WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – bł. Jan Paweł II

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • Słowo Boże na dziś

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archiwum kategorii ‘Polityka i aktualności’

Sondaż inny niż wszystkie. Jak CBOS to liczy? Platforma na prowadzeniu.

Posted by tadeo w dniu 13 Sierpień 2013

CBOS - Centralne Biuro Ogłupiania Społeczeństwa

Fot. Radek Pietruszka / PAP

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w sierpniu, 25 proc. głosów zdobyłaby PO, a  24 proc. PiS – wynika z sondażu CBOS (czytaj:Centralne Biuro Ogłupiania Społeczeństwa) przekazanego PAP. Do Sejmu weszłyby jeszcze: SLD z 9 proc. poparcia i PSL – 5 proc.

Platforma Obywatelska zanotowała wzrost poparcia o 1 punkt proc. (z 24 do 25 proc.) w stosunku do analogicznego badania z lipca; poparcie dla PiS w tym czasie spadło o dwa punkty procentowe – z 26 do 24 proc.

CBOS podkreśla, że w sierpniu zanotowano niewielki spadek notowań PiS, co okazało się wystarczające do zmiany lidera. Według twórców sondażu, może to świadczyć o tym, że w obecnym układzie sił bliżej jest do “stanu chwiejnej równowagi” niż do wyraźnej przewagi jednej z dwóch najważniejszych partii.

Według autorów badania takie notowania PO w sierpniu mogą być związane ze zwiększoną obecnością tego ugrupowania w mediach; jest to skutek “nietypowej” wewnętrznej kampanii, związanej z wyborami lidera partii.

Do Sejmu weszłyby jeszcze: SLD z 9 proc. poparciem (wzrost o 2 punkty proc.) oraz PSL – 5 proc. (bez zmian).

Poniżej 5-procentowego progu wyborczego znalazły się: Ruch Palikota – 2 proc. (o 1 punkt procentowy mniej niż w lipcu), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikkego i Solidarna Polska (które uzyskały po 2 pkt proc., bez zmian) oraz PJN, która uzyskała 1 proc. głosów (bez zmian).

CBOS zwraca uwagę, że poparcie dla partii zostało policzone na podstawie odpowiedzi tych osób, które zadeklarowały, że na pewno wzięłyby udział w wyborach. W pierwszej dekadzie sierpnia chęć udziału w wyborach zadeklarowało 52 proc. dorosłych Polaków, o 7 punktów procentowych mniej niż w lipcu.

19 proc. badanych przez CBOS wskazało, że nie wie, czy wzięłoby udział w wyborach, 28 proc. – że na pewno nie poszłoby do urn.

CBOS zaznacza, że najwyraźniejszą zmianą zanotowaną w sierpniowym badaniu jest duży spadek deklarowanej frekwencji wyborczej, najniższej od czasu wyborów w 2011 r. Gdyby nie okres wakacyjny – zauważają twórcy sondażu – można by mówić o wzroście zniechęcenia Polaków do partii politycznych i wyborów.

Sondaż CBOS przeprowadzono w dniach 1-12 sierpnia na liczącej 904 osoby reprezentatywnej próbie losowo wybranych dorosłych mieszkańców Polski.

Warto zwrócić uwagę, że sondaż CBOS znacząco różni się od wszystkich innych publikowanych w ostatnim czasie, według których na wyraźnym prowadzeniu znajduje się Prawo i Sprawiedliwość…

CZYTAJ TAKŻE:

Kolejny sondaż, w którym rośnie przewaga PiS nad PO! Różnica między dwiema partiami wynosi ponad 8 proc.

„Młodzi, wykształceni, z wielkich miast” nie chcą już głosować na Platformę. Drastyczny spadek poparcia dla PO wśród jej żelaznego elektoratu

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

„Młodzi, wykształceni, z wielkich miast” nie chcą już głosować na Platformę. Drastyczny spadek poparcia dla PO wśród jej żelaznego elektoratu

Posted by tadeo w dniu 13 Sierpień 2013

PAP/Radek Pietruszka

 

Kłopoty partii rządzącej pogłębiają się. Od Platformy odwraca się jej najwierniejszy elektorat. Coraz więcej najbogatszych Polaków rezygnuje z poparcia dla ekipy Donalda Tuska. Podobnie rzecz ma się ze sztandarową grupą wspierającą PO, czyli mieszkańcami wielkich miast. A już zupełnie miażdżącą recenzję wystawiła obecnej ekipie młodzież.

Przewaga Platformy Obywatelskiej w największych miastach stopniała do zaledwie sześciu punktów. Najgorsze notowania partia Tuska ma wśród najmłodszych, chce na nią głosować tylko 17 proc. wyborców w wieku od 18 do 24 lat

- podaje wp.pl. 

Jeszcze w ubiegłym roku PO cieszyła się wielkim poparciem osób pracujących na własny rachunek. W tej grupie aż 52 proc. respondentów chciało głosować na ekipę Donalda Tuska, podczas gdy na PiS – zaledwie 15 proc. W ciągu roku sytuacja zmieniła się diametralnie – Platforma straciła aż 22 punkty, dziś wyprzedza PiS już tylko o siedem proc.

Podobny, równie drastyczny spadek poparcia Platforma zanotowała także w innych grupach, do tej pory uznawanych za żelazny elektorat tej partii. Pogorszenie wyników sondażowych z 32 proc. w lipcu ubiegłego roku do 26 proc. w lipcu 2013 roku, w dużym stopniu łączy się z odpływem elektoratu tradycyjnie głosującego na Platformę. Co znaczące, coraz większe poparcie w tych grupach wyborców zdobywa PiS

- czytamy na wp.pl.

Podobny mechanizm obniżenia poparcia można zaobserwować także w bastionie PO, czyli wśród najlepiej zarabiających mieszkańców wielkich miast:

W ciągu roku, w grupie o najwyższych dochodach spadło z 44 do 30 proc., a wśród mieszkańców miast liczących co najmniej 501 tys. mieszkańców, z 46 do 36 proc. W obu tych grupach PO nadal ma przewagę 6-8 punktów procentowych, jednak jeśli spadkowy trend utrzyma się, jeszcze w tym roku, partia Kaczyńskiego zdobędzie przewagę również w tych grupach. Rok temu różnica w poparciu dla dwóch największych partii w najlepiej zarabiającym elektoracie sięgała 31 punktów procentowych.

Również młodzież, którą Platforma na wiele sposobów starała się kokietować, najwyraźniej zachowuje odporność na propagandę:

W lipcu tylko 17 proc. osób w wieku 18-24 lata deklarowało poparcie dla partii Tuska. Tak złych notowań PO nie ma w żadnej grupie wiekowej. Jeszcze rok temu słupki poparcia dla partii rządzącej sięgały wśród najmłodszych 26 proc.

Dla tych wyborców odwrócenie się od Platformy nie oznacza jednak automatycznego wyboru PiS-u. Prawo i Sprawiedliwość zyskuje przewagę tylko wśród osób mających co najmniej 35 lat.

Partia Donalda Tuska ma poważny powód do niepokoju. Straciła filar swojej propagandy. Nie może się już przedstawiać jako ugrupowanie ludzi sukcesu, osób światłych, przedsiębiorczych i proeuropejskich. Utrata wiarygodności wizerunkowej oznacza całkowitą klęskę tego ugrupowania – jej utrzymanie stanowiło bowiem główny przedmiot troski rządzących. I może za to także obywatele wystawią Platformie słony rachunek.

aż/wp.pl

http://wpolityce.pl/wydarzenia/60171-mlodzi-wyksztalceni-z-wielkich-miast-nie-chca-juz-glosowac-na-platforme-drastyczny-spadek-poparcia-dla-po-wsrod-jej-zelaznego-elektoratu

Opublikowany w Młodzi, wykształceni..., Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

To już jest pogrom! Prawo i Sprawiedliwość – 38,5 proc., Platforma Obywatelska – 25,9 proc. PSL poza Sejmem – wynika z sondażu eWybory.eu

Posted by tadeo w dniu 11 Sierpień 2013

fot. facebook/Prawo i Sprawiedliwość

 

Systematycznie, z sondażu na sondaż rośnie przewaga partii Jarosława Kaczyńskiego nad formacją Donalda Tuska.Z najnowszego sondażu ulicznego przeprowadzonego w dniach 3-10 sierpnia br. przez EWYBORY.EU na zadeklarowanej politycznie, reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych mieszkańców Polski wynika, że przewaga PiS nad PO wynosi już ponad 12 punktów procentowych. Błąd oszacowania wynosi ok. 3 procent.

Z badania wynika, że gdyby wybory odbyły się w ubiegłym tygodniu, to w Sejmie znalazłyby się jeszcze tylko SLD i Ruch Palikota. Poza parlamentem znalazłby się także dramatycznie tracący poparcie koalicjant Platformy – Polskie Stronnictwo Ludowe.

DO PARLAMENTU WCHODZĄ:

Prawo i Sprawiedliwość (PiS) - 38.5

Platforma Obywatelska (PO) - 25.9

Sojusz Lewicy Demokratycznej (SLD) - 16.2

Ruch Palikota (RP) - 9.3

POZA SEJMEM:

Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) - 4.0

Kongres Nowej Prawicy (KNP) - 3.2

Solidarna Polska (SP) - 1.8

Unia Polityki Realnej (UPR) / Obóz Narodowo-Radykalny (ONR) - 0.5

Polska Jest Najważniejsza (PJN) - 0.1

Republikanie (Republikanie) - 0.1

Zieloni (Zieloni) - 0.1

Stronnictwo Demokratyczne (SD) - 0.1

Samoobrona (Samoobrona) - 0.1

Demokracja Bezpośrednia (DB) - 0.1

źródło: eWybory.eu/Wuj

http://wpolityce.pl/wydarzenia/60029-to-juz-jest-pogrom-prawo-i-sprawiedliwosc-385-proc-platforma-obywatelska-259-proc-psl-poza-sejmem-wynika-z-sondazu-ewyboryeu

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Prof. Staniszkis: „Platforma rządzi tak, że bierność jest dla niej bardziej wygodna, niż aktywność obywateli”

Posted by tadeo w dniu 11 Sierpień 2013

fot. PAP/Tytus Żmijewski

 

wPolityce.pl: Platforma, zainspirowana swoimi własnymi wyborami wewnętrznymi, chce teraz wprowadzić głosowanie korespondencyjne lub internetowe w wyborach parlamentarnych.

Prof. Jadwiga Staniszkis: Problemem w takim głosowaniu byłoby zaufanie i brak tajności. Ułatwia to fałszowanie wyborów, a już ostatnio mieliśmy takie podejrzenie – w jednej z ambasad było więcej oddanych kart do głosowania niż samych głosujących. Natomiast głosowanie internetowe utrudnia anonimowość wyborów, ponieważ można jednak zidentyfikować osobę, która wysłała określony głos. W wypadku partii władzy, przy tak dużym upartyjnieniu państwa, mógłby to być jeden z czynników przyczyniających się do mniejszej frekwencji w wyborach. W wyborach wewnętrznych w Platformie zagłosowała dotychczas przez internet zaledwie jedna-czwarta działaczy. Jednym z powodów był argument, że boją się identyfikacji personalnej kto jak głosował. W normalnym państwie, w którym można mieć pewne zaufanie i istnieje skuteczna kontrola wyborów, a wszelkie próby fałszerstw są stanowczo piętnowane, można coś takiego dopuścić. Tak samo jak w krajach o dużym terytorium i zróżnicowaniu stref czasowych. W Rosji jest to dopuszczalne, ale jest to także jeden z mechanizmów fałszerstw, jak stwierdzali obserwatorzy unijni. Jestem sceptyczna wobec takiego rozwiązania, ponieważ nie mam zaufania, jak chyba wiele osób w Polsce. Niska frekwencja jest jedną z przyczyn kryzysu państwa, jednak nie potrafię przełamać tej bariery zaufania.

 

Wspomniała pani o tej niskiej frekwencji w wyborach wewnątrzpartyjnych w Platformie. Przyczyna leży w strachu?

Tak, ludzie nie chcą głosować na Tuska, a boją się głosować na jego przeciwnika, ponieważ wiedzą, że identyfikacja kto jak głosował jest kwestią minut dla dobrego informatyka.

 

Gdzie leży przyczyna niskiej frekwencji w wyborach w Polsce? Dostępność do komisji obwodowych jest przecież na szeroką skalę.

Polska geograficznie nie ma miejsc, do których dotarcie jest trudne. Jest sieć dróg, sieć komunikacji publicznej. Istnieje także możliwość dotarcia przedstawicieli komisji do osób niepełnosprawnych czy starszych, które nie są w stanie wyjść z domu. Głosowanie korespondencyjne i przez internet jest też okazją do wywierania presji w środowisku rodzinnym. Dla podzielonych poglądowo i wiekowo rodzin to może być okazja do wywierania nacisku na starsze pokolenia. Takie rozwiązanie nie jest konieczne, żeby zwiększyć frekwencję, a ryzyko przewyższa korzyści.

 

Czy byłoby to jakimś łamaniem zasady tajności wyborów zapisanej w Konstytucji?

Nie wiadomo jak wyglądałyby te karty, ale myślę, że technicznie jest to możliwe.

 

Jak ocenia pani stanowisko premiera i prezydenta w sprawie referendum? Obaj stwierdzili, że na referendum nie pójdą i że także nie zachęcają do tego Polaków. Czy jest to jakieś łamanie zasad demokracji?

I tak i nie. Z jednej strony jest to niewiara w pozytywną stronę Gronkiewicz-Waltz i jej możliwość zwycięstwa – próba utrzymania jej przy stanowisku poprzez obniżanie frekwencji. Referendum wymaga przecież określonej ilości głosujących. Jest to nieprzyjemne dla pani prezydent, bo jest to metodą poniżej poziomu. Z drugiej strony, niepójście, w sytuacji gdy frekwencja ma znaczenie, też jest formą zagłosowania, a mianowicie za głosowania za pozostaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz na stanowisku. Tylko jest to sposób bardziej miękki. Każde referendum powinno być okazją do dyskusji na temat problemów danej społeczności, a nie takim unikiem od dialogu. To pokazuje niechęć do debat, którą Tusk zademonstrował także przy okazji propozycji dyskusji z Gowinem przed wyborami wewnątrzpartyjnymi w PO. To jest chęć obniżania aktywności obywateli, która szkodzi partii władzy. Sądzę, że to nie jest w porządku. Chociaż, jak powiedział prof. Zoll, w przypadku referendum, bierność też jest sposobem głosowania.

 

Czy prezydent, jako organ wybierany w wyborach bezpośrednich, powinien zabierać głos w sprawie referendum i zniechęcać obywateli do aktywności?

Nie powinien. To pokazuje jego upartyjnienie. Prezydent cieszy się zaufaniem, bo w pewnym sensie gra rolę kogoś niezależnego, ale wystarczy spojrzeć na głosowania, jak żyruje wszystkie, także błędne decyzje Platformy. Jest absolutnie bierny. Sam postuluje jakieś małe pomysły, typu karta dla rodzin wielodzietnych, a reszta to po prostu hasła. Jest niekonfliktowy. Ludziom się to podoba, ale jest prezydentem miernym jeżeli chodzi o autonomię. Tutaj wyraźnie demonstruje swoją partyjność. Osobiście, jak już parę razy powiedziałam, gdybym mieszkała w Warszawie, poparłabym Hannę Gronkiewicz-Waltz w referendum. Jak na kiepskie ustawodawstwo związane z prawem zamówień publicznych, radzi sobie nieźle – także ma na swoim koncie pewne sukcesy: np. Euro2012 i powódź dwa lata temu. To jest próba obiektywnego bronienia. Nigdy nie popierałabym kogoś przez zniechęcanie do głosowania. Jednak Platforma rządzi tak, że bierność jest dla niej bardziej wygodna niż aktywność obywateli.

Rozmawiała Magdalena Czarnecka

http://wpolityce.pl/wydarzenia/59984-prof-staniszkis-platforma-rzadzi-tak-ze-biernosc-jest-dla-niej-bardziej-wygodna-niz-aktywnosc-obywateli-nasz-wywiad

Opublikowany w Polityka i aktualności, Wywiady | Zostaw Komentarz »

PO i jej zwolennicy – szmaty niegodne miana ludzi

Posted by tadeo w dniu 6 Sierpień 2013

 

Dziennikarz „Gazety Polskiej Codziennie”.

Mam tego, do cholera, dosyć! Czas w końcu powiedzieć to głośno – nie bojąc się reakcji wrogów. Przynajmniej ja musze to z siebie wyrzucić! Dość dyskusji z platformerską pleśnią, z tym bydłem, tymi szkodnikami, motłochem. Dość dyskusji ze szmatami. Dość. Czas działać!

To już nie są przelewki. Otumanione przez demiurgów III RP bydlaki zaczynają podnosić swój łeb. Ile jeszcze będziemy obserwować te zwierzęta szczute na nas, rozsądnych, przez parszywych akolitów faszyzmu III RP. Ile będziemy próbować dyskutować z tą częścią społeczeństwa, która jest zwyczajnym bydłem? To zwykłe karki chcące decydować o tym jak mamy żyć. A właściwie gorzej – chcące naszej śmierci! Czy warto krzyczeć do nich – „nie zabijajcie nas”? Nie posłuchają. Czas działać.

Znacie historię drugiej wojny światowej? Widzieliście te zdjęcia tysięcy niewinnych ofiar układanych w stosy? Miliony wymordowanych. Dzieci z rozprutymi brzuchami wrzucane do dołów śmierci? Krematoria i głód? Oni nam to szykują. Obozy koncentracyjne. Bartoszewski, Niesiołowski, Miecugow, Wojewódzki, Hołdys, Tusk, Środa. Oni tego chcą. Eksterminacji całego narodu! Myślicie, że to przelewki? Ze nic się nie stanie? Chcecie dalej słodko spać? Nie czujecie smrodu zgniłego mięsa? Nie widzicie tej patologii? Od drobnych rzeczy się zaczyna i dlatego nie możemy odpuszczać. W latach 30-tych porządni Niemcy odwracali oczy od tłuczonych witryn sklepów, a potem był Holocaust. Wojna zaczyna się od żartów z innych nacji. Wyprzedźmy to. Nie rozmową – rozmowa już dawno nie ma sensu. My nie pochodzimy od tych samych małp. Z bandytami nie wolno rozmawiać! To co się dzieje to ohyda! Plujmy na nich! Wsadzajmy do pierdla. A jak nazwać tych obrzydliwych dziennikarzy, wysługujących się swoim nowym władcom? Podlizują Tuskowi, temu chuj&wi? To zwierzęta. Szerzące podłość i nienawiść. Szmaty niegodne miana ludzi. Pomagający tworzyć Tuskowi sektę ogarniętych amokiem fanatyków. Dewiantów, nekrofilów. Jątrzących i podpalających kraj. Budzą uśpione, prymitywne, zidiociałe plemię, które nas wszystkich powywiesza. Dlatego  wołam i apeluje do Was, jeśli zależy wam na dobru kraju: – nie rozmawiajcie z pleśnią i zwierzętami. Nie da się dyskutować z bydłem i nekrofilami. Zacznijcie działać!

Powyższy tekst (poza trzema pierwszymi zdaniami leadu i opisem holocaustu) to zbiór cytatów z tekstów zamieszczanych na stronach głównych przez gazeta.pl, wyborcza.pl, newsweek.pl, Tok.fm. Opinii wygłaszanych przez Bartoszewskiego, Lisa, Miecugowa, Michalskiego, Wojewódzkiego, Hołdysa, Niesiołowskiego, Tuska, Michnika, Palikota. Tego typu stwierdzeń ostatnio się namnożyło, w związku z ostatnimi wydarzeniami na przystanku woodstock gdy jeden z dziennikarzy TVN dostał z plaskacza. Zmieniłem tylko podmiot ich wypowiedzi – zamiast konotacji pisowskich (w stosunku tak do polityków, dziennikarzy, jak i zwykłych wyborców) dałem PO.

Drodzy czytelnicy, którym chciało się doczytać- jeśli przeraziła was ta retoryka, jeśli poczuliście oddech pisowskiego zła na karku – to przemyślcie poważnie język, jakim operują Wasi przywódcy polityczni.
Jeśli zaś odnaleźliście się w tym co pisałem – poważnie się zastanówcie, czy nie upodobniacie się do waszego wroga politycznego. Czy nie przekraczacie granicy, której przekraczać nie wolno.
Ja zaś od siebie dodam tylko, że jest jeden pozytywny aspekt tej retoryki – świadczy ona o strachu tych ludzi. Oj boją się, boją. Bo są słabi.

http://www.wykop.pl/ramka/1607767/po-i-jej-zwolennicy-szmaty-niegodne-miana-ludzi/

Opublikowany w Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | Zostaw Komentarz »

Idzie nowe! “Tylko lemingi jakoś nie mogą zrozumieć, że ich sztuczny świat kończy się, i że musi być inaczej”

Posted by tadeo w dniu 25 Lipiec 2013

Fot. wPolityce.pl

 

Tak, wyraźnie to widać! Widać wszędzie: dyskusje w telewizji i radio; w brukowcach ukazują się artykuły, które pół roku temu były nie do pomyślenia; rozmowy towarzyskie mają już inne akcenty; nawet grillarzom kiełbaski mniej smakują. Oczywiście, zjawisko to nie jest powszechne, lecz wyraźnie już zauważalne. Głupota, płytkość i miałkość stylu życia ma jeszcze zdecydowana przewagę, jeszcze dobrze się trzymają. Strach jednak wszystkim zagląda w oczy i ma już swoją wyraźna twarz. Klęska starego zatrzymała ludzką wyobraźnię. Walą się nadzieje, plany, a kłamstwo, jak oliwa na wierzch wypływa. Wali się też porozumienie okrągłostołowe i powstaje pustka, którą trzeba będzie zapełnić nowym układem. Tylko lemingi jakoś nie mogą zrozumieć, że ich sztuczny świat kończy się, i że musi być inaczej. Idzie nowe, ale pustka pozostaje.

 

Co za tą pustką stoi?

Przyszedł czas weryfikacji. Historia, swoim spokojnym i znudzonym głosem, rzuciła hasło – sprawdzam! I człowiek w jednym momencie stał się malutki. Wrócił do rzeczywistej roli w przyrodzie i właściwych proporcji w jej dziejach. Owszem, jest najbardziej inteligentnym z wszystkich zwierząt mieszkających na ziemi, ale to jeszcze nic nie znaczy. Stworzył siłę, która pozwala mu zdobywać nowe obszary, nie zauważa jednak, że w porównaniu z siłą natury, jest nic nie znaczącą drobiną. Nie rozumie mechanizmów tego świata, a próbuje go na swój sposób zmieniać. Nie wie po co i dlaczego znalazł się na tym ziemskim padole, być może dlatego stworzył naukę i metody obserwacji. Na tej podstawie opisał świat, a potem kosmos. Ale zupełnie zapomniał, że ten świat opisany jest pod siebie i dla siebie. Człowiek nie dostrzegł umowności własnej interpretacji. Egoizm, brak szacunku, zachłanność! Nie tędy więc droga. Niepewność i pustka wyłania się jak feniks z popiołów.

Powstaje pytanie, co kryje się za tą pustką, która czeka na nowa interpretację? Nie trudno zauważyć, że kryje się jeszcze większa pusta przestrzeń. Wszyscy wychyleni twarzami do przodu, którzy mieli konsumować przyszłość, a przeszłość mieć w największym poważaniu, nagle dostali solidnego kopniaka od historii. To ona w sposób naturalny dała do zrozumienia, że żyje, jest skarbnicą doświadczeń i obrazem świata minionego. Ból w kości ogonowej daje do zrozumienia (choć jeszcze nie wszystkim), że takie hasła, jak „wybierzmy przyszłość” były edukacją i ogródkiem dla lemingów; że zamykanie się w perspektywie powojennej i ograniczenie swojego punktu odniesienia do PRL jest niczym innym, jak zawracaniem 1000-letniej historii Polski za pomocą tegoż samego PRL-u.

 

Idzie nowe – co to znaczy?

Czy oznacza to, że idą fantastyczni, znakomicie wykształceni ludzie? Czy oznacza to, że ci ludzie mają jasny obraz przyszłości i nieskazitelne charaktery? Wszyscy wiemy, że nic podobnego nie ma miejsca. Przeciwnie, to obecny czas ma głos! To on, w sposób bezwzględny, narzuca człowiekowi określone warunki. Jeżeli nie odczyta jego znaków i w odpowiedzi stworzy kolejna utopię, człowiek ponownie stanie się żartem i igraszką historii. Okazuje się, że na pamięć można znać historię filozofii, dzieje ludzkiej myśli i samemu zapędzić się w kozi róg. Przykładem jest chociażby obecny postmodernizm, czy jak kto woli – okres ponowoczesny. Odcięcie się od historii, od wielkich historycznych narracji i marsz w kierunku relatywizacji tego wszystkiego co nasza cywilizacja stworzyła w ciągu 2000 lat, jest niczym innym, jak odcięciem się od ludzkiego, a nawet ogólnoludzkiego doświadczenia i pozbawieniem go naturalnej immunologicznej obrony. Zabranie zagubionemu człowiekowi dziejowej mądrości czyni go bezbronnym. Ba, to nakręcanie wojny każdego z każdym.

W czasie, gdy tempo postępu technologicznego dzieli nas nie tylko na kasty, ale także przekracza ludzkie horyzonty, relatywizacja tradycyjnych postaw moralnych staje się zabójcza dla samego człowieka. Skutki mieszania testosteronu z estrogenem widzimy już na każdym kroku: kobietom zanika instynkt macierzyński, a mężczyźni stają się „babami”. Konsekwencją tego jest swobodny wybór płci (dziś ja mogę gwałcić, a jutro mogą mnie zgwałcić – jakież to wspaniałe doświadczenie!). Interdyscyplinarność kulturowa, którą postmodernizm reprezentuje, służy bardziej do mieszania poszczególnych porządków ustanowionych przez dzieje, niż jakiejkolwiek syntezie. Ten efekt jest widoczny, chociażby w dyskusjach polityków i publicystów, a także powszechny w literaturze. W społeczeństwie, a więc na prawie najniższym szczeblu, objawia się to kompletnym pomieszaniem z poplątaniem. Tu Polak z Polakiem nie może się dogadać – uruchomione zostały wszystkie porządki z 1000 lat: od Piastów, po komunistów.

Postmodernizm odcina dostęp do ludzkiej refleksji, a więc w ten sposób otumania człowieka i czyni go niezdolnym do żadnej obrony. Potrzebny jest tylko tym ludziom, którzy chcą zatrzymać czas.

Schodząc na poziom naszego podwórka, głos nowych czasów domaga się wielkości człowieka, a więc tego, który zna swoje miejsce na ziemi, potrafi obronić swój dom, swoje państwo, swoją historyczną i osobistą tożsamość. Polskość jest trudna. Poznanie jej wymaga wysiłku. Ale z dzisiejszego punktu widzenia równie trudna jest niemieckość, rosyjskość, brytyjskość, czy nawet amerykańskość. Niemieckość ma za sobą Hitlera – ta postać kolejny raz zmusza Niemców do ekwilibrystyki, która musi skończyć się klęską; rosyjskość, rozumiana na sposób totalitarny (państwowy), również nie ma przyszłości; brytyjskość, pozbawiona dochodów z kolonii, również karleje – widać to na przykładzie zachowania angielskich turystów; amerykańskość, jest tu największym problemem, bo podobnie jak Niemcy i Rosja, swoją dominację opierają na sile, chcąc światu wcisnąć kulturowy kit.

Na tym tle polskość wygląda imponująco. Nie mamy za sobą ani Hitlera, ani Stalina; nie ciągnie się za nami kolonializm ani nikomu nie chcemy wciskać kiltu. Wszystkie wyżej wymienione państwa nie niosą ze sobą przesłania na przyszłość. Ich klęska jest ostateczna, i jak nie zmienia swej postawy i polityki – jest nieunikniona. Dla nich rzeczywiście kończy się historia, ideologia, a nawet sam Bóg. Są przygotowani na przyjście swojego barbarzyńcy.

Polska natomiast ma przed sobą przyszłość, ponieważ posiada demokratyczną propozycję, i to takiej marki, której nie powtórzył nikt w dziejach. Jest nią jagiellońskie doświadczenie, które swą dojrzałość osiągnęło w okresie zaborów.  Ale to już temat na inny artykuł i go trzeba zrozumieć.

 

Czas nowego porozumienia

Przed nami czas nowego porozumienia. Jest to czas, w którym wszystko, co zrobimy będzie miało swoje praktyczne przełożenie w przyszłości. To jest czas budowy i czas inżynierów i humanistów. Nie tak dawno jeszcze jechaliśmy na Zachód, jak się nam wydawało, po nową przyszłość, a pojechaliśmy wyrysować swój stereotyp, który będzie pokutował kolejną epokę: robociarz, zmywacz, pijak. Tak już nas zakodowano i nie ma tu znaczenia sytuacja Polski i młodego pokolenia Polaków. Jest stereotyp. Nie zmarnujmy więc szansy danej nam w kraju, a więc we własnym domu!

Wali się porozumienie okrągłostołowe. Emisariusze tego porozumienia już tańczą, jak mogą. Zgodnym chórem dobijają to, co leży i czego dobijać już nie trzeba; lokują swoje siedzenia na starych/nowych stołkach. I trzeba jasno powiedzieć, że oni drogę mają krótszą, bo nie muszą sobie niczego wyjaśniać. Mają jeden wspólny cel – zatrzymać czas i wziąć władzę. Reszta nie ma znaczenia.

Na tym przykładzie widać, że chcąc dokonać jakichkolwiek zmian dla dobra wspólnego, należy zbudować struktury zmian i solidarność, na których będzie można się oprzeć. Brak tych struktur, i liderów na odpowiednim poziomie, oznacza klęskę! Nie wystarczy pisać i wołać, że jest się przeciwko, że nienawidzi, że krzywda, że nie ma na chleb itd. Polityka, a więc działanie, reaguje tylko na myśl i siłę. Jeżeli publicystyka i nauka nie wypracują w społeczeństwie odpowiednich postaw obronnych, a społeczeństwo pozwoli się omamić, w godzinie „zero” wszystko staje się c e p e l i a d ą.

Musimy też zdać sobie sprawę, że prawie wszyscy jesteśmy „produktem” PRL-u, który, jak Lenin, nadal w nas żyje; że dawne i upadające struktury mają nad nami władzę. Gdy rękami chwycimy za drążek gimnastyczny i podciągniemy się tak, aby głowa wyniosła się ponad jego poziom, to wówczas zobaczymy, że PRL z przyległościami ma 70 lat, a Rzeczpospolita ponad 1000! I to jest perspektywa, bez której niczego nie sposób dokonać. Na Piłsudskiego, Dmowskiego, Witosa i Korfantego czekaliśmy ponad sto lat. Dziś czas biegnie szybciej, ale czy wystarczy jedno pokolenie?

I na koniec. Polską słabością, która ma niezwykle ujemne skutki, i która innym pozwala nad nami panować, jest brak umiejętności wykorzystania własnych talentów. Zamiast pomagać w ich wykształceniu i umożliwiać im pracę twórczą lub inżynierską, a potem wykorzystywać jej owoce, promujemy miernoty, które nie mogą nam zagrozić. Jest to spuścizna zwłaszcza PRL-u. Ma swoje źródła w jego strukturach i klasowym wychowaniu. Na takim fundamencie nie zbuduje się niczego.

Porozumienie jest więc zadaniem dla przyszłej władzy. Musi ono nastąpić na poziomie najpierw koncepcyjnym, potem partyjnym, nie dla dalszego sprawowania władzy, lecz porozumienie to musi zostać skierowane przede wszystkim do polskiego społeczeństwa, bo według Konstytucji ono jest tu suwerenem. Idzie nowe, ale to nowe jest bardziej wymagające, niż nam się powszechnie wydaje. O tym nie wolno nam zapomnieć.

 

Zainteresował Cię artykuł? 
Portret: Ryszard Surmacz

Ryszard Surmacz

Ryszard Surmacz (1950), historyk, przez 11 lat był dziennikarzem reportażystą w kilku polskich czasopismach. Na tematy śląskie publikował także w „Kulturze” paryskiej, za którą otrzymał nagrodę POLCUL-u. Autor pięciu książek (szósta w przygotowaniu). Obecnie, pracownik IPN O/Lublin.  Mieszka w Lublinie.

http://wpolityce.pl/artykuly/58839-idzie-nowe-tylko-lemingi-jakos-nie-moga-zrozumiec-ze-ich-sztuczny-swiat-konczy-sie-i-ze-musi-byc-inaczej

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Znalezione w sieci

Posted by tadeo w dniu 23 Lipiec 2013

W niedzielę gościem Pietrasika był prof. Gomułka. Pietrasik to taki były dziennikarz, dziś oddany propagandzista prorządowy. Ale gdy zaproszony gość zaczął omawiać jaki rzeczywisty stan polskiego zadłużenia, że powinien być nieco inaczej liczony, bo to co Rostowski poukrywał, to Europa nam liczy, przerwano transmisję, by zachwycać się nowym królem belgijskim. To dla nas ważne, nowy król belgijski. Cieszmy się cudzym królem, po co martwić się własnymi sprawami!

Opublikowany w Polityka i aktualności, Znalezione w sieci | Zostaw Komentarz »

“Mówienie, że Polacy cięć nie odczują, jest nieuczciwe. Kto ma odczuć, Marsjanie?” NASZ WYWIAD z prof. Rybińskim

Posted by tadeo w dniu 22 Lipiec 2013

fot. PAP / R. Pietruszka

 

wPolityce.pl: Premier Donald Tusk oraz minister Jacek Rostowski przez ponad pół roku utrzymywali Polaków w budżetowej fikcji. Dopiero ostatnio przyznali, że deficyt budżetowy jest znacznie większy niż planowano. Zakładając, że mogła to być strategia polityczna, warto spytać, czy te pół roku fikcji wykorzystano jakoś na korzyść Polski?

Krzysztof Rybiński: Na początek warto zwrócić uwagę na skalę tej fikcji. Deficyt budżetowy w tym roku planowano na 35 miliardów złotych. Ostatecznie będziemy to 60 miliardów. Rząd postanowił oszczędzić 8 mld złotych, by zbić ten deficyt do 51 mld. Minister pomylił się więc dwukrotnie. Trzeba się zastanowić, czy ujawnienie skali problemów byłoby z korzyścią dla Polski, czy to byłoby niekorzystne? Można powiedzieć z jednej strony, że ujawnienie prawdy spowodowałoby wzrost oprocentowania polskich obligacji. Musielibyśmy płacić wyższe odsetki. Jednak to drobne kwoty, które nie miałyby wpływu na budżet. Szczególnie, że w zeszłym roku mieliśmy do czynienia z prefinansowaniem tegorocznych potrzeb pożyczkowych, a dodatkowo, na całym świecie widać wzrost oprocentowania obligacji. Z drugiej strony mamy sytuację, w której ujawnienie prawdy o budżecie dopiero obecnie oznacza, że na niektóre reformy już jest za późno. Gdyby premier i minister zamiast okłamywać Polaków powiedział pod koniec 2012 roku, jak jest naprawdę, być może udałoby się wprowadzić potrzebne zmiany, zmierzające do ograniczenia deficytu.

Obecnie to niemożliwe?

Obecnie brakuje czasu. Do końca roku de facto zostało niewiele czasu. Parlament zaraz jedzie na urlop, wraca dopiero we wrześniu. Do końca roku nie zdążymy. Przez politykę rządzących doszło do sytuacji, w której obecnie można ciąć jedynie wydatki elastyczne. A to np. inwestycje, które mogą uderzyć w zdolność Polski do obrony granic, czy pieniądze na badania dot. rozwoju nauki i badań. Już wiadomo, co ucierpi na takim działaniu władz. Zamiast ograniczać wydatki sztywne, które często oznaczają marnowanie pieniędzy, rząd tnie finanse tak, że może to mieć negatywny wpływ na rozwój kraju.

Rządzący powtarzają, że cięcia nie wpłyną na życie tzw. zwykłych obywateli. To możliwe?

Jeśli tnie się wydatki, które mają pozytywny wpływ na rozwój kraju, na inwestycje, czy badania, to ewidentne jest, że rozwój Polski zahamuje. To pośrednio wpłynie na ludzi. Przecież stagnacja gospodarcza przez ten sposób działania się przedłuży. Będziemy mieli niski wzrost, bezrobocie może wzrosnąć. Oczywiste, że to wpłynie na życie zwykłych ludzi. Jest intelektualnie nieuczciwym mówienie, że rząd będzie wprowadzał cięcia w budżecie, ale ludzie tego nie odczują. To kto to ma odczuć, Marsjanie? Jeśli w budżecie nie ma pieniędzy, środki, które miały zostać wydane, nie zostaną wydane to ktoś to odczuje. Jeśli rząd uzna, że trzeba zwolnić urzędników, to odczują to urzędnicy, jeśli trzeba odciąć wydatki na służbę zdrowia, to odczują to pacjenci. Wtedy kolejka do świadczeń medycznych się wydłuży. Jeśli się okaże, że ZUS nie ma pieniędzy i trzeba ciąć emerytury, to oszczędności odczują miliony emerytów. Kontynuacja narracji, że Polacy cięć nie odczują, jest nieuczciwe. Jeśli nawet rząd będzie ciął takie wydatki, jak renowacje ministerstw, to odbije się to na firmach budowlanych. Jak się tnie wydatki, zawsze odczuwają to jakieś grupy społeczne. Ważne, by nie odczuli najsłabsi. Osoby żyjące na granicy ubóstwa nie mogą być jeszcze biedniejsze.

Kiedy w Pana ocenie minister i premier zorientowali się, że ten budżet jest fikcją?

Oni to zawsze wiedzieli. W momencie przedstawiania budżetu w Sejmie władze wiedziały, że to fikcja. Tu nie można mieć wątpliwości. W świetle spadających dochodów podatkowych w zeszłym roku widać było, że dochody podatkowe założone na 2013 rok są wyssane z palca. Zresztą w mediach można znaleźć komentarze na ten temat. Mamy setki przykładów wypowiedzi ekonomistów, którzy krytykowali zapisy budżetowe, mówili, że tak nie wolno robić. Te komentarze nie zostały jednak wzięte pod uwagę. Jeszcze w maju tego roku rząd, wysyłając aktualizację Programu Konwergencji do Komisji Europejskiej, nie pisał o problemach budżetu. Wskazywano, że wzrost będzie trochę niższy, deficyt będzie ograniczony, że nie będzie potrzeby nowelizacji. Po półtorej miesiąca okazuje się, że jest katastrofa. Rząd nie tylko wprowadzał w błąd parlament, opinie publiczną, ale również Brukselę. To niestety praktyka, w której cele polityczne górują nad celami merytorycznymi i zdrowym rozsądkiem.

Kolejne resorty wskazują, ile zamierzają obecnie oszczędzić. Ministerstwo nauki wskazuje, że będzie to kwota ponad 270 milionów. Jak to wpłynie na polską innowacyjność i gospodarkę?

Polska innowacyjność leży na dnie. W niektórych rankingach jesteśmy za Bułgarią i Rumunią. Widać, że mamy prawdziwy dramat w tej sprawie. W ostatnich latach ta innowacyjność spadła dramatycznie. Dla mnie ta sprawa powinna zostać wyjaśniona przez komisję śledczą. Trzeba wyjaśnić, jak to się stało, że wydaliśmy 40 mld złotych na program operacyjny “Innowacyjna Gospodarka” na wzrost innowacyjności przedsiębiorstw, a innowacyjność spadła. Jak można było zmarnować 40 miliardów złotych? Tym się nikt nie interesuje, a przecież okazuje się, że te pieniądze zaszkodziły Polsce. Trzeba sprawdzić, dlaczego, trzeba również zobaczyć co poprawić. Zaraz rusza kolejny program, tym razem “Inteligentny Rozwój”. Jeśli w ramach tego programu będziemy wydawać pieniądze w podobny sposób, to polską innowacyjność zupełnie zadepczemy. W tym kontekście cięcia wydatków brzmią niepokojąco i będą miały negatywny wpływ na polską gospodarkę. Cięcia będą dotyczyły badań i rozwoju, a nie fundusz płac. Tego nie rozumiem. Jeśli już ciąć w szkolnictwie wyższym wydatki to należałoby raczej szukać oszczędności w kadrach, a nie w funduszach na badania. Uczelnie powinny dokonać przeglądu kadr i zredukować je. Szczególnie, że mamy kryzys demograficzny. To ma sens, ale jest niepopularne. Środowiska akademickie są wpływowe, a odcięcia ich płac wywołają na pewno opór i sprzeciw. W związku z tym rząd szuka cięć na badania, a nie w płacach.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

http://wpolityce.pl/wydarzenia/58582-mowienie-ze-polacy-ciec-nie-odczuja-jest-nieuczciwe-kto-ma-odczuc-marsjanie-nasz-wywiad-z-prof-rybinskim

Opublikowany w Gospodarka i Ekonomia, Polityka i aktualności, Wywiady | Zostaw Komentarz »

Nowe “Sieci” od poniedziałku w kioskach! Temat numeru: Taśmy, haki i służby – ujawniamy kulisy brudnej kampanii w Elblągu. ZOBACZ OKŁADKĘ

Posted by tadeo w dniu 21 Lipiec 2013

fot. Sieci

 

Już od 22 lipca w sprzedaży nowy numer tygodnika „Sieci” – jednego z najbardziej opiniotwórczych tygodników w Polsce. Temat numeru – „Taśmy, haki i służby – kulisy brudnej kampanii w Elblągu”.

Dziennikarz śledczy Andrzej Rafał Potocki ujawnia:

Rozwikłaliśmy tajemnicę elbląskich taśm, rzuconych w końcówce tej ważnej kampanii przeciw kandydatowi PiS. Nagrania zorganizowali ludzie Palikota, a wypuściła je Platforma Obywatelska. Wszystko wskazuje, że za osobistą zgodą Donalda Tuska.

Robert Mazurek w alfabetycznym porządku wspomina wakacje w PRL-u- a że świat był wtedy postawiony na głowie, to przygotował go w wersji od Ż do A, zaś Piotr Zaremba pisze o medialnym spektaklu „użyć księdza”.

Ponadto w najnowszym „Sieci” wywiad braci Karnowskich z Małgorzatą Bojanowską, dyrektor Muzeum Dulag 121 w Pruszkowie, a także rozmowa z artystą Krzysztofem Cugowskim, który wspomina

Szczęśliwie ominęły nas narkotyki. Nie ominęła nas wódka. W latach 70. krążyła taka opinia: jeśli chodzi o picie alkoholu, liczą się Budka Suflera, Skaldowie i No To Co, ale w starym składzie. Reszta to słabe głowy.

Redakcja „Sieci” przygotowała także „Kryminał na lato” – dodatek specjalny do poczytania na urlopie–kryminalne opowiadania publicystów tygodnika, a w nim „historie z dreszczykiem” autorstwa m.in. Piotra Zaremby, Witolda Gadowskiego, Jerzego Jachowicza, czy Stanisława Janeckiego.

W tygodniku także rozmowa z pisarką Marią Nurowską, która „połączyła” dwóch nieznoszących się pisarzy – Czesława Miłosza i Sergiusza Piaseckiego. Miłośnicy historii znajdą fragment książki „Legion”, poświęconej Brygadzie Świętokrzyskiej, a fani Natalii Przybysz przeczytają o jej nowym albumie„Kozmic Blues”.

W numerze również „Afera pod ochroną” - aż siedmiu lat potrzebował polski wymiar sprawiedliwości, by sporządzić akt oskarżenia w jednym z najgłośniejszych skandali finansowych III RP – Większość z prawie 1 200 klientów Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej bezpowrotnie straciła oszczędności życia – pisze Anna Raciniewska.

Jak co tydzień, na czytelników czekają również stałe rubryki Mazurka i Zalewskiego, Doroty Łosiewicz, Jerzego Jachowicza, Wiktora Świetlika, Łukasza Warzechy i Andrzeja Zybertowicza.

Nowy numer „Sieci”, zaliczonego w maju do grona najczęściej cytowanych tygodników w Polsce, w sprzedaży już od 22 lipca.

 

Zainteresował Cię artykuł? 

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

APEL DO POLAKÓW

Posted by tadeo w dniu 18 Czerwiec 2013

Witam wszystkich.

W załączeniu przesyłam  apel o włączenie się w protest w Żurawlowie.  Bardzo proszę o podpisywanie się pod nim.
Myślę, że każda organizacja, czy obywatel może choć w ten sposób wesprzeć tych dzielnych ludzi. Jeśli ktoś może tam również dojechać bo mieszka w odległości pozwalającej na to byłaby to pomoc najskuteczniejsza.
Pozdrawiamy
Teresa Adamska
Zbigniew Tynenski

Centrum Zrównoważonego Rozwoju#rn#ul. Legionów 2

90-401 Łódź

#rn#tel./fax: 0 42 633 12 80

Obywatele, sąsiedzi, mieszkańcy Polski

Na Zamojszczyźnie we wsi Żurawlów garstka rolników toczy nierówny bój o obronę Ojczyzny i każdego z nas. Przeciwnikiem jest globalny koncern paliwowy Chevron. Dziś mija 11 dzień blokady terenu wyznaczonego pod odwiert gazu łupkowego. Rolnicy nie mogą spokojnie uprawiać ziemi, doglądać inwentarza, wychowywać dzieci. Zostali zmuszeni do koczowania w polu przez koncern, który siłą chce wymusić na nich rezygnację z ich praw obywatelskich. Obywatele                   są prowokowani, zmuszani do obrony koniecznej. Policja reaguje jedynie na doniesienia koncernu i nie staje w obronie praw obywateli.

Rodacy

Ziemie orne takiej klasy, jakie są na Zamojszczyźnie to skarb i spichlerz całej Polski. Wszyscy powinniśmy bronić tych ziem przed ich rozkradzeniem, zanieczyszczeniem i wyłączeniem na wiele lat z produkcji rolnej. Podobne działania mogą pojawić się za chwilę na innych obszarach kraju, bo koncesjami na gaz łupkowy dla obcych firm objęto ok. ½ terenów Polski. To jest jawna grabież i rozbiór Polski. Chevron wydzierżawił ziemie pod odwierty na 30 lat, czy zatem już dziś koncern wie, że znajdzie zasoby i dostanie koncesje wydobywczą? Czy jeszcze polska jest dziś ta ziemia wydzierżawiona przez Chevron?

Poszukiwanie i rozpoznawanie gazu przez koncern i pozostałe firmy wydobywcze odbywać się będzie metodą szczelinowania hydraulicznego, z użyciem toksycznej chemii wtłaczanej pod ziemię z wodą pitną, traconą w ten sposób na zawsze. Jedynym sposobem zatrzymania eksploatacji gazu tą technologią jest niedopuszczenie do rozpoczęcia wierceń i jakichkolwiek prac z nimi związanych. Zgodnie z ustawą Prawo geologiczne i górnicze (Dz.U. z 2011r. Nr 163 poz 981), koncern, jeśli rozpocznie jakiekolwiek prace, będzie miał prawo prowadzić działalność nawet, jeśli rażąco naruszy prawo (art. 42 ust. 2 ustawy), ustawa daje koncernom prawo do wywłaszczania dotychczasowych właścicieli ziemi w ramach nadanego ich działalności „celu publicznego”. Dlatego świadomi konsekwencji rozpoczęcia prac przygotowawczych do postawienia wiertni mieszkańcy Zamojszczyzny we wsi Żurawlów, nie chcą na to pozwolić. 

Niestety większość społeczeństwa w Polsce została ogłupiona i zmanipulowana medialnym zachwytem nad bogactwem Polski, jakim ma być gaz łupkowy. Informacji i dowodów na temat zagrożeń dla życia i zdrowia ludzi przy jego eksploatacji jest mnóstwo w Internecie. Bo oczywiście media sterowane politycznie nic o tym nie mówią, a wręcz przeciwnie, „tokują” o braku takich zagrożeń. W ostatnim czasie farmer z Pensylwanii, mieszkający na terenach wydobycia gazu, popełnił samobójstwo, bo nie widział żadnej drogi ratunku dla siebie, swojej chorującej rodziny i dobytku. W USA na terenach wydobycia gazu i ropy dzieją się istne tragedie, a ludzie ciągani są przez firmy po sądach. Czy w Polsce ma powtórzyć się tamten scenariusz?

Wielu obywateli nie wie, że znajdują się na terenach objętych koncesjami. Nie wiedzą o tym również i samorządy gminne. Dowiedzą się, jak wjedzie ciężki sprzęt na ich lub sąsiadujące pola, zacznie rozjeżdżać drogi, transportować toksyczną chemię, tony piasku dla mieszania ich z ogromnymi ilościami wody pitnej, która jest w Polsce i na świecie najważniejszym zasobem – jest źródłem życia i warunkiem jego istnienia na planecie.

Rodacy

Wszyscy musimy wesprzeć protest w Żurawlowie. Tam toczy się walka o całą Polskę, o własność naszych zasobów surowcowych, przyrodniczych, rolnych, leśnych, czystego powietrza, wody, zdrowej polskiej żywności. Nie zostawiajmy mieszkańców Żurawlowa i okolicznych wsi samych. Jedźmy tam, rozbijmy namioty obok nich i brońmy suwerenności kraju, wody pitnej, bo gazem naszych dzieci i wnuków nie napoimy.

Wzywamy wszystkie organizacje, obywateli, środowiska, do wspólnego manifestu w Żurawlowie.

Do Apelu załączamy mapę Polski z koncesjami wydanymi na zasoby gazu i ropy, każdy obywatel niech sprawdzi, czy na pewno mieszka jeszcze na „własnej ziemi” i dołączy do nas.

 

Centrum Zrównoważonego Rozwoju w Łodzi

www.czr.org.pl

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

“Podstawowym prawem obywatelskim jest życie w uczciwym państwie. Do tego rząd musi się zmienić”. NASZ WYWIAD z Mariuszem Kamińskim

Posted by tadeo w dniu 18 Czerwiec 2013

 

Fot. PAP/Tomasz Gzell
 

wPolityce.pl: Afera korupcyjna w Czechach spowodowała polityczne trzęsienie ziemi w tym kraju. Ostatecznie rząd złożył dymisję, a wielu ludzi władzy zostało objętych postępowaniem prokuratorskim. Tamtejszy wymiar sprawiedliwości, służby, policja prowadziły działania dotyczące aktualnej władzy. Czy w Polsce możemy mieć pewność, że podobne działania – jeśli byłyby potrzebne – będą prowadzone?

Mariusz Kamiński, poseł PiS, były szef CBA: W mojej ocenie nie możemy mieć takiej pewności. To, co wydarzyło się w Czechach, świadczy o degeneracji części klasy politycznej, ale jednocześnie pokazuje siłę państwa. Państwo działa, mimo tego, że niewłaściwe osoby stały na jego czele. Tak przynajmniej należy sądzić po przebiegu wydarzeń w Pradze. Hasło “dziś Praga, jutro Warszawa” będzie możliwe dopiero po zmianie rządu, mimo degeneracji władzy w Polsce. W kraju spacyfikowano służby specjalne, policję. Prokuratura jest atrapą, reforma uniezależniająca prokuraturę od rządu jest fikcją. Stworzono nową korporację prawniczą z jednego z najważniejszych organów państwa, odpowiedzialnych za ściganie przestępczości. Na jej czele stoi Prokurator Generalny, ale nie ma on żadnych kompetencji władczych. On jest jedynie listkiem figowym. Organa ścigania w kraju są niezwykle osłabione, na czele służb stoją ludzie całkowicie podporządkowani Platformie i niemający instynktu państwowego. W Polsce państwo też jest zderenegowane i potrzebuje gruntownej naprawy, jeśli chodzi o organa ścigania i wymiar sprawiedliwości. To, co się dzieje w kraju, napawa wielkim niepokojem.

Zmiana rządu coś pomoże? Patologie i degeneracja wżarły się głęboko w państwo

Na zmianie rządu nie może się zakończyć. Gdy mówimy o zmianie rządu nie chodzi nam jedynie o zmianę polityczną, ale również o obronę państwa, o naprawę państwa. Ta naprawa, ta obrona jest absolutnie niezbędna.

W służbach, w wymiarze sprawiedliwości są odważni ludzie, na których ta odnowa mogłaby się oprzeć?

Jest jeszcze wielu odważnych ludzi w tych instytucjach. Oni z reguły nie pełnią stanowisk kierowniczych. Mamy jednak pewne rozeznanie, rozpoznanie sytuacji w prokuraturze, organach ścigania, policji. Na pewno znajdą się osoby, w oparciu o które będzie możliwa odbudowa państwa. Jednak, aby to mogło mieć miejsce, musi powstać silne centrum decyzyjne. Władza musi chcieć obronić państwo przed przestępczością, niezależnie od tego, gdzie ulokowani są przestępcy, jakie mają wpływy i powiązania polityczne, jaką mają pozycję społeczną. Musi powstać silne centrum, które nie ulegnie presji, które oprze się atakom politycznym, które nie da sobie wmówić, że walka z korupcją, przestępczością jest walką polityczną. To nie o to chodzi. Chodzi o obronę państwa przez przestępcami, którzy mogą – co pokazuje również przykład czeski – znaleźć się na najwyższych szczeblach władzy.

To nie tylko czeska przypadłość.

Oczywiście. W wielu krajach, również w Polsce, mieliśmy przykłady przestępców na szczytach władzy, którzy byli chronieni przez kolegów tolerujących to, co się dzieje w państwie. Sytuacja wymaga bardzo zdecydowanych działań, ale rząd musi się zmienić.

W Polsce możemy mieć do czynienia z podobnymi aferami, co w Czechach? Możemy również usłyszeć o wielkich aferach w państwie, w kręgach władzy?

Z całą pewnością. Widać przecież ogromną degeneracje klasy rządzącej w Polsce. To widać gołym okiem. Każdy dzień przynosi przykłady arogancji, buty, łamania prawa, bezzasadnego wydatkowania grosza publicznego. A przecież to, co widzimy w mediach, to jedynie wierzchołek góry lodowej. Medialne doniesienia pokazują fakty, które osoby zorientowane mogą ułożyć w całość. Ona pokazuje z kolei upadek tej ekipy – PO, PSL, czy pseudoopozycji. Te środowiska nigdy nie dopuszczą do tego, by walka z korupcją na szczytach władzy była walką prawdziwą. Dlatego muszą być odsunięte od władzy. Tu chodzi o elementarną obronę państwa i obywateli. Podstawowym prawem obywatelskim jest życie w uczciwym państwie. Obywatele płacą podatki, by państwo działało i eliminowało z życia publicznego przestępców. Takie osoby zawsze mogą przeniknąć do władzy. Jednak chodzi o to, by je eliminować. Również za czasów rządu PiSu do kręgów władzy przeniknęli ludzie, którzy nigdy tam być nie powinni. Jednak myśmy byli w stanie ich wyeliminować, odciąć od państwa. Nasze działania były skuteczne.

Rozmawiał Stanisław Żaryn

http://wpolityce.pl/wydarzenia/56107-podstawowym-prawem-obywatelskim-jest-zycie-w-uczciwym-panstwie-do-tego-rzad-musi-sie-zmienic-nasz-wywiad-z-mariuszem-kaminskim

Opublikowany w POLECAM, Polityka i aktualności, Wywiady | Zostaw Komentarz »

Jacek Rostowski zatrudni dziewiątego wiceministra

Posted by tadeo w dniu 17 Czerwiec 2013

Jest takie miejsce, gdzie problem bezrobocia nie istnieje. To Ministerstwo Finansów – ocenia radio RMF FM.

Janusz Piechociński, Radosław Sikorski, Jacek Rostowski

fot. PAP/Tomasz Gzell

Jak ustalił reporter radia, Jacek Rostowski zatrudni sobie w tym tygodniu kolejnego, dziewiątego już wiceministra. Będzie to rekomendowana przez PSL dr Dorota Podedworna-Tarnowska ze Szkoły Głównej Handlowej.

Na razie nie do końca wiadomo, czym ma zajmować się kolejny wiceminister, bo obowiązki w Ministerstwie Finansów zostały już podzielone pomiędzy dotychczasowych ośmiu wiceministrów.

http://biznes.onet.pl/jacek-rostowski-zatrudni-dziewiatego-wiceministra,18490,5542380,1,news-detal

Opublikowany w Polityka i aktualności, Standardy TuskoLandii | Zostaw Komentarz »

Chamstwo, arogancja i groźby. Skandal w szczecińskim sądzie. Posłuchaj, jak sędzia tłumaczyła, że nie można nagrywać rozprawy!

Posted by tadeo w dniu 16 Czerwiec 2013

fot. youtube.pl: budynek szczecińskiego Sądu rejonowego

 

W Szczecinie doszło do sytuacji skandalicznej. Sędzia Sądu Rejonowego w sposób niezwykle grubiański odnosiła się do osoby, która chciał zarejestrować przebieg rozprawy.

Sposób, w jaki Tomasz Gontarz został o tym poinformowany wydaje się być… bardzo charakterystyczny dla polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Proszę pana! Pan jest chyba śmieszny! To teraz tak będzie, że będzie przychodziła publiczność i składała wnioski. Czy pan nie żartuje?

- piekli się sędzia wyraźnie podniesionym głosem, na nagraniu, które zostało udostępnione redakcji wPolityce.pl.

…. ale..

- próbuje dojść do głosu niedoszły wnioskodawca.

Proszę pana! Panu nie przysługuje prawo głosu żadnego. Albo pan opuszcza salę, albo pan siada i cicho siedzi. Koniec kropka, nie będę z panem rozmawiała.

- kontynuuje sędzia.

Potem sytuacja zaczyna być coraz mniej przyjemna dla pana Gontarza, bowiem sąd zaczyna grozić mu grzywną. Gdy wreszcie spełnił on życzenie sędzi, aby usiadł na miejsce, ta kazała mu ponownie wstać i uderzając ręką w blat poinformowała, że gdy zwraca się do sądu musi stać.

Zapytaliśmy pana Gontarza, jak się czuje po takiej konfrontacji z wymiarem sprawiedliwości.

Gdy będę teraz przekraczał próg sądu, a przynajmniej sądu rejonowego w Szczecinie, towiem, że mogę się obawiać agresji, przynajmniej słownej. Chciałbym czuć się bezpiecznie. Zostałem potraktowany jak małe dziecko, któremu matka chce zaraz przylać. Ta pani sędzia już pod koniec nagrania zaczęła uderzać w stół. Brak mi słów

- opowiada o zdarzeniu Tomasz Gontarz.

Od kilku adwokatów (ze zrozumiałych względów chcieli pozostać anonimowi) dowiedzieliśmy się, że sędzia ze Szczecina miała prawo odmówić Tomaszowi Gontarzowi nawet złożenia wniosku o nagrywanie. Nie był bowiem ani stroną procesu (prokuratorem, oskarżonym i obrońcą). Nie był też dziennikarzem.

Jednak forma, w jakiej o braku prawa do złożenia wniosku został pan Gontarz poinformowany, jest skandaliczna i choć nie podlega ocenie prawnej, to na pewno pod kątem codziennych relacji międzyludzkich można ją oceniać. Sąd jest przecież także od tego, aby łagodzić konflikty.

Slaw

http://wpolityce.pl/wydarzenia/55876-chamstwo-arogancja-i-grozby-skandal-w-szczecinskim-sadzie-posluchaj-jak-sedzina-tlumaczyla-ze-nie-mozna-nagrywac-rozprawy

Przeczytaj także: Po publikacji wPolityce.pl. W sprawie wrzeszczącej pani sędzi w szczecińskim sądzie zostanie wysłane pismo do ministra sprawiedliwości

Opublikowany w Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Jarosław Kaczyński dla wPolityce.pl: Tusk ma coraz większe kłopoty, obywatele się od niego odwracają, będzie kontratakował

Posted by tadeo w dniu 13 Czerwiec 2013

Jarosław Kaczyński i poseł PiS Leonard Krasulski podczas konferencji prasowej nt. przedterminowych wyborów w Elblągu, PAP/Rafał Guz

 

wPolityce.pl: Panie premierze, Donald Tusk ogłosił, że zostaje w Polsce, nie będzie kandydował na stanowisko szefa Komisji Europejskiej. Dlaczego, pańskim zdaniem, tak zdecydował? Tak chciał, czy tak musiał?

Jarosław Kaczyński, prezes Prawa i Sprawiedliwości: Najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie jest takie, że zorientował się, iż nie ma szans. To tak jego ucieczka do przodu. Proszę pamiętać, że zajmowanie najwyższych stanowisk w Unii Europejskiej wymaga jednego: bardzo sprawnego posługiwania się angielskim. Ale nie w ten sposób, że jest się w stanie porozmawiać, bo to Donald Tusk, z tego co wiadomo, opanował. Chodzi jednak o posługiwanie się językiem obcym jak własnym. A do tej pory wymagano także znajomości języka francuskiego. Ale nawet gdyby Francuzi z tego wymogu po raz pierwszy zrezygnowali, nie bardzo mają powody, ale załóżmy, to angielski musiałby być perfect. Tu chodzi przecież o możliwość wykonywania obowiązków, trzeba czytać dokumenty itp. Ta przesłanka ma więc, wbrew pozorom, duże znaczenie. Oczywiście, w polityce bywa różnie, czasem tego rodzaju ograniczenia mogą być pomijane, ale w tym wypadku raczej nie ma takiego prawdopodobieństwa.

 

Coś jeszcze zdecydowało?

Wygląda na to, że elity europejskie stawiają na kogoś innego z tej części Europy, konkretnie na panią Grybauskaite. I to może być poważna kandydatura. Oczywiście, jeszcze jest rok, i głowy bym nie dał, że to się nie zmieni. Tusk ma co raz większe kłopoty, obywatele się od niego odwracają, PO zaczyna się degradować i dzielić do tego by doszła porażka w Europie – stąd ta próba  kontrofensywy, która jest teraz podejmowana, wymagała tego rodzaju deklaracji.

Co pan ma na myśli mówiąc “kontrofensywa” obozu władzy?

Jeżeli nagle Platforma robi swoją konwencję na Śląsku właśnie wtedy, gdy odbędzie się tam nasz, wcześniej zaplanowany Kongres, to nie może być wątpliwości, że to jest próba skonfrontowania się z nami. Jeżeli podejmowane są różnego rodzaju działania o charakterze -jak to zawsze u nich – propagandowym, to również widać próby zatrzymania nas. Ta kontrofensywa będzie trwała, także w innych wymiarach. Widać, co robi “Gazeta Wyborcza”, chociażby ostatnie próby stworzenia wrażenia, że nadużywamy finansów partyjnych, chociaż są one wypełni jawne i były wielokrotnie sprawdzane.

To także straszenie zbliżającym się faszyzmem czy stawianie nas w roli starszego brata ruchów narodowych, czyli wg “Wyborczej” faszystowskich. Ja z kolei mam być, jak ostatnio przeczytałem, “prawie demokratą”… To jest ten język, który w istocie rzeczy powinien zostać zastopowany przy pomocy prawa, bo nie można mówić oczywistej nieprawdy. Jakie są podstawy, by twierdzić, że jestem gorszym demokratą niż Donald Tusk? Z wielką łatwością mogę bronić tezy, że jestem nieporównanie lepszym demokratą.  Za naszych rządów nie dochodziło do przypadków jawnego łamania reguł demokratycznych.

Platforma nie miała choćby problemów z wynajęciem sali na spotkanie.

To już są sprawy ważne, ale drobne, choć symboliczne. Było wiele innych, dużo groźniejszych sytuacji. Choćby bicie ludzi na oczach policji i służb na Krakowskim Przedmieściu, co pokazuje, że prawo w ogóle nie działa. Dalej: wyłączanie różnych mechanizmów kontrolnych, ograniczanie praw opozycji w Sejmie, dążenie do zniszczenia opozycji, czego przecież nie ukrywano. To nie ma nic wspólnego z demokracją. Proszę sobie wyobrazić kanclerz Merkel głoszącą, że socjaldemokraci powinni zniknąć. To nie do wyobrażenia.

Jana Rokitę ściga komornik. To pokłosie przegranej sprawy sądowej z Konradem Kornatowskim. Roszczenia sięgają 350 tysięcy złotych. To de facto wyrok niszczący dorobek życiowy, bardzo represyjny. Wyrok przerażający.

Mogę tylko ciężko westchnąć. Uderza przede wszystkim miara tego wyroku, nie adekwatność kary do czynu, jego niesprawiedliwość. Ten wyrok oddaje fatalny stan polskiego wymiaru sprawiedliwości – Sawicka tylko niemoralna, Kociołek niewinny, Pruszków na wolność – to sztandary tego smutnego procesu rozmijania się polskiej temidy ze sprawiedliwością. My jesteśmy gotowi udzielić pomocy prawnej Janowi Rokicie. Różnimy się politycznie ale to nie znaczy, że nie mamy pomóc.

 

Czy wspiera pan organizatorów akcji “Ratujmy Maluchy”, którzy nie chcą, by 6-latki musiały iść do szkoły?

Tak, zdecydowanie poprzemy obywatelski wniosek o referendum. Przede wszystkim jest on zgodny z naszym programem ale również, dlatego, że uważamy, iż obywatelskie projekty mają szczególne znaczenie. Z tego właśnie powodu chcemy także utworzenie specjalnej sejmowej komisji Obywatelskiej, gdzie trafiały by właśnie takie projekty. To uniemożliwiłoby bezrefleksyjne ich odrzucanie przez sejmową większość, z czym niestety obecnie mamy do czynienia. Mamy obowiązek słuchać obywateli, rozumiemy obawy rodziców i je podzielamy. Ostatnie badania pokazują, że co drugi rodzic, który posłał już 6 latka do szkoły, dziś by tego nie zrobił. To jasny sygnał na to, że szkół nie przygotowano właściwie dla takich maluchów. Rodzice wiedzą dobrze czego potrzebują ich dzieci, co im służy a co nie.

Sil

http://wpolityce.pl/wydarzenia/55759-jaroslaw-kaczynski-dla-wpolitycepl-tusk-ma-coraz-wieksze-klopoty-obywatele-sie-od-niego-odwracaja-bedzie-kontratakowal

Opublikowany w Jarosław Kaczyński, Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

Premier nie odda Polski – Jan Pietrzak

Posted by tadeo w dniu 12 Czerwiec 2013

Premier ogłosił “nie oddam Polski bez walki” Czuje się właścicielem Polski, ale narasta w nim strach przed wyborami Wysłał Komisję Wyborczą na kurs do Moskwy, bo rosyjskie serwery liczą polskie wybory. Komisja musi znać algorytmy.

Opublikowany w Felietony, Polityka - video, Polityka i aktualności | Zostaw Komentarz »

 
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 370 other followers