WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • Słowo Boże na dziś

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Zdrowie i kondyncja’ Category

Rozpuszcza tłuszcz jak szalony

Posted by tadeo w dniu 14 Listopad 2014

melts-fat-like-crazy-this-amazing-drink-guarantees-great-results-600x314

Starasz się pozbyć zbędnych kilogramów, ale do tej pory nic nie skutkuje ?

Być może nie polubisz smaku tego cudownego napoju, ale wielu ludzi potwierdza ,że pomógł im uzyskać wagę, o jakiej zawsze marzyli.

Po wskazaniu składników oraz sposobu ich użycia , opiszę dlaczego właśnie takie składniki należy użyć?

składniki:

1 łyżka soku jabłkowego

1 łyżka mielonej  papryki chili

sok z 1 cytryny wraz ze skórką

Przygotowanie:

Obrać cytrynę i zalać skórkę  240 mililitrami  gorącej wody.


Po 10 minutach , dodać trochę soku z cytryny , sok jabłkowy i mielone chili . Dobrze wymieszać przed każdym łykiem , i spożywać ten napój po każdym posiłku .

Dlaczego należy się pić ten napój ?

Mielone chili zwiększa trawienie i przemianę materii oraz stymuluje proces spalania tłuszczu . Kapsaicyna ,  składnik jaki można znaleźć w papryce  chili , pobudza układ nerwowy do wytwarzania ciepła w organizmie , który stymuluje proces spalania kalorii.

Cytryna natomiast zawiera składnik , który spowalnia odkładanie się tkanki tłuszczowej , a skórka cytrynowa zawiera polikosanol , korzystny w procesie spalania tłuszczu .

Sok jabłkowy –  rzeczywiście regularne spożywanie soku jabłkowego w umiarkowanych ilościach , pomaga w rozcieńczeniu tłuszczu.

zaczerpnieto z http://organichealth.co/melts-fat-like-crazy-this-amazing-drink-guarantees-great-results/

http://naturalnaapteka.blog.pl/2014/11/09/rozpuszcza-tluszcz-jak-szalony/

Polecam odchudzający koktajl z selera i kiwi
http://mojekuchennerewelacje.blogspot.com/2013/10/koktajl-z-selera-naciowego-i-kiwi.html

Posted in Zdrowie i kondyncja | 1 Comment »

CZARNA KSIĄŻECZKA KŁAMSTW O ZDROWIU

Posted by tadeo w dniu 31 Sierpień 2014

APC - 2014.08.31 09.17 - 001.3d

czarna-ksiazeczka-klamstw-o-zdrowiu

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Rola kręgosłupa w powstawaniu chorób

Posted by tadeo w dniu 30 Sierpień 2014

 

Litwinenko

 

 

 

 

 

 

 

Rozdział prowadzi dr nauk medycznych,
docent katedry neurologii I.W. Litwinenko

Prawdopodobnie żaden system w organizmie człowieka nie odgrywa tak ważnej roli dla ludzkiego zdrowia oraz długiego i aktywnego życia, jak kręgosłup. Kręgosłup tworzy swego rodzaju oś ciała człowieka. Górna jego część łączy się z czaszką, dolna – z kośćmi miednicy. Kręgosłup składa się z 33–34 kręgów, zbudowanych z trzonu kręgu, łuku kręgu oraz wyrostków. Wyróżnia się następujące odcinki kręgosłupa: szyjny (7 kręgów), piersiowy (12 kręgów), lędźwiowy (5 kręgów), krzyżowy (5 kręgów) oraz ogonowy (4–5 kręgów). Kręgi odcinka szyjnego, piersiowego i lędźwiowego połączone są ze sobą przy pomocy krążków międzykręgowych (dysków), więzadeł i stawów. Amplituda wychyleń między dwoma kręgami jest niewielka, jednak ogółem odcinki te są dość ruchome. Kręgi odcinka piersiowego kręgosłupa połączone są z żebrami i wraz z mostkiem tworzą klatkę piersiową.

Wewnątrz kręgów znajdują się otwory, które razem tworzą kanał kręgowy, przez który przechodzi rdzeń kręgowy. Między każdą z par kręgów znajdują się otwory, przez które przechodzą odchodzące od rdzenia kręgowego naczynia nerwowe. Każdy z nerwów rozpoczyna się od dwóch korzeni: przedniego i tylnego. Wrażliwe tylne korzenie nerwowe przewodzą do rdzenia kręgowego info

rmacje na temat stanu wszelkich układów i organów. Przez przednie korzenie nerwowe, motoryczne, przechodzą sygnały z ośrodkowego układu nerwowego do mięśni i innych organów. Ogółem w organizmie znajduje się 31 par korzeni nerwowych: 8 szyjnych, 12 piersiowych, 5 lędźwiowych, 5 krzyżowych i jedna w odcinku guzicznym (ogonowym). Obydwa korzenie nerwowe łączą się w jeden nerw.

Istnieje więc 31 par różnych – autonomicznych i motorycznych – nerwów, które unerwiają określone narządy czy części ciała (rys. 1). Od stanu tych nerwów bardzo wiele zależy: rytm pracy serca, regulacja przepływu krwi w organizmie, ruchy perystaltyczne jelit, sprawność organów odprowadzających żółć, sprawność układu moczowego, sekrecja gruczołów – czyli działanie wszystkich narządów i układów.

ROLA KRĘGOSŁUPA W POWSTAWANIU CHORÓB

 

Rys. 1 Ośrodkowy układ nerwowy, regulujący pracę narządów i części ciała 

Specyficzna budowa kręgosłupa chroni mózg i rdzeń kręgowy przed wstrząsami i urazami. Zdrowy kręgosłup pozwala na prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego, a co za tym idzie na zdrowe i pełnowartościowe życie człowieka. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby dziecko utrzymywało prawidłową postawę. Jeśli jednak kręgosłup jest słaby, skrzywiony, jeśli odstępy między poszczególnymi kręgami są mniejsze niż być powinny lub ma miejsce jakaś inna patologia, włókna nerwowe są uciskane, ich ukrwienie jest słabsze, a to z kolei może doprowadzić do ich dysfunkcji w przewodzeniu impulsów nerwowych i przekazywaniu poleceń do mięśni i organów wewnętrznych. Inaczej mówiąc, dochodzi do zakłócenia pracy układów organizmu.

Jeśli do takich zakłóceń doszło w odcinku szyjnym kręgosłupa, pojawiają się bóle głowy, szyi, rąk, pogarsza się ukrwienie mózgu, dochodzi do zawrotów głowy i obniżenia zdolności intelektualnych. Jeśli zmiany dotknęły kręgów odcinka piersiowego kręgosłupa, pojawiają się bóle serca, żołądka, jelit. Bardzo często człowiek chce leczyć całkowicie zdrowe serce, nie podejrzewając nawet, że przyczyną symptomów jest wada kręgosłupa. Zakłócenie pracy odcinka lędźwiowego kręgosłupa grozi bólem w pasie i nogach, pojawiają się często skurcze mięśni nóg, problemy z pęcherzem moczowym, prostatą, problemy ginekologiczne i inne choroby.

Zdarzają się ponadto takie uszkodzenia kręgosłupa, które bezpośrednio nie powodują bólu, ale doprowadzają do poważnych problemów w funkcjonowaniu narządów wewnętrznych. W zależności od tego, które dokładnie z włókien nerwowych zostało naruszone, w organizmie pojawiają się problemy z funkcjonowaniem żołądka, wątroby, niedokrwistość wegetatywna, przewlekłe choroby dróg oddechowych, choroby układu moczowo-płciowego. Wady kręgosłupa mogą doprowadzić do chorób praktycznie wszelkich narządów. Nie jest to, rzecz jasna, jedyna przyczyna wszystkich chorób, jeśli jednak wady te nie zostaną skorygowane, niewielkie są szanse na całkowite wyleczenie.

Niezależnie od rodzaju wady kręgosłupa, wszelkie nasze działania powinny być skierowane na przywrócenie lub poprawę krążenia krwi we włóknach nerwowych. Jeśli kręgosłup jest zdrowy, nerwy nie są zagrożone bez względu na ruchomość tułowia. Jednak jeśli ruchom tym towarzyszy dodatkowo obciążenie fizyczne (podnoszenie dużych ciężarów), to w najbardziej obciążonych kręgach może dojść do uszkodzenia, polegającego na ucisku na włókno nerwowe, zaburzeniu krążenia krwi czy zmniejszeniu sprężystości dysków znajdujących się między kręgami. Może nawet dojść do ich przesunięcia (przepuklina dyskowa, dyskopatia). Przemieszczony dysk może powodować ucisk na rdzeń kręgowy. Jest to bardzo niebezpieczne i wymaga starannej diagnostyki oraz specjalistycznego leczenia. Jeśli z jakiegoś względu mięśnie są osłabione lub przemęczone z powodu utrzymywania niewygodnej pozycji, do uszkodzenia może dojść nawet w przypadku ograniczonego obciążenia.

W przypadku kolejnych obciążeń kręgosłupa jego uszkodzenia mogą się pogłębiać. W obszarach stłuczeń, urazów, przeciążeń takie obrażenia mogą się potęgować szybciej i to właśnie w tych obszarach najprędzej mogą pojawić się problemy zdrowotne. Z biegiem lat otwory między kręgami zmniejszają się – odkłada się w nich wapń, który nie został wchłonięty przez tkankę kostną organizmu z powodu osłabionego jej ukrwienia. Proces ten nazywany jest osteochondrozą. Powierzchnia kręgów staje się nierówna, pokrywają ją wypukłości, co powoduje zwiększenie ryzyka ucisku lub uszkodzenia nerwów. W rezultacie może rozwinąć się proces zapalny (zapalenie korzeni nerwowych), który z kolei wywoła obrzęk, powodujący jeszcze większy ucisk korzeni nerwowych.

W podeszłym wieku pojawia się tak duża liczba uszkodzeń, że włókna nerwowe praktycznie stale narażone są na ucisk. Na tym etapie nawet proste ruchy mogą doprowadzić do uszkodzenia układu nerwowego. Wtedy także znacznie wzrasta ilość chorób atakujących nasz organizm. Rację mieli wschodni mędrcy, którzy twierdzili, że „człowiek jest na tyle młody i zdrów, na ile giętki i zdrowy jest jego kręgosłup”. Istnieje jeszcze inna mądrość ludowa: „Jeśli cierpisz na wiele chorób, chory jest twój kręgosłup”.

Celem zastosowania terapii wibroakustycznej Vitafonem w procesie leczenia kręgosłupa jest:

  1. poprawa krążenia krwi w mięśniach w celu ograniczenia ich napięcia i poprawy wyważenia kręgosłupa;
  2. usunięcie bólu mięśni, pojawiającego się w wyniku ich przeciążenia;
  3. odbudowa i poprawa krążenia krwi w uciskanych włóknach nerwowych;
  4. poprawa elastyczności dysków międzykręgowych dzięki poprawie krążenia krwi;
  5. usunięcie obrzęku;
  6. rozpuszczenie odkładających się złogów moczanowych.

Jak już zostało powiedziane, oprócz bólu, w kręgosłupie mogą pojawić się takie patologie, jak przepuklina dysków międzykręgowych, zapalenie korzeni nerwowych, obrzęki. W każdym z konkretnych przypadków niełatwe jest określenie złożoności schorzeń. Potrzebne są do tego dostateczne kwalifikacje lekarza, a także specjalistyczne urządzenia. Przy tworzeniu programu leczenia bardzo ważne jest wzięcie pod uwagę możliwości pojawienia się stanów zapalnych.  Jeśli istnieje prawdopodobieństwo ich powstania, należy stosować urządzenie wibroakustyczne Vitafon w połączeniu z lekami przeciwzapalnymi. Należy jednocześnie pamiętać, żeby nie stosować silnych preparatów przeciwbólowych bez konsultacji z lekarzem – ból jest wskaźnikiem uszkodzeń naszego organizmu. Ignorowanie bólu lub próba walki z nim spowoduje tylko dodatkowe problemy w przyszłości! 

Rozpuszczanie złogów moczanowych i przywracanie elastyczności dyskom międzykręgowym trwa dość długo. W celu osiągnięcia radykalnej poprawy zabiegi Vitafonem należy przeprowadzać przez 2–3 miesiące. Wytrwałość może doprowadzić do powiększenia się otworów między kręgami i wygładzenia powierzchni samych kręgów, co zmniejszy możliwość powstawania uszkodzeń i tworzenia nacisku na włókna nerwowe. Zaleca się coroczne stosowanie terapii – efekt leczenia będzie wtedy utrzymany.

Niestety, większość chorych, w przypadku osiągnięcia zadowalających rezultatów leczenia Vitafonem, rezygnuje z zabiegów. Pojawiają się ponadto inne przyczyny zaniechania leczenia: brak widocznych efektów w pierwszym etapie leczenia, poczucie wyzdrowienia w przypadku pozbycia się wrażeń bólowych, a także inne problemy ze zdrowiem. Nie należy leczyć wszystkiego naraz – stworzy to zbyt duże obciążenie dla organizmu. Choroby trzeba wtedy leczyć etapami, zaczynając od schorzeń najpoważniejszych. Ludzie spieszą się i, kiedy już poczują poprawę, biorą się za leczenie kolejnej choroby. Jednak to właśnie kręgosłupowi trzeba poświęcić najwięcej uwagi. Kiedy kręgosłup będzie zdrowy, część problemów zniknie sama.

Czasami uszkodzenia w kręgosłupie są nieodwracalne. W takich przypadkach nie ma już możliwości pozbycia się ucisku na włókna nerwowe. Pozostaje jedynie utrzymanie w nich krążenia krwi na podstawowym poziomie okresowymi terapiami wibroakustycznymi.

Profilaktyczne zabiegi najlepiej jest rozpocząć, kiedy jeszcze nie pojawiły się konkretne oznaki choroby i ostry ból podczas wykonywania prostych czynności. Najpierw leczeniem należy objąć te odcinki kręgosłupa, które w ciągu życia najbardziej były narażone na kontuzje lub stłuczenia. Jeśli takich kontuzji nie było – zaczynamy od najważniejszego z odcinków kręgosłupa – odcinka szyjnego. Następnie przechodzimy do odcinka lędźwiowego lub lędźwiowo-krzyżowego, a dopiero później do odcinka piersiowego.

Podczas leczenia kręgosłupa może pojawić się ból. Jego pojawienie się wyjaśniane jest tym, że poprawa krążenia krwi i przewodzenia impulsów we włóknach nerwowych pozwala bólowi dotrzeć do mózgu. Wcześniej nie miało to miejsca z powodu poważnego ograniczenia przepływu krwi i utraty wrażliwości w obszarze zaatakowanym chorobą.

http://www.vitafon.pl/rola-kregoslupa-w-powstawaniu-chorob.html

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Co dzieje się w Twoim ciele przez 60 minut po wypiciu coli?

Posted by tadeo w dniu 3 Maj 2014

 

Szanowny Czytelniku,

słońce, upał, pragnienie… Bierzesz do ręki zimną aluminiową puszkę, pokrytą kropelkami wody. Podnosisz zawleczkę… Pssst!… co za ulga.

Gazowany napój spływa do gardła. Gaz uderza Ci do nosa i oczy zaczynają łzawić, ale to takie dobre! I kolejny łyk…

10 minut później

Jeżeli wypiłeś już całą puszkę coli, to właśnie dostarczyłeś do organizmu równowartość 7 dużych (5g) kostek cukru!1 W normalnych warunkach powinno to wywołać u Ciebie odruch wymiotny2, ale zawarty w coli kwas fosforowy zakwasza ją i stąd wrażenie orzeźwienia3.

Po 20 minutach

Stężenie cukru we krwi gwałtownie wzrasta, wystawiając organizm na pierwszą próbę. Trzustka zaczyna produkować ogromne ilości insuliny. Tylko w ten sposób Twoje ciało będzie mogło przetworzyć nadwyżkę cukru w tłuszcz, który jest łatwiej przyswajany przez organizm.

W wyniku tego procesu tłuszcz zostaje zmagazynowany w postaci kuleczek. Co prawda są one mało estetyczne, ale za to przez pewien czas nieszkodliwe – natomiast nadmiar glukozy we krwi jest jak śmiertelna trucizna. Jedynie wątroba jest w stanie magazynować glukozę, ale tylko w ograniczonym stopniu.

Po 40 minutach

Większość kofeiny zawartej w coli zostaje wchłonięta przez organizm. Kofeina powoduje rozszerzenie źrenic oraz podnosi ciśnienie krwi.

W tym samym momencie podnosi się stężenie cukru w wątrobie, co powoduje uwolnienie cukru do krwi.

Po trzech kwadransach

Organizm zaczyna produkować zwiększoną ilość dopaminy. Dopamina to hormon stymulujący „ośrodek przyjemności” w mózgu. Taka sama reakcja występuje po zażyciu heroiny.

To nie jedyna wspólna cecha łącząca narkotyki i cukier. Od cukru również można się uzależnić. I to do tego stopnia, że w jednym z badań wykazano, że cukier uzależnia silniej od kokainy4. Nic więc dziwnego, że osoba uzależniona od coli zachowuje się przed jej wypiciem jak narkoman na głodzie.

Po 60 minutach

Stężenie cukru we krwi znacznie się obniża (stan ten nazywamy hipoglikemią), a wraz z nim obniża się również poziom energii oraz koncentracji.

Aby tego wszystkiego uniknąć, najlepiej pić wodę.

„Nie jestem rośliną doniczkową!”

Tak, wiem, ciężko jest się przestawić na picie wody, kiedy od niepamiętnych czasów przyzwyczajony jesteś do picia słodzonych napojów gazowanych, kawy i herbaty, albo też wina czy piwa.

Wydaje Ci się wtedy, że woda po prostu nie ma smaku. „Nie jestem rośliną doniczkową!”, „…w wodzie to się nogi moczy” – żartujesz, sięgając przy stole po butelkę czerwonego wina.

Tak naprawdę jednak problem wcale nie leży w smaku. Kto nie ma ochoty na wodę, pewnie wcale nie jest spragniony. A jeśli nie odczuwasz pragnienia, to znaczy, że brakuje Ci ruchu.

Po tym, jak porządnie się spocisz podczas pracy czy uprawiania sportu, wypicie kilku szklanek wody to nie tylko konieczność – to prawdziwa przyjemność.

Kiedy byłem mały, mama zapisała mnie i starszego brata na zajęcia judo. Zostaliśmy wtłoczeni do sali o powierzchni trzydziestu metrów kwadratowych, oświetlonej neonówkami, pokrytej tatami (tradycyjną matą japońską) i ze świetlikami zamiast okien. Po intensywnej rozgrzewce, podczas której musieliśmy skakać, biegać, robić pompki i brzuszki, trener kazał nam walczyć na stojąco i na matach, a na koniec (i to była najlepsza zabawa) walczyliśmy „na konikach”, czyli, usadowieni na ramionach kolegów, próbowaliśmy zrzucać innych „rycerzy”.

Pod koniec zajęć, czerwoni, zziajani, spoceni, rzucaliśmy się do szatni, gdzie, w pobliżu toalet, znajdowały się umywalki z ciepłą wodą – może i była ciepła, ale jaka smaczna! Nawet zapach rozchodzący się z toalet nie przeszkadzał nam w napełnianiu żołądków tą pyszną wodą. Najbardziej niecierpliwi pili ją prosto z kranów, a inni nabierali ją w dłonie i wypijali, starając się nie rozlewać cennego płynu. Wolę nie myśleć, ile przy okazji wymieniliśmy bakterii.

A mimo to nie pamiętam, żeby woda smakowała mi kiedykolwiek lepiej niż tam, w szatni naszego klubu.

Dlaczego warto przestać pić colę?

Zastanów się. Po wysiłku możesz mieć ochotę na colę lub schłodzone piwo, ale okazuje się, że napicie się wody daje więcej przyjemności. Woda jest najsmaczniejsza wtedy, kiedy naprawdę chce nam się pić; podobnie dzieje się, kiedy jesteśmy bardzo głodni. Po powrocie z wyprawy w góry nic nie smakuje tak dobrze jak zwykła kiełbasa i nic tak nie pomaga w powrocie do codziennych zajęć.

To jednak nie tylko przyjemność. Picie wody pomaga zmniejszyć spożycie szkodliwych substancji, takich jak:

  • kwas fosforowy, który zaburza metabolizm wapnia i powoduje osteoporozę oraz rozmiękanie kości i zębów,
  • cukier, który przyczynia się do zachorowania na cukrzycę, choroby układu krążenia, artretyzm i choroby nowotworowe oraz do powstawania przewlekłych stanów zapalnych,
  • aspartam, który powoduje aż 92 skutki uboczne, w tym guzy mózgu, epilepsję, nadwrażliwość emocjonalną i cukrzycę,
  • kofeina, która powoduje drgawki, bezsenność, bóle głowy, nadciśnienie, demineralizację kości i utratę witamin.

Ponadto kwaśny odczyn coli jest zabójczy dla zębów. Czy zauważyłeś, jak po wypiciu coli zgrzytają Ci zęby? Cola ma więcej kwasu niż sok z cytryny, można jej więc używać do odrdzewiania metalu (spróbuj zostawić zardzewiałą monetę w coli na pół godziny i zobacz, co się stanie). Jeżeli często pijesz colę, szkliwo Twoich zębów może stać się porowate, zżółknąć lub zszarzeć.

O wpływie coli na otyłość można mówić bez końca: u dzieci pijących colę ryzyko otyłości wzrasta o 60%. Oczywiście możesz dawać dzieciom słodkie napoje gazowane, jeśli tylko chcesz:

  • zwiększyć ryzyko ich zachorowania na cukrzycę,
  • zwiększyć ryzyko ich zachorowania na nowotwory,
  • uzależnić je od cukru.

Oto najlepszy sposób na oszczędzanie w trudnych czasach: nie pozwól, aby w Twoim domu zagościły słodkie napoje! Zacznij na nowo pić wodę: rozpoczynaj dzień szklanką wody wypijaną przed śniadaniem. Sprawisz tym radość swoim nerkom, które ciężko pracują cały dzień, aby oczyszczać Twoją krew. Będą one zdrowsze, czystsze, a Ty poczujesz się znacznie lepiej.

Na zdrowie!

Jean-Marc Dupuis

PS: Jeśli myślisz, że te informacje mogą zainteresować kogoś znajomego, śmiało mu je prześlij. A jeśli jeszcze nie jesteś prenumeratorem Poczty Zdrowia, a również chciałbyś otrzymywać ten newsletter bezpłatnie, możesz podać swój adres e-mail tutaj.

Źródła:

1. Quantité de sucre dans le coca-cola,http://www.meax.fr/post/quantite-de-sucre-dans-le-coca-cola.html

2. What Happens to Your Body Within an Hour of Drinking a Cokehttp://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2008/01/19/what-happens-to-your-body-within-an-hour-of-drinking-a-coke.aspx

3. Coca-Cola une boisson dangereuse et cancérigènehttp://www.dangersalimentaires.com/2011/04/coca-cola-une-boisson-dangereuse-et-cancerigene/

4. Intense Sweetness Surpasses Cocaine Rewardhttp://www.plosone.org/article/fetchArticle.action?articleURI=info%3Adoi%2F10.1371%2Fjournal.pone.0000698

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Rak a grupa krwi

Posted by tadeo w dniu 8 Kwiecień 2014

Dzieje ludzkości to jak wiadomo długa ścieżka ewolucji, która miała służyć opracowaniu najskuteczniejszego sposobu przetrwania. Od lat w naukowym świecie funkcjonuje teoria, potwierdzana przez kolejne badania, że nasza podatność na różne choroby, siła układu odpornościowego, a nawet predyspozycje metaboliczne są zależne od grupy krwi.

Grupę krwi określa się na podstawie antygenów, występujących na powierzchni krwinek czerwonych. Wyróżniamy dwa rodzaje antygenów – A oraz B. W zależności od posiadanych antygenów, wyróżniamy cztery grupy krwi.

0 – ewolucyjnie najstarsza, nie posiada żadnego antygenu. W tym czasie ludzie żywili się głównie tym, co upolowali i w większości pełnili rolę myśliwych, mięsożerców.

A – ta grupa, jak nietrudno się domyśleć, posiada na powierzchni krwinek czerwonych antygen A, a jej wytworzenie się ma związek z zamianą myśliwego w zbieracza, co oznacza, że powstawała w okresie, kiedy myśliwy zaczął prowadzić bardziej osiadły tryb życia i uprawiać rolę, a co za tym idzie – jeść więcej roślin.

B – grupa, którą cechuje obecność antygenu B. Powstała na skutek migracji ras. Pożywienie koczowników było mieszane, a więc konieczne było wykształcenie takich predyspozycji metabolicznych, które pozwoliły przystosować się do nowego trybu życia.

AB – najmłodsza, bo zaledwie 1500- letnia grupa krwi, która cechuje się połączeniem kodów genetycznych grup A oraz B.

Grupa 0

Cechuje się dość silnym układem odpornościowym, co jednak sprawia, że częściej dotykają ją choroby z kategorii tak zwanej „autoagresji”. Osoby z tą grupą krwi mają tendencję do stanów zapalnych jelita grubego, a także astmy i kataru siennego, artretyzmu, wrzodów żołądka i dwunastnicy, niedoczynności tarczycy, zaburzeń krzepliwości krwi. Są także bardziej podatne na przemęczenie, stąd to właśnie osoby z tą grupą krwi częściej dotyka tzw. syndrom chronicznego zmęczenia. Osoby z grupą 0 powinny też uważać na swoją dietę, gdyż mają skłonności do otyłości. Podatność na choroby nowotworowe pośród osób z ta grupą krwi jest niska, a ich silny układ odpornościowy pozwala im łatwiej zwalczyć chorobę.

Grupa A

Osoby z tą grupą krwi znoszą stres gorzej niż inni, co sprawia, że są też bardziej podatni na występowanie wszelkich chorób cywilizacyjnych. Poważnym problemem osób z tą grupą krwi są też kłopoty z pozbywaniem się toksyn z organizmu – co sprawia, że ich układ odpornościowy jest obciążony bardziej niż układy osób z pozostałymi antygenami. Zaburzona praca wątroby sprawia, że większość osób z tą grupą krwi ma kłopoty z trawieniem białek. Jest to tez grupa osób szczególnie narażona na rozwój chorób nowotworowych, szczególnie nowotworów układu pokarmowego oraz nowotworów piersi i prostaty.

Grupa B

Osoby z tą grupą krwi mają dość dużą podatność na różnego rodzaju alergie oraz infekcje wirusowe. Choć generalnie są to osoby z raczej silnym układem odpornościowym, więc chorują stosunkowo rzadko. Ze względu na swoje szczególne predyspozycje mają też zwykle świetnie działający metabolizm. Ich słabą stroną jest wydzielanie dużych ilości kortyzolu (hormonu stresu) w sytuacjach stresogennych, co sprawia, że czasami ich układ odpornościowy się załamuje. Osoby z tą grupą krwi mają niewielką podatność na choroby nowotworowe, a jeśli już chorują, to radzą sobie z nowotworem lepiej niż pozostałe grupy krwi.

Grupa AB

Choroby rzadko imają się osób z tą grupą krwi, ale kiedy chorują to zwykle dopada och kilka schorzeń jednocześnie. W zależności od przewagi antygenów grupy A lub B, wykazują skłonności zgodne z grupą krwi, której antygeny przeważają. Cechują się dość wysoką podatnością na choroby wirusowe. Łączenie antygenów grupy A oraz B powoduje, że osoby z grupą AB mają dość wysoką podatność na choroby nowotworowe (jak to ma miejsce u osób z grupą A) oraz skłonności do wysokiego poziomu hormonu stresu – kortyzolu (cecha wspólna z grupą B).

Zdaniem naukowców na powstanie komórek rakowych w organizmie bardziej podatne są osoby o grupie krwi A. To, że ktoś ma grupę A nie znaczy, że zachoruje na raka, tylko, że jest na niego bardziej podatny, czyli jak są ku rozwojowi raka odpowiednie warunki,  czyli np. palenie, złe odżywianie czy inne rzeczy + np. stres, to organizm  gorzej sobie radzi i jest większa szansa, ze nie uda mu się tego raka pokonać.

Nowotwory złośliwe są potocznie nazywane rakami. Guzy te powstają z tkanki nabłonkowej. Najczęściej wywołuje je uszkodzenie mechanizmów kontrolujących rozrost komórek. Nowotwory te można podzielić ze względu na rodzaj nabłonka, z którego powstają, na:
– gruczolaki (najczęściej występują w przewodzie pokarmowym, trzustce, wątrobie, trzonie macicy, jajnikach, płucach, gruczole krokowym, śliniankach, sutku, nerkach),
– raki płaskonabłonkowe (powstają w jamie ustnej, przełyku, oskrzelach, skórze, gardle, tarczy szyjki macicy, czasem również w innych narządach),
– raki urotelialne (można je znaleźć w drogach moczowych).

Rak rozwija się w środowisku kwaśnym a zakwaszenie organizmu jest powodowane przez cukier – czyli wszystkie słodycze, napoje cola, pepsi sam cukier do tego dochodzi kawa największy zbrodniciel bo obniża Ph obojętnie czy z cukrem czy bez :) cukry proste nie są nam potrzebne w diecie tylko szkodzą. Rak zaczyna się rozwijać kiedy organizm jest już bardzo zakwaszony i nasz układ odpornościowy nie daje już rady i zaczyna szwankować najczęściej pogarszają sprawę częste antybiotykoterapie – nasi lekarze często je przypisują nawet przy przeziębieniu w dodatku bez żadnej osłony w postaci probiotyku Jedynym sposobem na raka jest odkwaszenie organizmu, podnosimy Ph i rak zaczyna się zmniejszac a po kilku tygodniach nie ma po nim śladu – brzmi mało prawdopodobnie ale to prawda, żaden lekarz nawet o tym nie pomyśli, lepiej przypisać pacjentowi chemie która składa się z samych trucizn i posiada skuteczność 7 % podczas gdy u nie leczonych pacjentów samoistne wyleczenie z raka wynosi 14 % ale kogo to obchodzi ważniejsze są pieniądze które można zarobić na leczeniu choroby okrzykniętej oficjalnie za nie uleczalną podczas gdy od końca lat 60 znane jest lekarstwo na raka, niestety ta tajemnica jest pilnie strzeżona przez koncerny farmaceutyczne. Leczenie chorób nowotworowych to dzisiaj kopalnia złota a farmaceutyka to potężny biznes. Lekarstwo na raka jest bardzo tanie, cała kuracja kosztuje mniej niż 50 zł wystarczy podnieść Ph organizmu a w tym pomoże picie zwykłej sody oczyszczonej tak SODY – odkwasza podnosząc Ph a rak takiego środowiska nie lubi. Łyżeczka sody na pół szklanki wody najlepiej zalać wrzątkiem wtedy się ładnie rozpuści jak trochę ostygnie można wypić ale tylko przed jedzeniem i tak najlepiej 30 min. Nigdy po jedzeniu – zmniejsza działanie soków żołądkowych przez co zaburza trawienie. I tak trzy razy na dobę przez max tydzień potem najlepiej zrobić tydzień przerwy i można powtórzyć. Zaraz pewnie ktoś po mnie pojedzie albo wyśmieję, powie że soda najlepsza na wszystko ale co tam mam nadzieje że komuś tym pomogę, dzisiejsza medycyna niestety kieruję się chęcią zysku a nie dobrem pacjentów.

http://kobieta.wp.pl/kat,26377,title,Twoje-zdrowie-zalezy-od-grupy-krwi,wid,13193908,wiadomosc.html

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Wielkie oszustwo psychiatrii

Posted by tadeo w dniu 30 Grudzień 2013

Psychiatria bardzo mało wie o procesach, które decydują o naszym zdrowiu psychicznym, i nie powinna udawać, że jest inaczej – twierdzi znany amerykański psychoterapeuta.

W swej fascynującej książce, która opowiada o medykalizacji ludzkiego cierpienia przez psychiatrów, Gary Greenberg opisuje, jak lekarz Samuel Cartwright doniósł w 1850 roku na łamach szanowanego periodyku „New Orleans Medical and Surgical Journal” o odkryciu pewnej nowej choroby. Nazwał ją „drapetomanią”, od słowa „drapetes” oznaczającego w starożytnej grece zbiegłego niewolnika. Choroba ta miała „powodować, że Murzyni uciekają”. Cartwright wymienił jeden podstawowy objaw diagnostyczny – „opuszczenie służby” – oraz kilka drugorzędnych, w tym „dąsy i niezadowolenie tuż przed ucieczką”.

Drapetomania trafiła rzecz jasna na śmietnik historii medycyny. Nigdy nie została wymieniona w „Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders” (DSM) Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego, zbiorze powszechnie respektowanych wytycznych w zakresie badań i diagnozy zaburzeń zdrowia psychicznego. Greenberg, zagorzały krytyk DSM, sugeruje jednak, że gdyby podręcznik ten był publikowany w połowie XIX wieku, zapewne uwzględniono by w nim także drapetomanię.

Autor przypomina, że homoseksualizm figurował w pierwszym wydaniu DSM z 1952 roku jako „socjopatyczne zaburzenie osobowości” i taka wersja obowiązywała aż do 1973 roku. „Lekarze dostawali pieniądze na jego leczenie, a naukowcy na badania nad jego przyczynami i terapiami”, pisze Greenberg w książce „The Book of Woe: The DSM and the Unmaking od Psychiatry”. „Sami homoseksualiści zaś przez lata poddawani byli leczeniu przy pomocy rozmaitych metod, w tym elektrowstrząsów, psychoanalizy, terapii behawioralnej oraz sesji z asystentkami seksualnymi”.

56-letni Greenberg, amerykański psychoterapeuta z 30-letnim doświadczeniem, jest autorem licznych publikacji na temat psychicznych dolegliwości (w tym także własnej depresji po rozpadzie pierwszego małżeństwa). W swojej najnowszej książce Greenberg przyjmuje jednak inną perspektywę, rozprawiając się z DSM, tak zwaną „biblią psychiatrów”, która zawiera wyczerpującą listę wszystkich zaburzeń zdrowia psychicznego wraz z kryteriami diagnostycznymi.

Ta regularnie aktualizowana publikacja – najnowsze wydanie, DSM-5, ukazało się w maju tego roku – traktowana jest jak wyrocznia niemal na całym świecie, w tym w Wielkiej Brytanii, gdzie stanowi podstawę znacznej części klinicznych zaleceń w kwestii zdrowia psychicznego. Mimo to Greenberg dowodzi, że DSM sprowadza nasze „nieskończenie skomplikowane” życie wewnętrzne do pseudonaukowego modelu, fabrykując „całe mnóstwo” nieistniejących chorób.

Autor twierdzi, że za sprawą DSM milionom osób ordynuje się mocne środki przeciwdepresyjne, mające leczyć mityczną „nierównowagę chemiczną”. Greenberg podkreśla, że częstotliwość diagnozowania u dzieci zaburzeń psychicznych takich jak autyzm, choroba dwubiegunowa czy ADHD gwałtownie skoczyła. Zdaniem Amerykanina DSM to „fikcja”, która medykalizuje ludzkie doświadczenie i daje psychiatrom „władzę nad światem naszego mentalnego cierpienia”.

Styl ten momentami może wydawać się górnolotny, ale Greenberg nie jest odosobniony w swych opiniach. Twórcy przygotowywanego przez 14 lat DSM-5 zostali skrytykowani za uleganie naciskom przemysłu farmaceutycznego oraz dążenie do medykalizacji zachowań i nastrojów, które w opinii wielu ekspertów nie wykraczają poza normę.

- Nowy DSM nie podoba się większości specjalistów – mówi przez telefon Greenberg, który mieszka w Connecticut ze swą żoną, nastoletnim synem, kotem, psem i kilkunastoma kurami. – Jesteśmy zmuszani do diagnozowania zaburzeń, których wcale nie dostrzegamy u naszych pacjentów. A chodzi w tym wszystkim o rzecz najbardziej trywialną: pieniądze. (W USA diagnoza musi być zgodna z DSM, by pacjent mógł uzyskać środki na leczenie z ubezpieczenia zdrowotnego). – Mówię nie tylko o terapeutach. Nawet psychiatrzy przyznają, że w tej publikacji roi się od błędów.

Zdaniem Greenberga wszystko zaczęło się psuć już w XIX wieku, kiedy po odkryciu mikroorganizmów diametralnie zmieniły się oczekiwania wobec medycyny. – Pojawił się postulat traktowania wszelkich zaburzeń psychicznych tak samo jak chorób cielesnych w rodzaju ospy czy cholery. Postrzeganie szaleństwa jako uleczalnej dolegliwości o podłożu biologicznym stało się niezwykle modne.

Do tego dochodzi jeszcze jeden czynnik, a mianowicie wpływy przemysłu farmaceutycznego. Choć w ostatnich latach Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne starało się odciąć od tej branży, podobno aż 67 procent członków „grupy roboczej” odpowiedzialnej za DSM-5 ma powiązania z koncernami farmaceutycznymi.

Greenberg uważa jednak, że wielu psychiatrów – a nawet przedstawicieli przemysłu farmaceutycznego – działa w dobrej wierze. – Tu mamy do czynienia raczej z intelektualną niż finansową korupcją. Przekonanie, że ludzkie cierpienie można sprowadzić do biochemicznej nierównowagi, wynika z ideologii, a nie pobudek materialnych.

Greenberg niezwykle skrupulatnie pokazuje w swej książce, jak decyzje twórców DSM przyczyniły się do plagi fałszywych epidemii, zbędnych diagnoz i niepotrzebnych kuracji. Dla przykładu, w 1994 roku obniżono próg diagnostyczny zaburzenia afektywnego dwubiegunowego, by uwzględnić również pacjentów, u których nie występuje typowa mania (a jedynie euforyczne nastroje zwane przez lekarzy hipomanią, zaś przez Greenberga żywiołowością). W rezultacie zaczęto dużo częściej diagnozować chorobę dwubiegunową, jak również przepisywać leki antypsychotyczne i stabilizujące nastrój, których reklamy po raz pierwszy pojawiły się w mediach masowych. – Nagle okazało się, że co drugi z nas ma zaburzenie dwubiegunowe – wspomina Greenberg. Obecnie w USA mieszka około sześciu milionów osób, u których zdiagnozowano tę przypadłość, podczas gdy w Wielkiej Brytanii chorobę tę rozpoznaje się u co setnej osoby.

Greenberg opisuje też, jak luka w kryteriach DSM została wykorzystana ”przez jednego z najbardziej nikczemnych psychiatrów”, który mimo braku solidnych podstaw naukowych wylansował modę na dziecięcą odmianę choroby dwubiegunowej. Stało się to akurat w momencie, kiedy mocne środki antypsychotyczne zaczęto nazywać stabilizatorami nastroju. W efekcie liczba zdiagnozowanych przypadków zaburzenia dwubiegunowego u dzieci wzrosła czterdziestokrotnie w ciągu dekady. – Tylko w 2007 roku pół miliona dzieci, z czego 20 tysięcy poniżej szóstego roku życia, dostało leki, które dziesięć lat wcześniej przepisywano jedynie w najpoważniejszych przypadkach – opowiada Greenberg.

Skutkami ubocznymi działania owych farmakologicznych koktajli dla dzieci były między innymi otyłość, cukrzyca oraz myśli samobójcze.

By ograniczyć skalę diagnozowania choroby dwubiegunowej u nieletnich, w DSM-5 wprowadzono nową jednostkę, zwaną destruktywnym zaburzeniem labilności nastroju (DMDD) i objawiającą się gwałtownymi napadami złości lub histerii. Ta decyzja również budzi kontrowersje, wiele osób bowiem obawia się, że w kryteriach tych mogą się mieścić także zdrowe dzieci o impulsywnym temperamencie. – Kliniczne badania terapii DMDD prawdopodobnie już trwają. Może się to skończyć kolejną epidemią wywołaną przez lekarzy – ostrzega Greenberg.

Jeżeli chodzi z kolei o zespół Aspergera, amerykański terapeuta uważa, że uwzględnienie tego zaburzenia w DSM w 1994 roku przyniosło akurat pewne pozytywne efekty. – Być może nie jest to choroba, ale dzięki tej klasyfikacji zaniedbywana wcześniej grupa dzieci zyskała dostęp do pomocy i usług edukacyjnych, jak również poczucie tożsamości i wspólnoty. Z drugiej strony jednak częstotliwość diagnozowania zaburzeń autystycznych (w tym zespołu Aspergera) na całym świecie zwiększyła się niemal trzydziestokrotnie – w 1988 roku stwierdzano je u czterech na 10 tysięcy pacjentów, a dwadzieścia lat później już u co 88. badanego dziecka. Zaniepokojeni, że sytuacja ”wymknęła się spod kontroli”, autorzy DSM-5 usunęli zespół Aspergera z listy, zastępując go ogólniejszym terminem zaburzeń spektrum autystycznego. Według Greenberga oznacza to ”wyższy próg diagnostyczny”, a w konsekwencji prawdopodobnie gorszy dostęp do świadczeń edukacyjnych dla przyszłych pokoleń.

Autor książki ma też wątpliwości co do tak zwanego zespołu zbieractwa, kolejnej nowej jednostki w DSM-5. – Czy ekscentryczny staruszek gromadzący w mieszkaniu różne graty jest bardziej chory niż miliarder, który ciągle kombinuje, jak zarobić kolejne pieniądze? – pyta. Greenberg uważa też, że inną ”nową” chorobę – łagodne zaburzenie poznawcze – dałoby się zdiagnozować u każdej osoby powyżej 50. roku życia, w tym u niego samego.

Szczególnie krytycznie Greenberg wyraża się o zmianie kryteriów rozpoznawania depresji. Dotychczas diagnozę taką wykluczano w przypadkach, gdy pacjent niedawno stracił bliską osobę, uznawano bowiem, że żałoba jest uczuciem normalnym. Wyjątek ten został wykreślony z DSM-5, dlatego też krytycy oceniają, że doszło do medykalizacji żałoby.

- Ta klauzula była kłopotliwa, ponieważ podważała dogmat o biologicznym podłożu depresji, oraz dostarczała argumentów osobom, które żądały wykluczenia także innych zewnętrznych czynników, takich jak rozwód czy zwolnienie z pracy – tłumaczy Greenberg. – Dlatego się jej pozbyto. To oznacza, że jeżeli ktoś przeżywa depresję z powodu żałoby, może zostać uznany za osobę psychicznie chorą. Nie twierdzę, że ludzie cierpiący po stracie bliskich nie potrzebują pomocy. Ale czy aby na pewno jest to problem medyczny?

Co zatem należy zrobić? Greenberg przekonuje, że psychiatrzy muszą zawęzić swą dziedzinę – oraz przedstawić ”rozsądne argumenty” za istnieniem określonych chorób należących do owej domeny. – W momencie publikacji pierwszego DSM wyróżniano 14 zaburzeń psychicznych, za to obecnie jest ich aż 250. Trzeba ograniczyć tę liczbę.

Zdaniem Greenberga terapie farmakologiczne mogą znaleźć zastosowanie, choć ”wystarczy spojrzeć na badania kliniczne, by przekonać się, że pomagają one tylko niektórym pacjentom”.

Greenberg uważa, że psychiatrzy przede wszystkim powinni być uczciwsi wobec pacjentów. – Niech nie wmawiają ludziom, że ich choroby powodowane są przez nierównowagę chemiczną, kiedy nie ma na to żadnych dowodów. Psychiatria bardzo mało wie o procesach, które decydują o naszym zdrowiu psychicznym, i nie powinna udawać, że jest inaczej.

Tekst: Cherrill Hicks

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Alergie i brak odporności – krótko i na temat

Posted by tadeo w dniu 18 Grudzień 2013

APC - 2013.12.18 17.39 - 001.3d

Brudu nie lubimy i należy sprzątać, ale bez przesady. Przesadzona czystość również człowiekowi szkodzi, brak bakterii dopiero osłabia organizm.  A nadmierna sterylizacja prowadzi do alergii i innych chorób cywilizacyjnych. Układ immunologiczny człowieka musi być „ćwiczony” niczym mięśnie kulturysty. W przeciwnym razie wiosenny spacer po łące może okazać się koszmarem. Alergia to choroba cywilizacyjna wynikajaca z nadmiaru sterylności. Pamiętam dzieci z końca XX wieku brudne i bawiące się w brudnych miejscach, a problemu alergii wówczas niemal nie było. Dziś wiele mieszkań jest czystszych niż sala operacyjna w szpitalu, a dzieci mimo to chorują. Przy czym alergie zataczają coraz większe kręgi. Pamiętajmy z wyjątkowej sterylności nie ochronimy zdrowia bo układ immunologiczny „zapomni” co to obrona organizmu skoro człowiek znajduje się w wyidealizowanym i wyjałowionym miejscu. Również przesadne częste mycie powoduje choroby grzybiczne. Dziecko musi mieć odporność, a tę zdobywa się przebywając w różnych środowiskach, ze stycznością z bakteriami. Antybiotyki niszczą bakterie i dlatego są również szkodliwe. Nie ma nic za darmo.

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Przeziębienie – Drogowskazy zdrowia

Posted by tadeo w dniu 20 Październik 2013

Pani Stefania Korżawska prezentuje zdrowe odżywianie i ziołolecznictwo 

Kolejne odcinki - http://www.youtube.com/playlist?list=PLB2801CD3AA2478A2&feature=view_all

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Wiosenne nalewki

Posted by tadeo w dniu 25 Kwiecień 2013

Siła drzemie w naturze. Pamiętajmy o tym szczególnie na wiosnę, gdy rośliny budzą się do życia. Z wielu możemy śmiało przygotować smaczne oraz przede wszystkim bardzo zdrowe nalewki. Przepisy są proste, a jedyne, czego potrzebujemy, to sporo cierpliwości, ponieważ większość nalewek, zanim będą gotowe, musi odstać kilka miesięcy.

Ewa Podsiadły-Natorska/mmch/kuchnia.wp.pl

http://kuchnia.wp.pl/fototematy/437/1/1/wiosenne-nalewki.html

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

10 produktów, które są najlepszym źródłem wapnia

Posted by tadeo w dniu 31 Marzec 2013

Ludzki organizm nie jest przystosowany do trawienia pasteryzowanego mleka. W procesie pasteryzacji, molekuły głównego białka mleka – kazeiny – ulegają zmianom. To ma wpływ na trzustkę, która zostaje zmuszona do produkcji własnych enzymów trawiennych, aby rozłożyć te molekuły.

To wyjaśnia, dlaczego tak wielu ludzi ma alergię na mleko. Jak każde wolne od enzymów pożywienie, mleko pasteryzowane wymaga od ludzkiego układu trawiennego ogromnego wysiłku. Ludzie z nietolerancją mleka, chorobami jelit lub słabym trawieniem, przepuszczają kazeinę przez ściany jelit do krwiobiegu. To jest powodem wielu alergii i zaburzeń autoimmunologicznych.

Zniszczone i zagubione w procesie pasteryzacji enzymy miały pomagać ludzkiemu organizmowi w rozkładaniu składników odżywczych, takich jak wapń. Bez tych enzymów organizm nie jest w stanie posłużyć się wapniem, a pierwiastek przechodzi przez ciało kompletnie niewykorzystany.

10 lepszych źródeł wapnia:

99 proc. wapnia magazynowane jest w kościach i zębach, wspomagając ich trwałość i funkcjonowanie. Pozostały jeden procent jest używany procesie kurczenia się naczyń krwionośnych, w funkcjonowaniu mięśni, komunikacji międzykomórkowej oraz przy wydzielaniu hormonów. Jeśli w organizmie brakuje wapnia, brakująca dawka zostaje pobrana z kości.
Oto 10 alternatywnych źródeł wapnia:

Migdały – suche, w postaci masła lub mleka, są wspaniałym źródłem wapnia. Już 22 migdały zaspokoją 27 proc. dziennego zapotrzebowania na wapń. Migdały zapewniają też dostawę witamin: przede wszystkim witaminy E, która jest naturalnym przeciwutleniaczem. Istotne jest również to, że migdały zawierają nienasycone kwasy tłuszczowe, które powinny być systematycznie dostarczane wraz z pożywieniem. Są one nieodzowne dla prawidłowego funkcjonowania organizmu, między innymi chronią przed zawałem i miażdżycą, korzystnie wpływają na pracę mózgu i zdolność koncentracji. Mają też wpływ na stan włosów, skóry i paznokci

Śledzie - bogate w witaminę D, pomagają w absorpcji wapnia. Jeden filet śledziowy zaspokaja 11 proc. dziennego zapotrzebowania na wapń. Śledzie to także doskonałe źródło białka oraz witamin A i E. Choć zaliczane są do ryb tłustych, bogatych w nienasycone kwasy tłuszczowe, to jednak są niskokaloryczne, dzięki czemu mogą je jeść także osoby dbające o linię.

Sezam – smażony lub suszony. W 1 łyżce nasion sezamu znajduje się 9 proc. potrzebnego nam wapnia. Węglowodany, proteiny i aminokwasy sprawiają, że sezam jest bardzo łatwo przyswajalny przez organizm. Białko w ziarnach sezamu ma prawie taką samą zawartość jak w kurzych jajkach. Poza tym sezam posiada wiele cennych witamin, w tym A, E, z grupy B, oraz składników mineralnych, np. cynku, fosforu, magnezu, potasu, wapnia i żelaza

Surowe liście rzepy – w szklance znajdziemy 10 proc.  potrzebnego wapnia. Dodatkowo roślina ta obfituje w węglowodany oraz białko. Jest też prawdziwą skarbincą minerałów. Poza wapniem znajdziemy w niej potas, gfosfor i żelazo. A także witaminy z grupy B i witaminę A. Liście rzepy są idealnym składnikiem diety niskokalorycznej.

Orzechy brazylijskie - jedna szklanka tych orzechów zaspokoi 21 proc. dziennego zapotrzebowania. Są najbogatszym źródłem selenu spośród wszystkich orzechów, dzięki czemu przyczyniają się do spowolnienia procesów starzenia i pobudzenia układu immunologicznego.

Jogurt – pełen dobroczynnych kultur bakterii.  Kubek jogurtu w wersji beztłuszczowej pokrywa 30 proc. dziennego zapotrzebowania na wapń i 20 proc. na witaminę D. Jogurt grecki, choć jest bogatszym źródłem białka, zwiera mniej wapnia niż zwykły jogurt.

Siemię lniane – pełne kwasów omega-3, a 1 szklanka zaspokaja 43 proc. dziennego zapotrzebowania. Połączenie zdrowego tłuszczu i wysokiej zawartości błonnika sprawiają, że to doskonały wybór dla osób chcących pozbyć się niechcianych kilogramów.

Liście mniszka lekarskiego – 1 szklanka zaspokoi 10 proc. zapotrzebowania na wapń. Dzięki swoim właściwościom liście mniszka eliminują też nadmiar wody z organizmu, poprawiają trawienie i zwiększają wydolność nerek. Mniszek znany jest też ze swoich właściwości oczyszczających organizm. Jeśli czujesz się ociężały, brakuje ci energii, wprowadź go do swojej diety. Liści mniszka można używać jak sałaty – do kanapek czy w postaci sałatek z różnymi dodatkami.

Jarmuż - 1 szklanka zaspokoi 9 proc. dziennego zapotrzebowania na wapń.  Duże, kędzierzawe, zielone liście to istna bomba odżywcza – zawierają żelazo, wapń, magnez, kwas foliowy, witaminy C, A i K. Jeśli chcemy chronić nasze oczy i zmniejszyć ryzyko zaćmy oraz zwyrodnienia plamki żółtej, jedzmy jarmuż. Warzywo ma właściwości przeciwnowotworowe oraz jest bogate w przeciwutleniacze, które spowalniają procesy starzenia się komórek.

Liście gorczycy - 1 szklanka zaspokoi 6 proc. dziennego zapotrzebowania. Liście gorczycy to także świetne źródło witaminy C. Młode liście można jeść na surowo albo ugotowane. Jadalnymi częściami gorczycy są też jej kwiaty oraz strąki. Warto skorzystać z ich wyjątkowych właściwości.

sciencenews.pl

http://fitness.wp.pl/zdrowie/metody-naturalne/art153,10-produktow-ktore-sa-najlepszym-zrodlem-wapnia.html

Przeczytaj też:

Dlaczego warto jeść grejpfruty?

Dlaczego warto jeść grejpfruty?

8 najzdrowszych przypraw

8 najzdrowszych przypraw

7 produktów, które powinieneś jeść codziennie

7 produktów, które powinieneś jeść codziennie

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Najprostszy sposób na domowy chleb

Posted by tadeo w dniu 24 Styczeń 2013

Skocz do komentarzy

Osoby, które pieką chleb w domu, na pewno znają przepis na „najprostszy chleb na świecie, na drożdżach”
Jest to przepyszny chleb, wiem, bo piekłam i czas prowadzenia ciasta jest dłuższy od tego, który ja Wam proponuję.

Upiekłam najprostszy chleb pszenny, może nie najprostszy na świecie, ale na zakwasie:)

Przy pieczeniu chleba pszennego, z mąki białej na zakwasie, zakwas jest nam potrzebny, nie tyle do zakwaszania mąki, tak jak w przypadku chleba pełnoziarnistego, tylko do jej spulchnienia. Dlatego wystarczy te minimum12 godzin na zaczyn, aby chleb nam się udał.

Dodatkowo, trzeba spulchnione ciasto pszenne formować, aby gluten zawarty w tego typu mące, uaktywnił się i spowodował, że ciasto będzie bardziej podatne na kształtowanie w zgrabny bochenek. Przy ciastach z mąk pełnoziarnistych, ta czynność jest zbyteczna i wręcz niewykonalna!

 

Najprostszy chleb pszenny na zakwasie

Na zaczyn potrzebujemy;

  • 100g zakwasu aktywnego z mąki żytniej razowej x)
  • 600g mąki pszennej, użyłam typ 405,
  • 345g wody,
  • 1 łyżka płaska soli.

x) Można użyć zakwasu pszennego lub z dowolnej mąki. Stosunek wody do mąki w zakwasie to 150:100

Od razu napiszę, że sól należy dodać już w momencie robienia zaczynu. Nie zapomnijmy o niej!!! Będzie sprzyjała dobremu formowaniu ciasta w dniu następnym.

Składniki należy wymieszać tak, aby idealnie się połączyły. Zostawiamy ciasto przykryte w ciepłym miejscu na 12 godzin, najlepiej na noc.

Następny dzień rano, przykładowe godziny:

8.00

Ciasto wyjmujemy na blat. Rozklepujemy na placek i składamy na cztery. Jeśli blat został posypany mąką, staramy się, aby jak najmniej mąki dostało się do wewnątrz ciasta.

Władamy ponownie do miski, wysypanej odrobiną mąki.

9.00

Robimy to samo, co godzinę wcześniej.

10.00 – 10.30

Składamy na cztery i formujemy bochenek, układamy w koszyczku, złączeniem do góry. Pozostawiamy przykryte do ostatecznego wyrośnięcia.

Ciasto u mnie rosło ciut, ponad 2 godziny. Można przetrzymać do 2,5 godziny, wszystko zależy od temperatury otoczenia.

Teraz pieczenie w Waszych rękach i piekarnikach:).
Ja piekłam w garnku żeliwnym, nagrzanym w piekarniku do temperatury prawie 250st., przez 15 minut. Przez ten czas wrzucałam na dno piekarnika 3 razy po 2-3 kostki lodu. W tym czasie chleb powinien podrosnąć.

Po 15 minutach zmniejszyłam temp. do 220st. Po następnych 15 do 200st.

W sumie piekłam około 50 minut.

Chleb można kroić, jak jeszcze jest lekko ciepły, to chleb pszenny nie musimy czekać do następnego dnia. Jednak w dniu następnym kroi się o wiele lepiej i nie wysycha tak szybko jak ten na drożdżach. Jak smakuje? Cokolwiek bym nie napisała, to i tak nie poczujecie jego zapachu i smaku:)

SMACZNEGO:)

Skocz do komentarzy

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Moc zielonej herbaty

Posted by tadeo w dniu 20 Styczeń 2013

O żadnej innej z herbat nie mówi się w takich superlatywach. Choć jej słomkowy kolor i słodko-gorzki smak nie wzbudza we wszystkich zachwytu, właściwości zdrowotne ma niekwestionowane. Pita z umiarem korzystnie wpływa na stan naszego zdrowia. 

Zielona herbata należy do odmian niefermentowanych. Oznacza to, że zerwane jej  liście zwija się, a następnie suszy. Dzięki temu nie dochodzi do ich utlenienia, co pozwala zatrzymać im naturalny zielony kolor. W ten sposób zachowane zostają również wszelkie właściwości „świeżej” rośliny.

Aby móc korzystać jednak z jej dobrodziejstw bardzo istotny jest sposób zaparzania. Po pierwsze – zielonej herbaty nie zalewamy wrzątkiem. Temperatura wody powinna być dostosowana do gatunku (kupując warto o to spytać sprzedawcę), jednak nigdy nie może przekraczać 90°C. Po drugie – istotny jest czas zaparzania, który decyduje o właściwościach napoju. Po zaparzaniu przez 2-3 minuty będzie wykazywał on działanie pobudzające, po 5-6 – uspokajające. Po trzecie – nieodpowiednie zaparzanie może spowodować zmianę i smaku, i koloru herbaty, która stanie się  bardziej gorzka i znacznie ciemniejsza. Po czwarte – ważna jest woda, której użyjemy do przygotowania naparu. Powinna być niechlorowana i uboga w wapń. Jeśli więc nie mamy możliwości jej przefiltrowania, korzystajmy z mineralnej, niegazowanej, o niewielkiej zawartości wapnia.

Liście zielonej herbaty możemy zalewać wodą kilkukrotnie. Za każdym razem uzyskamy napar o innym aromacie i właściwościach. Pierwsze parzenie da nam aromat delikatny, działający pobudzająco. Drugie z kolei sprawia, że napar jest intensywniejszy i smaczniejszy, a tym samym bardziej ceniony, niż ten z pierwszego zaparzania.

W różnych odsłonach
Podobnie jak w przypadku odmian czarnych, zieloną herbatę najlepiej pić liściastą, a nie w postaci suszu z torebki. Tylko wtedy możemy ocenić jej wygląd – liście dobrej gatunkowo herbaty po zaparzeniu są naprawdę duże, ciężkie i opadają na dno naczynia. Do zaparzania najlepiej wykorzystać szklane bądź żeliwne czajniczki (pozwalają na swobodne rozwijanie się liści), a podawać w filiżankach z cieniutkiej porcelany.

Jeśli mamy problem z zaakceptowaniem smaku zielonego naparu, możemy wybrać wersje aromatyzowane kwiatem jaśminu, lotosu czy owocami. Unikajmy jednak jej słodzenia – amatorzy zielonej herbaty uznają to za profanację – traci ona wtedy nie tylko smak, ale także niektóre właściwości lecznicze. Chcąc pić ją na zimno możemy dodać do niej plasterek cytryny i kilka listków mięty.

Dla zdrowia i urody
Co powoduje, że zielona herbata jest zdrowa? Przede wszystkim to zasługa zawartych w niej antyoksydantów, które neutralizują działanie szkodliwych wolnych rodników. Nie mniejsza rolę odgrywają flawonoidy, wspomagające obniżanie ciśnienia krwi, poprawiające krążenie, wzmacniając naczynia krwionośne, a więc zmniejszające ryzyko wystąpienia chorób serca.

Napar z zielonej herbaty ma też właściwości hamujące rozwój bakterii, dlatego jej picie jest wskazane przy wszelkich infekcjach bakteryjnych, biegunkach czy w stanach zapalnych dziąseł. Wykazuje także działanie antynowotworowe – badania wskazują na jej pozytywne działanie w profilaktyce nowotworów żołądka, trzustki, jelita grubego, ale również płuc i piersi. Jest też bogatym źródłem witamin z grupy B, C, E oraz K oraz minerałów, takich jak magnez, żelazo, sód, fosfor, miedź, fluor, mangan, krzem czy jod.

Dla zdrowia i urody
Co powoduje, że zielona herbata jest zdrowa? Przede wszystkim to zasługa zawartych w niej antyoksydantów, które neutralizują działanie szkodliwych wolnych rodników. Nie mniejsza rolę odgrywają flawonoidy, wspomagające obniżanie ciśnienia krwi, poprawiające krążenie, wzmacniając naczynia krwionośne, a więc zmniejszające ryzyko wystąpienia chorób serca.

Napar z zielonej herbaty ma też właściwości hamujące rozwój bakterii, dlatego jej picie jest wskazane przy wszelkich infekcjach bakteryjnych, biegunkach czy w stanach zapalnych dziąseł. Wykazuje także działanie antynowotworowe – badania wskazują na jej pozytywne działanie w profilaktyce nowotworów żołądka, trzustki, jelita grubego, ale również płuc i piersi. Jest też bogatym źródłem witamin z grupy B, C, E oraz K oraz minerałów, takich jak magnez, żelazo, sód, fosfor, miedź, fluor, mangan, krzem czy jod.
Równie dobroczynny wpływ ma na układ moczowy. Działa pobudzająco na pęcherz, dzięki czemu szybciej wydalamy toksyny z organizmu. Zapobiega również powstawaniu kamieni w nerkach. Dalej – regularne picie naparu chroni przed reumatyzmem, a także zmniejsza jego natężenie, dzięki zawartości fluoru chroni zęby przed próchnicą.

Co ważne dla osób będących na diecie – zielona herbata wspomaga odchudzanie. Z tego powodu jest składnikiem wielu suplementów diety pomagających pozbyć się zbędnych kilogramów. Flawonoidy hamują bowiem aktywność enzymów, które przyczyniają się do odkładania tłuszczu w organizmie, przyspieszają metabolizm i pomagają w usuwaniu zbędnych produktów przemiany materii.

Napar z zielonych liści równie dobroczynnie wpływa na stan naszego umysłu. W zależności od czasu zaparzania może działać stymulująco, pobudzając organizm do działania, jak i relaksująco – w stanach napięcia i silnego stresu.

Z umiarem

Zielona herbata zawiera teinę, która podobnie jak kofeina (choć w łagodniejszy sposób) działa na organizm pobudzająco. Wypicie więc ośmiu jej filiżanek w ciągu dnia może wywołać niepokój, nadpobudliwość, przyspieszoną akcję serca czy bóle głowy. Pamiętajmy więc o umiarze w jej spożywaniu. Poza tym nie powinnyśmy jej pić na pusty żołądek, gdyż stymuluje wytwarzanie soków trawiennych.

Ponieważ zawarte w niej flawonoidy mogą zaburzać wchłanianie żelaza, nie jest zalecana osobom narażonym na anemię – małym dzieciom, kobietom w ciąży czy wegetarianom. Nie powinnyśmy również popijać nią leków czy suplementów diety, które w swoim składzie mają żelazo.

Przeczytaj też:

9 sposobów na zdrową skórę

9 sposobów na zdrową skórę

Zioła i rośliny na leczenie prostaty

Zioła i rośliny na leczenie prostaty

Granat - bezcenny dla zdrowia

Granat – bezcenny dla zdrowia

Helena Maj/ese/fitness.wp.pl

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Co potrafi żurawina?

Posted by tadeo w dniu 8 Listopad 2012

Jej rubinowe owoce to prawdziwy dar jesieni. Świeża żurawina, którą możemy dostać w listopadzie i grudniu, ma kwaśny smak, ale warto pokusić się o wyczarowanie kilku potraw z jej udziałem. Tym bardziej, że nie tylko wzbogacimy smak dania, ale też podreperujemy nasze zdrowie. Ta niepozorna roślina potrafi bowiem zdziałać cuda.

Co potrafi żurawina?

Po przymrozkach najlepsza

Owoce najczęściej pozyskiwane są z upraw żurawiny amerykańskiej, czyli tzw. żurawiny wielkoowocowej. Ale w Polsce spotkać można spotkać też dwa dziko rosnące gatunki – pospolitą, często również uprawianą, żurawinę błotną – oraz, coraz rzadszą, drobnolistkową. Świeże owoce można kupić na targach i w niektórych supermarketach. Oczywiście można też zbierać je samemu. Specjaliści są zdania, że najlepiej robić to po pierwszych przymrozkach, wtedy żurawina jest smaczniejsza. Do koszyka wrzucamy nawet niezbyt dojrzałe (białawe) owoce, ponieważ łatwo dojrzewają rozłożone na płaskiej powierzchni z dostępem słońca. Jednak najwięcej wartości odżywczych mają owoce zbierane jak najpóźniej, nawet wczesną wiosną! Ich charakterystyczna gruba skórka chroni je przed pękaniem. Można przechowywać je na surowo w temperaturze nieco powyżej zera. Jeśli zaczną wysychać, należy skropić je chłodną wodą.

Odpowiednio przygotowana żurawina jest wspaniałym dodatkiem lub uzupełnieniem dań. Można z niej robić powidła i serwować z serem camembert, drobiem, rybami, ale też dziczyzną czy pasztetami. Dodaje bardzo wyrafinowanego smaku tym potrawom. Żurawina świetnie smakuje upieczona w cieście. Można też zrobić z niej sok, a potem gotować kisiel lub pić rozcieńczony wodą. Dorośli smakosze mogą pokusić się o zrobienie nalewki. Owoce oczywiście można po prostu ususzyć i jadać zimą, gdy tylko złapie nas chęć na coś specjalnego. Suszona żurawina również nadaje się do wyrobu kisielu. W tej postaci chetnie jadają ją dzieci.

Wspaniałe właściwości 

Żurawina jest bogata w flawonoidy, antocyjany i garbniki. Zawiera duże ilości kwasów organicznych, głównie cytrynowego i jabłkowego – odpowiedzialnych za jej cierpki smak – oraz benzoesowego, chinowego, beta-hydroksymasłowego, malonowego oraz pektyn. Poza tym to prawdziwa skarbnica witaminy C, dostarcza również wit. A, B1, B2 oraz wielu mikroelementów, m.in. żelaza (co sprawia, że jest polecana osobom z anemią), magnezu, wapnia, fosforu, potasu i jodu.

Żurawina uznawana jest za wspaniały środek leczniczy. Współczesna medycyna poleca ją jako panaceum na wiele schorzeń.

- Zawiera silne przeciwutleniacze, które chronią przed chorobami nowotworowymi – tłumaczy Marta Grzempa, specjalista z Centrum Naturhouse w Bydgoszczy. – W szczególności pomocna jest w przypadku białaczki, raka płuc i okrężnicy.

Regularne picie soku z żurawin podnosi dwukrotnie poziom przeciwutleniaczy, które zapobiegają chorobom nowotworowym. Udowodnili to naukowcy z University of Massachusetts Dartmouth. Ich badania dowiodły, że żurawina swoje właściwości antyrakowe zawdzięcza właśnie wyjątkowo silnym antocyjanom tzw. poliantocyjanidom, zawierającym unikalne podwójne wiązania chemiczne między cząsteczkami, niespotykane w innych owocach.

- Żurawina odgrywa istotny wpływ na układ moczowy, gdyż łagodzi objawy infekcji i sprawia, że groźne bakterie, np. E. coli są wypłukiwane wraz z moczem – mówi Marta Grzempa. – Owoce żurawiny, dzięki zawartości kwasu chinowego, zapobiegają tworzeniu się kamieni nerkowych. Ten kwas jest wyjątkowy, ponieważ w postaci niezmienionej zostaje wydalony z naszego organizmu wraz z moczem. Jego obecność sprawia, że mocz ma lekko kwaśny odczyn, co zapobiega łączeniu się jonów wapnia i fosforu w nierozpuszczalne związki – tym samym chroni przed powstawaniem kamieni nerkowych.

Zwalcza także wirusa opryszczki (typ HSV-2), przyczyniającego się do powstania opryszczki narządów płciowych. Na razie zostało to udowodnione w badaniach laboratoryjnych, jednak jest nadzieja, że badania z udziałem ludzi to potwierdzą. Mechanizm działania jest podobny do tego, jaki zachodzi w przypadku zapobiegania zakażeniom układu moczowego. Utrudnia to wirusowi penetrację i przyleganie do tkanek.

- Owoce żurawiny zapobiegają m.in. chorobom serca, zmniejszają ryzyko powstawania niebezpiecznych skrzepów w naczyniach krwionośnych, a także ograniczają stężenie złego cholesterolu we krwi – podkreśla Marta Grzempa. – Co więcej, żurawina działa bakteriobójczo, dzięki czemu zapobiega rozwojowi choroby wrzodowej żołądka, a także chroni przed próchnicą i zapaleniami dziąseł.

ml/mmch

http://kuchnia.wp.pl/zyj-zdrowo/health/1450/2/1/co-potrafi-zurawina-.html

Przeczytaj także: Zdrowie z Natury – Żurawina

 

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Warzywa, które leczą

Posted by tadeo w dniu 1 Listopad 2012

Wszystkie warzywa są zdrowe, ale niektóre dostarczają organizmowi szczególnie dużo wartościowych składników. Te, które znalazły się w naszym rankingu, są bogate w mikroelementy – wykorzystywane przez organizm jako paliwo i budulec oraz pomagające utrzymać dobre zdrowie. Dlatego nie powinno ich zabraknąć w codziennym jadłospisie.

Burak

Warzywa, które leczą

Znany w Polsce od wieków. Ma więcej cukru niż inne warzywa, a mimo to jest niskokaloryczny, ponieważ znajdziemy w nim minimalną ilość tłuszczu. Pobudza apetyt, jest odświeżający i lekkostrawny. Stosowany w leczeniu anemii, nerwic, grypy, gruźlicy, nowotworów, zapalenia nerwów i wątroby. Burak zawiera środki hormonalne i stymulatory biogenne podobne do estrogenów. Jego zaletą jest duża zawartość biopierwiastków promieniotwórczych (rubid i cynk). Okłady ze świeżo utartego buraka doskonale goją owrzodzenia i łagodzą stany zapalne po ukąszeniu owadów.

ChrzanWarzywa, które leczą

Stosowany był już m.in. w starożytnym Egipcie. Olejki eteryczne zawarte w chrzanie działają jak antybiotyk. Warzywo zawiera 4-5 razy więcej witaminy C niż cytryny i pomarańcze. Posiada mnóstwo fitoncydów, czyli naturalnych substancji niszczących bakterie. Związki zawarte w tej roślinie są również skutecznym sposobem na walkę z grzybami i wirusami. Zarówno korzeń, jak i liście zawierają duże ilości kwasu askorbinowego, witamin z grupy B, karotenu oraz soli mineralnych.

W przeszłości chrzanem leczono szkorbut i schorzenia wątroby. Warzywo pomaga wzmocnić organizm – polecane jest w przypadku kaszlu i stanów zapalnych zatok. Świeży sok z chrzanu i jego wodne roztwory sprzyjają wydzielaniu się kwasu solnego w żołądku, wspomagają przemianę materii, poprawiają pracę wątroby i nerek.

Pietruszka
Warzywa, które leczą

Do celów leczniczych wykorzystuje się korzeń, liście, owoce i nasiona. Szczególnie natka pietruszki jest bardzo cennym produktem spożywczym i leczniczym. Ma cztery razy więcej witaminy C niż pomarańcze i kapusta – 20 g natki dostarcza 48 mg witaminy C (dzienne zapotrzebowanie organizmu to 75 mg). Nać daje cztery razy więcej prowitaminy A (12 mg), niż wynosi dzienne zapotrzebowanie. Zawiera chlorofil, aminokwasy, sporo olejków eterycznych. Nasiona mają znacznie więcej olejku eterycznego i flawonoidów niż korzeń, dlatego działają silniej moczopędnie i przeciwszkorbutowo.

Seler

Warzywa, które leczą
Zarówno liście jak i korzenie zawierają surowce lecznicze. Seler bogaty jest też w naturalną witaminę B kompleks i witaminę PP. Ma najwięcej fosforu wśród warzyw korzeniowych, dużo wapnia, potasu i cynku, a także nieco magnezu i żelaza. Surowy seler działa wzmacniająco, leczy gościec, kamicę moczową, wzdęcia, kolki żołądkowe, łagodzi nieprawidłowości miesiączkowania i poprawia przemianę materii. Jest dobrze tolerowany przez cukrzyków i działa korzystnie na nieżyt oskrzeli.

Stosowany zewnętrznie działa kojąco na rany i odmrożenia, leczy zapalenie powiek i miejscowe odbarwienie skóry. Wszystkie zalety selera sprawdzają się w dietach odchudzających, gdzie wykorzystywany jest przede wszystkim seler naciowy.

Szpinak

Warzywa, które leczą
Liście szpinaku zawierają dużo łatwo przyswajalnego żelaza. Znajdziemy w nich również beta-karoten chroniący przed rakiem i starczym zwyrodnieniem plamki żółtej, kwas foliowy zapobiegający anemii i defektom płodu, luteinę oraz zeaksantynę chroniącą przed rakiem jelita grubego, a także witaminę C. Cholina w szpinaku likwiduje otłuszczenie wątroby i reguluje odkładanie się tłuszczu w całym organizmie. Warzywo wzmacnia pracę serca, aktywuje wydzielanie soku trzustkowego, oczyszcza przewód trawienny.

Rzodkiewka

Warzywa, które leczą
Jej korzystne dla zdrowia właściwości znane są od tysięcy lat. Już wtedy uważano, że rzodkiewka poprawia wzrok, usprawnia intelekt i pamięć. Nauka dopiero w ostatnich dziesięcioleciach potwierdziła wyjątkowe właściwości warzywa, a w szczególności zdolność wytwarzania w organizmie przewagi jonizacji ujemnej, która przyczynia się do stabilnego przebiegu procesów oddychania, ukrwienia i aktywizacji metabolizmu.

Spożywanie rzodkiewki zaleca się przy anemii, artretyzmie, astmie, braku łaknienia, dolegliwościach oskrzelowych i wątrobowych, kamieniach nerkowych i żółciowych, reumatyzmie, szkorbucie, wypadaniu włosów, a nawet zmarszczkach.

Ziemniak

Warzywa, które leczą
Jedna z najważniejszych roślin uprawnych, która – wbrew rozmaitym przesądom – jest bogatym źródłem wielu cennych składników. Zawiera mnóstwo potasu, pomagającego utrzymać ciśnienie krwi na właściwym poziomie, dużą dawkę witaminy C, nierozpuszczalny błonnik ułatwiający trawienie oraz flawonoidy i inne chroniące zdrowie fitosubstancje, których szczególnie dużo jest w skórce. Skórka ziemniaka jest także bogata w witaminy z grupy B, żelazo, wapń, fosfor, potas i cynk.

Ziemniak prawie nie zawiera tłuszczu i jest niskokaloryczny. Sprzyja pracy jelit. Działa przeciwskurczowo, moczopędnie i przeciwnowotworowo. Hamuje rozwój grzybów i bakterii, wpływa korzystnie na nerki, rozpuszczając kamienie.

Dynia

Warzywa, które leczą
Tak jak inne rośliny z rodziny dyniowatych (kabaczek, cukinia, patison) zawiera bardzo dużo beta-karotenu (100 g dyni zapewnia 100 proc. dziennego zapotrzebowania), potasu, witaminy B6 i C oraz luteiny. Dyniowate są bogatym źródłem rozpuszczalnego błonnika, który pomaga zmniejszać stężenie cholesterolu, tiaminy (witaminy B1), która wspomaga pracę mózgu, oraz magnezu, ważnego do kontrolowania reakcji alergicznych, chroniącego przed chorobami serca i formowaniem się kamieni nerkowych.

Papryka

Warzywa, które leczą
Zawiera dużo witaminy C – pod względem jej zawartości zajmuje pierwsze miejsce wśród wszystkich warzyw. W czerwonej papryce znajdziemy także luteinę i ksantynę oraz karotenoidy, które zmniejszają ryzyko utraty wzroku spowodowanej starzeniem się, ponieważ zapobiegają zwyrodnieniu siatkówki, zaćmie i niektórym rodzajom nowotworów. Ostra papryka zawiera duże dawki kapsaicyny – substancji o działaniu przeciwbólowym i przeciwzapalnym, pomocnej także w powstrzymywaniu formowania się złogów cholesterolowych. Chlorofil chroni natomiast przed działaniem substancji rakotwórczych obecnych w środowisku.

Ewa Podsiadły-Natorska

http://fitness.wp.pl/multimedia/galerie/go:5/art933.html

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

Ocet jabłkowy dobry na wszystko!

Posted by tadeo w dniu 24 Październik 2012

Ten produkt działa cuda! W Polsce wciąż jest niedocenianyLeczy wiele chorób. Poprawia stan włosów i cery. Przy tym kosztuje grosze.

Ocet jabłkowy dobry na wszystko!

Jakie ma zastosowania?

Mający szerokie zastosowanie w kuchni, ocet jabłkowy to również znakomity produkt na skórę i włosy. Ale to nie wszystko – z powodzeniem można go stosować także na problemy z bezsennością, astmą, anemią, trawieniem czy liszajami. Pełno w nim potasu, chloru, fosforu, sodu, magnezu, wapnia, siarki, żelaza, fluoru i krzemu, które korzystnie wpływają na organizm. Kuracja octem jabłkowym jest skuteczna. I kosztuje grosze.

Jednym z pierwszych naukowców, którzy rozpowszechnili stosowanie octu jabłkowego, był amerykański prof. DeForest Clinton Jarvis. To on odkrył profilaktyczne i lecznicze działanie tego produktu. Ocet jabłkowy powstaje na bazie fermentacji owoców wywołanej przez bakterie octowe. Jadwiga Górnicka w książce „Apteka natury” pisze, że napoje powstałe w wyniku fermentacji beztlenowej z soków owocowych oraz z jabłek i pigwy są znane pod ogólną nazwą cydru. Przygotowanie cydru jest podobne do produkcji słabego wina wytrawnego o zawartości alkoholu od 2 do 8 proc. Stosując fermentację tlenową, można otrzymać wysokogatunkowy cedrowy ocet spożywczy.

Stosuj wewnętrznie i zewnętrznie

Ocet jabłkowy jest dobry na wiele innych schorzeń i dolegliwości. Stosowany wewnętrznie staje się świetnym lekarstwem na kaszel, ból gardła, anginę, katar, zapalenie migdałków, nudności i wymioty. Aby wyleczyć bezsenność, po posiłku rano i wieczorem należy pić dwie łyżeczki octu jabłkowego z dwoma łyżeczkami miodu zmieszanymi z połową szklanki przegotowanej wody.

Na piękne włosy

Ocet jabłkowy używany jest przede wszystkim jako dodatek do potraw, choć potwierdzono już jego odchudzające właściwości – zapewnia uczucie sytości i hamuje apetyt. Okazuje się, że szczególnie kobiety powinny zrobić z niego użytek. Ocet jabłkowy to świetny specyfik upiększający. Doskonale działa na włosy – usuwa resztki produktów pielęgnacyjnych (szamponów, odżywek), przeciwdziała wypadaniu i przetłuszczaniu się kosmyków, usuwa łupież. Przywraca naturalny poziom pH skóry głowy, sprawia, że włosy stają się odżywione, błyszczące, mocne i zdrowe.

Odżywka idealna

Płukankę z octu jabłkowego możesz zrobić sama. Potrzebujesz pół szklanki octu i tyle samo ciepłej wody. Oba składniki wymieszaj ze sobą. Po umyciu włosów szamponem wypłucz kosmyki tak przygotowaną miksturą. Jeśli masz puste opakowanie do rozpylania (spray), wlej do niego płukankę i zafunduj octową kurację swoim włosom. Odczekaj kilka minut i spłucz miksturę. Nie używaj odżywki. Po takiej kuracji włosy będą gładkie, miękkie i błyszczące. A jeżeli chcesz zastosować ocet jabłkowy na wypadające kosmyki, płukankę octową należy wetrzeć w skórę głowy.

Piękna skóra

Ocet jabłkowy znakomicie wpływa również na kondycję skóry. Leczy trądzik i wypryski, ma działanie przeciwzmarszczkowe. Przywraca prawidłowy poziom pH skóry, zmiękcza ją, pomaga pozbyć się blizn. Najprostszym sposobem na odżywienie skóry jest dodanie kilku łyżeczek octu jabłkowego do kąpieli. Warto przygotować również tonik octowy i przemywać nim twarz. Ćwierć szklanki octu zmieszaj z połową szklanki wody – tak przygotowaną miksturą należy nasączyć wacik kosmetyczny i przemyć twarz po zmyciu makijażu. Nie przejmuj się zapachem octu; zniknie po paru minutach. Jeśli masz wrażliwą cerę, przygotuj octowy tonik z większą ilością wody.Taki zabieg odżywi, nawilży i oczyści skórę twarzy.

Zioła

Domową płukankę na włosy i tonik można połączyć również z ulubionymi ziołami. W tym celu garść posiekanych ziół dodaj do gotującej się wody i trzymaj na wolnym ogniu przez pół godziny. Następnie przecedź mieszankę przez sito i odstaw do wystygnięcia. Tak przygotowany napar wymieszaj z octem jabłkowym zamiast wody.

Anemia

Jadwiga Górnicka w książce „Apteka natury” pisze, że ocet jabłkowy ma pozytywne działanie w leczeniu anemii. Na pół szklanki wody należy wziąć łyżkę octu i dwie łyżeczki miodu. Pić dwa razy dziennie. Przy wysokim ciśnieniu trzy razy dziennie trzeba pić szklankę wody z jedną łyżeczką octu. Z kolei w przypadku zmęczenia szklanka zimnej wody lub niegazowanej wody mineralnej, wypita na czczo z łyżką miodu i 3-4 łyżeczkami octu jabłkowego, postawi nas na nogi. Jadwiga Górnicka szczególnie poleca ocet jabłkowy osobom ze skłonnościami do tworzenia się złogów – produkt czyści nerki i stawy, nie dopuszczając do ich powstania.

Ocet stosowany zewnętrznie (zwykle w formie kompresów) jest dobry na oparzenia, skurcz mięśni, zranienia, zmiany i dolegliwości skórne, obrzęki nóg, a nawet żylaki.

Kup albo zrób go sama

Ocet jabłkowy można kupić w sklepie albo przygotować na własną rękę. Oto przepis: kilka dużych jabłek myjemy i kroimy na małe kawałki razem ze skórką oraz gniazdami nasiennymi. Umieszczamy jej w dużym słoju i zalewamy słodką, przegotowaną wodą w proporcji: łyżka cukru na szklankę wody. Naczynie zatykamy, u góry obwiązując je płótnem. Trzymamy w ciepłym miejscu przez około cztery tygodnie – jabłka muszą sfermentować. Od czasu do czasu całość mieszamy drewnianą łyżką. Gotowy ocet rozlewamy do butelek, sącząc go przez gazę.

http://kobieta.wp.pl/gid,15035449,img,15035519,kat,119634,title,Ocet-jablkowy-dobry-na-wszystko-Kup-albo-zrob-go-sama,galeriazdjecie.html

Posted in Zdrowie i kondyncja | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 383 obserwujących.