowadzony z Marią Kaczyńską latem 2005 roku. Wywiad został przeprowadzony w domu państwa Kaczyńskich.

Posted in Wspomnienia, Wywiady | Leave a Comment »

Hanna Foltyn-Kubicka: Opowiem wam o Leszku i Marylce

Posted by tadeo w dniu 12 kwietnia 2011

Hanna Foltyn-Kubicka: Opowiem wam o Leszku i Marylce

Pokrewieństwo bliźniaczych dusz – Lech Kaczyński z Hanną Foltyn-Kubicką (z prawej) i jej siostrą Inką Forycką (© Zdjęcie z archiwum prywatnego H. Foltyn-Kubickiej)

Dziennik Bałtycki16.04.2010r – Ryszarda Wojciechowska

Myśmy nie byli ludźmi salonu. Cokolwiek by to miało znaczyć. Myśmy byli ludźmi od kuchni. Czy pani wie, o jakich dziwnych rzeczach w tej chwili człowiek myśli? Zamykam kuchenne drzwi i dopiero teraz widzę, na co Leszek patrzył, kiedy tu siedział. Na moje mopy i ścierki. Taki miał widok prezydent Najjaśniejszej. Ale jemu to nie przeszkadzało. On był taki zwyczajny. Wiedział, że mopy należą do życia – mówi Hanna Foltyn-Kubicka opowiadając Ryszardzie Wojciechowskiej o swojej wieloletniej przyjaźni z prezydencką parą


Miejsce pod świetlikiem
Teraz też siedzimy w jej kuchni. Ja na ulubionym miejscu Lecha Kaczyńskiego, ona na krześle, które zazwyczaj zajmowała Maria Kaczyńska, kiedy przyjeżdżali do niej, do Sopotu, w odwiedziny.
– Jak pani widzi, u nas kuchnia jest dla ludzi, a salon zaanektowały zwierzęta. U Leszka i Marylki było podobnie – próbuje żartować.Co chwilę wchodzi i wychodzi od niej jakaś telewizja. Dzwoni dziennikarz z Holandii, zapowiadają się ekipy z Niemiec. Ona odpowiada. Opowiada. Przybita, opuchnięta od płaczu. Potem łapie się na tym, że media mogą z niej zrobić głupią, rozhisteryzowaną blondynkę. Ale mimo to nie odmawia. Bo tylko tyle może zrobić dla Maryli i Leszka. Pokazać ich w prawdziwym, a nie krzywym zwierciadle, jakie stworzyły media.
Przyjaciółmi z Marylą i Leszkiem byli od 30 lat. Ta sama chemia. Nadawanie na tych samych falach.
A teraz zostały jedynie jakieś myśli i obrazy… Przewija je nieustannie od paru dni, jak film.
– Leszek nienawidził tych wielkich salonów, tych niebywałych dekoracji. Nie lubił tego pałacu. I nie dlatego że był niewysoki. Tylko, po prostu, nie lubił wielkich wnętrz. My, ludzie wychowani w komunie, nie byliśmy do takich przestrzeni przyzwyczajeni. Zawsze żyliśmy na kupie. W tej kuchni to się godzinami siedziało. Chociaż przez ostatnie cztery lata miałam go tak mało. Wpadał na chwilę. I jak to on, zaczynał coś mówić i szedł w dygresje. A ja go wtedy ponaglałam: Błagam cię, skup się, bo my do puenty nie dojdziemy.

Po jego ostatnim pobycie w lutym tego roku pod stołem w kuchni znalazła plastikową kartę na nazwisko Lech Kaczyński. Uprawniającą do korzystania z saloniku dla VIP-ów na lotnisku. Musiał czegoś szukać w portfelu i karta mu wypadła. Już wtedy była nieważna, ale teraz będzie ważną pamiątką.

Ten świetlik w dachu kuchni też był dla niego zrobiony. Kiedy przyjeżdżał, na każdym piętrze ich klatki stał „borowiec”.
– To stary, poniemiecki dom i wiadomo, jak się tu wszystko niosło dokoła. A my tu często o ważnych sprawach rozmawialiśmy. Więc żeby nie otwierać okna, pojawiło się takie rozwiązanie.
– I teraz on z góry przez ten świetlik na mnie patrzy – mówi.

Radość z małego autka

Przypomina sobie, że mieli taki żartobliwy pomysł na wspólną starość.
– Moja siostra bliźniaczka Inka 20 lat temu kupiła stuletnią szkołę w Bukowcu. To w Borach Tucholskich. Nie za 20 tysięcy – jak się niektórym udało… ale drożej. Ponieważ jest plastykiem, przerobiła to miejsce na pałacyk. Dwa tysiące metrów ogrodu, las, jezioro. W domu jest kilka łazienek. Żartowałam do Leszka i Marylki, że jak zarobię duże pieniądze, to stworzymy tam wesoły dom starszaków. Jeszcze Jarka weźmiemy, żeby nie był sam. Bo Marylka zawsze powtarzała, że Jarkiem się trzeba zaopiekować. Mój szwagier kardiolog miał nam zapewnić opiekę medyczną. Będziemy sobie chodzić do lasu, nad jezioro, będziemy mieć dużo zwierząt. I będzie pięknie – snuliśmy plany. Nie będzie.

Nie ma przed oczami Leszka w garniturze, z tą lekką nadwagą. Widzi go z czasów, kiedy był jeszcze szczupły, z wąsikami i kręconymi włosami, wciąż w tej samej kurtce siódmy rok… jak śpiewała Krystyna Prońko.
– Woziłam go wtedy na różne spotkania maluchem. On miał prawo jazdy, ale nie prowadził auta.
Przypomina sobie, że Leszek lubił nie tylko małe wnętrza, ale również małe samochody.

Był przywiązany do ich malucha, którym jeździła Marylka. Do tego strasznego rzęcha. Ale on się w nim bardzo dobrze czuł.

– Swego czasu miałam forda ka. A on mnie prosił: – Hanka, przewieź mnie tym „żabem”. Kiedy już podczas kadencji w Europarlamencie kupiłam sobie używanego smarta za całe 4 tysiące euro… bo jak pani wie, ja nie jeżdżę mercedesem, to on też chciał, żeby go przewieźć. Bo takim autkiem jeszcze nie jechał. Potrafił się cieszyć tak niewielkimi, zwykłymi rzeczami. Tym że się przejedzie samochodem, którym jeszcze nie jechał. Poważny pan po sześćdziesiątce, prezydent państwa… Taki był Leszek – wspomina ze wzruszeniem.

Inny film… bliźniactwo. To również ich jakoś łączyło. Jest takie zabawne zdjęcie, które trzeba oglądać tylko na trzeźwo. Ona i jej siostra bliźniaczka siedzą na krzesłach, a nad nimi stoją Lech Kaczyński i Jarosław Kaczyński.

– Jedną parę bliźniąt ludzie zdzierżą, ale dwie to już za dużo – śmieje się przez łzy. I zaraz dodaje: – Czy pani wie, że na Jarka były dwa zamachy? To od tamtego czasu Leszek się obsesyjnie o niego bał. Wiecznie chodził z tą nokią do ucha przyklejoną.
Marylka była dla niej Marilsien. To mogła wymyślić tylko germanistka z wykształcenia. Czasami Marylka jej żartobliwie dogryzała: Aleś sobie język wybrała. Hanka – bo lubiła, jak ją tak nazywali – odpowiadała jej: ty też. Robiąc aluzję do rosyjskiego, który Maria Kaczyńska znała perfekcyjnie, podobnie jak angielski i francuski.
– Marylka się na nic nie sadziła. To był tak naturalny człowiek. Obserwowałam, jak ten jej image został troszkę przez ubiór zmieniony. Oni nigdy nie byli zamożni… Ja nie widzę tych strojów, tej jej fryzury. Ja widzę tylko tę moją Marilsien. Tę jej bystrość. To, jak natychmiast potrafiła się pięknie, słownie odwinąć…
Gdy u Foltyn-Kubickiej po północy dzwonił telefon, wiedziała, że to może być tylko Maryla. Wtedy w telefonie słyszała to jej zabawne „sześć”, zamiast cześć. Wymyśliły ten szyfr jeszcze w stanie wojennym, kiedy telefony były na podsłuchu. I ten żart przetrwał lata.

Podkówka na ręce

– Człowiek czasami zachowuje się tak, jakby miał żyć 300 lat. Z ostatniego naszego sylwestra w rezydencji na Helu nie wywołałam jeszcze zdjęć. Mam je na płycie. Marylka, która lubiła wszystko fotografować i wszędzie chodziła z aparatem, prosiła: Wywołaj mi te zdjęcia…. Gdybym wiedziała. Wcześniej wszystkie fotki, które sobie wspólnie z nimi robiłam, wiozłam do wywołania w Brukseli. Nigdy nie robiłam tego w Polsce od czasu, kiedy Lech był już prezydentem. Bo daj film do fotografia, to tabloidy będą miały odbitki już następnego dnia. Parę filmów mam jeszcze niewywołanych w szufladzie – opowiada.

Najbardziej wzruszająca była ich miłość. Żeby po 30 latach małżeństwa chodzić, trzymając się za rączkę? I to jego głaskanie Marylki po twarzy grzbietem dłoni. Czasami Marylkę to nawet denerwowało. Bo ona tu w ferworze rozmowy gestykuluje, a Leszek podchodzi do niej i po policzku ją głaszcze, mówiąc czule: – Mój ty „babusku”.
Ludzie się Marylki nie bali. Nie sztywnieli na jej widok. Była dla nich jak… sąsiadka. Ale nie kura domowa. To raczej żona żołnierza, zawsze z własnym zdaniem. A Lech?

– Lech był inny. Bardziej osaczony. Człowiek publiczny. Wiedział, że media go nie kochają. Spinał się, jak każdy z nas, kiedy nie czuje życzliwości. Mało kto potrafi sobie z tym poradzić – tłumaczy.
Obie z Marylką były w niewielkim Klubie Babeczek. Tylko osiem kobiet.
– Każda babeczka dostawała srebrną bransoletkę w kształcie podkowy. Jedna z ich przyjaciółek taką bransoletę widziała u żony powstańca wielkopolskiego. Zapytała, czy może skopiować. Dostała pozwolenie. W Poznaniu znalazły fachowca, który im wykuł te małe podkówki na ręce. Z jednej strony jest napis po łacinie divina amicitia, co znaczy godna przyjaźń. Ja mam wygrawerowany numer dwa na bransolecie, a Marylka ma jedynkę. Tak ją prosiłam, żeby tę bransoletę zabierała w każdą podróż. Wierzyłam, że nas chroni. Widocznie tym razem nie zabrała – mówi.
Po Marylce zostało jej kilka pamiątek. Ten kubek, z którego lubi pić kawę, to prawdziwy Ćmielów.
– Kiedy mi go wręczała, usłyszałam: Dostałam dwa. Ale jak wiesz, Leszek pije ze szklanki, to ja ci ten kubek dam. Maryla zawsze lubiła sprezentować rzeczy ładne i szlachetne. Mojej siostrze podarowała filiżankę ze złotym brzegiem i obrazem Pałacu Prezydenckiego. To także był Ćmielów, ze wzorem z lat trzydziestych, przed wojną.

Dla Foltyn-Kubickiej jasny był i widoczny ten duży dystans Marii Kaczyńskiej do kolejnego kandydowania na prezydenta jej męża. Ona najlepiej wiedziała, jak może być. Jak ta kampania może wyglądać. Kiedy myślała o tym, używała takiego określenia – skóra się w jaszczur zmienia. Miała też parę innych powiedzonek.

Trudny moment z Tytusem

– U nich w kuchni na stole było mniej więcej tak samo jak u mnie. Bałagan jak sto pięćdziesiąt. Książki, gazety. Kiedy jeszcze byłam dyrektorem biura Leszka, to te ważne pisma brałam w zęby i niosłam im do domu. Następnego dnia pytałam – gdzie to jest? I słyszałam, że gdzieś tu. Marysiu, błagam cię, znajdź to – mówiłam. I wtedy od niej słyszałam, że diabeł ogonem to nakrył. Albo jej inne powiedzenie: jestem w wiecznym niedoczasie. Kiedyś wybierałyśmy się razem do Bukowca. Pytam, czy już spakowana, i słyszę, że nie. Ile może trwać pakowanie? Dzień, dwa, ale nie tydzień. Dzwonię do niej i mówię: Marylka, jeśli w ciągu czterech godzin się nie spakujesz to… dobranoc, nie jedziemy. Bo ja nie będę tracić moich wakacji na twoje pakowanie. Przyjechałam pod ich sopocki dom. Marylka pakowała się do malucha. Szlochała nad tymi bambetlami. I potem jeszcze chwilę siedziała obrażona nad kierownicą. I jak to ona, tym noskiem pociągała. Ja na to: Marylka, zobaczysz, będzie fajnie. Siądziemy sobie w ogrodzie, zrobimy dobrej herbatki, popatrzymy na zachód słońca. Będzie super. I było – wspomina Foltyn-Kubicka.

Potem miały jeszcze jeden trudny moment, przez psa. O to już mogła się nawet przyjaźń rozbić. To Hanna Foltyn-Kubicka ich na tego szkockiego teriera namówiła. Tytus, miał zasłużoną ksywkę Tyfus. To były lata dziewięćdziesiąte. Maria Kaczyńska z mężem wybrała się do Paryża, prywatnie. To było normalne, że ich pies znajdzie się u przyjaciółki. Ale Tytus był wyjątkowo agresywny.
– Pamiętam, że na krześle stała moja torba. A Tytus wymyślił sobie, że jej pilnuje. Co chcę po nią sięgnąć, to on mnie chwyta za rękę zębami. Potem ugryzł mojego męża. Tydzień z nim wytrzymaliśmy. A oni z Paryża nie wracają. Nie zostawili nam żadnych na siebie namiarów. I wie pani, co zrobiłam? Znalazłam dla Tytusa hotel dla zwierząt, wraz z trenerem. I na te kilka jeszcze dni oddałam. Marylka po powrocie nie była szczęśliwa z tego powodu. A ja jej wtedy powiedziałam: Maryla, przyjaźń jest od tego, żeby ją pielęgnować, a nie żeby ją wykorzystywać. I ty mi takich numerów nie rób. Ona się nawet nie nadąsała. Powiedziała jedynie: Masz rację. Ta ich Lula z kolei to jest bardzo kochany pies. Marcie mówiłam nawet, że jak z Luluchną nie będzie co zrobić, to ją z mężem weźmiemy do siebie. Co prawda mamy już psa. Ale trudno. Jest jeszcze jeden problem… z Rudolfem Valentino. To kot pary prezydenckiej. Prawdziwe cudo. Ma tylko jedną wadę, ponieważ został wzięty ze schroniska, nie potrafi korzystać z kuwety. I załatwiał się tam, gdzie stał. W pałacu więc wszystkie dywany były pokryte grubą folią, bo Marylka miała świadomość, że to miejsce kiedyś opuści. I teraz, co z tym kotem? Dla nich zwierzęta były bardzo ważne.
***
Kiedy następnego dnia zadzwoniłam do Hanny Foltyn-Kubickiej z pytaniem – jak myśli, czy Lech Kaczyński chciałby spocząć na Wawelu, odparła, że on by nawet w najśmielszych myślach o tym nie marzył. Tak skromnym był człowiekiem.

– Ale ja uważam, że jemu się to należało. To historia go oceni – powiedziała.

Przeczytaj także: Marylka i Leszek

 

http://www.p2m365.com/2011/04/marylka-i-leszek/

http://www.dziennikbaltycki.pl/rejsy/245028,hanna-foltyn-kubicka-opowiem-wam-o-leszku-i-marylce,id,t.html#material_1

Posted in Prezydent Lech Kaczyński, SYLWETKI | 3 Komentarze »