WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • Okaż mi Boże Miłosierdzie

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • Wspólnota Sióstr Służebnic Bożego Miłosierdzia

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • Nie wstydź się Jezusa

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for 1 lutego, 2011

Łaska Moskwy na pstrym koniu jeździ

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

„Chodzi o to, by w ciągu najbliższej dekady, podczas której decydować się będzie nowy globalny porządek, Polska została wyeliminowana z gry.”

To cytat z tekstu Krzysztofa Raka, jaki ukazał się na portalu wPolityce. Jest on pierwszą częścią konkluzji, bardzo ciekawej i trafnej analizy „dokonań” rządu Donalda Tuska w polityce wschodniej, a właściwie jej demontażu. Autor stawia też tezę tłumaczącą motywy administracji Ptina jakie kierowały nią przy publikacji raportu MAK. Trudno nie zgodzić się z argumentacją prze jaką autor nas prowadzi, jednak pominął on na tej ścieżce kilka niezwykle istotnych szczegółów. Zacytuję w całości końcowy fragment artykułu (zostawiam wytłuszczenia z oryginalnego tekstu):

„Łaska Moskwy na pstrym koniu jeździ

Skoro Donald Tusk jest tak wygodnym partnerem, to dlaczego Putin uderzył weń tak mocno kłamliwym raportem MAK?

Część komentatorów twierdzi, że rosyjski premier nie uczynił tego świadomie.Nie przewidział bowiem skutków publikacji raportu, który zawierał przecież wersję korzystną dla propagandy Tuska, tłumaczącą katastrofę wyłącznie błędem pilotów, spowodowanym presją „ważnych osób”. Wolne żarty, kagiebista Putin dzięki swoim służbom i agenturze wie więcej o Polsce niż polski premier!

Dziwi, że komentatorzy zamiast formułować wielostopniowe wyjaśnienia nie zwrócili uwagi na najprostsze. Moskwa już w grudniu ubiegłego roku oficjalnie otrzymała wnioski komisji Millera. Według polskich ekspertów na wysokości 100 m dowódca Tu-154M podał komendę „Odchodzimy!”.Polski pilot nie próbował lądować, a skoro tak, to nie było presji. Rosjanie byli świadomi, że w świetle tych ustaleń nie da się utrzymać kłamstw MAK-uani zapobiec kompromitacji Tuska, który przed Polakami odgrywał męża zaufania Rosjan. Dlatego Putin zdecydował się na manewr wyprzedzający. Uratował wizerunek Rosji na arenie międzynarodowej, ale zadał cios wizerunkowi Tuska w Polsce. Uważał, i słusznie, że sprawa smoleńska tak czy owak będzie końcem politycznej kariery Tuska. Nie przeliczył się w swoich prognozach.Obecnie co trzeci Polak uważa, że premiera RP jest zdrajcą, a tylko co czwarty jest pewny, że nim nie jest. I to pomimo, że największe polskie media uprawiają prorządową propagandę sukcesu.

Rosjanie są mistrzami długofalowych strategii. Dlatego też relacji z Polską nie będą budować na wierze w powodzenie jednego polityka. Ich cel jest jasny.Chodzi o to, by w ciągu najbliższej dekady, podczas której decydować się będzie nowy globalny porządek, Polska została wyeliminowana z gry.Gwarancją tego jest skłócenie Polaków. Brak konsensusu w fundamentalnych sprawach polityki zagranicznej kompletnie zmarginalizuje nasz kraj na arenie międzynarodowej. To jest rzeczywista strategia Moskwy realizowana od dwóch dekad i jej przede wszystkim służyła publikacja raportu MAK. Trzeba zaiste niesłychanego zaślepienia i cynizmu, aby tego nie dostrzec.”

Niby wszystko ok. jednak trzeba zwrócić uwagę na kilka rzeczy.

  1. Autor niby wybiórczo podchodzi do komentarzy, odnosząc tylko do tych które mówią o nieświadomości Putina, jednak ostatecznie podważa wszystkie, szukające głębszych przyczyn, analizy.
  2. Moskwa faktycznie miała raport Millera, jednak jego podstawą są materiały przekazane stronie rządowej przez Rosjan, w tym nagrania z kopi nagrań z czarnych skrzynek. Tak więc specjaliści odczytujący komendę „Odchodzimy” słyszą dokładnie to co kagiebista Putin chce by słyszeli.
  3. Zgadzam się, że w świetle działań wielu Polaków, zwłaszcza zaś zespołu parlamentarnego ds. katastrofy smoleńskiej pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza, nie udało się utrzymać kłamstwa MAK-u ani zapobiec kompromitacji Tuska, który odgrywał rolę męża zaufania Rosji. Najlepiej pokazują to przytoczone badania opinii.
  4. Prawdą jest że raport MAK był ciosem wizerunkowym dla Tuska, jednak trudno powiedzieć żeby uratował wizerunek Rosji na arenie międzynarodowej. Wręcz przeciwnie, raport MAK i wystąpienie Anodiny było tak oderwane od faktów i rzeczywistości, tak skrajnie nieprofesjonalne, że o ratunku można mówić tylko w przypadku gdy ma on zatuszować bezpośrednią odpowiedzialność rosyjską za tragedię. W takiej sytuacji faktycznie Rosja nie będzie się wahać i bez mrugnięcia poświęci Tuska (już nie tylko jego wizerunek), chociaż jest wspólnikiem (na co wskazuje całe jego zachowanie).

Wszytko powyższe zaś prowadzi nas do stwierdzenia kluczowego tego artykułu, które brzmi tak:

„Chodzi o to, by w ciągu najbliższej dekady, podczas której decydować się będzie nowy globalny porządek, Polska została wyeliminowana z gry.Gwarancją tego jest skłócenie Polaków.”

Niezwykle ciekawa konkluzja, której pierwszemu zdaniu nie sposób odmówić racji, jednak drugie odnoszące się do skłócenia Polaków stawia rzecz całą w dziwnym świetle.

Otóż, co Autor ma na myśli pisząc o „skłóceniu Polaków”? Jeżeli trwającą obecnie wojnę Polsko-Polską to bardzo proszę prześledzić jej genezę, której obecne nasilenie korzeniami sięga lat 2005-2007 a przejawem najnowszym były wypowiedzi  takich autorytetów z zaplecza rządowego jak Andrzej Wajda. Przypomnijmy także ostatnie ataki Donalda Tuska na opozycję parlamentarną oraz szczytowe „osiągnięcia” konfliktu: mord w Łodzi i właśnie Tragedia Smoleńska! Lub dalej patrząc lata1989-1992 czy czas Solidarności i wojny jaką Narodowi Polskiemu wydał sowiecki gensek Jaruzelski, a patrząc głębiej na 1944-1963 r., gdy ustanowiona przez komunistów „władza ludowa” z naganem w ręku umacniała swoje panowanie przy setkach tysięcy polskich ofiar.

Jeżeli Putinowski plan polega na skłóceniu Polaków, to trzeba powiedzieć, że udaje mu się go realizować doskonale, od 76 la a nie dwóch dekad.

Nie wiem kogo Autor miał na myśli pisząc:

„To jest rzeczywista strategia Moskwy realizowana od dwóch dekad i jej przede wszystkim służyła publikacja raportu MAK. Trzeba zaiste niesłychanego zaślepienia i cynizmu, aby tego nie dostrzec.”

Ale warto pamiętać o źródłach, przyczynach i genezie obecnego konfliktu w Polsce, który Putin jakoby raportem MAK rozpętał.

Na pewno, skłócenie Polaków jest na rękę Moskwie, jak zresztą każdemu kto chce podporządkować sobie Europę środkową, jednak jeżeli Polacy mają działać wspólnie to nie w imię interesu jakiejś partii, grupy politycznej czy lobby biznesowego a jedynie w interesie swoim, swojego państwa, Rzeczypospolitej. I każdy kto tego nie rozumie lub nie przyjmuje do wiadomości prędzej czy później stanie w jednym szeregu z Bierutem i Jaruzelskim.

http://www.wpolityce.pl/view/7204/_Chodzi_o_to__by_w_ciagu_najblizszej_dekady__podczas_ktorej_decydowac_sie_bedzie_nowy_globalny_porzadek__Polska_zostala_wyeliminowana_z_gry_.html

PS
Polecam ciekawy wpis na Ekranie:

http://bielszym.nowyekran.pl/post/2505,doradca-rzadu-rfn-dziekuje-bogu-za-katastrofe-smolenska

http://box2008.salon24.pl/278062,laska-moskwy-na-pstrym-koniu-jezdzi

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

„Nowy rozbiór Polski dokonany przez sojuszników”

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

(Nie znam w historii dyplomacji tak ścisłego przymierza trzech wielkich mocarstw, gdzie sojusznicy mogliby tak szczerze wyrażać swoje poglądy. (…) Jako naiwny człowiek uważam jednak, że nie należy oszukiwać swojego sojusznika, nawet jeśli jest głupcem Józef Stalin

11 lutego 1945 roku zakończyła się konferencja jałtańska podczas której Stalin, Roosevelt i Churchill przypieczętowali powojenne losy Polski. 13 lutego 1945 roku rząd Arciszewskiego odrzucił jej postanowienia i ocenił je jako „nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników Polski”. Mimo upływu wielu lat temat Jałty wciąż wywołuje silne emocje.

Przeczytaj inne teksty Marty Tychmanowicz

Na jednym z najsłynniejszych zdjęć w historii fotografii zrobionym 9 lutego 1945 roku przez Roberta Hopkinsa, siedzą obok siebie: Franklin Delano Roosevelt, Józef Stalin i Winston Churchill. Znajdują się w ogrodzie Pałacu Liwadyjskiego – dawnej letniej rezydencji cara – który na czas konferencji jałtańskiej zajęła delegacja amerykańska. Miejsce spotkania, zniszczoną w czasie walk z Niemcami Jałtę, którą Churchill nazwał „riwierą Hadesu” wybrał Stalin pod pretekstem złego stanu zdrowia. 63-letni Roosevelt, który był najmłodszy z całej trójki, ale najbardziej schorowany zgodził się na tę podstępną propozycję i na odbycie długiej morskiej podróży na inny kontynent. Tak bardzo zależało mu na doprowadzeniu do spotkania przywódców, że zignorował pokaz siły, o który chodziło Stalinowi.

Dyktator był więc gospodarzem spotkania, dzięki swoim szpiegom w Londynie i Waszyngtonie poznawał poglądy swoich interlokutorów, a na miejscu rozkazał ich podsłuchiwać. Rosjanie zainstalowali mikrofony nawet w ogrodzie wzdłuż przewidywanej trasy spacerów i poinformowali gości, żeby nie schodzili ze ścieżek z powodu zagrożenia minowego.

Każdego dnia trwania konferencji przywódcy spotykali się o czwartej po południu i dyskutowali przez trzy-cztery godziny. Do rozmów zasiadł ufający Stalinowi Roosevelt, o którym pisano, że wydaje się chory i nieudolny, a jego zły stan zdrowia może mieć wpływ na prowadzone rozmowy, Winston Churchill – realista, którego pozycja wobec dwóch pozostałych przywódców była najsłabsza oraz główny rozgrywający – Józef Stalin. Jego toast za pomyślność Wielkiej Trójki wygłoszony w czasie konferencji brzmi jak ironiczny ponury żart: „Nie znam w historii dyplomacji tak ścisłego przymierza trzech wielkich mocarstw, gdzie sojusznicy mogliby tak szczerze wyrażać swoje poglądy. (…) Jako naiwny człowiek uważam jednak, że nie należy oszukiwać swojego sojusznika, nawet jeśli jest głupcem”.

Harmonogram rozmów podczas konferencji nie był ustalony wobec czego tematy pojawiały się i znikały stanowiąc łatwe pole do manipulacji. Kwestia polska stawała kilkakrotnie. Zaczął Roosevelt, który w miejsce popieranego przez Stalina Rządu Tymczasowego zaproponował powołanie do życia rady złożonej z przedstawicieli wszystkich polskich ugrupowań politycznych. Churchill dodał, że dla Wielkiej Brytanii sprawa niepodległości Polski jest sprawą honoru. Na to Stalin odparował, że dla Sowietów to sprawa bezpieczeństwa, ponieważ to z polskiego terytorium Niemcy zaatakowali Związek Sowiecki.

Ani Churchill ani Roosevelt nie zająknęli się przy tej okazji o pakcie Ribbentrop – Mołotow i napaści Stalina i Hitlera na Polskę we wrześniu 1939 roku. Stalin z fałszywą troską dodał, że o nowy kształt rządu trzeba spytać Polaków. Miał jednak na myśli członków marionetkowego Rządu Tymczasowego. Rząd londyński uznał przy okazji za zagrożenie dla demokracji i pokoju. Nie zgodził się z tym Churchill: „Cały świat oczekuje porozumienia i jeśli rozjedziemy się, w dalszym ciągu uznając różne rządy polskie, świat dowie się o dzielących nas różnicach zdań.

Konsekwencje tego będą opłakane i przed konferencją stanie widmo klęski”. Roosevelt wygłosił zaś kuriozalne zdania: „

Polska jest źródłem kłopotów od przeszło pięciuset latDelano Roosevelt
Polska jest źródłem kłopotów od przeszło pięciuset lat” oraz „od 1939 roku tak naprawdę nie było żadnego polskiego rządu”. Wieczorem tego samego dnia zachodni przywódcy wystosowali pismo do Stalina z propozycją zaproszenia do Jałty przedstawicieli Rządu Tymczasowego oraz kilku członków innych partii. Nie wspomnieli słowem o działającym na uchodźstwie nowym rządzie Tomasza Arciszewskiego. Stalin szybko uporał się z tym pomysłem twierdząc później, że nie był w stanie skontaktować się z nikim z Rządu Tymczasowego. 

Ostatecznie ustalono, że w Polsce ma powstać nowy Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej poparty przez trzy mocarstwa i złożony z przedstawicieli Rządu Tymczasowego oraz przedstawicieli innych ugrupowań. Wybory miały się odbyć w najszybszym możliwym terminie. Zapis był tak ogólnikowy, że pozostawiał wszystko dowolnej interpretacji Stalina. TRJN powstał pod koniec czerwca 1945 roku w Moskwie, a tworzyli go przede wszystkim komuniści i ich sojusznicy.

Jeśli chodzi o granice, to zgodnie z ustaleniami konferencji jałtańskiej na wschodzie miała przebiegać wzdłuż linii Curzona zgodnie z oczekiwaniami Stalina. W zamian za straty na wschodzie Polska miała otrzymać rekompensatę na zachodzie. Rosjanie nazwali to – znowu ponury żart – powrotem Polski do pradawnych granic. „Kiedy ziemie te należały do Polski?” – zainteresował się Roosevelt. „Bardzo dawno temu” – odpowiedział Mołotow. Ustalanie granic, a także ingerencja w kształt polskiego rządu było pogwałceniem zapisów zawartych w Karcie Atlantyckiej.

Dwa dni po konferencji jałtańskiej 13 lutego 1945 roku rząd Arciszewskiego odrzucił jej postanowienia i ocenił je jako „nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników Polski”.

Roosevelt jeszcze długo wierzył w dobre chęci Stalina. Dopiero trzy tygodnie przed śmiercią w kwietniu 1945 roku przyznał: „Nie możemy robić interesów ze Stalinem. Złamał swoje wszystkie obietnice z Jałty”. Ale dla Polski było już za późno.

Marta Tychmanowicz specjalnie dla Wirtualnej Polski

Posted in Historia | Leave a Comment »

Prof. Mirosław Dakowski: Film „Koli” a prawdopodobieństwo ZAMACHU

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

I. Czyżby „nie tam i nie wtedy”?

Ostatnio, szczególnie na blogach FYM’a (też http://freeyourmind.salon24.pl/270989,gdzie-i-kiedy-doszlo-do-tragedii i nast.) i z udziałem jego dyskutantów rozważana jest hipoteza, wg. której prezydencki Tu jednak zdołał ujść pułapce przygotowanej tuż przy Siewiernym i został uziemiony /zestrzelony/wylądowany dalej i później.

Jest ciekawą odmianą wysuwanych od początku hipotez o „drugim samolocie” (K. Cierpisz, dr J. Jaśkowski, dziennikarz śledczy z Monachium Gerhard Wiśnewski ). Zajadłe ukrywanie i niszczenie dowodów przez FSB, Putina, ludzi MAK, czy jak te wszystkie zbrodnicze struktury się zwą, powoduje, że na razie nie udało się z nich stworzyć jednego, spójnego i pewnego obrazu zamachu. Ale film Koli”, czyli „1.24 min” pozostanie kluczowym dowodem i argumentem w tym ukrywaniu prawdy z jednej, a odkrywaniu jej z naszej strony.

Obecna hipoteza FYM’a jest o tyle ważna i szokująca, że broni się nawet w dziewięć miesięcy po Katastrofie. Świadczy to o fakcie, że, hmm…. żelazna kurtyna ukrywająca FAKTY katastrofy przed analitykami jest wyjątkowo gruba – ale niezgrabnie ustawiona. Jej autorzy nadrabiają te usterki brutalnie uprawianym zastraszaniem.

Jeden z najlepszych analityków (nie prosiłem Autora o zgodę na ujawnienie, więc przemilczam)pisze w prywatnym liście: To już nie są czasy Stalina, przypominam :) Putin jest jego nędznym naśladowcą – on nie jest w stanie nawet swoich ludzi porządnie wziąć za pysk (proszę zobaczyć, jak coraz bardziej się rozłazi „narracja wypadkowa” dotycząca Smoleńska). To inscenizowanie na Siewiernym było robione w pośpiechu i bylejak, stąd też mógł się zapałętać jakiś matoł z okolicy, co sobie sfilmował, jak czekiści robią inscenizację.

Dodałbym jednak: No tak, inscenizacje są prostackie, widać że chyba „towarzysze amerykańscy” nie posłużyli swym doświadczeniem i zaawansowaną technologią.

Obecny stan śledztwa co do szczegółów „pozytywnych” musimy jednak porównać do Gabinetu Luster z lunaparku: Nie wiemy z pewnością równą JEDEN, jak odróżnić FAKT od wielu jego dezinformacyjnych odbić i zniekształceń.

 

II. Warianty pochodzenia filmu „1.24”

W tym tekście skupię się jedynie na pewnym paradoksie w odbiorze medialnym:

Powyższa hipoteza FYM’a (zamach, ale „później i gdzie indziej”) jakby pozornie osłabiała czy pozbawiała znaczenia film „1.24” („Koli”, „Mendereja”).

Film „Koli”, czyli „1.24 min” pojawił się w serwisie Youtube 12.04.2010. Umieścił go tam użytkownik o nicku Rastych 12 IV 2010, o godz. 08:32:38 . Było to więc bardzo niedługo po informacji, a ściślej – wtedy ciągle jeszcze nieoficjalnych  pogłoskach o Katastrofie. Mówi o tym ten i następny komentarz:http://pluszaczek.salon24.pl/254775,amatorski-film-ze-smolenska-andrej-menderej-czesc-x#comment_3614318

 

Należy ściśle oddzielić (czego nie zrobiłem w szkicu pierwotnym tego tekstu), czy:

 

A :       Jest to film prawdziwy, rejestrujący sytuację realną w zagajniku koło lotniska Siewiernyj, albo

à (nie-A) :    jest to film inscenizowany, nieprawdziwy

od odpowiedzi na pytanie, czy:

 

B. był to zamach; Narzuca to ograniczenie w czasie i przestrzeni, ale i rozgraniczenie:                      a) TU, w zagajniku, przed godziną np. 1050 czasu miejscowego – albo

b) GDZIE INDZIEJ, wcześniej lub może niewiele później,

 

(nie-B). Nie było zamachu, tylko przypadek-wypadek.

 

Zdaje się, że filmowi „Koli” „przyznano” w ruskiej dezinformacji aż sześciu „autentycznych autorów”, co wskazuje, że jest dla dezinformacji istotnym obiektem ataku. Piszę o wersji wyglądającej na pierwotną: „Film dodany przez użytkownika Rastych Pn, 12 IV 2010, 08:32:38 na drugi dzień został usunięty Горит самолет.mp4” [http://pluszaczek.salon24.pl/254775,amatorski-film-ze-smolenska-andrej-menderej-czesc-x#comment_3614318 ] wszyscy ci komentujący pod rastychem są potencjalnymi świadkami, co działo się po opublikowaniu w necie filmiku 1.24. To było szaleństwo blokowania i wycinania komentarzy. Bardzo nerwowo reagowali”.

 

Analitycy wykazali m.in., że zawarte tam są np. okrzyki po polsku: „uspokój się”, czy „patrz mu w oczy”,różne okrzyki po rosyjsku, oraz z polska po rosyjsku; jednoznacznie słychać też strzały z broni palnej, a nie była to broń BOR-owców (przyznano oficjalnie, że nie była używana). Można zobaczyć helikopter – dźwig Mi-26 oraz liny (zawiesia) służące do podnoszenia i przenoszenia ciężarów oraz człowieka w czerwonej kurtce, stroju typowym dla naziemnego dowódcy operacji, dobrze widocznego z góry.

Jeśli „Kola” (zostańmy przy tym imieniu) rejestruje sytuację realną (A), to konieczne jest dodatkowe rozważenie prawdopodobieństwa i sposobów powstania artefaktów, np. typu „efektu kanałów na Marsie”pod koniec XIX wieku. Do takich artefaktów kandyduje widok kokpitu (z tego filmu, por. http://images47.fotosik.pl/292/9908da5876f6eb63.jpg). Kokpit jest zapewne jedynie skojarzeniem stworzonym przez umysły analityków, bo nie widać go w innych ujęciach (z filmu sek. 20, 25, 07, 49) .

Natomiast obrazy liny i zawiesia z Mi-26 mogłyby być spowodowane dyskretną, cyfrowa naturą rejestracji w kamerze telefonu. My (z zewnątrz) nie mamy możliwości przebadania tego efektu, ale specjalistyczne laboratoria w Polsce już na pewno przeanalizowały możliwość interferencji sąsiednich pikseli „w ruchu”. Na podstawie podobnych doświadczeń oceniam prawdopodobieństwo takiego technicznego „efektu kanałów” w identyfikacji Mi-26 za zdecydowanie mniejsze od 0.1%.

 

W przypadku Ã (czyli nie-A, czyli fałszywki) : Ktoś musiałby przed „niespodziewanym wypadkiem”zaaranżować w tym samym miejscu taką inscenizację. Kimś takim może jednak być jedynie grupa, która przewiduje, a więc i planuje przyszły przebieg i miejsce zdarzeń. Czyli grupa zamachowców. Np. w celu późniejszego wykazania błędów, niespójności czy absurdów tego filmu. Lub w celu odwrócenia uwagi analityków od prawdziwego miejsca i czasu katastrofy. Prawdopodobieństwo, że żmudną przecież inscenizację zaplanował i wykonał jakiś „wesołek” z grupa lotników i innych pomocników, nie zaś ekipa związana z planowanym zamachem, można zasadnie ocenić na mniej, niż 0.0001 (0.01 %).

Nowość, czy paradoksalność sytuacji Ã (nie-A) stanowi stwierdzenie faktu, że prawdopodobieństwo realnego istnienia zaplanowanego zamachu jest w tym wypadku jeszcze większe, niż w sytuacji A !

Wszystkie, niewiele przecież odmienne warianty zaplanowania i wykonania zamachu „kiedy- i gdzie indziej” nie zmniejszają roli dowodowej filmu „1.24”. Jedynie w przypadku Ã(nie-A) wskazują na brutalną, satanistyczną wręcz chęć „poigrania”  przez dowódców zbrodniczego Komanda tak z opinią ludzką, jak i z zastraszonymi śledczymi i prokuratorami.

W pierwszym z rozważanych przypadków (A) jest to dowód (po łatwym technicznie wykluczeniu artefaktów) na rejestrację sytuacji jeszcze w trakcie zamachu, dobijanie rannych i transport części samolotu (samolotów? – w którą stronę?) – lub na pospieszną inscenizację.

W obu wypadkach wzmacniana jest wersja B. – że był to zamach.

 

Nie wynika z tego rozumowania:

 

– ani GDZIE nastąpiła celowa masakra,

– ani KTO to planował, a kto wykonywał,

– ani dokładna godzina i minuta (CZAS) zamachu

– ani ile osób w tym zamachu zginęło i jak zostało zamordowanych

 

Wynika tylko to, że jedynie z analizy różnych możliwości powstania filmu „Koli”, czyli „1.24 min”prawdopodobieństwo ZAMACHU jest bardzo bliskie jedności.

Oczywiście inne, liczne pozostałe argumenty czynią to prawdopodobieństwo już zupełną, w granicach doświadczalnych nauk ścisłych – PEWNOŚCIĄ . Są między nimi np. analiza kierunku wygięć blach wraku, identyfikacja w miejscu inscenizacji niektórych części nie należących do rządowego Tu (101), [znakomite zdjęcie np. w:http://lubczasopismo.salon24.pl/Smolensk.Raport.S.24/post/274157,operacja-northwoods-w-smolensku ], analiza dynamiki ewentualnego lotu i fizycznych praw zachowania itp.

 

Tak wysokie prawdopodobieństwo wystarcza, by osoby czy instytucje negujące możliwość ZAMACHU dnia 10 kwietnia uznać z całą dostępną w naukach ścisłych pewnością – za kłamców oraz zdrajców.

 

Od LOGIKI nie ma ucieczki, choćby się do „Logiki” dzwoniło po instrukcje. Ucieczka z baraczku mającego imitować „wieżę kontroli lotów” też na nic się nie zda. Ani ucieczka z Wysokiego Urzędu.

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2971&Itemid=100

 

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Pałace i dacze rosyjskiego premiera Władimira Putina

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Według gazety „Kommiersant-Diengi” szef rządu ma 26 luksusowych rezydencji. Gazeta powołuje się na przedsiębiorcę Siergieja Karpowa.

Premier Rosji Władimir Putin

„Dane o miejscach pracy i odpoczynku przedstawicieli najwyższych władz Rosji są tajemnicą państwową. Stąd biorą się pogłoski o bajkowych rezydencjach prezydenta czy premiera” – pisze „Kommiersant-Diengi”. Gazeta powołuje się na przedsiębiorcę Siergieja Karpowa, który twierdzi, że premier Putin ma 26 rezydencji w Rosji.

Jedna z nich ma znajdować się na… sprzedanym Rosjanom przez Francuzów okręcie „Mistral”. Według Karpowa wydatki na budowę i utrzymanie siedzib premiera pochłonęły miliardy rubli. Zwrócił się w tej sprawie do prokuratury, by wszczęła śledztwo. Ta nie dopatrzyła się znamion przestępstwa. W Rosji jest pięć rezydencji, które mają status oficjalny, w tym podmoskiewskie Nowo-Ogarowo, w którym urzęduje premier Putin. W XIX w. siedziba ta należała do wielkiego księcia Sergiusza. Potem dostała się w ręce bolszewików. Współpracownik Stalina Georgij Malenkow zmienił jej wystrój, korzystając z usług swojej córki architekta.

Do państwa należy także dziesięć innych rezydencji, wymienionych przez Karpowa. Pałac Konstantynowski w Petersburgu do 1917 r. należał do carskiej rodziny, a jego pierwszym właścicielem był Piotr I. W Domu Sewastianowa w Jekaterynburgu aż do rewolucji znajdowała się zaś siedziba sądu. Po 1917 roku – bolszewicki Uralski Komisariat Pracy.

W grudniu gazeta „Wiedomosti” pisała o powstającym na wybrzeżu Morza Czarnego „pałacu Putina”. Miał być wart miliard dolarów. Dziennikowi opowiedział o tym biznesmen, który kiedyś należał do kręgu przyjaciół Putina Siergiej Kolesnikow. Napisał on list do prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, w którym stwierdził, że „pałac powstaje za pieniądze z gigantycznych łapówek”. Doniesieniami tymi nie zainteresowała się zarówno prokuratura, jak i deputowani parlamentu.

– Czy Putin ma 26 pałaców? W książce opozycjonisty Borysa Niemcowa o Putinie napisano, że władze Rosji zagrabiły nie tylko byłe carskie pałace, ale wszystko, co było możliwe. Na moich rodakach i tak nie zrobi to jednak wrażenia – mówi „Rz” rosyjska obrończyni praw człowieka Walerija Nowodworskaja.

Podobnego zdania jest Aleksiej Grażdankin, wiceszef prestiżowego Centrum Jurija Lewady w Moskwie. – Na razie Rosjan bardziej od pałaców premiera interesuje wzrost cen benzyny i opłat komunalnych – mówi „Rz”

http://www.rp.pl/artykul/603712_Palace-i-dacze-Wladimira-Putina-.html

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Posłowie Platformy nie chcą potępienia raportu MAK

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Sejmowa Komisja Ustawodawcza przyjęła rekomendację w sprawie odrzucenia uchwały odnoszącej się do wyjaśniania przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej. W reakcji na stanowisko komisji marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna powiedział, że wszystko wskazuje na to, iż w tej sytuacji projekty uchwał nie będą głosowane. Posłom nie udało się dojść do konsensusu, gdyż parlamentarzyści Platformy nie chcieli się zgodzić na umieszczenie w tekście uchwały słów potępiających kłamliwy raport Międzynarodowego Komitetu Lotniczego, a posłowie PiS z nieujmowania tego w uchwale nie byli skłonni zrezygnować.

Choć polscy eksperci w swoich uwagach do raportu MAK w sprawie przyczyn katastrofy smoleńskiej zakwestionowali prawdziwość ustaleń Rosjan, nie wszyscy posłowie mają odwagę powiedzieć, iż raport Rosjan jest kłamliwy. Posłowie PO nie chcą, aby Sejm przyjął uchwałę zawierającą potępienie treści raportu MAK. Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna stwierdził, że wszystko wskazuje na to, iż uchwała, której projekty przedstawiły kluby opozycji, nie będzie w ogóle głosowana, choć zapowiedział jeszcze w tej sprawie konsultację w ramach Prezydium Sejmu i z wszystkimi klubami. Gdyby posłom PO nie spodobały się zdania o potępieniu rosyjskiego raportu słowami zaproponowanymi w uchwale przez opozycję, Antoni Macierewicz (PiS) zaproponował, by zrobić to słowami, które padły z ust premiera Donalda Tuska. – Jesteśmy gotowi umieścić zdanie premiera, iż „raport MAK jest nie do przyjęcia” jako pierwszy akapit uchwały. Bardzo chętnie – powiedział Macierewicz.
Robert Węgrzyn (PO) przekonywał, iż teraz nie jest odpowiednia chwila, by tego typu uchwałę przyjmować. Zdaniem posła Platformy, najpierw swój raport powinna ogłosić komisja ministra Jerzego Millera. – Ta uchwała może w pewnej części związać ręce panu Millerowi i komisji po polskiej stronie, przynajmniej w niektórych fragmentach. Ta uchwała może również sugerować pewne tezy, które znalazłyby się w raporcie pana Millera, który naszym zdaniem powinien być najpierw upubliczniony. Czas na uchwałę byłby ewentualnie po upublicznieniu raportu. Jesteśmy w dalszym ciągu otwarci na dyskusję, jeżeli chodzi o tę uchwałę – tłumaczył Węgrzyn.

Posłowie PiS
wychodzą z sali
Wniosek o odrzucenie uchwały złożył wiceprzewodniczący komisji ustawodawczej Grzegorz Karpiński (PO). Posłowie Platformy tłumaczyli, iż wniosek ten padł, gdyż nie udało się posłom wspólnie uzgodnić jej treści po tym, jak posłowie PiS opuścili posiedzenie podkomisji w sprawie zredagowania uchwały. Ci natomiast opuścili posiedzenie w reakcji na brak zgody posłów Platformy co do umieszczenia w uchwale akapitu zawierającego słowa potępienia zawartości rosyjskiego raportu. Szukając dla siebie argumentów, posłowie Platformy podnosili także, iż „MAK nie jest równorzędnym partnerem dla polskiego Sejmu”, dlatego Sejm nie powinien odnosić się do tego raportu. A tym odpowiednikiem MAK uznali komisję Millera.
Arkadiusz Mularczyk (PiS), członek Komisji Ustawodawczej, zwracał jednak uwagę, iż raport MAK jest uznawany za „ostateczny”, a jego treść już „poszła w świat” i dlatego wymaga to reakcji polskiego Sejmu. – Trudno zrozumieć, dlaczego politycy Platformy nie chcą krytycznej oceny raportu MAK, skoro nie ma innej możliwości jego zakwestionowania i uchylenia. W mojej ocenie, jest to przejaw – nie wiem – tchórzostwa, przejaw politycznej głupoty, bo w świat poszła informacja, która jest dla Polski krzywdząca, nieprawdziwa, jest po prostu wynikiem – powiem to brutalnie – sowieckiej propagandy. Dziwię się, że polski Sejm, a w szczególności politycy Platformy, tego nie rozumieją i nie chcą zrozumieć – mówił Mularczyk.
Choć w drugim projekcie uchwały, autorstwa SLD – oba projekty były rozpatrywane wspólnie – nie było zapisu o potępieniu raportu MAK, Stanisław Wziątek (SLD) wyrażał żal, iż nie udało się osiągnąć porozumienia. W obu propozycjach uchwał znajdował się zapis o zaangażowaniu w wyjaśnianie okoliczności i przyczyn katastrofy międzynarodowych instytucji.
Macierewicz zwracał jednak uwagę, iż chyba nie ma wątpliwości, iż konsensus w tej sprawie istnieje wśród Polaków. – Nie ma wątpliwości, że absolutna większość Polaków odrzuca tę potwarz, jaką rzucił raport MAK na polskich oficerów, na polskich pilotów, na polskiego prezydenta, na Polskę w ogóle. Istotą uchwały miało być jasne powiedzenie, że Sejm Rzeczpospolitej nie godzi się na spotwarzanie Narodu Polskiego, na upublicznianie i akceptację fałszerstw – stwierdził poseł PiS.
Macierewicz zaznaczył, że rosyjski raport stał się podstawą międzynarodowej oceny tej katastrofy. – Wszystkie dzienniki telewizyjne, wszystkie gazety na całym świecie przyjęły, zgodnie z tą procedurą, z aprobatą rządu polskiego, raport MAK jako kończący wszelkie procedury. Czy my teraz, Sejm Rzeczypospolitej, ma to zaaprobować? Czy jak Donald Tusk wyjechać w Dolomity i milczeć, czy też mamy jednoznacznie powiedzieć: to jest fałsz, to jest nieprawda na temat polskich pilotów, na temat polskiego generała, na temat polskiego prezydenta. Mamy się zachować uczciwie, a nie chować głowę w piasek – mówił Macierewicz. Poseł zaznaczył, iż na taki, a nie inny kształt projektu uchwały Prawa i Sprawiedliwości wpłynęły uwagi polskich ekspertów odrzucające tezy raportu MAK, które rząd przekazał do Moskwy.

Artur Kowalski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110202&typ=po&id=po06.txt

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

PiS zarzuca PO kumoterstwo

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Marek Suski, fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Marek Suski, fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Poseł PiS Marek Suski zarzucił Platformie Obywatelskiej, że obsadza stanowiska w agencjach i spółkach skarbu państwa na zasadzie znajomości i powiązań rodzinnych. – Miało być świetnie, miał być Euroland, jak widać jest Tarantuloland, a główną tarantulą jest premier Donald Tusk – podkreślił Suski.

Suski przypomniał we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że premier Donald Tusk kilkakrotnie zapowiadał, że zostaną wprowadzone przejrzyste i jasne zasady nominacji w spółkach skarbu państwa i radach nadzorczych.

Zdaniem Suskiego, obietnice Tuska nie zostały spełnione i tysiące „nominatów politycznych Platformy” znalazło swoje miejsce w różnych agencjach i spółkach państwowych.

Jak wyliczał, rząd i Platforma stosuje siedem głównych zasad powoływania takich osób na wysokie stanowiska: „wszędzie, gdzie możemy wstawiamy swoich”, „jeśli jesteś rodziną parlamentarzysty Platformy, dostajesz stanowisko dyrektorskie lub w radzie nadzorczej”, „jeśli jesteś radnym Platformy, rodzina znajdzie zatrudnienie w samorządzie”.

Kolejne zasady Platformy – według Suskiego – to: „byłeś w gabinecie politycznym ministra, zostaniesz prezesem spółki”, „jeśli jesteś kolegą ministra, dostajesz kierownicze stanowisko”, „jeśli miałeś firmę, przepisujesz ją na rodzinę, a firmy dostają intratne zamówienia”, „jeśli finansowałeś kampanię wyborczą PO, to możesz liczyć na radę nadzorczą dla rodziny”.

– Miało być świetnie, miał być Euroland, jak widać jest Tarantuloland, a główną tarantulą jest premier Donald Tusk – podkreślił Suski.

Poseł PiS wyraził nadzieję, że po wyborach parlamentarnych „pajęczyna obywatelska, która oplotła (spółki) siecią powiązań koleżeńskich i rodzinnych zostanie zdjęta”.

Wiceszefowa klubu PO Małgorzata Kidawa-Błońska pytana o zarzuty stawiane przez Suskiego podkreśliła, że dla PO przy obsadzie jakichkolwiek stanowisk najważniejsze są kompetencje. – Nie wierzę, żeby stanowiska obsadzano na zasadzie kumoterstwa – stwierdziła.

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/pis-zarzuca-po-kumoterstwo,1,4161043,wiadomosc.html

Posted in Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Zespół Niezależnych Ekspertów (ZEN) wzywa do obywatelskiego działania

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Sprawy w Polsce idą w złym kierunku. Kraj stoi w obliczu kilku kryzysów, a rząd i parlament nie podejmują żadnych działań, które pozwoliłyby ich uniknąć. Wymieńmy niektóre z nich:

1.         Kryzys finansów publicznych. W 2010 roku po raz pierwszy w historii deficyt sektora finansów publicznych przekroczy znacznie 100 mld złotych i 8 procent PKB, pomimo przyspieszenia wzrostu gospodarczego, które powinno przynieść wzrost dochodów i spadek deficytu. Zamiast oszczędności, mamy orgię wydatkową, podwyżki podatków i zasypywanie dziury w ZUS-ie kosztem pokoleń przyszłych emerytów.

2.         Kryzys demograficzny. Polska ma przed sobą poważny kryzys ludności związany z niską liczbą urodzeń. Według prognoz GUS w 2050 roku będzie nas tylko 33 miliony, będziemy małym krajem starych ludzi. W najbliższej dekadzie mamy ostatnią szansę żeby to zmienić, bo pokolenie wyżu demograficznego jest w wielu około 25 lat. Jeżeli do 2020 roku obecne pokolenie nie będzie miało wielu dzieci, to osiągnie wiek 35 lat i potem na długie dekady Polska stanie się demograficzną pustynią. Tymczasem Polska prowadzi politykę antyrodzinną i nie ma żadnej polityki imigracyjnej.

3.         Kryzys energetyczno-klimatyczny. Wielu poważnych analityków ostrzega nas przed nadchodzącym okresem black-outów począwszy od 2012 roku. Jeżeli ten scenariusz się zrealizuje, możemy stracić wiele miejsc pracy, bo inwestorzy wybiorą kraje gdzie są stabilne dostawy prądu. Duża część majątku wytwórczego i sieci przesyłowych ma 30-40 lat i w najbliższych latach będzie wyłączana ze względów bezpieczeństwa, piszą o tym uznani naukowcy i znawcy problemu: Jerzy Buzek, Michał Kleiber, Janusz Steinhoff i Krzysztof Żmijewski. Ponadto w 2013 roku po raz pierwszy na polskie przedsiębiorstwa zostanie nałożony podatek za emisję CO2, równoważny podwyżce stawki CIT  z19 do 27 procent. Dlaczego rząd nie informuje o tym społeczeństwa?

4.         Kryzys zdolności do mądrego rządzenia. W Polsce w ciągu pięciu lat przybyło sto tysięcy etatów urzędników. W minionych dwóch latach przybyło w szkolnictwie publicznym 28 tysięcy nauczycieli, mimo niżu demograficznego. Mamy dysfunkcjonalne prawo, które szkodzi przedsiębiorcom. Jednocześnie w krótkim czasie dopuściliśmy do dwóch katastrof, samolotu CASA i katastrofy Smoleńskiej, w których zginęły osoby zajmujące najwyższe stanowiska w strukturach państwa. Państwo stało się dysfunkcjonalne, nie radzi sobie z zagrożeniami, takimi jak powracające powodzie, ale jednocześnie wspiera budowę dwóch olbrzymich stadionów na raz w Warszawie.

5.         Kryzys w Siłach Zbrojnych R.P. Największy w ciągu ostatnich 20 lat! Jesteśmy jedynym w

historii wojskowości krajem, który w czasie pokoju w dwóch prawie identycznych katastrofach samolotów wojskowych stracił najpierw prawie cale dowództwo lotnictwa, a następnie nie wyciągając z tego wniosków, całe dowództwo wojska ze zwierzchnikiem Sił Zbrojnych Prezydentem R.P na czele. Bez odpowiedniego przygotowania i wyszkolenia kadr zrezygnowano z poboru doprowadzając do niespotykanego w ciągu ostatnich 20 lat osłabienia zdolności obronnych państwa polskiego. Lotnictwo nie jest gotowe do obrony kraju. Obrona przeciwlotnicza nie istnieje. Marynarka Wojenna jest przestarzała i pozbawiona nawet możliwości przetransportowania komandosów w rejon Somali dla ratowania obywateli polskich porwanych przez piratów. Z wojska odchodzą najlepsi dowódcy bo popiera się biernych i posłusznych. Kompromitujemy się biorąc odpowiedzialność za strefę w Afganistanie, a następnie błagamy o pomoc Amerykanów, bo nie dajemy sobie rady nie mając odpowiedniego sprzętu. Jednocześnie nie słuchamy rad Amerykanów i kupujemy samoloty bezzałogowe, które nie potrafią latać na wysokości gdzie przebywają nasi żołnierze. Następnie dziwimy się, że Amerykanie nie chcą nam dać uzbrojonych rakiet Patriot.

6.         Kryzys elit i przywództwa. To jest najgłębszy kryzys ze wszystkich sześciu, bo z niego biorą się pozostałe. Jeżeli elity kraju ignorują ryzyka, jeżeli jedyną odpowiedzią na te ryzyka jest PR i marketing polityczny, jeżeli zamiast o grożących wyzwaniach elity polityczne wolą rozmawiać o krzyżu, o dopalaczach, o hazardzie sondaży, to oznacza, że mamy poważny kryzys elit, kryzys przywództwa i kryzys państwa.

W związku z narastającymi zagrożeniami dla przyszłości Polski postanowiliśmy powołać Zespół Niezależnych Ekspertów, którzy są ludźmi sukcesu, co udowodnili swoim życiem, ale których jednocześnie łączy głęboka troska o przyszłość Polski. ZEN będzie podejmował różne działania, których celem jest mobilizacja obywatelskiej energii dla neutralizacji zagrożeń które czekają Polskę we właśnie rozpoczętej dekadzie. Będziemy zwracali się z apelami o podjęcie inicjatywy ustawodawczej do Prezydenta Rzeczpospolitej, będziemy inicjowali działania społeczne adekwatne do skali zagrożeń.

ZEN będzie działał w ramach comiesięcznego konwersatorium przy Wyższej Szkole Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie. Na otwarte konwersatoria będziemy zapraszali media, ośrodki badawcze i organizacje obywatelskie, które podobnie jak my widzą, że w Polsce źle się dzieje.

/podpisy/

 

  • Agnieszka Chłoń-Domińczak była wiceminister pracy, współautorka reformy emerytalnej w 1999 roku,
  • Marcin Gomoła, prawnik, były wiceprzewodniczący KNF, przewodniczący ruchu Pokolenie’89 (wiceprzewodniczący zespołu),
  • Maciej Grubski, 6 dan, 7-miokrotny mistrz świata w karate,
  • Przemysław Guła, były szef Rządowego Centrum Antykryzysowego
  • Tomasz Hypki, inżynier, sekretarz Polskiej Rady Lotnictwa, wydawca Skrzydlatej Polski
  • Rafał Juszczak, były prezes PKO BP
  • Paweł Kukiz, artysta, piosenkarz, autor tekstów muzycznych
  • Ewa Lewicka Prezes IGTE, współautorka reformy emerytalnej w 1999 roku,
  • Sławomir Petelicki, generał, twórca i dwukrotny dowódca GROM-u,
  • Krzysztof Rybiński, ekonomista, profesor i rektor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej (przewodniczący zespołu),
  • Waldemar Skrzypczak, generał dywizji, były dowódca wojsk lądowych wojska polskiego

 

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Smoleński biznes

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Koncern TVN płaci „ekspertom” od katastrofy smoleńskiej za występy w swoim studiu?

fot. R. Sobkowicz
Stacja telewizyjna TVN zawiera kontrakty ze swoimi lotniczymi „ekspertami” – ustalił „Nasz Dziennik”. Innymi słowy, wypowiadający się na temat katastrofy smoleńskiej są za to gratyfikowani. Podpisują też zobowiązanie do nieudzielania wypowiedzi w innych mediach. TVN od początku konsekwentnie forsuje tezę o winie polskich pilotów, lądujących pod presją „głównego pasażera”. Miedioznawcy zwracają uwagę, że taki system sponsoringu może sprzyjać nieobiektywnemu przekazowi. „Eksperci”, znając profil stacji, artykułują wyłącznie takie tezy, których ich zleceniodawca oczekuje. 

– Zadzwoniła do mnie niedawno dziennikarka jednej z telewizyjnych stacji komercyjnych, zdesperowana niemożnością zdobycia komentarza tzw. eksperta do materiału o katastrofie smoleńskiej – mówi „Naszemu Dziennikowi” jeden z pilotów. – Odmówiłem – dodaje mężczyzna. Na czym polegał problem dziennikarki? Jak się okazuje, większość osób prezentowanych jako „eksperci” lotniczy ma po prostu pozawierane biznesowe kontrakty ze stacjami, w których się wypowiadają. Tak jest choćby w przypadku TVN. „Nasz Dziennik” zwrócił się z pytaniem o zasady i stawki kontraktu do rzecznika stacji, Karola Smoląga. Jednak kiedy usłyszał on pytanie o finansowanie ekspertów, to nie był zbyt wylewny i odmówił komentarza.
Charakterystyczne jest to, że specjaliści od lotnictwa często widywani w TVN na nasze pytania o ewentualne przypadki podpisywania umów w sprawie udziału w danej audycji telewizyjnej, a co za tym idzie – pobieranie gratyfikacji, nerwowo zaprzeczają. – Nie – ucina krótko Tomasz Białoszewski, współautor książki o katastrofie smoleńskiej „Ostatni lot”. Kolejny z ekspertów często goszczący w tej stacji – płk Robert Latkowski, pilot, dowódca 36. Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego w latach 1986-1999, nie chciał się w ogóle wypowiadać. – Nie udzielam żadnych informacji – mówi.
Jednak, jak ustalił nieoficjalnie „Nasz Dziennik”, przypadki podpisywania umów przez ekspertów lotnictwa z TVN miały miejsce. Chodziło w nich o wyłączność udzielania wypowiedzi przez danego specjalistę tylko w tym medium.
– Jeżeli ekspert jest finansowany, to oznacza w pewnym sensie, iż jest dyspozycyjny wobec danej stacji i do niej się dostosowuje. Usługi takich specjalistów ds. lotnictwa są przecież oceniane finansowo. Nie jest zatem prawidłowa sytuacja, kiedy medium powołuje się tylko na swoich ekspertów, a nie na innych, niezależnych – uważa prof. dr hab. Krystyna Czuba, medioznawca, wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego. – Należy szukać takich, którzy mają rozmaite specjalności i różne na dany temat zdania, czyli szukać obiektywizmu. A z góry założona teza nie najlepiej świadczy o tym, co się chce przedstawić – zauważa prof. Czuba.
W opinii znawców problematyki medialnej, odbiorcy TVN są wprowadzani w błąd, gdyż nie mają świadomości, że udzielane przez znawców lotnictwa komentarze w formule niezależnych opinii powstają w rzeczywistości na zamówienie tej stacji telewizyjnej.
Doktor Joanna Taczkowska, znawca prawa prasowego z Wyższej Szkoły Komunikacji Społecznej i Medialnej, przyznaje, że sytuacja opłacania ekspertów może mieć wpływ na obiektywność przekazu. Jednak, według niej, prawo nie wymaga od dziennikarzy zachowania obiektywizmu. – Każda redakcja może zaproponować swoim gościom np. zwrot kosztów podróży albo zapłatę kwoty, która miałaby zrekompensować utratę innych możliwości zarobkowania w tym czasie. Od strony prawnej nie ma także przeszkód, by zaproponować wynagrodzenia za udział w programie. W takich okolicznościach jednak modyfikacji ulega zarówno status osoby występującej w programie, jak i kwalifikacja udzielonej przez nią wypowiedzi. Wypowiedź przestaje być tzw. niezamówionym materiałem, a staje się formą felietonu lub komentarza. O ile redakcja wypłaca za komentarz wynagrodzenie, może on być traktowany jako komentarz pochodzący od redakcji, a nie komentarz niezależnego ośrodka czy też niezależnego eksperta – twierdzi dr Taczkowska. Zwraca uwagę, że niestety w przestrzeni medialnej, zwłaszcza mediów elektronicznych, panuje w tej materii duża dowolność. – Materiały są tak ze sobą przemieszane, że odbiorca nie jest w stanie rozróżnić głosu niezależnego eksperta od osoby, która udziela komentarza na zamówienie. Moim zdaniem, nie powinno dochodzić do sytuacji finansowania ekspertów przez media, choć z prawnego punktu widzenia wszystko jest lege artis. Pożądana byłaby na pewno klarowność relacji pomiędzy redakcją a osobami występującymi w programach. Odbiorcy mają prawo wiedzieć, jaki status ma komentator. Domniemywać można bowiem, że nie wszystkie osoby biorące udział w programach są traktowane w ten sam sposób – mówi dr Taczkowska.
Jacek Dytkowski

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110201&typ=po&id=po01.txt

 

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Będzie źle. Tylko bardziej – prof. Zyta Gilowska

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Wygląda na to, że to już koniec reformy emerytalnej. Pozostawienie w OFE 2,3 proc. podstawy oskładkowania pozwoli jedynie utrzymać się ich zarządom.

fot. M. Borawski
Z prof. Zytą Gilowską, członkiem Rady Polityki Pieniężnej, minister finansów w rządach Kazimierza Marcinkiewicza i Jarosława Kaczyńskiego, rozmawia Mariusz BoberW minionym roku rząd zgotował nam największą dziurę budżetową w historii III RP. W tym roku chce zmniejszyć deficyt do 40,2 miliarda. To realne?– Tak, przecież rząd upiększył budżet w taki sposób, że poukrywał różne kosztowne wydatki. Dlatego wpisana do ustawy budżetowej wielkość deficytu budżetu ma znaczenie wyłącznie propagandowe. Ekonomiści oceniają pełny, prawdziwy deficyt, który musi być liczony dla całego sektora finansów publicznych, a ten cały czas rośnie. Według najnowszych danych ubiegłoroczny deficyt polskich finansów przekroczył 8 proc. PKB, podczas gdy dopuszczalny poziom, o którym cały czas przypomina Komisja Europejska, nie powinien przekraczać 3 proc. PKB. Gdyby rząd wprowadzał faktyczną konsolidację budżetową, co obiecuje KE od dwóch lat, mielibyśmy przynajmniej kontrolę nad wydatkami bez pokrycia w dochodach. Przecież deficyt to suma takich wydatków, w Polsce przekraczająca kwotę 120 mld zł rocznie.

Co ta sytuacja oznacza dla państwa?
– Oznacza, że dzwonią już wszystkie dzwonki alarmowe. Pali się czerwone światło, a państwo zmierza w kierunku rozległego kryzysu finansów publicznych.

Zbliżamy się do „greckiej tragedii”?
– Sytuacja każdego z państw Unii Europejskiej jest różna. Myślę, że najwięcej podobieństw mamy z Węgrami.

Czy stosowane przez ekipę Tuska mechanizmy mające na celu zmniejszenie deficytu są wystarczające?
– Obecny rząd nie przedstawił właściwie żadnych skutecznych działań ograniczających deficyt. Reklamowana reguła wydatkowa jest raczej ozdobnikiem. Szeroką falą napływają zapowiedzi maskujące upływ czasu, usypiające obywateli, konsumentów i gospodarstwa domowe. Osoby zatrudnione przez państwo, np. urzędnicy, są utulane szczególnie intensywnie. W państwie z 2-milionowym bezrobociem otrzymanie urzędowej posady jest dużym bonusem. Armia urzędników rośnie i jest jasne, że są to ludzie na ogół zadowoleni z obecnego stanu rzeczy. W czasie mojej pracy w rządzie bez trudu zmniejszyłam zatrudnienie w centrali Ministerstwa Finansów o 10 proc. i planowałam dalsze redukcje. Obecnie zatrudnienie maleje w przemyśle, nikną całe branże, a rosną zastępy urzędników i rozmaitych pomocników, posługaczy, asystentów, itd. Kto na nich zapracuje? Na razie polscy chłopi starają się o wyżywienie, a chińscy robotnicy o przyodziewek i tzw. artykuły biurowe. A długi rosną. Zasada „tu i teraz” jest ewidentnie szkodliwa nawet dla jutra, a cóż dopiero dla naszych perspektyw rozwojowych.

Platforma chce zasypać dziurę budżetową, obcinając składkę na nasze emerytury przekazywaną do OFE. To koniec reformy emerytalnej i nadziei Polaków na przyzwoite świadczenia na starość?
– To jest poważna sprawa, chyba kilkuetapowa. Forsując zmiany w OFE najpierw przekonywano, że chodzi tylko o rachunki, o sposób klasyfikowania transferów z budżetu państwa do tych funduszy. Wówczas Komisja Europejska wyraziła gotowość do pewnych ustępstw w tej sprawie, z czego rząd jednak nie skorzystał. Następnie przedstawiono projekt częściowego zawieszenia (wstrzymania?) wpłat do OFE, co zmniejszy wypływ środków publicznych z budżetu i, na papierze, zmniejszy deficyt sektora finansów publicznych. Ale faktyczne zobowiązania emerytalne pozostaną, pozostanie też deficyt, tyle że ukryty. Etap kolejny może dotyczyć środków zgromadzonych przez OFE.

OFE dysponują już ponad 200 mld złotych.
– Przez część strategów rządowych te pieniądze są traktowane jak swego rodzaju poduszka finansowa dla finansów publicznych. Pojawiają się wątpliwości co do niektórych założeń reformy emerytalnej sprzed 11 lat. Niewykluczone, że politycznie reforma była forsowana także jako konstrukcja wyodrębnionego zasobu zapasowego, takiej swoistej „żelaznej porcji”, na wypadek nieprzewidzianych zakłóceń procesu transformacji. W debacie na ten temat mało mówi się o perspektywach emerytalnych obecnych 40-50-latków oraz o prawdopodobnej relacji ich przyszłych emerytur do przyszłych wynagrodzeń, czyli o tzw. stopie zastąpienia. Mówiąc wprost, te reklamowane w telewizji opowieści o emerytach odpoczywających pod palmami były blagą. Przecież faktycznym celem reformy było zwiększenie bezpieczeństwa finansowego państwa poprzez zgodę na zmniejszanie wielkości przyszłych emerytur w relacji do przyszłych wynagrodzeń. Ale zamiast ten fakt uczciwie przedstawić, uzasadnić i ocenić, prowadzi się teatralne spory między tymi, którzy świetnie żyją z zarządzania funduszami OFE, a tymi, którzy mogą świetnie żyć z zarządzania pozostałymi pieniędzmi Polaków. Jedni i drudzy chcieliby utrzymać te pieniądze.

Kto lepiej zarządza pieniędzmi, OFE czy ZUS, biorąc pod uwagę, że większość środków na naszych kontach emerytalnych OFE i tak inwestują w obligacje Skarbu Państwa?
– OFE są i będą bardziej efektywne niż ZUS, choćby z tej prostej przyczyny, że pilnują środków im powierzonych, ponieważ z tego żyją. Zaś w dłuższej perspektywie OFE mają radykalnie duże instytucjonalne możliwości egzekwowania od państwa zobowiązań, np. wykupu obligacji. Gdyby kiedykolwiek ZUS miał szanse konkurować z OFE, to OFE w ogóle by nie powstały. Wszyscy wiedzieli, że ZUS to zwykła przystawka do budżetu państwa i miejsce, z którego pompowane są pieniądze. Dlatego opowiadanie, że ZUS może zadbać o pieniądze lepiej niż OFE, jest idiotyczne. Chociaż faktycznie najlepiej dba o pieniądze ich właściciel, o ile ma czym zarządzać i chce to robić. Ale obywatele pieniądze musieli oddawać – najpierw do ZUS, potem do OFE.

Czyli to już koniec reformy emerytalnej?
– Na to wygląda. Pozostawienie w OFE 2,3 proc. podstawy oskładkowania, aby zarządzający tymi środkami mieli z czego żyć, wskazuje na zawarcie swoistej transakcji politycznej. Zabranie 5 proc. podstawy oskładkowania i utrzymanie ich w ZUS oznacza spadek wartości transferu z budżetu państwa dla OFE o ponad 20 mld zł rocznie! Ciekawe, że podawane publicznie szacunki tej kwoty są notorycznie zaniżane. Co najmniej o tyle i tylko na papierze zmniejszy się deficyt sektora finansów publicznych.

Chcąc mieć godne emerytury, musimy zadbać o nie sami?
– To też, zwłaszcza że w grę wchodzą potężni szermierze. Z jednej strony interesy rynku kapitałowego, z drugiej deficyt sektora finansów publicznych, konieczność emisji obligacji skarbowych, interesy zarządzających OFE itd. W sieci globalnych interesów pojedynczy emeryt, a nawet emeryci, zwłaszcza przyszli, bywają traktowani jak najmniej istotny element. W istocie w polityce zawsze mamy do czynienia z grą globalnych interesów. Naród polityczny jest świadomy tej dysproporcji. Pytanie: ile w Polakach jest narodu politycznego?

Pospieszna prywatyzacja to kolejny pomysł gabinetu Donalda Tuska na ratowanie budżetu.
– Jeśli rząd zrealizuje plan prywatyzacji, to Polacy zostaną bez majątku, z długami i pozbawieni bezpieczeństwa energetycznego, zdani na zewnętrznych dostawców.

Platforma Obywatelska przejmowała władzę w sytuacji świetnej koniunktury i dobrych wyników finansowych państwa…
– Przypominają się dosadne słowa prof. Krzysztofa Rybińskiego, który ostrzegł, że zostaniemy jak „goło…pcy”, bez majątku i z potężnymi długami. Nie podejmuję się objaśniania poczynań obecnego rządu. Nie spodziewałam się wiele, ale byłam pewna utrzymania standardów. Po 1989 r. kolejni ministrowie finansów, niezależnie od konfiguracji politycznych, wykazywali uporczywe starania w kierunku konsolidacji budżetowej i zwiększania bezpieczeństwa finansowego państwa. Teraz intencje są niestabilne, a działania dziwaczne. Rząd zaczął od lekkomyślności (2008 r.), potem nastąpiła faza dezorientacji (2009 r.). Obecnie mamy coś w rodzaju dwuletniego pochodu pierwszomajowego z hasłem „Idziemy, idziemy, będziemy na czas”.

Polskie finanse obciąża także gwałtownie rosnący dług publiczny.
– Rządowe pomysły na jego zmniejszenie także nie są racjonalne. „Wyrastanie” z długu jest możliwe dopiero wtedy, gdy gospodarka rozwija się naprawdę dynamicznie, w tempie co najmniej 5,5-6 proc. rocznie przez kilka lat z rzędu. Nasz wzrost gospodarczy jest na to zbyt wątły.

Już obecnie dostrzegalny jest wzrost kosztów obsługi długu publicznego. Jak to przełoży się na sytuację finansową państwa w bieżącym roku?
– W miarę wzrostu wolumenu długu i napięć na rynkach finansowych rosną koszty jego obsługi, co Polska już mocno odczuwa. Za pożyczane pieniądze płacimy bowiem niewiele mniej niż państwa na granicy bankructwa. Nasze 10-letnie obligacje skarbowe miewają rentowność przewyższającą 6 procent, czyli dwuipółkrotnie wyższą niż rentowność obligacji niemieckich. Wydatki ponoszone na spłatę zadłużenia w skali roku przewyższają z naddatkiem wszystkie wydatki państwa polskiego na bezpieczeństwo narodowe.

Nowy rok przywitaliśmy podwyżkami podatków, przede wszystkim VAT, a zapewne na tym się nie skończy. To chyba ostatnia rzecz potrzebna polskiej gospodarce?
– Polska gospodarka jest na relatywnie niskim poziomie rozwoju. Ma też kiepskie fundamenty, uformowane przez infrastrukturę, za którą odpowiedzialne jest państwo. Niestety, nasza infrastruktura techniczna – transportowa, energetyczna, komunikacyjna – jest słabo ukształtowana i wyeksploatowana. Nieco lepiej przedstawia się kondycja infrastruktury instytucjonalnej, dość nowoczesnej, ale dławionej przez aparaty biurokratyczne. Naszym atutem jest wysoki potencjał wzrostu. Mamy wielkie potrzeby, energię, ambicje, odporność i dzielność. Statystyki dowodzą, że jesteśmy pracowici i wytrzymali. Jesteśmy gotowi ciężko pracować na sukces. W takim kraju wzrost podatków podcina skrzydła. Przy rosnącej wydajności pracy i nikłym wzroście wynagrodzeń większe podatki są swego rodzaju karą. W skali makroekonomicznej wzrost opodatkowania konsumpcji zmniejsza siłę nabywczą, co z kolei redukuje popyt i dławi wzrost gospodarczy.

W ciągu najbliższych 2 lat obecny gabinet chce ograniczyć deficyt do 3 proc. PKB. Nawet gdyby udało się to zrobić, jaką cenę zapłacilibyśmy za ten manewr?
– To jest absolutnie niemożliwe, chyba że się „pacjenta” udusi… Ale na to żaden żywy organizm dobrowolnie nigdy się nie zgodzi. Całkiem niedawno widzieliśmy to na Węgrzech i w Grecji. Nasza sytuacja jest tym bardziej trudna, że nie mamy już rezerw. Rząd wykorzystał już wszystkie, włącznie z gromadzonym na tzw. czarną godzinę Funduszem Rezerwy Demograficznej. Obecnie fundusz ten powinien dysponować blisko 20 mld zł, a nie ma już prawie nic. Myślę, że wspomniany już dwuletni pochód pierwszomajowy zmierza do najbliższych wyborów, a co będzie potem, łatwo zgadnąć.

Czego jeszcze możemy się spodziewać, jeśli w tegorocznych wyborach zwycięży PO?
– Odpowiem alegorycznie – możemy i powinniśmy spodziewać się tego samego, tylko bardziej. To jest najprostsza i uczciwa odpowiedź. Będzie tak samo, jak jest. Tylko bardziej.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110201&typ=my&id=my11.txt

Posted in Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności, Wywiady | Otagowane: | Leave a Comment »

Konferencja PiS-u w hotelu Sheraton i rzetelność dziennikarska.

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Dzisiaj w hotelu Sheraton w Warszawie PiS zorganizował konferencję gospodarczo-społeczną.: „O gospodarce, o Polsce, o nas”. Wzięli w niej udział parlamentarzyści, ekonomiści, eksperci, doradcy gospodarczy oraz przedstawiciele przedsiębiorców.

Na konferencji tej mówiono o takich problemach jak: finanse publiczne, podwyżki VAT, system emerytalny (w tym gorący ostatnio temat OFE) a także wzrost cen, prywatyzacja Grupy Lotos, zaniedbania w dziedzinie rozwoju infrastruktury, opóźnienia w budowie autostrad, dramatyczny stan polskich kolei.
Na konferencji tej mówiono o wszystkich ważnych sprawach dotyczących zwykłych ludzi w Polsce.
Na konferencji był i przemawiał również Jarosław Kaczyński. Nawiązując do patriotyzmu mówił o działalności Stanisława Staszica, mówił o galicyjskiej kasie oszczędności, o ruchu gospodarczym w Wielkopolsce, o ks. Wawrzyniaku. Mówił też o tym, że Polska po pierwszej wojnie światowej mimo tego, ze była ogromnie zniszczona to w krótkim czasie potrafiła odbudować linie kolejowe, miasta, gospodarkę.
I znowu, Jarosław Kaczyński mówił o sprawach ważnych i istotnych dla zwykłego obywatela w Polsce.
A wieczorem w TVN były Fakty. I proszę zgadnąć (oczywiście Ci, którzy dzisiaj wieczorem telewizji nie oglądali), jaką informację z konferencji PiS-u przekazano ludziom w Polsce?
Najważniejszą informacją, jaką TVN przekazał było to, że Jarosław Kaczyński przejęzyczył się mówiąc o planach wprowadzenia euro. Zamiast powiedzieć, ‘polski złoty’ powiedział ‘euro’. Zwykły lapsus językowy. Każdemu się może zdarzyć. Dla wagi poruszanych spraw bez żadnego znaczenia.
Ale TVN ten lapsus językowy przekazał ludziom w Polsce jako najważniejszą wiadomość z konferencji. O żadnych innych sprawach poruszanych na konferencji nie mówiono. Potem były Wiadomości w TVP1. W Wiadomościach o konferencji PiS-u nie było ani słowa.
No, więc podsumujmy sytuację. Największa partia opozycyjna w Polsce organizuje konferencję na tematy społeczno-gospodarcze. Tematy gospodarcze – czyli sprawy jak najbardziej istotne i ważne dla obywateli.
A jaki ci obywatele otrzymują przekaz z tego wydarzenia?
Ano w najpopularniejszej telewizji prywatnej przekaz o konferencji – na tematy gospodarczo-społeczne – zorganizowanej przez największą partię opozycyjną pokazany jest w krzywym zwierciadle a w telewizji publicznej informacji o tej konferencji nie ma wcale.
W tej sytuacji ktoś mógłby zapytać. Panie i Panowie dziennikarze, jak to jest z rzetelnością dziennikarską?

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Konferencja „O gospodarce, o Polsce, o nas”

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Konferencja gospodarczo-społeczna PiS

„Skala mistyfikacji i iluzji stosowana przez rząd Donalda Tuska jest niespotykana w cywilizowanym świecie” – powiedział Dawid Jackiewicz na…

http://www.pis.org.pl/article.php?id=18308

http://ufka.salon24.pl/274435,konferencja-pisu

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Tuska gierki w Krakowie

Posted by tadeo w dniu 1 lutego 2011

Wyścigi pana Premiera Tuska do Smoleńska z Jarosławem Kaczyńskim, myślę że są znane, ale to co się działo na uroczystości pogrzebowej w Krakowie to już mniej. Dowiedziałem się o tym od Andrzeja Dudy i Jacka Sasina którzy w filmie „Mgła” zralizowanego przez Joannę Lichocką i Marię Dłużewską o tym opowiadali . Jak widać po ich relacji, nasz Rząd  , Komorowski , Sikorski i inni to są mali ludzie, naprawdę brak mi kulturalnych słów  jakimi mógłbym wyrazić co o nich myślę. Andrzej Duda b. podsekretarz stanu w Kancelarii   :

 

” Doszliśmy do Bazyliki Mariackiej i weszliśmy do środka po to żeby zająć miejsca, okazało się że dla nas tych pozostałych przy życiu najbliższych współpracowników pana Prezydenta tych miejsc nie ma. Były zarezerwowane miejsca dla rządu 37 tych miejsc było. Usiedliśmy blisko ołtarza tylko dlatego że duża grupa przywódców nie zjawiła się w Krakowie i na tej mszy nie była. Efekt był taki że żeśmy siedzieli na takich miejscach które były podpisane oczywiście nie naszymi nazwiskami , poprostu w ogóle nas nie przewidziano , to było takie nieodparte wrażenie że jesteśmy wyeliminowani tzn. jesteśmy traktowani jak by nas nie było jak byśmy już nie istnieli” .

Jacek Sasin b. Zastępca szefa Kancelarii :

” Byłem tak umówiony z panem ambasadorem Orłowskim który ze strony MSZ-tu dbał o przebieg uroczystości pogrzebowych, że rodzina tragicznie zmarłej pary Prezydenckiej zejdzie do krypty razem z nami po bardzo krótkiej  chwili wróci ( na dany znak ) aby przyjmować kondolencje , w tym czasie przedstawiciele obcych państw ustawią się w/g odpowiedniej precedencji i będą te kondolencje składać. Zaniepokoiłem się bo uciekały kolejne minuty nic się nie działo, więc pobiegłem i zobaczyłem że na dziedzińcu Zamku Wawelskiego trwa już w najleprze składanie kondolencji mimo że rodzina w dalszym ciągu jest w krypcie. Ktoś podjął taką decyzje żeby zacząć składanie kondolencji bez rodziny. Tam był Komorowski, Tusk, Sikorski osoby które aktywnie uczestniczyły w nagonce na pana Prezydenta i im składano kondolencje „.

http://atom905.nowyekran.pl.nowyekran.pl/post/2817,tuska-gierki-w-krakowie

 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »