WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 24 lutego, 2011

wybieramJarka.pl

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2011

Mam 28 lat i od urodzenia mieszkam w Gdańsku. W 2006 ukończyłem studia dzienne na kierunku Informatyka na Politechnice Gdańskiej. Niedawno obroniłem również drugi dyplom na mojej macierzystej uczelni, tym razem na Wydziale Zarządzania i Ekonomii, specjalność Small Business Economics&Management. Od 2005 roku prowadzę własną działalność gospodarczą. Jestem przeciętnym moherowym beretem

Mam dość polskiej sceny politycznej, która sprowadza się do wodolejstwa, wyzwisk, bluzgów, pomówień, braku szacunku i oszczerstw. Nie uważam, aby politycy, których jedynym paliwem i wyznacznikiem kierunku działania są polityczni oponenci byli godnymi zaufania ludźmi. Chcę polityki konkretnej, bez rozdmuchanej fasady public relations, bez zmasowanego ataku, bez obrażania się. Chcę konkretnych działań, a nie słodkich słów. Jestem za zróżnicowaniem poglądów i dyskusją, ale w atmosferze, którą można dawać za przykład innym. Buntuję się przeciw temu, że w 2010 doszło do sytuacji, w której można narazić się na ostracyzm, popierając PiS. Mam dość nienawiści, braku przyzwoitości, chamów, dożynania watah, zamachów takich jak prezydentów i tych wszystkich pomyj. Nie na tym to polega. Dlatego będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego.

Tomasz Rakowski

http://wybieramjarka.pl

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Rocznica śmierci gen. Fieldorfa „Nila”

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2011

Gen. August Emil Fieldorf „Nil” (1895-1953) był organizatorem i szefem Kedywu Komendy Głównej Armii Krajowej, z-cą komendanta głównego AK, szefem antysowieckiej organizacji NIE. Po wojnie, na podstawie fałszywych oskarżeń o współpracę z okupantem, został skazany na śmierć przez komunistyczny sąd. Wyrok – przez powieszenie – wykonano 24 lutego 1953 roku w warszawskim więzieniu na Mokotowie. Miejsce pochówku gen. „Nila” do dziś nie jest znane.

Augusta E. Fieldorfa urodził się w Krakowie 20.03.1895 r. w rodzinie maszynisty kolejowego. Mając 17 lat został członkiem Związku Strzeleckiego, następnie 6 sierpnia 1914 zgłosił się do formowanych oddziałów Józefa Piłsudskiego i brał udział niemal we wszystkich bojach I Brygady Legionów Polskich. W rodzinnym Krakowie zaangażował się w działalność Polskiej Organizacji Wojskowej. Uczestniczył w zmaganiach o odrodzenie Rzeczypospolitej i w bojach o jej granice. Rozbrajał Austriaków, walczył z Ukraińcami o Przemyśl i Lwów, a potem z bolszewikami o Wilno i Dyneburg. W końcu 1919 r. został oficerem zawodowym.
Jako dowódca był ceniony i lubiany przez podkomendnych. W 1935 r. przeniesiono go z elitarnej 1. Dywizji Piechoty Legionów do KOP na Wileńszczyźnie. Trzy lata później powierzono mu dowodzenie 51. Pułkiem Strzelców Kresowych w Brzeżanach. W dramatycznych dniach września 1939 r. walczył w ramach 12. Tarnopolskiej DP. Wobec ogromnych strat polecił swym żołnierzom przebijać się na wschód. Sam dotarł do Krakowa, a stamtąd przez Słowację i Węgry do Francji. Tam po kursie dla oficerów sztabowych przygotowywał się do przerzutu do Kraju. Został pierwszym emisariuszem Naczelnego Wodza i Rządu RP na uchodźstwie. Do Warszawy dotarł we wrześniu 1940 r.
W konspiracji wykonywał różne misje i zadania. Od jesieni 1941 r. do sierpnia 1942 r. był komendantem Obszaru II Białostockiego ZWZ (AK). Następnie dowodził nową, elitarną organizacją bojową: Kierownictwo Dywersji „Kedyw” KG AK. W II połowie 1943 r. tworzył głęboko zakonspirowaną kadrową organizację ideowo-społeczno-wojskową „Niepodległość” (kryptonim NIE). 28.09.1944 r. awansowany na generała brygady. 7.03.1945 r. został przypadkowo zatrzymany przez NKWD w Milanówku. Ukrywał się wówczas pod nazwiskiem Walenty Gdanicki. Przez prawie 20 miesięcy był więziony w łagrach sowieckich.
Do kraju powrócił 26 października 1947 r. Mimo zagrożenia nie uciekł za granicę. W lutym 1948 r. na obietnicę amnestii ujawnił się w Łodzi. 10 listopada 1950 r. został aresztowany. W wyniku zbrodniczego procesu przed Sądem Wojewódzkim dla m. st. Warszawy skazany na karę śmierci w dn. 16 kwietnia 1952 r. Wyrok został utrzymany przez Sekcję Tajną Sądu Najwyższego. Nie prosił o ułaskawienie. Honor i godność stawiał wyżej niż życie! Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim 24 lutego 1953 r. Człowiek wielkich zasług, niezwykłej odwagi, szlachetny i prawy żołnierz niepodległości złożył ofiarę życia na ołtarzu Ojczyzny.
Tragiczna historia gen. Augusta Emila Fieldorfa „NIL” w dokumencie Aliny Czerniakowskiej, patrz tutaj.

 

Posted in Historia | 1 Comment »

Panie i Panowie, nie schrzańcie tego!

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2011

Przechodząc dziś obok jednego z kiosków z gazetami zauważyłem informację, że między dwiema głównymi siłami politycznymi jest już ponoć tylko dwa punkty procentowe różnicy. Jeśli wziąć pod uwagę margines błędu statystycznego, można założyć, że różnica jest żadna a jeśli do tego pamięta się mantrę specjalistów, iż opozycyjna partia jest „tradycyjnie niedoszacowana w badaniach” wszystko wygląda naprawdę ciekawie.

Partia rządząca „odrabia straty sondażowe” właściwie już tylko w tych badaniach, które co jakiś czas robione są na zamówienie redakcji z Czerskiej. A czasem i tam oddaje tyły. Ja wiem, że teraz nastąpi coś, co w dzieciństwie nazywało się nieco dosadnym, określeniem „hop, siup, zmiana d**p” czyli kąśliwe uwagi, zawierające sakramentalne pytanie od kiedy to „pisiory” zaczęły wierzyć w badania. Odpowiem równie błyskotliwie: od wtedy, kiedy „platfusy” wierzyć przestały. Za „platfusy” przepraszam jeśli ktoś się poczuł…

Zresztą, to, co chcę powiedzieć i napisać, nie sjest adresowane ani do „platfusów” ani do takich przeciętnych „pisiorów”. Pisze do ludzi, którzy wiele mogą. I w tym, że mogą właśnie rzecz. Pisze do polityków, których ta zmiana tendencji cieszy i do tych ich sojuszników, którzy za kształtowanie pozytywnej (oczywiście w oczach przeciwników jak najbardziej „negatywnej”) atmosfery wokół tej części opozycji odpowiadają.

Do was się zwracam, Panie i Panowie. Nie schrzańcie tego!

Pisze to z myślą o zbliżającym się starciu kulminacyjnym w tej odsłonie wojny o dusze i umysły Polaków, których jeszcze cokolwiek z polityki i życia publicznego interesuje. Chodzi mi o 10 kwietnia i jego okolice.

Nie mam najmniejszych złudzeń, że ci, którym obecnie „spada” zrobią wszystko, by właśnie wtedy podjąć wzmożone działania by te tendencję odwrócić. I nie mam złudzeń, że będzie to wojna totalna, taka bez brania jeńców. Przynajmniej oni tak by to chcieli widzieć. I choć nie wiem co zrobią, zdaję sobie sprawę z tego, że mogą posunąć się do granicy wytrzymałości przyzwoitego człowieka. Jeśli posłuchać ich wypowiedzi, to gdzieś między zdaniami wychwycić można sugestie o jakichś „palonych kukłach”. A więc wiadomo, na co się nastawiają. W końcu nie mają przecież wyjścia. Tu idzie o ich „być albo nie być”. A jak wiadomo, zdecydowanie wola „być”, choćby nawet miało to przyjąć dotychczasową formę „wystarczy być”.

Do was zwracam się z apelem, by tę swoją granicę wytrzymałości umieścić w miejscu niedosięgłym dla nich. Sami wiecie, do czego są zdolni więc nie reagujcie emocjami. Powiedzcie sobie po prostu „nie warto”. Jeśli będzie trzeba, zaciśnijcie zęby. I sprawcie, by całe to ich napinanie i wszystko inne stało się niczym innym tylko czymś w rodzaju publicznego samogwałtu w ich wykonaniu. Niech obywatele widzą wówczas tylko ich powykrzywiane twarze, niech słyszą wojenną retorykę tylko z ich ust. Niech dla nikogo nie będzie dylematu, kto ponosi winę za sprofanowanie dnia pamięci.

Wiem, że plany uroczystości są już w realizacji. Nie wiem jak dalece dadzą się jeszcze korygować. Ale wiem na pewno, że bez ograniczeń da się „korygować” nastroje tych, którzy w ten dzień i dni następne będą chcieli manifestować swą pamięć i swój gniew. I tego ostatniego trochę się obawiam. Bo ten rodzaj emocji jest trudny do opanowania. Za to łatwy do zmanipulowania.  Dlatego tych, którzy za organizację odpowiadają ostrzegam przed wszelkimi nieznanymi im i nagle objawionymi „radykałami”. I pozwolę sobie zasugerować, by skupić się w jak największym stopniu na celebrowaniu żałoby i unikaniu bieżącej polityki. Tak, by bez dwóch zdań, politykę zostawić na te dni wyłącznie w ich rękach. By w końcu zaczęła palić ich w ręce. By przeciętny obywatel, nie tylko ten, który cokolwiek wie o polityce i ma jakiś wyrobiony jej obraz, sam mógł zobaczyć kto tak naprawdę jest tym „złym”. Tym bardziej, że nawet „zaprzyjaźnionym stacjom” ostatnio jakoś z trudem wychodzi to manifestowanie przyjaźni. Bo przecież „sorry Winnetou ale biznes jest biznes” i nikt go nie zaryzykuje tylko dlatego by było dalej tak „przepięknie” jak jest teraz.

I z tak poharatanymi i pozbawionymi części „zaprzyjaźnionych” sojuszników później skończyć wojnę wtedy już będzie łatwiej. Bo przecież chyba o to chodzi?

Więc proszę was, Panie i Panowie. Nie zepsujcie!

http://rosemann.salon24.pl/281396,panie-i-panowie-nie-schrzancie-tego

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Komisja naciskowa a mafia węglowa

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2011

Potrzebowałem pewnych wiadomości na temat wypadku w kopalni Jas-Mos w 2002 roku. Nie znalazłem wprawdzie tego co szukałem ale zaciekawiło mnie coś innego.

W lutym 2002 roku doszło do tragedi w kopalni Jas-Mos w Jastrzębiu. Wybuch pyłu węglowego spowodowany niszczeniem materiału wybuchowego zabrał życie 10 górnikom.

Po takich zdarzeniach Prezes Wyższego Urzędu Górniczego powołuje komisję w celu zbadania przyczyn i okoliczności wypadku. W tamtym czasie WUG nadzorowany był przez MSWiA.

„Okazało się, że dopuszczono do karygodnych zaniedbań. W tej sytuacji ówczesny szef MSWiA Krzysztof Janik zadecydował, że powstanie kompleksowy dokument dotyczący nieprawidłowości w wydobyciu i handlu węglem. Jego opracowaniem zajęło się Międzyresortowe Centrum ds. Przestępczości Zorganizowanej i Międzynarodowego Terroryzmu.

Według Janika, informacji do raportu dostarczyły głównie Wyższy Urząd Górniczy i katowicki zarząd Centralnego Biura Śledczego. Znalazły się w nim opisy korupcjogennych mechanizmów w obrocie węglem oraz zalecenia, co należy zrobić, żeby tego typu sytuacje się nie powtarzały. – Raport podpisałem i poleciłem przekazać go przedstawicielom innych resortów – mówi „Wprost” Krzysztof Janik. Szczegółów dokumentu jednak nie pamięta. – Był opis nieprawidłowości w kopalniach, a dotyczyły one sprzętu i handlu węglem. Nie wiem natomiast nic o konkretnych sprawach, które miały się później znaleźć w załącznikach do raportu – dodaje Krzysztof Janik.
Mimo że raport mógł znacząco wpłynąć na przebieg śledztwa w sprawie mafii węglowej, jego los pozostaje nieznany. Dokument po prostu zniknął. Krzysztof Janik przyznaje, że nie pamięta, co się z nim stało. Niewiele na jego temat wie też ówczesny szef rządu Leszek Miller. – Janik mówił mi, że powstaje raport, ale nigdy go nie dostałem – przyznaje były premier.
O dokumencie przypomniano sobie w listopadzie 2006 r., gdy w wyniku wybuchu metanu w kopalni węgla kamiennego Halemba w Rudzie Śląskiej zginęło 23 górników. – Zwróciłem się wówczas do ówczesnego szefa MSWiA Ludwika Dorna o udostępnienie raportu, którego powstanie oficjalnie zapowiadali przedstawiciele rządu SLD – mówi Paweł Poncyljusz, w rządzie PiS wiceminister gospodarki odpowiedzialny za górnictwo.
Na polecenie Dorna rozpoczęto poszukiwanie dokumentu. – Niestety, nigdy go nie znaleźliśmy – mówi „Wprost” Ludwik Dorn. Rajmund Jaroszek, szef gabinetu politycznego Dorna, wspomina, że sprawdzono wszystkie opracowania”

W innym miejscu znalazłem coś takiego:

„50 mld to całkiem duża kwota. Przy dziurze budżetowej, o której rok po roku krzyczą środki masowego przekazu, mało istotna, wręcz niezauważalna. Mniej widoczna jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że ktoś ją ukradł. Taką bowiem kwotę wyrwała z rąk Polaków mafia węglowa.

O szczegółowe wyliczenia nikt się nawet nie kusi. Bo śledztwo trwa, a przekręty w branży węglowej wciąż dla wielu śledczych są wielką niewiadomą. Tym bardziej, że z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji ktoś od co najmniej roku cichaczem wyprowadza dokumenty opisujące działanie tej gangsterskiej ośmiornicy. Ludwik Dorn już w 2006 r. polecił wszcząć śledztwo, kto jest wtyczką mafii w resorcie. Śledztwo jest, ale winnych wciąż nie ma…

Jedno jest pewne – mafia węglowa działa od wielu lat i zorganizowana jest perfekcyjnie. Zaczęto o niej głośno mówić w 2003 roku. „Rzeczpospolita” ujawniła wtedy, że Janusz Ocipka, dyrektor gabinetu politycznego ówczesnego ministra spraw wewnętrznych Krzysztofa Janika, miał udziały m.in. w Przedsiębiorstwie Organizacji Zaopatrzenia i Zbytu Agrokompleks, spółce handlującej węglem, która nie płaciła kopalniom.

W jednej z firm z nią powiązanych „Ciech-Bud”, w radzie nadzorczej zasiadał Krzysztof Janik. Po tym artykule poseł PiS Jerzy Polaczek złożył w prokuraturze okręgowej w Katowicach doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jesienią 2003 r. ruszyło śledztwo, ale już wiosną następnego roku zostało umorzone. Bo… nie dopatrzono się dowodów.

Sprawa przyschła, ale nie na długo. Śledztwo ruszyło z kopyta na początku 2005 roku. Najpierw za korupcję za kraty trafili dwaj biznesmeni, którzy dawali łapówki w zamian za pomoc w nielegalnych interesach urzędnikom handlującej węglem państwowej spółki. Jeden z nich był samorządowcem na Śląsku i działaczem SLD. Drugi – „tylko” jego wspólnikiem.

Co robili? Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego – ich firma „Funa” pośredniczyła w dostawach węgla dla energetyki, czyli ogromnych ilości. Towar odbierała wprost z kopalni i sprzedawała głównie elektrowniom. Ale po drodze fałszowano dokumenty, zawyżając w nich wartość opału i jego rodzaj. Czyli – biznesmeni kupowali najgorszy węgiel za przysłowiowe grosze, a potem nagle, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, w dokumentach zamieniał się on na surowiec najwyższej klasy, o wiele droższy.

Dlaczego elektrownie nie poskarżyły się na nieuczciwego dostawcę? Dlaczego nie odkryły przekrętu? Bo interes wszystkim się opłacał. Spółka zawyżała cenę węgla tak, by nadal była najniższa na rynku. I tak jej się to opłacało, bo za sowite łapówki kupowała go najtaniej jak się dało. Elektrownia tańszego dostawcy nie była w stanie znaleźć. Szacuje się, że „Funa” w ten sposób bez trudu zarobiła około miliona złotych. Około w tym przypadku oznacza, ze mogło być zysku o wiele więcej.

Ale to jedynie wierzchołek góry lodowej. Takich firm jest mnóstwo w całym kraju, podobnie jak skorumpowanych urzędników, bez których cały przekręt by się nie udał. Przez lata w kolejnych kopalniach funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i policjanci rozbijają co najmniej kilkunastoosobowe gangi podrabiające tzw. klasówki, czyli dokumenty o kwalifikacji węgla określające jego rodzaj, a co za tym idzie – cenę.

I dziwić się, że Polska nie ma pieniędzy na rozwój, łupiąc obywateli jednymi z najwyższych obciążeń podatkowych na świecie…”

Ciekawe czy przed tą komisją stanął pan Krzysztof Janik i co ciekawego powiedział na temat zaginionego raportu. Ciekawe jest również kto spowodował NACISK na zielony guziczek w niszczarce dokumentów.

W Wikipedii można przeczytać m.in.:

„W 2002 roku po tragedii w kopalni Jas-Mos (zginęło dziesięciu górników) na zlecenie MSWiA przygotowany został raport dokumentujący nadużycia w handlu węglem oraz sprzętem górniczym. Raport nie został wykorzystany w śledztwie, ponieważ zniknął[3].”

Materiałów na temat tego wypadku szukałem w internecie bo moja teczka z dokumentami dotyczącymi tego zdarzenia … ZNIKNĘŁA!!

Żródło:

http://www.wprost.pl/ar/120876/Za-rzadow-SLD-zniknal-dokument-demaskujacy-dzialania-mafii-weglowej

http://hotnews.pl/artpolska-1097.html

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mafia_węglowa

http://gzew.salon24.pl/281277,komisja-naciskowa-a-mafia-weglowa

Posted in Afery i przekręty, Gospodarka i Ekonomia | Leave a Comment »

Prosty film, który chwyta za gardło

Posted by tadeo w dniu 24 lutego 2011

„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” jest przejmującym połączeniem fabularnej rekonstrukcji autentycznych wydarzeń z rodzinnym dramatem

„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” Antoniego Krauzego pozwala nie tylko zrozumieć historię, ale także ją poczuć

autor: Marysia Gasecka
źródło: kino świat
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł” Antoniego Krauzego pozwala nie tylko zrozumieć historię, ale także ją poczuć
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”
autor: Marysia Gasecka
źródło: kino świat
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”
autor: Marysia Gasecka
źródło: kino świat
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”
„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”

Należę do pokolenia, które mgliście pamięta schyłek komunizmu. O grudniu 1970 roku – tak jak o innych ważnych datach z dziejów PRL – mogłem jedynie czytać w podręcznikach. Ale nawet najlepsze książki, naszpikowane relacjami świadków i rozmaitymi kontekstami, nie są w stanie tak szarpnąć emocjami jak kino.

„Czarny czwartek. Janek Wiśniewski padł”

Zobacz galerię zdjęć z filmu

Dla mnie „Czarny czwartek” to pierwszy nakręcony po 1989 roku filmo PRL, który pozwala nie tylko zrozumieć historię, ale także ją poczuć. Reżyser Antoni Krauze świetnie wpisał bowiem autentyczny dramat jednej z robotniczych rodzin w polityczno-społeczne tło Grudnia. Dzięki temu uniknął rachitycznej konwencji Sceny Faktu. Powstał film prosty, ale chwytający za gardło. Tak jak przewodnia piosenka „Ballada o Janku Wiśniewskim”, którą u Krauzego śpiewa Kazik Staszewski. Czytaj rozmowę z Wojciechem Pszoniakiem

Wydarzenia na Wybrzeżu oglądamy z perspektywy małżeństwa Brunona i Stefanii Drywów (Michał Kowalski i Marta Honzatko). On jest robotnikiem w stoczni gdyńskiej. Ona zajmuje się domem i wychowaniem trójki dzieci. Właśnie dostali mieszkanie. Brunon nie ma w sobie nic z temperamentu buntownika. Marzy o spłaceniu rat za nowe lokum, zakupie mebli. Chce żyć normalnie. Gdy wybuchają protesty spowodowane drastycznymi podwyżkami cen, zostaje w domu. Cieszy się, że może spędzić czas z dziećmi.

W czwartek, 17 grudnia, zachęcony wezwaniem władz, wraca do pracy. Nie spodziewa się, tak jak setki jego kolegów, że u bram stoczni przywitają ich kule z żołnierskich karabinów.

Równolegle z losami Drywów Krauze rekonstruuje przebieg strajków i krwawej rozprawy służb mundurowych z robotnikami. Oklaski należą się Jackowi Petryckiemu, którego stalowoszare zdjęcia znakomicie oddają atmosferę tamtych dni. Na tym tle słabiej wypadły sceny z narad partyjnej wierchuszki z Gomułką (Wojciech Pszoniak) i Kliszką (Piotr Fronczewski) na czele. Pszoniak niemal każdym gestem podkreśla despotyzm i prostactwo towarzysza Wiesława. Pierwszy sekretarz jest przez to bardziej śmieszny niż straszny.

Natomiast Kliszko w wykonaniu Fronczewskiego budzi lęk. „Z kontrrewolucją się nie rozmawia. Do kontrrewolucji się strzela” – mówi o robotnikach. Beznamiętny sposób, w jaki wypowiada to zdanie, jakby miał maskę zamiast twarzy, odsłania mentalność aparatczyków i bezduszność tamtego systemu.

Rafał Świątek

http://www.rp.pl/artykul/616972_Prosty-film–ktory-chwyta-za-gardlo.html

Posted in Filmy i slajdy, Polityka i aktualności | Leave a Comment »