WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • Słowo Boże na dziś

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Polityka i aktualności’ Category

Platforma sypie się na każdym szczeblu. Radny PO z Podkarpacia odchodzi z partii. „Nasz rząd próbuje kiwać własnych obywateli, na co ja nie mogę się zgodzić”

Posted by tadeo w dniu 6 Wrzesień 2013

fot. YouTube/tvPodkarpacie.pl

To nie jest decyzja podjęta ad hoc, od trzech lat zwracałem uwagę na błędy, które popełnia Platforma, ale to nie przynosiło skutku. Mało tego, kiedy zwracałem uwagę na te błędy, byłem postponowany. A trzeba powiedzieć jasno, że to nie są tylko błędy, które dotyczą podkarpackich struktur partii. Na moja decyzję przełożyła się działalność Platformy w kraju – mówi w rozmowie z portalem tvpodkarpacie.pl radny Adam Drozd, który odszedł z PO.

Nasz rząd, który sprawuje władzę druga kadencję, całkowicie odszedł od tych założeń, które legły u podstaw założenia partii. To, co było przedstawiane wyborcom, nie jest realizowane. Platforma zapowiadała, że będą niższe podatki, będą ułatwienia w prowadzeniu działalności gospodarczej, będą likwidowane dziwne parapodatki. Nic w tym temacie się nie stało – wręcz przeciwnie

- mówi rozgoryczony Drozd.

Nasz rząd próbuje kiwać własnych obywateli, na co ja nie mogę się zgodzić

- uzasadnia swoja decyzje o odejściu z PO radny powiatu sanockiego.

W niedzielę 8 września odbędą się na Podkarpaciu wybory uzupełniające do Senatu. O mandat senatora w okręgu nr 55 ubiegają się, Zdzisław Pupa (PiS), Mariusz Kawa (PO-PSL), Kazimierz Ziobro (SP), Ewa Kantor (KWW Ewy Kantor), Ireneusz Dzieszko (KWW Prawica Podkarpacka), Andrzej Marciniec (PJN) i Józef Habrat (Samoobrona).

OBEJRZYJ CAŁY WYWIAD z radnym Adamem Drozdem:

http://wpolityce.pl/wydarzenia/61917-platforma-sypie-sie-na-kazdym-szczeblu-radny-po-z-podkarpacia-odchodzi-z-partii-nasz-rzad-probuje-kiwac-wlasnych-obywateli-na-co-ja-nie-moge-sie-zgodzic

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Mariusz Max Kolonko mówi, jak jest w polskich mediach

Posted by tadeo w dniu 2 Wrzesień 2013

Kolonko mówi, jak jest w polskich mediach

Kilka miesięcy temu Mariusz Max Kolonko niespodziewanie wrócił do polskich mediów. Swoje miejsce znalazł w internecie.

Na kanale nazwanym Max TV realizuje swój program, w którym po prostu „Mówi, jak jest”. A mówi ostro, prosto, kontrowersyjnie i bez cenzury, za co uwielbiają go zmęczeni polityczną poprawnością odbiorcy.

Ostatnio kontrowersyjny korespondent zdemaskował establishment, który rządzipolskimi mediami. Zdaniem Kolonki, w Telewizji Polskiej panuje nepotyzm, a główna gwiazda publicystki TVP2 – Tomasz Lis, to największy hipokryta tej branży.

Jednak nie tylko na jego temat Kolonko ma wyjątkowo złe zdanie. O innych przedstawicielach rodzimego dziennikarstwa mówi jeszcze dosadniej: „większość z nich to zwykłe dupki”.

Kolonko rozlicza Lisa

Kolonko rozlicza Lisa 

Dotychczas w swoim internetowym programie Kolonko skupiał się przede wszystkim na sprawach międzynarodowych czy też promowaniu Przyszedł jednak czas, by zajrzeć na polskie podwórko, a konkretniej na to medialne. A tu, w opinii Kolonki, nie dzieje się najlepiej. W dużej mierze odpowiedzialni za zły stan rzeczy są ludzie pokroju Tomasza Lisa. Według Kolonki, szef polskiego „Newsweeka” ma na swoim sumieniu wiele grzechów. Naczelnymi są hipokryzja i tabloidyzacja.

Interes własny ważniejszy niż publiczny

Interes własny ważniejszy niż publiczny

- Nie ma w polskim dziennikarstwie większego hipokryty niż Tomasz Lis, który zamienił ten szanowany, międzynarodowy tytuł (mowa o „Newsweeku” przyp. red.) na prywatny billboard do zwalczania swoich przeciwników i nagradzania kumpli, co pozwala mu na istnienie w przestrzeni medialnej – zauważa Kolonko.

Jednak nie tylko popularny tygodnik służy zdaniem byłego korespondenta TVP załatwianiu partykularnych celów naczelnego. Podobnie dzieje się na antenie autorskiego programu Lisa, któremu daleko od obiektywizmu czy misji publicznej.

Kolonko demaskuje medialny establishment

- Temu samemu ma służyć program „Tomasz Lis na żywo” w telewizji publicznej TVP. Tam z kolei zaprasza tych, którzy mogą pomóc mu istnieć w przestrzeni medialnej. Tych polityków, którzy mają swoje kontakty na dziewiątym piętrze na Woronicza. „Tomasz Lis na żywo” pracuje dla establishmentu medialnego, on nie pracuje dla państwa. Tomasz Lis uosabia establishment medialny, jego arogancję, zadufanie w sobie i totalny brak szacunku dla państwa – zarzuca mu Max Kolonko.

Jednak większość dziennikarskiego środowiska TVP (i nie tylko) Kolonko uważa za zepsute, głównie dlatego, że spółka trawiona jest przez nepotyzm i inne patologie.

Nie tylko Lis

Na Woronicza rządzi establishment, czyli „grupa ludzi, którzy są powiązani ze sobą systemem koligacji rodzinnych, towarzyskich, prawnych, zawodowych” – wyjaśnia Kolonko. „Niektórzy są wykluczani z tego towarzystwa, inni są pasowani na nowych milusińskich” – dodaje.
Do tej grupy należą nie tylko wspomniany Tomasz Lis i jego żona, ale też Piotr Kraśko czy Monika Richardson. Kolonko zachęca zresztą odbiorców swojego programu do uzupełniania tej mapy polskiego establishmentu medialnego na wzór tego, jak w „Nowym Jorku mapuje się kryminalistów”.
Czy więc powracający po latach Mariusz Max Kolonko będzie siał postrach w medialnej branży?

Max ostrzega: jestem groźny

W najnowszym i pierwszym po wielu latach przerwy wywiadzie Kolonki dla tygodnika „Do rzeczy”, gwiazda internetu mówi wprost: „jestem groźny” i sugeruje, że koledzy po fachu powinni zacząć się go bać.
Nie tylko dlatego, że może zdemaskować łączące ich układy, ale ponieważ zarówno teraz, jak i kiedyś, odniósł prawdziwy sukces.

Max o sobie: nazywam rzeczy po imieniu i "mówię, jak jest"

Max o sobie: nazywam rzeczy po imieniu i „mówię, jak jest”

- Mają stracha. Pamiętają bowiem, że dziennikarz z dalekich Stanów, mając dwie minuty na antenie, bił w rankingach popularności ludzi, którzy zasiadali co wieczór przed kamerą. Boją się więc i mają rację. Mnie się trzeba bać. Jestem groźny. Groźny dla establishmentu, bo nazywam rzeczy po imieniu i „mówię, jak jest”, a oni nie mogą niczego w tej sprawie zrobić – wytyka kolegom Kolonko, zarzucając im również brak profesjonalizmu i dziennikarskiej rzetelności.

Ostra recenzja kolegów po fachu

Ostra recenzja kolegów po fachu 

- Większość z nich to zwykłe dupki. Bez wykształcenia dziennikarskiego, bez warsztatu, chęci pracy nad sobą, z wielkim ego. To, co ich trzyma na antenie, to medialno-towarzyskie Kumbaya. Pijemy razem, wymieniamy się kochankami, pozwami sądowymi, obrzucamy błotem w mediach, potem się znów łączymy, znów wymienimy wizytówkami [...] – wyjaśnia Kolonko. Zauważa też, że w dużej mierze to właśnie im zawdzięcza imponujący sukces swojego autorskiego programu.

Max Kolonko tłumaczy swój sukces

Max Kolonko tłumaczy swój sukces 

- Dziennikom spada oglądalność, więc sięgają po sprawy Madzi albo za ciężkie pieniądze wysyłają ekipy, żeby pokazać Polakom nad Wisłą, jak rodzi się Royal Baby nad Tamizą. Dlatego, że ludzie tego chcą? Ludzie chcą też narkotyków oraz wódki, (…) jednak widz ślizga się po tym jak po g… Poślizga się trochę i pójdzie do sieci szukać treści, które naprawdę go interesują. Tak trafia na Max TV – tłumaczy w rozmowie Kamilą Baranowska z tygodnika Pawła Lisickiego.

Przeczytaj także: 

Max Kolonko o dziennikarzach w Polsce: ci ludzie się mnie boją

Naga prawda o dziennikarzach i celebrytach!

Zobacz: 

Max Kolonko – Max – TVhttps://www.youtube.com/user/Media2000Corp

http://teleshow.pl/gid,15946744,img,15946788,kat,1024837,title,Ostre-slowa-Mariusza-Maxa-Kolonko-Tomasz-Lis-to-hipokryta-dziennikarze-to-dupki-Max-Kolonko-tlumaczy-swoj-sukces,galeria.html

Posted in Polityka i aktualności | 1 Comment »

Na referendum idź i ratuj Warszawę! – Ryszard Makowski

Posted by tadeo w dniu 2 Wrzesień 2013

Na referendum idż i ratuj Warszawę!
I żadne tere fere pic niech nie mami cię
Pożegnać przyszedł czas te oczka kaprawe
I ten bezczelny styl co rozpanoszył się!

http://wpolityce.pl/artykuly/61596-na-referendum-idz-i-ratuj-warszawe-posluchaj-nowej-piosenki-ryszarda-makowskiego

Posted in Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Minister Kalemba wygwizdany przez rolników na Jasnej Górze

Posted by tadeo w dniu 1 Wrzesień 2013

Minister rolnictwa Stanisław Kalemba (PSL), który przemawiał do tysięcy rolników z całej Polski uczestniczących w uroczystej mszy dożynkowej na Jasnej Górze, zamiast oklasków został… publicznie wygwizdany.

Podczas homilii biskup Józef Zawitkowski głosił: – Niech nikt w Polsce nie mówi, że chłop z chłopem może mieć dzieci i to jest prawda! I zakończył: – Politycy nie drażnijcie nas!

W długim przemówieniu z okazji dożynek minister rolnictwa obiecywał rolnikom większe pieniądze z Unii i chwalił ich za to, że „uwolnili Polskę od GMO”. Gwizdy pojawiły się zwłaszcza w momencie gdy Stanisław Kalemba mówił o dokonaniach rządu w sprawach wspierania polskich rolników.

Gdy minister Kalemba kończył wystąpienie, dziękując rolnikom za trud, zamiast oklasków również pożegnały go gwizdy.

Wśród licznych transparentów poszczególnych diecezji, ugrupowań politycznych i społecznych działających na wsi powiewały też hasła przeciw „sprzedaży polskiej ziemi obcokrajowcom”.

Homilię podczas mszy na błoniach jasnogórskich wygłosi biskup pomocniczy diecezji łowickiej Józef Zawitkowski. Apelował o szacunek do chleba, krytykując pośredników, którzy dyktując ceny żywności nadmiernie się bogacą. Zwracał się też bezpośrednio do rolników, by nie „dali się wyrachowanym pośrednikom”.

Nawoływał, by „żniwiarze” nie odwracali się od Boga, a wieś kultywowała dawne – także religijne – tradycje i obrzędy. – Zachowajmy to co zdrowe i piękne , nasze kapliczki i ludowe stroje – nawoływał kaznodzieja, krytykując Europę „która odwróciła się od krzyża”. I jak głosił niech nikt w Polsce nie mówi, że „chłop z chłopem może mieć dzieci i to jest prawda”.

Biskup Zawitkowski w homilii nawiązał też do rozpoczynającego się roku szkolnego. Apelował do młodzieży o codziennie okazywanie szacunku dla rodziców i nauczycieli. I ubolewał, że lekcje nie rozpoczynają się od modlitwy. – Dlaczego nauczyciele zaczynają nie od modlitwy a od wychowania seksualnego, wychowują gejów i lesbijski - mówił na Jasnej Górze duchowny – Ojczyzna zgnije – przestrzegał. – Politycy nie drażnijcie nas - kontynuował - pozwólcie nam pracować uczciwie i modlić się - zaapelował na koniec homilii.

Rolnicy z całego kraju co roku w pierwszą niedzielę września spotykają się w częstochowskim sanktuarium, aby dziękować za plony. Organizowane od 30 lat dożynki to jedna z największych i najbarwniejszych uroczystości w Częstochowie. Podczas uroczystej mszy na błoniach składa się i błogosławi chleb oraz wieńce żniwne.

Wysłuchaj w całości homilię ks.bp Józefa Zawitkowskiego: http://gloria.tv/?media=494791

Zobacz zdjęcia: http://www.radiomaryja.pl/multimedia/ogolnopolskie-dozynki-na-jasnej-gorze-2/

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Na ogół nie używam takich słów, jak rzezimieszki. Ale teraz już pora. I Tusk z Rostowskim wiedzą o tym najlepiej

Posted by tadeo w dniu 31 Sierpień 2013

Od wielu miesięcy powtarzam, że rządzi nami moralny margines. Bez najmniejszego wstydu, poczucia winy, ale za to z wścieklizną w oczach przy omawianiu postawy opozycji.

Teraz trzeba do tego dodać, że powierzyliśmy rządy nie tylko ludziom z moralnego marginesu, ale także finansowym rzezimieszkom, którzy świadomie dewastują nam państwo, bo – jak wiadomo – polskość to nienormalność. Na ogół nie używam takich słów, jak rzezimieszki, zgraja. Ale teraz już pora.

http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-tomasza-domalewskiego/61444-na-ogol-nie-uzywam-takich-slow-jak-rzezimieszki-ale-teraz-juz-pora-i-tusk-z-rostowskim-wiedza-o-tym-najlepiej

Posted in Polityka i aktualności, Znalezione w sieci | Leave a Comment »

Syria. W przededniu III wojny światowej.”Żyjemy tu i teraz. Trzeba nam poświęcenia, odwagi i mądrości, aby uchronić się przed zagrożeniami tego świata”

Posted by tadeo w dniu 31 Sierpień 2013

fot.wikipedia

Na starość człowiek robi się chyba bardziej sentymentalny, wzrusza się z byle powodu. Staje się również dociekliwszy, szuka analogii i recept na przyszłość w ocenie zdarzeń z przeszłości…

Może to kwestia zbyt dużej ilości wolnego czasu na refleksje (wnuki mniej absorbują niż dzieci), może większego bagażu doświadczeń…

1 wrzesień 1939; ta data powinna być ważna dla wszystkich Polaków, skłaniać do myślenia, analiz, dociekania przyczyn… Czy jest?…

Zastanawiam się, jak czuli się ludzie w II Rzeczpospolitej pod koniec sierpnia 1939 roku. Czy wierzyli w wybuch wojny? Jeśli nawet, to czy spodziewali się wojny totalnej? Chyba nie; wojny toczono do tej pory głównie na frontach – w bunkrach, okopach, transzejach, na polach bitewnych, z pokładów okrętów nad i podwodnych. Nikt z Polaków nawet nie przypuszczał, nie mógł znać tajnej dyrektywy Hitlera, który 22 sierpnia na odprawie wyższych dowódców wojskowych powiedział:

„…Bez litości zabijać wszystkich mężczyzn, kobiety i dzieci polskiego pochodzenia i polskiej mowy… Tylko w ten sposób zdobędziemy przestrzeń życiową, której potrzebujemy. Polskę wyludni się i osiedli Niemcami…”

Po Rosjanach można było spodziewać się wszystkiego; przerabialiśmy to z carską Rosją i bolszewikami w 1920… Ale Niemcy? Niemcy kojarzyły się wszystkim z cywilizacją, dobrą organizacją pracy, kulturą, nauką i postępem technicznym. Taki naród nie powinien dać się zwariować, nie wypadało mu popierać szaleńca-zbrodniarza i z entuzjazmem realizować jego chorych,  ludobójczych planów.

A jednak…

Dziś prognozujemy z poczuciem pewności siebie: wojna nikomu nie jest na rękę; dlatego jej nie będzie…

Wmawiamy sobie, że jeśli nie mamy armii zdolnej do obrony kraju i wszyscy o tym wiedzą – nikomu nie zagrażamy. Po co więc ktokolwiek miałby na nas napadać? Obserwujemy Syrię i cały ten zgiełk – jak film wojenny; bezpiecznie, w wygodnych fotelach, z drinkiem w ręku… Tak samo przyglądano się Polsce w 1939r. z perspektywy USA, Australii, Argentyny… Czy nawet Francji lub Anglii… Ich życie toczyło się dalej; premiery filmowe, bale, rauty, wesela, chrzciny, pogrzeby (ze starości, rzecz jasna)… Nuda, nuda, nuda…

Wychodzę na plażę w Gdyni; upał, relaks, maniana…

Zupełnie jak w tamtym wrześniu ‘39.

I tylko tatuaży na opalonych ciałach zdecydowanie więcej… Smoki, węże, maoryskie wzory, tajemne, runiczne napisy… Prawdziwe działa sztuki!

Zamykam oczy; w wyobraźni widzę abażury z ludzkiej skóry, preparowane w Auschwitz na zamówienie „koneserów” z III Rzeszy… Na nich – marynarskie kotwice, egzotyczne kobry, wyszczerzone kły tygrysie… Otrząsam się z koszmaru… Brrr… To chore… To nieprawda, tak być nie mogło, to nieprawdopodobne, nieludzkie…

Wracam do domu, włączam wiadomości… Popalone chemicznym świństwem ciałka małych syryjskich dzieci, chłopców, mężczyzn, kobiet… To też nieprawda? To niemożliwe? Ludzie nie są już tak okrutni, okrucieństwo definitywnie zresetowano w XX wieku?

Żyjemy tu i teraz. Trzeba nam poświęcenia, odwagi i mądrości, aby uchronić się przed zagrożeniami tego świata. I na pewno nie są nimi nietolerancja dla „tęczowych” chłopców, udręczonych feministek czy wyzwolonych z okowów swej płci transwestytów.

Tu chodzi o coś więcej…

Lech Makowiecki

P.S. Z tomiku PRO PUBLICO BONO

http://www.weltbild.pl/Pro-publico-bono_p100126489.html?p_action=3207060146#longDescr

polecam śmieszny wierszyk; miał być tele-nowelką z morałem. Ponieważ jednak w TVP go nie chcą, zapewne przerobię go wkrótce na jakiś rap czy hip-hop i wrzucę za darmo na You Tube…

TATUAŻ

Spierali się raz chłopcy nad piwkiem, przy barze,

Którego najpiękniejsze zdobią tatuaże.

Prężą torsy, bicepsy – aż nabrzmiały żyły.

Falują pięknie hasła, rysunki ożyły…

Pierwszy z nich bark odsłania… Na nim łeb tygrysi.

Drugi – sercem ze strzałą –  upamiętnia Krysię.

Trzeciemu wąż oplata ramiona i szyję

Dusząc go,  niby pyton (dziw, że facet żyje).

Czwarty sam sobie igłą HaWuDePe zrobił.

Piątego –  w poprzek pleców –  akt kobiecy zdobi.

„White Power” eksponuje szósty (łysy dziwak).

Z piersi siódmego okręt żaglowy wypływa.

Ósmy pagony nosi (chyba generała?).

Dziewiąty – jak Maorys – nie ma skrawka ciała,

Którego by nie zdobił malunek uroczy…

(Zostały mu nietknięte tylko białka oczu!)

W barze trwa spór zawzięty, z którego się śmieje,

Gienia –  ta, co za ladą w kufle piwo leje.

(Dobrze wie, że gdy dekolt pochyli nad stołem

Wszyscy na jej różyczkę gapią się pospołu…)

Dysputa się zaostrza… Słychać krzyki dziarskie:

„Mój jest trendy”! „Mój lepszy”! „Mój jest debeściarski”!

Gdy już rejwach się podniósł, jak w stadzie niedźwiedzi,

Powstał siwy staruszek, co przy oknie siedział

I bez słowa podwinął aż do łokcia rękaw…

Zapadła cisza nagła. Czułem, że wymiękam.

Starzec wyszedł bez słowa, głaszcząc w zamyśleniu

Kilka cyfr wydziarganych na swym przedramieniu…

Tu bufetowa Gienia łzę otarła skrycie:

„Macie problem, chłopaki? Wiecie, co to życie?

Znam go. Był w partyzantce. I Auschwitz zaliczył…

Idźcie do domu, chłopcy. Dość. Ta cisza krzyczy”…

Z cyklu – znalezione w sieci – ballada „Quo vadis, Polonia?”

z płyty „Katyń 1940”; też na wrześniowy temat:

http://wpolityce.pl/dzienniki/komentarze-lecha-makowieckiego/61427-syria-w-przededniu-iii-wojny-swiatowejzyjemy-tu-i-teraz-trzeba-nam-poswiecenia-odwagi-i-madrosci-aby-uchronic-sie-przed-zagrozeniami-tego-swiata

Zainteresował Cię artykuł?

Komentarze Lecha Makowieckiego

Komentarze Lecha Makowieckiego
Portret: Lech Makowiecki

Lech Makowiecki

Z wykształcenia – inżynier budowy okrętów; z wyboru – bard, autor, kompozytor, scenarzysta, felietonista etc. Lider zespołu „ZAYAZD”, admirator Mickiewicza (płyta „ZAYAZD U MISTRZA ADAMA”) . Fan Józefa Piłsudskiego i JP II. Sformatowany na polską tradycję, kulturę i edukację historyczną młodego pokolenia przez szlachetnie pojmowaną rozrywkę (vide autorskie płyty: „KATYŃ 1940″, , „OBUDŹ SIĘ, POLSKO” oraz tomik wierszy pt. „PRO PUBLICO BONO”). Więcej: na http://www.zayazd.pl

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Chłam i wazeliniarstwo, czyli o upadku polskich mediów. „Klasycznym przykładem degrengolady były wybory w PO”

Posted by tadeo w dniu 30 Sierpień 2013

fot. sxc.hu

 

Odsetek ludzi, którzy deklarują, że nie oglądają w ogóle telewizji stale rośnie. Nie ma jednak się co dziwić temu trendowi, skoro to, do niedawna główne, medium w wielu przypadkach stało się ośrodkiem ogłupiającej propagandy oraz bezmyślnej rozrywki i jako takie nie przedstawia już żadnej wartości. Podobny zarzut można odnieść też do prasy i w mniejszym stopniu radia.

Przeinaczanie faktów, przygotowywanie materiałów po łebkach i byle jak to prawdziwa plaga. Prawdziwy problem zaczyna się jednak wtedy, gdy media zaczynają preparować informacje, przygotowują kłamliwe materiały, wyssane z palca bzdury emitowane dla taniej sensacji albo osiągnięcia swoich celów. Mieliśmy z tym do czynienia już nie raz. Między innymi dlatego poważne półgodzinne wydania informacyjne zmieniły się w infotainmentowe gnioty, które z obiektywizmem nie mają nic wspólnego. Jak są upały, to cały tydzień o upałach, jak burze – calutki tydzień o burzach i tak w kółko. Media potrafią z byle czego zrobić temat i sprzedawać go jako coś ciekawego przez całe tygodnie.

Klasycznym przykładem takiej degrengolady mediów były wybory na szefa PO.Telewizje rozdmuchały to wydarzenie do granic możliwości, choć przeciętnego Polaka obchodzą one tyle co zeszłoroczny śnieg. Premier ubzdurał sobie, że jest Ludwikiem XIV i w imię zasady “państwo to ja” zafundował trwający ponad miesiąc marny spektakl. Codziennie pół wydania każdego serwisu informacyjnego było poświęcone temu co zjadł premier, gdzie się opalał Gowin i dlaczego ze sobą nie rozmawiają.

W każdym wydaniu flagowego serwisu informacyjnego Telewizji Polskiej – Wiadomości – znajdziemy przynajmniej jedną wzruszającą opowieść o chorym dziecku, albo biednej rodzinie. Przy całym współczuciu dla tych osób oraz uznaniu dla widzów, którzy w ludzkim odruchu oferują pomoc – pomaganie potrzebującym to nie jest rola głównego serwisu informacyjnego. TVP pomoże kilku osobom, a reszta? Reszta pozostawiona na pastwę losu ma umrzeć, bo reporter Wiadomości nie dotrze na zabitą dechami dziurę? TVP świata nie zbawi choćby to było zapisane w ustawie. Może zamiast kolejnego durnego serialu trzeba zrobić program interwencyjny z prawdziwego zdarzenia i zacząć go emitować w porze największej oglądalności? Może wtedy TVP zacznie spełniać swoją misję.

Niestety jakimś dziwnym trafem media nie informują o tym, dlaczego służby specjalne zwiększają swoje uprawnienia, jak to się stało, że minister finansów machnął się na 24 miliardy złotych i jaki to będzie miało wpływ na życie przeciętnego Kowalskiego.Zamiast tego mieliśmy jakże podnoszący na duchu materiał o tym, że gospodarka wzrosła o 0,1% a jedna z tysięcy firm zwiększyła eksport. Konkluzja? Wychodzimy z kryzysu, znowu będziemy zieloną wyspą (o ile kiedykolwiek nią byliśmy). Niestety nikt przy okazji nie poinformował, że co miesiąc bankrutuje kilkadziesiąt firm, setki kolejnych są zagrożone upadkiem, a państwo drenuje kieszenie obywateli w niespotykanej skali.

Nikt nie informuje rzetelnie o wydarzeniach z zagranicy. Nikt nie wytłumaczył jak to możliwe, że parę tysięcy osób skrzyknęło się na Facebooku, a dwa lata później w zamieszkach i wojnach domowych giną dziesiątki tysięcy ludzi. Nie ma rzetelnych informacji o sytuacji w Syrii (większość to kopie zagranicznych depesz), nikt nie relacjonuje tego co kombinują biurokraci w Brukseli. Z telewizji nie dowiemy się też dlaczego Rosjanie tuż za naszą granicą budują swoje bazy lotnicze i jakie zagrożenia z tego mogą wyniknąć. Zamiast tego pięciominutowy reportaż o posowieckich bunkrach w Moskwie. Kogo do licha obchodzi co Rosjanie z tego zrobią: hotel, szpital, czy może całe to ustrojstwo zburzą i zaorają.

Brakuje porządnej, inteligentnej rozrywki na odpowiednim poziomie. Od lat nie ma ciekawych programów popularnonaukowych, ciekawych dokumentów. Nie ma programów edukacyjnych i propagujących aktywność fizyczną, choć za parę lat młode, otyłe społeczeństwo nie będzie potrafiło wbić w ścianę gwoździa. Są za to miliony na nowe kanały tematyczne, jak TVP Seriale, czy TVP Rozrywka, a kolejne niebawem ruszą, mimo, że od paru lat TVP notuje wielomilionowe straty. Z ramówki wyeliminowano poszerzające wiedzę teleturnieje, a zamiast tego mamy gwiazdy tańczące na lodzie ze zwierzętami albo coś podobnego. Media produkują dziesiątki durnych tasiemcowych seriali, a wszystkie o tym samym, na dodatek w dość karykaturalny sposób przedstawiając polską rzeczywistość. Udane produkcje (nieliczne, ale są) dostają jakieś ochłapy, a zamiast wspierać polski przemysł filmowy TVP kupuje prawa do antypolskiego serialu, który uderza w najlepsze tradycje polskiego oręża.

Upada dziennikarstwo śledcze. Nie ma rzetelnych dochodzeń, choć afer jest na pęczki.Korupcja w służbie zdrowia, wojsku i administracji, ustawione przetargi i przepłacone inwestycje, wadliwie działające sądownictwo i niekompetentni urzędnicy, którzy niszczą ludziom życie – to nie powinno schodzić  z czołówek. Jeśli przyjąć, że media to IV władza, to jej głównym zadaniem jest kontrolować i patrzeć na ręce rządzącym. Może wtedy się nie zdegeneruje i nie będzie gnębić obywateli. Jednak niewygodnych pytań za często usłyszeć nie można.

Upada publicystyka. Rolę poważnych dziennikarzy zajmują takie postacie jak Lis, Kraśko, czy Olejnik. Zamiast być arbitrami w swoich programach ujadają, szczują, kłamią i stosują cały arsenał podłych socjotechnicznych sztuczek. Programy, które powinny być forum swobodnej wymiany poglądów stały się ustawkami gdzie prowadzący napuszcza gości jeden na drugiego, a bardzo często przyłącza się do jednej ze stron i wali na oślep nie dając szans na dojście do głosu swojemu adwersarzowi, urządzając na antenie prawdziwe mordobicie. Część dziennikarzy poszła w model żenującego telewizyjnego tabloidu, część z godnym potępienia wazeliniarstwem słodzi przedstawicielom władzy. I jak w takiej sytuacji Polak-odbiorca ma sobie wyrobić opinię o polityce, politykach i sytuacji w kraju?

Media stały się prorządowymi tubami. Próżno szukać tam uczciwego punktu widzenia.Lata serwowania medialnej papki zrobiły swoje i dzisiaj odbiorca nie ma już ani ochoty ani zdolności przyjmowania audycji czy artykułów na wysokim poziomie, które wymagają intelektualnego wysiłku. Media komercyjne produkują tony badziewia na wzór TVN-owskich “Rozmów w toku” albo innego talent show, który wykreuje bohatera z jego pięcioma minutami sławy. Żeby być bardziej konkurencyjnym (?!) media publiczne swoje ramówki zapychają marnej jakości programami na zagranicznych licencjach.

Nie można zapomnieć o prasie. Poczytność największych dzienników drastycznie spada – Wyborcza (ze względu na uciekanie się do zwykłych kłamstw i prorządowosć) i Rzeczpospolita (ze względu na biznesowo-polityczne machinacje) notują rekordowo niską sprzedaż. Okładki tygodników opinii, (często o komunistycznym rodowodzie, albo będące nieudaną kopią  zagranicznych pism) ociekają golizną i gdyby ktoś włożył ostatnie numery Newsweeka między pisma pornograficzne, to nie byłoby żadnej różnicy. Otwieramy te pisma, a tam: atak na Kościół, atak na opozycję, seks i pozytywny dla władzy artykuł jak to się świetnie żyje w naszym pięknym kraju. Kioski są też dzisiaj zapełnione setkami kolorowych pisemek o życiu gwiazd, celebrytów, o tym kto w co się ubrał i czym jeździ. Tytułów o historii, kulturze, sprawach ważnych z punktu widzenia tożsamości Polaków jest niewiele, a poza tym spora część gazet ukazujących się na polskim rynku jest w rękach zagranicznych koncernów medialnych, którym zależy na zysku a nie na podniesieniu intelektualnego poziomu Polaków.

Nie dziwię się, że internet pełen jest kpin z mediów głównego nurtu, że ludzie wychodzą i chcą wykrzyczeć, że media kłamią. Jedyne co może zatrzymać upadek mediów tradycyjnych jest znacząca i natychmiastowa poprawa jakości, obiektywizmu i rzetelności przekazywanych treści. Niestety niewiele wskazuje na to, by tak się stało i w niedługim czasie czeka je upadek.

Na rynku zostanie co najwyżej jakaś branżowa prasa, kilka telewizyjnych kanałów tematycznych i kilka stacji radiowych. Wszystko albo prawie wszystko przeniesie się do internetu – medium przyszłości. Rolę programów tematycznych, serwisów informacyjnych, seriali dokumentalnych i fabularnych przejmą internauci i tworzone przez nich internetowe kanały. Publicystykę zdominuje dziennikarstwo obywatelskie. W internecie Olejnik czy Lis są na tej samej pozycji co początkujący bloger, a jeśli będzie on reprezentował wysoki poziom i zdobędzie uznanie, to ci pierwsi odejdą w niebyt. Zjawisko uspołecznienia i “uinternetowienia” mediów można już zaobserwować w Stanach Zjednoczonych, gdzie z opłat abonamentowych na kanały w internecie finansuje się na przykład produkcje o wielomilionowym budżecie. Nas w przyszłości może czekać to samo.

 

Zainteresował Cię artykuł? 
Portret: Marcin Strzymiński

Marcin Strzymiński

Student prawa WPiA Uniwersytetu Gdańskiego, autor bloga Prywatne biuro analiz i komentarzy społeczno-politycznych.

http://wpolityce.pl/artykuly/61411-chlam-i-wazeliniarstwo-czyli-o-upadku-polskich-mediow-klasycznym-przykladem-degrengolady-byly-wybory-w-po

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Przyjdzie Waltz i wyrówna?

Posted by tadeo w dniu 30 Sierpień 2013

Donald (polskość to nienormalność) Tusk przechodzi siebie samego. Uczeń przerasta mistrza. W II PRL*mamy już demokrację sterowaną!

Pomysł Donalda Tuska, by  na wypadek przegranej HGW w referendum zainstalować na komisarza Warszawy… HGW właśnie rodzi respekt wobec Maciedoni. Decyzja ta zapadłaby (ewentualnie ) 13 października i w sensie prawnym przypominałaby tę z 13 grudnia. PDT pokazał (zresztą pan

prezydent

też) gdzie ma wolę ludu. Vox Donald, vox populi – a nie odwrotnie! Także w I PRL na czele stała awangarda proletariatu;  na razie polski faszystowski lud nie dorósł do demokracji przedstawicielskiej, ulegając populizmowi więc należy poddać go reedukacji, nad czym zresztą pracuje w pocie czoła główny organ,

Gazeta

Wyborcza. Narzekania PiS-u, że Tusk jest antyobywatelski, wynikają po prostu z odmiennej definicji obywatela. Obywatelem dla PDT jest członek, a zwłaszcza wyborca Platformy. Reszta to śmierdzący motłoch, niedomyci i niedokształceni wieśniacy. Obrażanie przeciwników należy do starej techniki wojennej.

* …nie ma III RP. To mit. Po 1989 roku nie było restauracji II RP. Maciedonia to II PTL.

http://www.youtube.com/watch?v=tTlM59XSQbA

Post scriptum: Platforma się kończy. To już czas przeszły. Tylko Tusk tego nie wie. Najciemniej, jak zwykle, pod latarnią.

http://kurzastopa.blog.onet.pl/2013/08/30/przyjdzie-waltz-i-wyrowna/

Posted in Kabarety i rozrywka, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Ministra Sienkiewicza „Ambaras z polskością”. „Polska to dla niego brudny kraj, którego światli rodacy się wstydzą”

Posted by tadeo w dniu 30 Sierpień 2013

PAP

PAP

 

„Nasz Dziennik” zamieszcza obszerną sylwetkę Bartłomieja Sienkiewicza – Ministra Spraw Wewnętrznych, słynącego ostatnio z wyjątkowo ostrego, wręcz brutalnego języka wobec grup społecznych, które władza uważa za opozycyjne.

Polecamy lekturę całego artykułu Anny Kołakowskiej. Szczególnie warto zwrócić uwagę na fragmenty dotyczące publicystycznych wypowiedzi ministra, który chce inaczej myślących – jak to ładnie ujął – „zsocjalizować”:

Szef MSW dba też o odpowiedni PR rządu w mediach. Po marszu „Obudź się, Polsko!” powiedział na zorganizowanym przez „Tygodnik Powszechny” spotkaniu „katolików otwartych”, że ludzie, którzy brali w nim udział, są jak „alkoholik pośród śmietnika”, i zaapelował, by z nimi nie walczyć, ale pomagać. Jest to jego sposób postrzegania Polski i polskości, czemu dał wyraz na łamach wspomnianego tygodnika w artykule pt. „Ambaras z polskością”. Polska dla niego to kraj od wieków tonący w nędzy „dziedziczonej przez stulecia”, kraj, którego światli rodacy się wstydzą, brudny, zaniedbany, gdzie wszystko jest niegustowne, nawet domy. Wszystko dlatego, że jego mieszkańcom brakuje elementarnej kultury i „szerokich horyzontów”, a ich aspiracje kończą się na „sześciopaku”. Jest jednak lekarstwo: „Niedługo to wszystko zniknie, zostanie zneutralizowane, zakryte. Wraz z uruchomieniem kolejnego odcinka autostrady A2 Świecko – Nowy Tomyśl podróżni zostaną odgrodzeni ekranami (…). Podobnie jak wystandaryzowane stacje benzynowe, dające chwilowy odpoczynek w monotonii podróży”.

Jednak w opinii ministra Sienkiewicza, z tego tragicznego od wieków obrazu Polski wyłania się światło nadziei, której symbolem jest „Społeczno-obyczajowy projekt znany pod nazwą ’Orliki’ (!). Brudnemu, zacofanemu, obciążonemu prowincjonalnym dziedzictwem społeczeństwu przychodzi z ratunkiem Donald Tusk i jego reformy” – jak udowadnia w swoim artykule. To, że rząd ma propagandystów, jest czymś naturalnym, ale że prawnuk wielkiego noblisty Henryka Sienkiewicza, rzekomo dumny ze swoich korzeni i pradziadka, będąc na usługach rządowej propagandy, zrobił z Polaków „zbiorowisko ludzi, którym historia nie dawała zbyt wielu szans”, zakompleksionych, zacofanych, pozbawionych kultury „alkoholików na śmietniku”, świadczy o tym, że od wieków czasami jabłko pada daleko od jabłoni.

Czyż można się dziwić, że na ministra powołał Bartłomieja Sienkiewicza premier, który polskość uważa za nienormalność?

Skaj

http://wpolityce.pl/wydarzenia/61367-ministra-sienkiewicza-ambaras-z-polskoscia-polska-to-dla-niego-brudny-kraj-ktorego-swiatli-rodacy-sie-wstydza

Posted in Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | Leave a Comment »

Platforma traci władzę w Łodzi. Radni kojarzeni z Kwiatkowskim usunięci z partii. Nerwy puszczają

Posted by tadeo w dniu 29 Sierpień 2013

Fot. HuBar/Wikipedia.org na lic. CC BY-SA 2.5

 

Zarząd krajowy Platformy Obywatelskiej w czasie ostatniego posiedzenia zajmował się nie tylko problemem z Jarosławem Gowinem oraz topniejącą w oczach większością sejmową.Posłowie PO „rozwiązali” również inny problem – z partii wyrzuconych zostało ośmiu łódzkich działaczy, związanych z Krzysztofem Kwiatkowskim.

Zarząd usunął z partii Łukasza Magina, Sebastiana Tylmana, Joannę Kopcińską, Wiesławę Zewald, Grażynę Gumińską, Iwonę Boberską, Martę Grzeszczyk i Jacka Borkowskiego.

Spór wokół działalności radnych z Łodzi wybuchł kilka dni temu. Bezpośrednim powodem było głosowanie ws. wycofania z obrad punktu o wyborze przewodniczącego.Opowiedzieli się przeciwko stanowisku partii, po czym zostali wykluczeni z klubu PO w radzie Łodzi. Zarząd krajowy podtrzymał stanowisko sądu w Łodzi i wykluczył ich z partii.

Jeden z wykluczonych Łukasz Magin w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” zaznacza, że jest zaskoczony obrotem sprawy.

Zarówno wczorajsza decyzja klubu radnych, jak i decyzja Zarządu Krajowego jest dla nas zaskakująca, niezrozumiała i niespodziewana. W końcu sprawa, za którą zostaliśmy wyrzuceni z klubu dotyczyła zwykłego głosowania w sprawie porządku obrad Rady Miejskiej, choć przyznaję, że rzeczywiście pojawiły się w niej istotne punkty, jak np. powołanie nowego przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady

- tłumaczy Magin, nie zauważając jednak, że w ramach tych zmian nową przewodniczącą rady miejskiej została Joanna Kopcińska.

Głosowanie Kopcińskiej na przewodniczącą rady działacze PO wzięli za wypowiedzenie posłuszeństwa przez łódzkich radnych.

Jednak Magin odpiera te zarzuty:

Chciałbym jednak zauważyć, że od momentu odwołania przewodniczącego i wiceprzewodniczącej minęły dwa miesiące. Pan przewodniczący klubu PO, Mateusz Walasek miał wtedy czas, by na nowo skonstruować prezydium Rady.

Działacz zaznacza, że „tego oczekiwali wszyscy: zarówno radni, jak i łodzianie”.

Łukasz Magin, który jak zaznacza zakładał PO, zaznacza, że wraz z wyrzuconymi działaczami będą odwoływać się od decyzji Zarządu Krajowego PO do Krajowego Sądu Koleżeńskiego partii.

Sytuacja w Łodzi po decyzji zarządu PO jest dla partii Tuska niekorzystna. Bowiem wyrzucenie ośmiu działaczy spowodowało, że Platforma straciła większość w radzie miejskiej w Łodzi. Teraz klub radnych PO liczy 16 radnych. Całą rada ma 43-osobowy skład.

KL,PAP

 

Zainteresował Cię artykuł? 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Polski Gibraltar. „Hiszpanie od ponad 300 lat walczą o swoje interesy na Gibraltarze, a politycy Platformy właśnie oddali polski interes walkowerem”

Posted by tadeo w dniu 27 Sierpień 2013

PAP/EPA

 

Polski Gibraltar

Wielka Brytania i Hiszpania spierają się o Gibraltar. Polska i Niemcy także mają spór terytorialny. Dotyczy Zatoki Pomorskiej. A właściwie należy już pisać „miały spór”. Bo Hiszpanie od ponad 300 lat walczą o swoje interesy na Gibraltarze, a politycy Platformy właśnie oddali polski interes walkowerem. Tak więc w stosunkach polsko-niemieckich bez zmian.

Złego początki

Kilka dni temu przez media przemknęła krótka informacja o nowej eskalacji sporu hiszpańsko-brytyjskiego o Gibraltar. Przypomnijmy, ten skalisty kawałek półwyspu należy do Wielkiej Brytanii od wygranej wojny z 1704 r. Formalnie przyznał go jej traktat z Utrechtu (1713).  I przez tyle lat Hiszpania nie może się z tym pogodzić. Walczy o jego odzyskanie, mimo że miejscowa ludność dwukrotnie wypowiedziała się w referendów za obecnym statusem (1967, 2002).

Publiczne przypomnienie sporu stanowi doskonałą okazję, by na jej kanwie przypomnieć, żepodobny problem terytorialny miała Polska. Dotyczył on wód Zatoki Pomorskiej i bezprawnego zagarnięcia przez naszego zachodniego sąsiada pasa wód, na którym znajduje się tor podejściowy do portu w Szczecinie i Świnoujściu.

Ten spór jest o wiele młodszy niż hiszpańsko-brytyjski. Pochodzi zaledwie z okresu istnienia NRD. Od zakończenia wojny ujście Odry było kością niezgody świadomie rzuconą przez Stalina między Polskę a jej sąsiada. Spór o wody i Szczecin, który stanowił konkurencję dla portów Meklemburgii, miały stanowić jeden z sieci elementów uzależniających geopolitycznie od Moskwy oba kraje.

Nie pomogła nawet umowa zgorzelecka o granicy (1955), która uregulowała granice lądową, ale rozgraniczenia wód zatoki nie dotknęła. A kiedy w latach 70. XX w. poszła plotka, że na dnie Zatoki Pomorskiej odkryto złoża gazu, a do grona chętnych do eksploatacji włączył się ZSRR, wiadomo było, że łatwo nie będzie. W efekcie próby uporządkowania sprawy trwały aż do 1989 r., czyli do końca istnienia NRD i PRL. Dopiero rosnące poparcie dla Solidarności wpłynęło na Honeckera, który chcą dać Jaruzelskiemu argument przed pamiętnymi wyborami do sejmu kontraktowego, w maju 1989 r. zgodził się podpisać stosowna umowę. W niej NRD wycofała się z jednostronnie ustalonej linii delimitacyjnej w ten sposób, że sporny odcinek północnego toru podejściowego do Szczecina i Świnoujścia weszły w skład  morza terytorialnego Polski lub na morzu otwartego. Wydawało się, że w momencie zjednoczenia Niemiec, konflikt o wody Zatoki Pomorskiej, a w ten sposób sprawa całej zachodniej granicy jest  ostatecznie załatwiona.

Podstęp nowego sąsiada

Niespodziankę zrobiła jednak zjednoczona Republika Federalna Niemiec. W procesie inkorporowania przez nią NRD, oba państwa niemieckie zawarły z czterema mocarstwami (USA, Wielka Brytania, Francja i ZSRR) traktat dotyczący sytuacji zjednoczonych Niemiec, znany powszechnie jako traktat 2+4. Z jego mocy Berlin był zobowiązany zawszeć z Polską umowę potwierdzającą granicę zachodnią. I faktycznie taką zawarł. Tyle, że jak zwykle wystawił do wiatru naszych naiwnych dyplomatów.

W umowie Honecker-Jaruzelski zapisano, że odcinek północnego toru podejściowego a także kotwicowisko nr 3 nie będą stanowić obszaru szelfu kontynentalnego, strefy rybołówczej, ani wyłącznej strefy ekonomicznej Niemiec. Za to ustępstwo, dawne NRD otrzymało od Polski zgodę na zajęcie innego fragmentu wód, poprzez przesunięcie na wschód swej strefy rybołówczej. Wizualnie, uzyskany w ten sposób przez Polskę tor podejściowy do portów w Szczecinie i Świnoujściu, pojawia się na mapach jako klin polskich wód terytorialnych wchodzący między dwie strefy niemieckie.

Zjednoczone Niemcy w zawartej z Polską umowę o granicy z listopada 1990 r. zapisały w art. 1, że oba kraje potwierdzają „istniejąca między nimi linię graniczną”, której przebieg określają umowy zawarte przez PRL z NRD. W tym artykule nawet wymieniły pełne tytuły tych umów, w tym kluczową dla sprawy umowę z 1989 r. Warszawa puchła z dumy. Dyplomatyczny sukces – rewizjonizm niemiecki został stłumiony.

Radość nie trwała długo. Panowanie nad torem podejściowym oznacza przecież ekonomiczne kontrolowanie portu, miasta, a nawet regionu. Dlatego w 1995 r. RFN zafundowała Polsce niespodziankę – jednostronnie określiła część wód Zatoki jako niemiecką wyłączną strefę ekonomiczną. W niej znalazły się wody uznawane za polskie tory podejściowe. Na dodatek wyznaczyła w tym rejonie akwen ćwiczeń wojskowych. Uzasadnienie tego działania pokazało sztukę niemieckiej dyplomacji. Otóż Niemcy poinformowali, że generalnie to oni jednak odrzucają sukcesję enerdowskich umów granicznych z Polską. Zgodnie z zapisem art. 1 traktatu z listopada 1990 r. uznają tylko „opisaną w nich linię graniczną”.

W  ten sposób wszystkie inne postanowienia tych umów, działające na korzyść Polski, stały się dla Berlina nieważne. A dla swobodnego dostępu do portów w Szczecinie i Świnoujściu kluczowe były, wspomniane wcześniej, postanowienie z art. 5 umowy Honeckera z Jaruzelskim, gdzie Niemcy zobowiązały się, że nie obejmą wskazanych tam wód ani jako szelfu kontynentalnego, ani jako strefy rybołówczej, ani jako wyłącznej strefy ekonomicznej Niemiec. W 1995 r. zrobiły to jednak.

Skutki słabości

Uznanie tych wód za niemiecką strefą ekonomiczną, oznaczałoby dla Polski konieczność ubiegania się o zgodę na każde działanie, nawet na czyszczenie toru, by umożliwić wpływanie statków do portów. I Niemcy do tego dążyli. Cały okres 1995-2012 cechują cykliczne incydenty. A to niemiecka straż graniczna przepędza pogłębiarki, to kłopoty mają płynące okręty, to wreszcie w tym rejonie odbywają się ćwiczenia marynarki wojennej z ostrą amunicja. Polacy nieśmiało protestowali, albo milczeli.

Na tym fragmencie morza była też polska reda. Jej wody – zgodnie z ustawą o obszarach morskich – były polskimi wodami terytorialnymi. I w ten sposób pojawił się polski Gibraltar. Zgodnie z prawem międzynarodowym, granica morza terytorialnego jest granicą państwa. Wody redy i tor podejsciowy stały się więc terytorium Polski. Z kolej w oparciu o konwencję o prawie morza (1982), ustanowiona przez Niemcy na tych samych wodach wyłączna strefa ekonomiczna jest taką częścią morza otwartego, na której państwu nadbrzeżnemu (tu: Niemcom) przysługuje szereg praw, w tym prawo do eksploatacji, zarządzania itp. W ten sposób każdy z krajów miał tytuł by sprawować tam swoje władztwo, choć na innej podstawie – Polska poprzez rozciągnięcie suwerenności, Niemcy z mocy prawa międzynarodowego (konwencja). Oba razem nie do pogodzenia.

Tyle, że niemiecki uzyskany był wbrew tytułowi polskiemu, w drodze dyplomatycznej kombinacji i niezgodnie z deklaracjami o współpracy i przyjaźni. Jako przejaw bezkompromisowego realizowania partykularnych interesów. Spór trwał do 2013 r., a więc o 250 lat krócej niż hiszpańsko-brytyjski. I zdaje się, że rząd Tuska właśnie go rozwiązał. Szkoda tylko, że na rzecz drugiej strony. W nowej treści ustawy o obszarach morskich RP, znowelizowanej w 2012 r. nie można już  doszukać się redy istniejącej na spornych wodach i kotwicowiska nr 3. Tym samym zniknęły podstawy pozwalające na rozciągnięcie na te wody polskiej suwerenności. Na placu dyplomatycznego boju toczonego od 1945 r. zostały tylko Niemcy. Jak zwykle zwycięskie.

 

Zainteresował Cię artykuł? 

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Prof. Nowak o mowie nienawiści na przykładzie Jacka Żakowskiego: „To przypadek spełniający kryteria najgorszej nazistowskiej propagandy.”

Posted by tadeo w dniu 25 Sierpień 2013

fot. Dawid Skoblewski – Wikipedia Commons

 

W rozmowie z portalem gazeta.pl redaktor Jacek Żakowski powiedział następujące słowa:

Gowin to nieprzeciętnie ambitny i bardzo słabo wykształcony, słabo przygotowany intelektualnie polityk, który ma groźny zapał reformatorski.Wydaje mi się, że jest to jeszcze gorszy chwast polityczny niż Jan Rokita czy Zyta Gilowska, którzy symbolizują najgorszy okres PO.

CZYTAJ WIĘCEJ: Redaktor Żakowski w formie: „Gowin to jeszcze gorszy chwast polityczny niż Jan Rokita czy Zyta Gilowska, którzy symbolizują najgorszy okres PO”

 

Panie profesorze, dużo mówi się o „mowie nienawiści” w języku debaty publicznej – czy to jest właśnie jej przejaw, czy może zwyczajna cecha intelektualna środowiska Żakowskiego?

Prof. Andrzej Nowak, historyk: Sądzę, że w metaforze chwastu jest odpowiednik tej dokładnie kategorii odczłowieczania przeciwnika politycznego, jakiej przykłady dała propaganda dr. Josepha Goebelsa, a wcześniej Włodzimierza Ilicza Lenina. Redukowanie człowieka do pozycji chwastu, z którym pewnie najlepiej poradzić sobie za pomocą pestycydu jest obrazem przerażającym i przygnębiającym. Przygnębiającym i przerażającym, jeśli chodzi o poziom tego, który po taką metaforę sięga. A jeszcze bardziej przerażający i przygnębiający, że znajdują się media, które tego rodzaju odczłowieczający wizerunek człowieka kolportują.

 

Jacek Żakowski należy do środowiska, które lubi posługiwać się zdaniem o „zagrożeniu faszyzmem w Polsce”. Może to daje mu – w jego mniemaniu – immunitet na obrażanie innych, wszak na takiej wojnie nie liczą się niuanse.

Nie chciałbym się na ten temat wypowiadać. To przygnębiający przypadek spełniający kryteria najgorszej nazistowskiej, a nie nawet faszystowskiej, propagandy. Mówienie o przeciwniku politycznym jako chwaście, w domyśle, że należy takiego zlikwidować pestycydem, jest rzeczą której nie da się usprawiedliwić.

 

Panie profesorze, ale to jednak środowisko, które ma usta pełne frazesów i nieustannie poucza na temat tego, jak się zachować. Tymczasem na swoje salony ci ludzie wprowadzają słownictwo, którego nie powstydziłaby się najgorsza pijacka speluna.

Przepraszam, ale o jakim „salonie” pan mówi? Co znaczy słowo „salon” w perspektywie tej zacytowanej wypowiedzi? Dr Joseph Goebels też pewnie obracał się na jakichś salonach. Był człowiekiem wykształconym, ale podobnie jak to bywa z twórcami kultury, znanymi aktorami, nie daje to immunitetu, który chroniłby przed zdziczeniem, po prostu przed chamstwem.

 

Sprawa jest smutna, bo – owszem, można Gowina nie cenić ze względów politycznych – ale to jest, bardzo spokojny, kulturalny i zrównoważony człowiek, np. w porównaniu z prof. Niesiołowskim. Jarosław Gowin nie zasłużył na takie określenia.

Powtórzę raz jeszcze: zacytowane słowa, o których rozmawiamy, wystawiają świadectwo wyłącznie temu, kto je wypowiedział, a nie osobie, do której były one skierowane i którą opisują. Można się z dr. Gowinem całkowicie różnić poglądami, można mieć różne opinie na temat jego postępowania, ale jest człowiekiem z określonym dorobkiem, który można różnie ocenić, ale trzeba go uszanować. Jest autorem ważnej, choć kontrowersyjnej książki o polskim Kościele. Jest wieloletnim redaktorem miesięcznika „Znak”, wieloletnim rektorem małej, ale bardzo dobrej uczelni prywatnej w Krakowie. Jeżeli to wszystko miałoby potwierdzać tezę o braku jakiejkolwiek kwalifikacji intelektualnych, to przepraszam bardzo, ale gdzie znaleźć polityka lepiej przygotowanych intelektualnie do wykonywania swojego zawodu? Myślę, że takich polityków na naszej scenie politycznej, niewielu można znaleźć.

 

Czy po takich słowach Jacek Żakowski powinien być w jakiś sposób zbojkotowany?

Gdyby to była pierwsza tego rodzaju wypowiedź na naszej scenie publicznej, to zapewne miałby pan rację. Ale przecież to jest wypowiedź numer pięćset tysięcy jedenasta – oczywiście to liczba umowna. Codziennie padają takie kompromitujące wypowiedzi z ust komentatorów, tzw. ludzi kultury i nie dzieje się nic.

Padają gorsze nawet wypowiedzi, choćby tej pani dyrektor teatru z Poznania (Ewa Wójciak – przyp. red.). No i potem mieliśmy listę 200 intelektualistów, profesorów, którzy bronili jej prawa do nazywania najwulgarniejszymi określeniami papieża Franciszka. Tak się potem stało, że papieża stał się nawet ulubieńcem tych „salonów”, które z taką lubością broniły użycia wulgarnego słowa wobec niego.

To wszystko pokazuje jak bardzo ta wulgaryzacja, znikczemnienie języka, słowa posunęły się te zjawiska do przodu. Są setki wypowiedzi profesorów, choćby przypomnę jednego, nieopierzonego co prawda młodego profesora, który bryluje w mediach związanych z Palikotem i Platformą Obywatelską, który używał wulgarnego słowa w ujawnionym przez siebie esemesie, aby zmobilizować Donalda Tuska do dania odporu przeciwnikom politycznym. Tego rodzaju chamstwo niestety pleni się. Naszą odpowiedzią może być jedynie unikanie schodzenia na tak niski poziom.

Rozmawiał Sławomir Sieradzki

 

Zainteresował Cię artykuł? 

Posted in Polityka i aktualności, Wywiady | 1 Comment »

Dlaczego ks. Boniecki nie ma tyle samo empatii dla swoich katolickich oponentów, ile ma dla Wojewódzkiego i Darskiego?

Posted by tadeo w dniu 25 Sierpień 2013

Nowy numer tygodnika „wSieci” od poniedziałku w kioskach! „Dlaczego ks. Boniecki nie ma tyle samo empatii dla swoich katolickich oponentów, ile ma dla Wojewódzkiego i Darskiego?”

Fot. wSieci

 

Już od 26 sierpnia w sprzedaży nowy numer tygodnika młodej Polski, a w nim między innymi prof. Jadwiga Staniszkis recenzuje rząd i opozycję, porady, gdzie można znaleźć pracę po wakacjach oraz dodatek specjalny „Miłość w dawnej Polsce, czyli wielkie zdrady, romanse i pojedynki”.

W najnowszym numerze „wSieci” bracia Karnowscy rozmawiają z socjolog, prof. Jadwigą Staniszkis, która ocenia:

O pozycji kraju decyduje realna gospodarka, ta niestety została w naszym kraju zdemontowana, zanika produkcja, innowacyjność. W tej sytuacji rząd za wszelką cenę próbuje utrzymać nas w centrum Unii metodami politycznymi. To dość żałosne i niemożliwe.

Stanisław Janecki przedstawia subiektywny ranking ministrów do wymiany.

Moje typy: Donald Tusk powinien zwolnić co najmniej 13 ministrów, w tym obu wicepremierów, a potem usunąć z rządu samego siebie

– sugeruje autor.

Z kolei Roman Graczyk analizuje działania księdza Adama Bonieckiego:

Dlaczego ks. Adam Boniecki nie ma tyle samo empatii dla swoich katolickich oponentów: Terlikowskiego, Milcarka czy ks. Rydzyka, ile ma jej dla Wojewódzkiego i Darskiego? Otóż ta nierówność dystansu zdradza prawdziwe sympatie redaktora seniora

– stwierdza autor.

Ewa Wesołowska w materiale „Zawodowiec potrzebny od zaraz” pisze:

Jesień przyniesie ożywienie na rynku pracy. Angażować będą m.in. sieci handlowe, spółki produkcyjne, niektóre firmy usługowe. Ale na duży spadek bezrobocia nie ma co liczyć, bo koniec prac sezonowych w rolnictwie, budownictwie i turystyce sprawi, że w październiku w wielu regionach liczba bezrobotnych znów wzrośnie.

Redakcja „wSieci” przygotowała także dla czytelników dodatek specjalny „Miłość w dawnej Polsce, czyli wielkie zdrady, romanse i pojedynki”, a w nim między innymi Marek Urban o królewskim prawie do szczęścia, afrodyzjakach w dawnej Rzeczypospolitej oraz staropolska opera mydlana w pięciu częściach podana.

Na czytelników czekają również stałe rubryki Mazurka i Zalewskiego, Doroty Łosiewicz, Jerzego Jachowicza, Wiktora Świetlika, Łukasza Warzechy i Piotra Zaremby.

Nowy numer „wSieci” już od 26 sierpnia w sprzedaży, także w formie e-wydania nahttp://www.wsieci.pl/e-wydanie.html

 

Zainteresował Cię artykuł? 

Posted in Polityka i aktualności, Religia | Leave a Comment »

Platforma zachęca do odwołania prezydenta miasta! „Bierzemy udział w referendum! Pamiętajcie – to jest nasze miasto, idźmy głosować!” Zobacz WIDEO

Posted by tadeo w dniu 24 Sierpień 2013

Fot. Profil Hanny Gronkiewicz-Waltz na Facebooku

 

Hanna Gronkiewicz-Waltz po takim ciosie się nie podniesie. Politycy Platformy postanowili bowiem wesprzeć referendum w sprawie odwołania prezydent i apelują o pójście do urn wyborczych. Mamy nawet materiał wideo.

Bierzemy udział w referendum! Pamiętajcie, warszawiacy – to jest nasze miasto! To się mu od nas należy!

- apeluje Iwona Śledzińska-Katarasińska.

Warszawa jest pięknym miastem, zasługuje na dobrego gospodarza. Dlatego idę na referendum!

- przyłącza się Krzysztof Kwiatkowski, były polityk PO, dziś bezpartyjny fachowiec stojący na czele Najwyższej Izby Kontroli.

Jesień nie jest taka zła, idźmy głosować!

- uśmiecha się Cezary Grabarczyk.

Nie wierzą Państwo? I słusznie, bo – przyznajemy – dokonaliśmy małej manipulacji. Słowa polityków Platformy są prawdziwe, tylko miejsce i czas nie te same. Ale po kolei.

Trwa festiwal polityków PO, którzy – jak tylko mogą – zniechęcają mieszkańców Warszawy do pójścia do referendum. Padają argumenty – nie warto, niebawem wybory, referendum jest niedemokratyczne, niemerytoryczne, niekonstruktywne, awantura, hucpa polityczna, przecież to mieszkańcy wybrali panią Gronkiewicz-Waltz… W grę zaangażowali się niemal wszyscy: od szeregowych posłów ze Stefanem Niesiołowskim na czele, przez premiera Tuska, kończąc na prezydencie.

Niestety, politycy PO mają pecha. W Internecie nic nie ginie. Styczeń 2010 roku, ostra zima, Łódź. Niecały rok do kolejnych wyborów na prezydenta. Grupie, która chciała odwołać ówczesnego prezydenta Jerzego Kropiwnickiego udało się zebrać wymaganą liczbę podpisów. Referendum się odbędzie. Jak zachowują się politycy Platformy? Zupełnie inaczej niż dziś, co widać na dołączonym nagraniu.

Przydałyby się zapewne poważne słowa o hipokryzji, zakłamaniu i dwulicowości polityków dzisiejszego obozu władzy. Chyba że Cezary Grabarczyk i dziś zakrzyknie zachwycony: Jesień nie jest taka zła, idźmy głosować!

Zobaczcie państwo sami:

http://wpolityce.pl/artykuly/60934-platforma-zacheca-do-odwolania-prezydenta-miasta-bierzemy-udzial-w-referendum-pamietajcie-to-jest-nasze-miasto-idzmy-glosowac-zobacz-wideo

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

To rekord! PiS z trzynastopunktową przewagą nad Platformą! Czy PO podniesie się po wynikach najnowszego sondażu?

Posted by tadeo w dniu 22 Sierpień 2013

Fot. Profil Prawa i Sprawiedliwości na fb

 

Kolejny sondaż, kolejne złe wieści dla Platformy Obywatelskiej i Donalda Tuska. W najnowszym badaniu przeprowadzonym przez instytut Homo Homini dla Wirtualnej Polski, Prawo i Sprawiedliwość uzyskuje rekordową – bo aż trzynastopunktową – przewagę nad Platformą Obywatelską!

Partia kierowana przez Jarosława Kaczyńskiego może liczyć na 35 procent poparcia, przy 22 proc. uzyskanych przez sterowaną przez Donalda Tuska PO. To powiększenie przewagi o kolejne dwa punkty procentowe (straciła je PO, poparcie dla PiS utrzymało się na tym samym poziomie w porównaniu do poprzedniego badania).

Pozostałe partie zostają w tyle, choć Sojusz Lewicy Demokratycznej coraz mocniej walczy o pozycję numer dwa w rankingu. Ugrupowanie kierowane przez Leszka Millera może liczyć na 16 procent głosów (+ 1 pkt od poprzedniego głosowania). Do Sejmu weszłyby jeszcze Polskie Stronnictwo Ludowe oraz Ruch Palikota – obie partie balansują na granicy progu wyborczego i otrzymują ok. 5% poparcia.

Poza parlamentem uplasowały się Solidarna Polska (4% poparcia), a także inne ugrupowania, których wynik mieści się w granicach błędu statystycznego. Pogorszyły się również oceny pracy samego Donalda Tuska i jego gabinetu. Złą opinię ma o rządzie blisko trzy czwarte badanych (72 proc.; pogorszenie o 3 punkty proc.).

Jeszcze poważniej wyglądają wyniki sondażu bez wliczania osób niezdecydowanych, czyli w taki sposób, jaki wyniki podałaby Państwowa Komisja Wyborcza. W tak ujętym sondażu PiS wygrywa z Platformą aż 40:25!

Badanie przeprowadzono 21 sierpnia. Wielkość próby to przynajmniej 1067 jednostek w jednym pomiarze.

svl, Wirtualna Polska

 

 

 

—————————————————————————–

—————————————————————————–

Warto kupić tę książkę!

„Alfabet Braci Kaczyńskich”

autorzy:Jarosław Kaczyński, Michał Karnowski, Piotr Zaremba, Lech Kaczyński

„Alfabet Braci Kaczyńskich” to pasjonująca opowieść o życiu dwóch niezwykłych postaci: odważnych i mądrych polityków, kochających się braci i synów. W przypadku Prezydenta – także kochającego męża i ojca. Ta książka to historia ich prywatnego i publicznego życia, przesiąkniętego codziennym patriotyzmem, poświęceniem Polsce.

Alfabet Braci Kaczyńskich

http://wpolityce.pl/wydarzenia/60767-to-chyba-rekord-pis-z-trzynastopunktowa-przewaga-nad-platforma-czy-po-podniesie-sie-po-wynikach-najnowszego-sondazu

Posted in Polityka i aktualności | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 383 obserwujących.