WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • Słowo Boże na dziś

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Matka Boża’ Category

MATKA MIŁOSIERDZIA

Posted by tadeo w dniu 21 Marzec 2012

Podobnie jak od siedmiu wieków Matka Boża Częstochowska na Jasnej Górze, tak Pani Ostrobramska, Matka Wschodu i Zachodu, od ponad trzystu lat króluje z wysokości swojego nadbramnego wzniesienia całej ziemi litewskiej, białoruskiej i polskiej. „Świeci” blaskiem wspaniałych szat przez okna kaplicy nad Ostrą Bramą, widoczna z daleka.

Zobacz także: Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej

Posted in Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Religia | Leave a Comment »

Historia Sanktuarium Maryjnego w Kodniu

Posted by tadeo w dniu 15 Luty 2012

Historia Sanktuarium i cudownego obrazu Matki Bożej Kodeńskiej jest ściśle związana z rodem Sapiehów. Jednak cała historia zaczyna się znacznie, znacznie wcześniej…
Swój początek ma już w VI wieku, kiedy na piotrowym tronie w Rzymie zasiada papież Grzegorz Wielki. W prywatnej kaplicy papieskiej jak przekazują podania miała wówczas znajdować się cudowna figura Matki Bożej. bazylika.jpgPapież Grzegorz Wielki (którego postać widzimy w ołtarzu po lewej stronie od obrazu, z trójramiennym krzyżem) postanowił podarować swojemu przyjacielowi bp Leandrowi (postać za papieżem Grzegorzem Wielkim) tę figurę.
Fanfary na odsłonięcie:
Posłuchaj

oltarz.jpg

Biskup umieścił ją w sanktuarium w miejscowości Guadelupe w Hiszpani. Stąd dwa tytuły Matki Bożej : Matka Boża Gregoriańska oraz Matka Boża z Gwadelupy.Jak podaje legenda figurę tę miał wyrzeźbić św. Łukasz Ewangelista (postać z prawej strony z wizerunkiem Matki Boskiej). ednak jest to tylko legenda, mimo której to właśnie św. Łukasz Ewangelista uznawany jest po dziś dzień za najbardziej „maryjnego” Apostoła Chrystusa. Stąd jego ścisły związek z Maryją w tym przekazie. W czasie gdy bp Leander zabierał ofiarowaną mu figurę Matki Bożej przez papieża Grzegorza Wielkiego, pojawia się czwarta ważna postać w całej tej historii. Jest nią postać bp. Augustyna z Canterbury, który miał wielki talent malarski. Nie jest to ten św. Augustyn z Hippony, który  nawrócił się m.in. za przyczyną swej matki i bp. Ambrożego a był autorem m.in. znanego dzieła pt. „Wyznania”.
Na podstawie figury Matki Bożej podarowanej bp. Leandrowi, św. Augustyn namalował obraz, który od tego czasu widniał w papieskiej kaplicy. Umieszczony został tam aż do czasów papiestwa Urbana VIII i Mikołaja Sapiehy zw. Pobożnym.
Czwarty w kolejności właściciel Kodnia Książe Mikołaj Sapieha zwany Pobożnym, rozpoczął budowę świątyn. W trakcie jej  budowy zachorował. Mikołaj Sapieha miał wtedy 42 lata. Na wskutek wylewu krwi, doznał paraliżu. Budowa świątyni została przerwana z powodu choroby księcia. Po paru miesiącach, żona Anna namówiła księcia na pielgrzymkę do Rzymu. Książę, który w młodości studiował w Rzymie i dobrze Rzym zna chętnie się zgodził na wyjazd do Rzymu. Przygotowano wyprawę konną, bo tylko takie środki lokomocji wówczas były. Po dwóch miesiącach dojechali szczęśliwie do Rzymu, gdzie książę Sapieha został przyjęty przez Ojca św. Urbana VIII.W trakcie audiencji papież zaprosił księcia na Mszę św. do swojej prywatnej kaplicy, gdzie książę w ołtarzu tej kaplicy zobaczył właśnie ten obraz Matki Bożej, na który mamy szczęście aktualnie patrzeć tutaj w kodeńskiej świątyni. Jak tradycja nam przekazała w czasie Mszy św. odprawianej przez Ojca Świętego Urbana VIII, książę Sapieha doznał cudownego uzdrowienia Po paru miesiącach paraliżu podniósł się o własnych siłach. Dziękując Matce Bożej za cudowne uzdrowienie, postanowił sobie za wszelką cenę obraz Matki Bożej zabrać ze sobą do Kodnia. Jednak Ojciec Święty nie wyraził na to zgody i wówczas Mikołaj Sapieha zw. Pobożnym, wpada na niepobożny sposób. obraz MBK.jpgPrzekupuje zakrystiana papieskiego. Obiecuje mu 500 złotych dukatów a ten w nocy wykrada obraz z kaplicy papieskiej, wręcza go księciu, za co otrzymuje wynagrodzenie zgodnie z umową. Książę natychmiast w nocy ucieka z obrazem z Rzymu, spodziewając się pościgu. Rzeczywiście po zauważeniu kradzieży, pościg ruszył za księciem, ale temu udało się szczęśliwie uciec z obrazem Matki Bożej. Wówczas Ojciec św. Urban VIII, ukarał księcia, rzucając na niego klątwę kościelną (zakaz wstępu do świątyni, zakaz uczestniczenia we Mszy św. zakaz przystępowania do spowiedzi i Komunii św.). Książę bardzo boleśnie przeżył tę karę kościelną, ale nadal uciekał z obrazem do Kodnia. Na przyjęcie obrazu 8-tysięcznyy wówczas Kodeń został pięknie przygotowany (dekoracje, orkiestry, armaty). Obraz Matki Bożej został uroczyście wprowadzony do kaplicy zamkowej 15 września 1631 roku. Do kaplicy, gdyż kościół był w trakcie budowy.
Gdy książę dokończył budowy tej Bazyliki pięknie ją wyposażył. Wówczas obraz Matki Bożej przeniesiono do tej świątyni do głównego ołtarza. Książę jako wyklęty z Kościoła, nie mógł wejść do tej świątyni, więc prywatnie wchodził do pomieszczeń nad zakrystią i przez okienko spoglądał na obraz Matki Bożej i w ten sposób przez okienko się modlił. Trwało to trzy lata. Po trzech latach książę udał się na sejm, na którym rozgorzała dyskusja, gdy król Władysław IV chciał zawrzeć związek małżeński z protestantką, co według niektórych groziło Polsce zalewem protestantyzmu.

nawiedzenie.jpgW tej sprawie zabrał też głos książę Sapieha i z wielką mocą przekonywał króla, żeby tego nie czynił, grożąc przy tym zerwaniem sejmu. Król ustępuje – odstępuje od powziętego wcześniej zamiaru, ostatecznie żeniąc się z córką cesarza Austrii, Renatą Cecylią. Wówczas to Nuncjusz Papieski w Polsce – Visconti – obecny na sejmie postanowił pomóc księciu. Napisał list do Ojca św. Urbana VIII, prosząc go o darowanie kary i pozostawienie obrazu Matki Bożej w Kodniu. Urban VIII przychylił się do prośby, zdjął karę kościelną i obraz po wsze czasy darował Sapiehom i Kodniowi. Zażądał tylko, żeby Książę Sapieha w ramach pokuty odbył podróż do Rzymu. Książę podjął osobistą decyzję, po modlitwie przed obrazem Matki Bożej i pieszo powędrował z Kodnia do Rzymu /2300 km/.
W Rzymie został znów przyjęty przez Ojca św. Urbana VIII i tym razem obdarowany Relikwiami Świętych (kości świętych męczenników i wyznawców).Według kronik przywiózł ze sobą do Kodnia około 100 Relikwii Świętych, które umieścił w tej Bazylice. Z biegiem czasu część relikwii została rozkradziona, ale około 60 ocalało i są umieszczone w bocznym ołtarzu. Znajdują się one w specjalnych relikwiarzach za szybami on góry do dołu ołtarza, który przedstawia męczeństwo św. dk. Szczepana. Poginęły dokumentacje i dlatego w tej chwili nie wiemy jakiego Świętego relikwie tutaj zostały. Jedyną dokumentacja potwierdzającą autentyczność relikwii jest dokument dotyczący czaszki św. Feliksa. Św. Feliks był papieżem i męczennikiem.

Obraz Matki Bożej był koronowany koronami papieskimi w roku 1723. Była to trzecia koronacja obrazu na terenach dawnej Polski: pierwsza koronacja koronami papieskimi miała miejsce na Jasnej Górze – 1717, potem w Trokach k/Wilna – 1718 i  w Kodniu – 15 sierpnia 1723 r. Papieskie korony z 1723 są zabezpieczone. Na obrazie Matki Bożej umieszczono nowe korony, w roku jubileuszowym 2000-nym. Podlasie ufundowało Matce Bożej nowe korony, które poświęc1ł ks. bp senior Jan Mazur.
sw_Jozef.jpgPodczas rozbiorów Polski car ukarał Kodeń za to, że mieszkańcy Kodnia brali udział w Powstaniu Styczniowym  w 1864. Za to car pozbawił Kodeń praw miejskich oraz zlikwidował parafię rzymsko-katolicką. Z świątyni wszystko zostało usunięte, wywiezione i to nieraz bardzo daleko: główny ołtarz do Opinogóry na Mazowsze, pięć ołtarzy do Kadzidła na Kurpiach, duży obraz św. Anny z bocznej kaplicy do katedry w Łomży, oraz pozostałe ołtarze, obrazy do pobliskich parafii.
Sam cudowny obraz carscy żołnierze zapakowali do skrzyni i końmi przewieźli do Białej Podlaskiej i potem pociągiem do Częstochowy na Jasną Górę. Tam cudowny obraz Matki Bożej Kodeńskiej przebywał 52 lata w Kaplicy Serca Pana Jezusa w Bazylice Jasnogórskiej. Dzisiaj przy kaplicy Serca Pana Jezusa jest pamiątkowa tablica zaś w Wieczerniku ołtarz z dużym obrazem Matki Bożej Kodeńskiej na pamiątkę tego pobytu na Jasnej Górze.

Żołnierze carscy świątynię zamienili na cerkiew prawosławną i w tej świątyni ponad 30 lat modlili się prawosławni, zaś wierni kościoła rzymsko-katolickiego gromadzili się w Kaplicy św. Wawrzyńca na cmentarzu.
W 1905 roku prawosławni opuścili tę Świątynię i wówczas w Kodniu pojawił się ksiądz rzymsko-katolicki. Wysiadł na stacji Kodeń dzisiaj za Bugiem na Białorusi, przeszedł przez most na Bugu i szedł w kierunku świątyni. Na łące przy Kalwarii stoi pamiątkowy krzyż, bo w tym właśnie miejscu witano tego kapłana. Po śmierci kapłan ten spoczął niedaleko Bazyliki pod Krzyżem misyjnym koło Bazyliki.

W roku 1927  ks. bp Przeździecki, ordynariusz siedlecki sprowadził do Kodnia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Gdy pierwsi nasi ojcowie przybyli do Kodnia, zastali puste mury tej Bazyliki. Udało im się odzyskać ołtarz główny z Opinogóry. Ołtarz był odnowiony i przy¬-gotowany na przyjęcie Cudownego Obrazu Matki Bożej. Zaś cały dzisiejszy wystrój Bazyliki był robiony od nowa. Artysta profesor Marian Kiersnowski rzeźbił przez 16 lat dla tej Bazyliki: ambona, balaski, stalle, figura Serca Pana Jezusa, stacje Drogi Krzyżowej, cztery boczne ołtarze, organy. Wyrzeźbił też figurę Matki Bożej Kodeńskiej, którą umieszczono na jego grobie tutaj w Kodniu.
Cudowny obraz Matki Boże ks. bp Przeździecki zabrał z Jasnej Góry, przewiózł do Warszawy a tam obraz był odnowiony przez profesora Rutkowskiego, następnie przez dwa miesiące przebywał w archikatedrze warszawskiej. Gdy ksiądz biskup chciał zabrać obraz do Kodnia, mieszkańcy Warszawy chcieli, żeby obraz został w Warszawie i wówczas, żeby nie było wielkiego zamiesza¬nia, ksiądz biskup zdecydował o przewiezieniu obrazu na zamek królewski w Warszawie, gdzie ks. Prymas Hlond przed tym obrazem odebrał biret kardynalski. Następne ks. Bp Przeździecki po cichu w nocy przewiózł obraz do katedry siedleckiej. Tam obraz był ponad miesiąc czasu. Z Siedlec bardzo uroczyście obraz Matki Bożej był przewożony do Kodnia  (6 białych koni w specjalnym powozie). Tysiące ludzi szło z obrazem Matki Bożej od Siedlec do Kodnia. Na trasie cudowny obraz zatrzymał się w Zbuczynie, Międzyrzecu Podlaskim, Białej Podlaskiej, Horbowie i Terespolu.

3 września 1927 roku pod wieczór po 52-ch latach cudowny obraz Matki Bożej szczęśliwie wrócił do Kodnia. Przez całą noc obraz Matki Bożej przebywa na tzw. „Placencję”, gdzie dzisiaj jest park i gdzie na wzgórzu stoi kapliczka, wyjeżdżając z Kodnia w kierunku Terespola. W tym miejscu, gdzie jest kapliczka przez całą noc z 3/4 września 1927 przebywał cudowny obraz przed którym modliły się tysiące pielgrzymów. 4 września 1927 r. mszę św. przed cudownym obrazem odprawił ks. Kardynał Adam Sapieha z Krakowa, który pochodził z rodu Sapiehów kodeńskich. Po tej Mszy św. obraz Matki Bożej przeniesiono do Bazyliki i umieszczono w głównym ołtarzu. Króluje tu w Kodniu po dziś dzień – Matka Boża Podlasia, ta która sprawia jedność.
Obraz Matki Bożej Kodeńskiej w dużej rozdzielczości – pobierz

http://www.koden.com.pl/sanktuarium,s,1.html

Zobacz także:

Zapraszam do obejrzenia spaceru wirtualnego po Sanktuarium Maryjnym w Kodniu.

Pielgrzymka do Kodnia

Sanktuarium Maryjne w Kodniu

Odpust w Kodniu

Orkiestra z Kodnia

Ogród Zielny Matki Bożej w Kodniu

Kodeń

Kodeń 500 lat

Przeczytaj: 

BŁOGOSŁAWIONA WINA – ZOFIA KOSSAK

Posted in Matka Boża, Moja mała Ojczyzna, Religia | Otagowane: | 2 Comments »

Matka Boża Ostrobramska – Królową Świata i POLSKI

Posted by tadeo w dniu 12 Luty 2012

Zaraz po Neapolu, jezuici w Wilnie, przejęli inicjatywę rozgłaszania wszystkim, jak Maryja nas – Polaków wyróżniła pośród narodów tego świata, zwłaszcza przez ich współbrata Sługę Bożego o. Juliusza Mancinellego.

Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej jest pierwszym „wcieleniem” objawień o. Mancinellego. 

Pani prof. Kałamajska-Saeed w swej pracy doktorskiej opublikowanej w Warszawie przez PWN w 1983 r. stwierdza, że artyści z Krakowa projektując obraz dla Wilna w 1620 r.  (niecałe dwa lata po śmierci Mancinellego), byli „zapatrzeni”wizerunek Maryi, w cysterskim wtedy opactwie BLEDZEW, uczynili go wierną kopią z odwrócona twarzą.


Według innych fachowców jak w oryginalnym Jej obrazie w GUADALUPE, w Meksyku.

Le cinque apparizioni della Vergine di Guadalupe Egidio Ridolfo s.j.

Come integrazione all’articolo di Maria di Lorenzo su Guadalupe (Juan Diego e il mistero di Guadalupe) ecco la „cronaca” delle apparizioni, quattro a Juan Diego (canonizzato da Giovanni Paolo II il 30 luglio 2002) e una allo zio Juan Bernardino.

Prima apparizione

Nel giorno di sabato 9 dicembre del 1531 Juan Diego, di buon mattino, andava dal suo villaggio verso Santiago Tlatelolco. Mentre passava per la collina del Tepeyac fu colpito da un armonioso canto di uccelli. Incuriosito sale verso la cima e lì vede una nube bianca risplendente circondata da un arcobaleno.

W Wilnie, w 1635 r., najwyższy ówczesny tamtejszy władca, Wielki Kanclerz, Książę, Albrecht Stanisław Radziwiłł, w powiązaniu także z jezuitami, i u nich, publikuje , niezwykły starodruk pt. „Dyskurs nabożny…”, powołując się na osobisty kontakt z Mancinellim, że od niego osobiście słyszał, jak Maryja wielokrotnie kazała mu się tytułować KRÓLOWĄ POLSKI.

Oryginał skopiowałem w Warszawie w 2005 r., w Bibliotece Uniwersyteckiej, w dziale starodruków, wcześniej, przede mną, nikt się tam nim się nie zainteresował. Według Estreichera z 1915 r., ten starodruk został drukiem wznowiony zaraz następnego roku, tj. 1636, w tym samym Wilnie, a trzeci raz wydrukowano go w Krakowie, w 1651 r. To świadczy, że jego treść wtedy wzbudzała wielkie zainteresowanie i potwierdza niezwykłą ówczesną więź Krakowa z Wilnem.


Najpierw, w 2004 r., to pierwsze wydanie wileńskie znalazłem w Poznaniu w Bibliotece Raczyńskich. I tamże go czytając, zdziwiło mnie, że nie ma nic z tego o czym mówiły inne współczesne publikacje. Jeszcze bardziej zaskoczył mnie brak zakończenia. Rok później w Warszawie odkryłem, że wyrwano około 70 ostatnich stron, i to akurat od tego co wyżej zamieściłem gdzie, autor powołuje się osobistą znajomość z Mancinellim, i że od niego osobiście słyszał jak Maryja kazała mu się nazywać KRÓLOWĄ POLSKI. Ówczesny dyrektor, tejże biblioteki, wyjaśnił mi, że to wyrwanie, zostało dokonane około sto lat temu – podczas zaborów.

Wotywny kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej – KRÓLOWEJ POLSKI – dziękczynieniem Bogu za wyzwolenie Lwowa 1918 – 2-V-1938

Powstał, gdzie od wschodniej strony padł bolszewicki granat w r. 1920

Mozajkowy obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, wykonany został przez brata T. J. Pieczonkę z Krakowa. Kościół pomieścić może w swym wnętrzu do 2200 osób. Pod względem swej objętości należy do największych kościołów we Lwowie.
Wzniosła, przepiękna i uroczystość konsekracji odbyła się w dniu 2-go maja 1937, w przededniu rocznicy Konstytucji Majowej. Dokonał jej ówczesny metropolita Lwowski ks. abp Bolesław Twardowski.

Wśród głębokiego i uroczystego nastroju uklękli wszyscy zebrani, powtarzając słowa Roty, które dźwięcznym a donośnym głosem odczytał mjr Józef Klink. Padały powoli twarde, potężne słowa ślubowania: Wielka Boga-Człowieka Rodzico i Panno Najświętsza, Królowo Polski! My, Zarząd Miejski stołecznego miasta Lwowa, Związek Obrońców Lwowa z listopada 1918 roku, Mieszczaństwo lwowskie i Zjednoczenie Chrześcijańskich Związków Zawodowych, zawsze Synowi Twojemu, Tobie i Ojczyźnie naszej wierni — pod przewodnictwem naszego Arcypasterza padamy w świątyni Tobie poświęconej przed Twoimi łaskami słynącym Obrazem, wylewając uczucia serca naszego, pełni wdzięczności za pomoc Twą i opiekę w ciężkich zmaganiach naszych o przynależność naszego Miasta i kresów wschodnich do Rzeczypospolitej. Obieramy Ciebie, Królowę całej Polski… Ślubujemy, że w obronie Lwowa i całości Państwa Polskiego zawsze czuwać i walczyć będziemy, zaś wszystkie dziś przyjęte zobowiązania naszym następcom przekażemy.

Przed świątynią z tarasu przemówił do zebranych przed nią pułków gen. Tokarzewski, dowódca O. K., zaznaczając na wstępie „że przed chwilą w imieniu załogi Lwowa złożył jako wotum odznaki pułków lwowskich u stóp Królowej Korony Polskiej. Z zarania dziejów naszej państwowości głęboka cześć i serdeczne przywiązanie świetlistymi i najcenniejszymi promieniami łączyły wielkość Polski z nieziemskim symbolem i potęgą najmiłościwszej Matki świata”.
Od samego początku tym kościołem we Lwowie bezpośrednio zarządzali księża Salezjanie. Ówczesnym wtedy Prymasem naszej Ojczyzny był też ich współbrat, ks. abp August Hlond, ten sam, który zaraz po wojnie 19-III-1947 r. swym dekretem ogłosił Matkę Bożą Rokitniańską, Królową Polski i Ziem Odzyskanych, a 22-X-1948 r. został podstępnie zamordowany w sposób do dzisiaj niewyjaśniony i dalej to nikogo nie interesuje.

Także marszałek Józef Piłsudski nosił ryngraf Matki Bożej Ostrobramskiej na wszelkich uroczystościach, i to nie z pobożności, bo takim nigdy nie był, tylko wobec ludzi, aby pokazać, że czci i szanuje naszą KRÓLOWĄ POLSKI, o czym tamże symbolicznie mówi jedna z koron na Jej głowie, bo druga, przypomina, że jest KRÓLOWĄ ŚWIATA.

Aleksander Medyński napisał książkę pt. „Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej na Łyczakowie” i wydał ją u Salezjanów we Lwowie, w 1938 r.
Ks. Stanisław Maciątek TJ jest m. in. źródłem informacji o objawieniach z 1617 r. zawartych miesięczniku „Kółko Różańcowe”, redagowanym przez sługę Bożego ks. Ignacego Kłopotowskiego, nr 8 (1923), s. 10-12, i powtórzonym w następnym roku.

NMP Królowa Polski

Matka Boska Królowa Polski

Dn. 28-XI-2009 r. ks. Ksawery Wilczyński, Koszuty Małe 5, 62-400 Słupca, tel. 63 277 25 35 lub 507 015 885 koszutym@wp.pl

Przeczytaj także: 

Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej

Posted in Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Religia | 3 Comments »

Choroba ciała

Posted by tadeo w dniu 11 Luty 2012

 (fot. tentencents/flickr.com)

Było tam wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jeruzalem oraz z nadmorskich okolic Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swoich chorób (Łk 6,17-18)

W powszechnej świadomości wiernych Lourdes kojarzy się głównie z cudownymi uzdrowieniami. A mnie intryguje fakt, że Bernadetta, która sama cierpiała na gruźlicę, chociaż widziała Matkę Bożą i piła cudowną wodę, nie została uwolniona od choroby. I nawet tego wielce nie pragnęła. Co więcej, z czasem miała się coraz gorzej. Nikt jakoś o tym głośno nie mówi. Nadto, przyznam, że z pewnym zakłopotaniem wysłuchałem słów Maryi wypowiedzianych do świętej podczas jednego z objawień: „Nie obiecuję ci szczęścia na tym świecie, lecz w przyszłym”. Szokujące i niewygodne stwierdzenie jak na nasze czasy, kiedy wielu wierzących uważa, że zdrowie w życiu najważniejsze. Tymczasem wiara wcale nie gwarantuje powodzenia, zdrowia, pomyślności i idylli, tak jak często byśmy tego oczekiwali.

Mimo to chorzy są tutaj uprzywilejowani i rzucają się w oczy. Podczas mszy przed grotą patrzę na długie rzędy wózków inwalidzkich. Doznaję małego wstrząsu. Wpatrując się z górnego placu w setki ludzkich cierpień, powykrzywianych lub zastygłych w bezruchu twarzy, z rękami mozolnie wznoszonymi w geście usilnego błagania, czuję się nieswojo. Póki co nic poważnego mi nie dolega, myślę sobie. Skoro jestem jeszcze fizycznie zdrowy, czy to znaczy, że Bóg dał mi więcej, a im mniej? Czy powinienem dziękować za zdrowie, a skoro tak, to za co oni powinni podziękować? Chyba nie tędy droga. Choroby fizyczne doskwierają, bolą, czujemy je w zmysłach. Choroby ducha ujawniają się i wydają swoje żniwo czasem dopiero po latach Matka Elżbieta Czecka z Lasek, która sama straciła wzrok, mawiała, że „ślepota duchowa bywa poważniejszym problemem niż ślepota duchowa”.

Na terenie sanktuarium dzieje się to samo co w Ewangelii. Do Jezusa, bo przecież to On uzdrawia, a nie Maryja, przychodzą chorzy, oblegają Go zewsząd, licząc na ulgę i uleczenie. Ale Chrystus często zwraca uwagę, że uzdrowienia są jednie znakami, potwierdzeniem istnienia niewidzialnej rzeczywistości, zapowiedzią tego, co dopiero w pełni nadejdzie.

U nikogo w Lourdes nie zauważyłem jednak takiej żarliwości i szczerości modlitwy jak u tych chorych. Co prawda, jeśli chodzi o stwierdzone fizyczne uzdrowienia, to obecnie nie zdarzają się one zbyt często. Same statystyki nie wystarczyłyby więc, by skłonić te rzesze sparaliżowanych, powykręcanych i nieruchomych do pojawienia się w Lourdes. Dlaczego więc przybywają? Czy nadal mają nadzieję na uzdrowienie? Zapewne tak. Ale może i na coś więcej.

Zupełnie przypadkiem, trochę jak reporter, pytam panią siedzącą na wózku, dlaczego pozwoliła się przywieźć pod grotę massabielską. Odpowiada, że tutaj czuje, iż Bóg jest blisko.

Doświadcza Jego solidarności z jej własnym cierpieniem. Wie, że Bóg przejmuje się jej losem, i z takim przekonaniem może spokojnie wracać do domu. Jej wypowiedź robi na mnie wielkie wrażenie. Okazuje się, że nie wszyscy stoją tutaj w kolejce po cud. Godzą się z tym, że nie zostaną uleczeni, odkrywając głębszy wymiar swego cierpienia. I wcale nie widać na ich twarzach rezygnacji.

Jessica Hausner, austriacka reżyserka, nakręciła niedawno film o fenomenie Lourdes. Przygląda się temu miejscu na chłodno, z pozycji niezaangażowanego obserwatora. Analizuje wszystko od podszewki. Stawia pytanie o wiarę. Ostatecznie dochodzi do wniosku, że Bóg musi być kapryśny, podobny do greckich bogów, skoro rozdziela swoje łaski tak „nierównomiernie”. Nie wiadomo, dlaczego jednym daje, innym zabiera. Dlatego, jej zdaniem, cuda są takie ambiwalentne, niewytłumaczalne. Ciekawe jednak, że Jezus uzdrawia na ciele paralityka, któremu wcześniej odpuścił grzechy, dopiero na widok niewiary faryzeuszów. Jakby prawdziwa wiara nie potrzebowała żadnych cudów, bo „cuda to są obrazki w książkach, piękne obrazki” – pisze Georges Bernanos. Poza tym, dziesięciu trędowatych zostało oczyszczonych. Jeden przyszedł podziękować. Nawet cuda nie zawsze zmieniają człowieka.

Fragment pochodzi z książki: Duchowa pielgrzymka do Lourdes

27 osobistych refleksji wskazuje szlak duchowej wędrówki dla każdego, kto tęskni za prostotą, szuka uzdrowienia, kocha życie…

Czytaj dalej…

Posted in Matka Boża, Religia | Leave a Comment »

Matka Boska Gietrzwałdzka

Posted by tadeo w dniu 10 Luty 2012

Matka Boska Gietrzwałdzka. pdf

Przeczytaj także:

 NMP Krolowa Polski w Gietrzwaldzie_przedruk z 1883 .pdf

Posted in Matka Boża, Religia | Leave a Comment »

Sanktuarium Pierwszej Rzeczypospolitej

Posted by tadeo w dniu 3 Grudzień 2011

W Białyniczach na Białorusi odradza się sanktuarium maryjne, w czasach swojej świetności zwane „białoruską Częstochową”.

Matka Boża Białynicka

Było to niegdyś najdalej wysunięte na wschód sanktuarium w Rzeczypospolitej. Białynicze leżą na Białorusi w pobliżu Orszy i Mohylewa niedaleko Smoleńska (Rosja). Z dawnego sanktuarium Matki Bożej Białynickiej, której obraz był koronowany diademami papieskimi, nie zachowało się nic, ale odradza się ono dzięki ludzkiej pamięci i zaangażowaniu ks. Karola Tomeckiego, proboszcza rzymskokatolickiej parafii. Mszy Świętej z okazji 250-lecia koronacji Matki Bożej Białynickiej przewodniczył niedawno abp Tadeusz Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski.

Białynicze to mała miejscowość nad niewielką rzeką Drucią, prawym dopływem Dniepru. Dzięki fundacjom rodziny Sapiehów znajdowało się tam karmelitańskie sanktuarium maryjne. Dokument fundacyjny wystawił kanclerz i hetman wielki litewski Lew Sapieha, zobowiązując się do wybudowania z drewna kościoła i klasztoru, któremu ma patronować Maryja Panna wspolnie ze św. Leonem, opiekunem fundatora. Fundację zalegalizował Zygmunt III Waza w 1624 roku.

Młodszy z rodu, Kazimierz Leon Sapieha, urządził w klasztorze drukarnię i hojnie uposażył konwent: monstrancją, srebrnymi kielichami oraz wieloma innymi paramentami. Sprawił również „szczerozłotą sukienkę” dla najważniejszego w świątyni obrazu. W czasie wojny z Rosją w latach 1654-67 obraz został ewakuowany przez Sapiehę do jego twierdzy w Lachowiczach. Dopiero w 1761 roku powrócił do Białynicz, do nowo zbudowanego murowanego kościoła. Koronacji obrazu dokonał 20 września 1761 roku biskup smoleński Jerzy Hylzen. Do kresowych Białynicz przybywały tysiące pielgrzymów litewskich, białoruskich, ukraińskich, polskich i innych. W 1772 roku Białynicze znalazły się w zaborze rosyjskim. W ramach represji po powstaniu listopadowym w 1832 roku karmelitów usunięto, a kościół przekazano duchowieństwu diecezjalnemu. Po powstaniu styczniowym władze rosyjskie 12 kwietnia 1876 roku zamknęły białynicki kościół, a dzień ten prawosławni świętują jako swoje wspomnienie Matki Bożej Białynickiej.

Oryginał obrazu został ukryty przez katolików i nie wiadomo, gdzie się znajduje. W latach 60. XX wieku władze sowieckie zburzyły kościół i klasztor w Białyniczach i nie pozostało nic z dawnej świętości. Na jego miejscu kilka lat temu zbudowano cerkiew prawosławną, w której czczona jest Matka Boża Białynicka. W 1993 roku odrodziła się w Białyniczach parafia katolicka, która dziś ma niewielką kaplicę. Już wskazano miejsce pod kościół w centrum Białynicz i wybrano architekta z Mińska, który zaprojektuje świątynię w stylu neogotyckim.

Po 250 latach, w niewielkim ogródku obok wiejskiego drewnianego domku stanowiącego kaplicę, przy polowym ołtarzu z kopią obrazu Matki Bożej Białynickiej zebrała się skromna liczba wiernych i pielgrzymka Radia Warszawa. Abp Kondrusiewicz w języku białoruskim wraz z wiernymi oddał cześć Białynickiej Pani. Było to dla pielgrzymów z Warszawy wielkim przeżyciem. Mamy nadzieję, że kustosz pamięci tego miejsca ks. Tomecki wybuduje kościół dla Królowej białynickiej ziemi. Że odrodzi się sanktuarium znane w całej I Rzeczypospolitej.

Ksiądz Karol wraz z parafianami ma wielką nadzieję, że skoro obchodzi w takich warunkach 375 lat zjawienia cudownego obrazu, to 400-lecie będzie dane obchodzić już w zbudowanej świątyni, w prawdziwym sanktuarium. Trzeba wierzyć, że warszawiacy, którzy od przedwojennych czasów czczą Matkę Bożą Białynicką w jej wizerunku w kościele Narodzenia NMP na Lesznie, solidarnie wesprą to piękne dzieło.

Więcej: www.bialynicka.parafia.info.pl
bialynicze(at)parafie.com.pl.

Krzysztof Przygoda
Idziemy nr 45 (322), 6 listopada 2011 r.

Zobacz także:  OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted in Matka Boża, Polskie Kresy | 2 Comments »

Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej we Lwowie.

Posted by tadeo w dniu 26 Wrzesień 2011

Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej we Lwowie.

Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej we Lwowie został wzniesiony w 1934 roku na przedmieściu Łyczakowskim ufundowany przez społeczeństwo Lwowa w podzięce Matce Boskiej za opiekę nad Lwowem w czasie walk o miasto w latach 1918 -1920. Poprzez nazwę kościoła taką, a nie inną, chciano zaznaczyć, że Lwów i Wilno to dwa kresowe miasta stojące na straży Rzeczpospolitej, broniące wiary katolickiej i polskości. Stanął w miejscu dokładnie tam, gdzie od strony wschodniej padł pierwszy granat bolszewicki wystrzelony na Lwów w 1920 r. Inicjatorem wzniesienia świątyni był metropolita lwowski abp Dr Bolesław Twardowski.

We frontonie głównego portalu świątyni, w jego części środkowej, na wysokości drugiej kondygnacji, wbudowana została otwarta kaplica, obramowana kamiennymi kolumnami.

 W kaplicy umieszczono obraz Matki Boskiej Ostrobramskiej, wykonany przez T. J. Pieczonkę z Krakowa.

Był kościołem garnizonowym szczególnie ukochanego przez Lwowiaków 14 pułku Ułanów Jazłowieckich.  Stojący na wzgórzu pozwalał wychodzącym z kościoła zachwycać się wspaniałą panoramą miasta.
Zarządzany był przez księży Salezjan.

Po wkroczeniu Sowietów do Lwowa i usunięciu księży Salezjanów z kościoła M.B.Ostrobramskiej, świątynię zamieniono na magazyn, otoczono drutami; przed kościołem ustawiono na topornym cokole sowiecki czołg w charakterze pomnika.
W latach 90-tych zwrócony Salezjanom wschodniego obrządku, obecnie służy jako grecko-katolicka cerkiew Opieki Przenajświętszej Bogurodzicy (Pokrowy).

Z 41 kościołów rzymsko-katolickich we Lwowie w okresie międzywojennym czynnych jest obecnie tylko 3: Katedra łacińska z cudownym obrazem Matki Boskiej Łaskawej, przed którym składał swe śluby król polski Jan Kazimierz, kościół św. Antoniego na Łyczakowie  oraz mały kościółek p.w Niepokalanego Poczęcia N.M.Panny na Zamarstynowie.

Więcej: Kościół Matki Boskiej Ostrobramskiej na Łyczakowie – Aleksander Medyński

Przeczytaj także:  

Matka Boża Ostrobramska – Królową Świata i POLSKI

Posted in Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Polskie Kresy | 3 Comments »

OBRAZY MATKI BOŻEJ PRZYWIEZIONE PO II WOJNIE ŚWIATOWEJ Z KRESÓW WSCHODNICH

Posted by tadeo w dniu 26 Wrzesień 2011

Na mocy układów z Jałty i Poczdamu po zakończeniu II Wojny Światowej zostały wytyczone w Europie nowe granice wielu państw. Polska utraciła prawie połowę przedwojennego terytorium – czyli Kresy Wschodnie, zyskała dużo mniej – czyli Ziemie Zachodnie i Północne. Przesunięcie Polski „na zachód” zostało połączone z przemieszczeniem wielu milionów ludzi. Sowieci bardzo szybko wcielali postanowienia jałtańskie w czyn i choć działania wojenne jeszcze trwały, tuż za frontem posuwały się rzesze bezdomnych, tzw. „repatriantów”, którzy mieli zająć zniszczone tereny Ziem Odzyskanych. Na Wschodzie pozostawili zagospodarowane przez wieki wsie i miasta, gdzie w ciągu 600 lat polskiej obecności były tworzone i gromadzone nieprzebrane skarby materialne i kulturalne.

MATKA BOŻA OSTROBRAMSKA

Wyjeżdżając z rodzinnych stron wychodźcy mieli prawo wziąć tylko najkonieczniejsze przedmioty, pomocne w przeżyciu długotrwałej podróży w nieznane. Transportowano ich towarowymi pociągami, przeważnie w odkrytych wagonach. Wyjeżdżano zwykle całymi rodzinami lub parafiami, aby w nowych miejscach osiedlić się wspólnie.

Oprócz przynaglania ze strony władz sowieckich impulsem do szybkiego opuszczenia Kresów były potworne mordy dokonywane przez Ukraińców, którzy przeprowadzali czystkę etniczną. Na przestrzeniach zamieszkanych w ciągu długich wieków przez ludność wielu religii, kultur i jeżyków zapanowała istna apokalipsa.

Matka Boża Zwycięska z Mariampola na Podolu (obecnie we Wrocławiu)

I zadziwia, że w tych dramatycznych okolicznościach społeczność polska opuszczająca strony rodzinne zabrała nie tylko najkonieczniejsze rzeczy osobiste, ale mimo zakazów, często z narażeniem życia wywiozła też z kresowych świątyń wiele cennych przedmiotów kultu religijnego: święte obrazy, krzyże, relikwiarze, ratując je tym samym przed pewną zagładą. Wierzono też w opiekuńczą moc cudownych ikon, pamiętano, że stanowią one często pamiątki historyczne. Przed ołtarzami kresowych świątyń bowiem wodzowie i królowie niegdyś się modlili i składali sztandary pokonanych nieprzyjaciół Ojczyzny. Przedmioty kultu ratowali wywożąc z Kresów biskupi i kapłani, zakonnicy i ludzie świeccy, pragnąc utrzymać tym samym choć symboliczną więź z rodzinną ziemią. Troska o korzenie, o zachowanie ciągłości pokoleń, to motywy działań ówczesnych wychodźców.

Matka Boska Berdyczowska (kopia w Jaworzu koło Bielska Białej)

Opuszczane przez Polaków kościoły ulegały dewastacji. Miejscowa ludność prawosławna i niestety grekokatolicka dążyła do zatarcia śladów polskości i katolicyzmu. Celowo były niszczone wiec zabytkowe wnętrza; palono, rąbano ołtarze, rzeźby, obrazy bez względu na ich wartość artystyczną. Budynki sakralne zamieniono na sale kinowe, muzea ateizmu lub składy materiałów budowlanych. Należy więc żałować, że Polacy opuszczający Kresy mogli uratować tylko znikomą liczbę bezcennych skarbów sakralnych i pamiątek narodowych.

Dziś, ponad 50 lat po zakończeniu wojny, nie jest jeszcze w pełni znana lokalizacja ocalonych przedmiotów. Przyczyniła się do tego cenzura, która nie pozwalała mówić o Lwowie czy Wilnie, Wołyniu czy Podolu. Przez długie lata kresowe tematy stanowiły tabu. Wyrosły więc pokolenia Polaków, które zagadnień Utraconej Ziemi nie znają. Obecnie, po zniesieniu cenzury, ukazują się nieliczne publikacje poświęcone pojedynczym zabytkom lub ich zespołom znajdującym się w niektórych diecezjach. Są to artykuły w czasopismach, foldery lub druki zwarte. Brak jednak nadal ujęcia całościowego, z tej racji więc podjęłam poszukiwania rozproszonych po całej Polsce przywiezionych z kresowych świątyń przedmiotów kultu. Badania te są trudne, a wyniki jeszcze niepełne, lecz pozwalają na pierwsze uogólnienia.

Ustaliłam lokalizację 200 przedmiotów kultu, z tego 50% znajduje się na Śląsku Górnym i Dolnym. Drugie wielkie skupisko utworzyło się na południu kraju, ponadto w województwach warszawskim i gdańskim. Tymi pamiątkami został więc wyznaczony wielki szlak wygnańczy i określona geografia osadnictwa „repatriantów” na ziemiach Polski pojałtańskiej.

 Matka Boża Pięknej Miłości z Ropienki (obecnie Polańczyk)

Według dotychczasowych obliczeń zabytki kresowe znajdują się w 41 miastach i w 63 wsiach. Można wiec wnioskować, że chłopi polscy uratowali ich więcej, a w swej głębokiej wierze szukali wsparcia u Boga w dniach ciężkich doświadczeń wygnania z ojcowizny.

Znaczna liczba przedmiotów kultu religijnego znalazła się we Wrocławiu (13), Warszawie (8) i w Gdańsku (6), czyli tam, gdzie były największe zniszczenia. Zrujnowane świątynie wchłonęły je szybko, były one zalążkiem wyposażenia odbudowywanych obiektów. Kraków stanowił główną bazę dla wychodźców, z tego powodu znajduje się tam 18 kresowych zabytków.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że przywieziono sakralne pamiątki z 92 kresowych miast i wsi.

W omawianym zbiorze przedmiotów kultu na pierwszy plan wysuwa się wielka grupa zabytków maryjnych – 143 obrazy i rzeźby. Z kultem Pana Jezusa wiąże się 19 zabytków, z kultem Świętych Pańskich 28 obrazów, reszta to relikwiarze, krucyfiksy czy drobne przedmioty, do których się modlono.

Tak znacząca przewaga obrazów i rzeźb związanych z Matką Bożą może świadczyć o maryjnych cechach religijności polskiej. W Niej widziano niezawodną Orędowniczkę i Opiekunkę w czasach rzezi, pogromów i zsyłek na Kresach. Ona także towarzyszyła wiernym czcicielom w tułaczce.

Zbiór 143 obrazów i rzeźb maryjnych jest bardzo zróżnicowany. Są to koronowane, obite srebrną szatą ogólnie czczone wizerunki, jak i mało dotychczas znane, ale bliskie sercom wygnańców wyobrażenia Madonny.

Zabytki te pochodzą z rozmaitych epok. Noszą cechy gotyku, renesansu, baroku, rokoka lub stylów późniejszych. Ich układ ikonograficzny, symbolika zostały podyktowane nie tylko wymogami sztuki, ale też względami religijnymi. Jako nośniki idei podlegały określonym rygorom.

Od początku chrześcijaństwa trwał spór wśród teologów czy matka Boża była jedynie Matką Jezusa jako człowieka, czy Matką Boga-Człowieka.

Spór ten rozstrzygnął w 431 roku Sobór w Efezie. Przyjęto wówczas dla Niej tytuł THEOTOKOS. Uznano tym samym, że jest Matką Boga, a nie tylko Jezusa-postaci historycznej. Ten ścisły związek Matki i Syna sławi najbardziej rozpowszechniony typ ikony zwany HODEGETRIA, przedstawiający Bogurodzicę z Dzieciątkiem na ręce. Matka wskazuje na Syna, Syn na Matkę. Ikony poczęto tworzyć na Wschodzie od VI w. W Polsce najlepiej oddaje ten typ obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.

 MATKA BOŻA ZBARASKA (obecnie w Prałkowcach k/Przemyśla)

 W zespole obrazów przywiezionych z kresowych świątyń jest znaczna liczba takich właśnie ujęć. Wśród nich najstarszą kopię przywieziono ze Zbaraża (XVI w.), jest w Przemyślu, z kościoła ormiańskiego ze Stanisławowa (XVII w.), odbiera cześć w Gdańsku, z Biłki Szlacheckiej (XVII w.), jest w Grodźcu na Opolszczyźnie, tę z Łopatynia (XVIII w. płaczącą) czczoną w Wójcicach, z Sokala jest w Krakowie, a ze Złoczowa (XIX w.) w Tarnowie (por. Powiernik Rodzin 10 (1998) nr 4).

Drugi wzorzec dla twórczości artystycznej, polecany przez synody w XVII wieku oprócz Matki Boskiej Częstochowskiej, stanowił obraz Matki Boskiej Śnieżnej znajdujący się w Rzymie. Ponieważ w 1571 roku papież Pius V oddał Jej pod opiekę losy bitwy pod Lepanto, w której Liga Święta pokonała Turków, kopie obrazu rozpowszechniły się też u nas, ze względu na ciągłe zagrożenie tureckie, zwłaszcza na Kresach.

Matka Boża Latyczowska (obecnie w Lublinie)

Matka Boska z Latyczowa znajduje się obecnie w Lublinie (XVI w), kopie Matki Bożej Berdyczowskiej są w Warszawie i w Łodzi. Z Kochawiny przybyła do Gliwic, od oo. Jezuitów ze Lwowa do Wrocławia, w Wabienicach jest ze Złotego Potoku na Podolu (XVII w.).

Obrazy wzorowane na ikonie Jasnogórskiej oraz na wizerunkach Matki Bożej Śnieżnej, stanowiące wspólnie grupę zwaną HODEGETRIA, powstały w pracowniach malarskich Częstochowy, Krakowa i Lwowa. Różnią się między sobą szczegółami, nie zawsze są zaznaczone blizny na twarzy Madonny Częstochowskiej, różne mają akcesoria: berło, różaniec, kwiat. Matka trzyma Dziecko na prawej albo lewej ręce. Rozmaitość ujęć stanowi specyfikę polską, ale generalnie kanon, hieratyczność postaci zostają zachowane. W całości zbioru maryjnych obrazów kresowych jest to grupa najliczniejsza.

Matka Boska z kościoła ormianskiego w Łyścu k/Stanisłowawa (obecnie w Gliwicach)

Ze względu na układ ikonograficzny można wyróżnić 10 grup wizerunków. Na obrazach przedstawiających Matkę Bożą Miłującą Dzieciątko obejmuje szyję Maryi i przytula do jej twarzy policzek- to ELEUSA. Najpiękniejszy wizerunek przywieziono do Wrocławia z Mariampola, król Sobieski był z Nią pod Wiedniem. W Chełmie Lubelskim jest z Mielnicy na Wołyniu (XVI- XVII), kopia Matki Bożej Poczajowskiej z Krystonopola znajduje się u o.o. Bazylianów w Warszawie. Piękna Madonna z Dzieciątkiem, prawdopodobnie pędzla Stanisława Wyspiańskiego, przywieziona z kościoła Marii Magdaleny ze Lwowa trafiła do Muzeum Archidiecezji Częstochowskiej.

Jedna z grup przedstawia Matkę Bożą Tronującą. Do nie należą m. inn. Madonna z Bołszowca z XVII w. znajdująca się obecnie w Gdańsku. jest to piękna kopia obrazu Matki Bożej pod Jabłonią z pracowni Łukasza Cranacha Starszego. Zwrócona do modlących profilem słucha ich próśb, Dzieciątko stoi na Jej kolanach. W Poznaniu jest matka Boża Różańcowa od o.o. Dominikanów z Tarnopola, w Warszawie z Żółkwi (XVI w). Matka Boża bez Dzieciątka to wizerunki grupy kolejnej. Należą do nie przede wszystkim liczne kopie obrazów Matki Boskiej Ostrobramskiej przywiezione głównie z Wilna i ze Lwowa, gdzie jako wotum wystawiono Jej kościół w okresie międzywojennym z wdzięczności za odzyskanie niepodległości. Lwowskiemu obrazowi zrobiono we Wrocławiu replikę ołtarza, wileńskiemu replikę Ostrej Bramy. Z Otyni przywieziono obraz przedstawiający Wniebowzięcie Matki Boskiej, a zrujnowany kościół został przebudowany przez repatriantów na wzór otyckiego.

Figurka Pani Jazłowieckiej (obecnie w Szymanowie w pow. sochaczewskim gm.Teresin)

Szczególnie piękne są wizerunki Matki Bożej adorowanej. Przykładem może być przywieziony ze Lwowa do Lubaczowa obraz Matki Boskiej Łaskawej, przed którym niegdyś składał pamiętne śluby Jan Kazimierz. Koronowany obraz Matki Boskiej Świętomichalskiej, uważany przez 50 lat za zaginiony, zawieszono ostatnio w katedrze wileńskiej. Madonnę adorującą Dzieciątko ukazał artysta na obrazie przywiezionym z Biłki Szlacheckiej pod Lwowem do Grodźca na Opolszczyźnie. Tylko 5 figur Maryi przybyło z Kresów, m. inn. ze Lwowa od o.o.. Dominikanów Matka Boska Jackowa, która jest w Krakowie, z Jazłowca czczona w Szymanowie i lwowski posąg Madonny z Dzieciątkiem koronowany w 1995 roku w Twardogórze.

OBRAZ MATKI BOŻEJ POCIESZENIA z SOKALA  (obecnie w Hrubieszowie)

Odrębną grupę stanowią wizerunki Matki Boskiej Bolesnej. Są to przede wszystkim liczne ikony Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, na których przedstawiono narzędzia męki Pana Jezusa wokół postaci Maryi i Dzieciątka: ze Lwowa jest w Krakowie, drugi w Kaliszu, a ze Stanisławowa w Polanicy Zdroju. Inne ujęcia przywieziono z Monasterzyk do Bogdanowic pod Opolem, a z wołyńskiego Niewirkowa do Świątnik. Przedstawienie Świętej Rodziny reprezentują obrazy: Ucieczka do Egiptu z Biłki Szlacheckiej, czy Pokłon Pasterzy z Oleska obecnie w Sędziszowie. Podział zgromadzonego przeze mnie materiału na grupy tematyczne pozwala stwierdzić, że dzięki ofiarności repatriantów zostały uratowane skarby kultury wielkiej wartości. Umożliwia też porównanie z zasobami ogólnopolskimi wizerunków maryjnych, które również podzielił na grupy Wincenty Zalewski w swoim dziele Sanktuaria polskie (1988).Dalsze poszukiwania kresowych wizerunków pozwolą zapewne na uszczegółowienie wniosków.

Obraz Matki Boskiej Zwycięskiej z Lwowa – obecnie w kościele św. Mikołaja w Gdańsku

Walorami przywiezionych zabytków są ich wiek oraz wystrój. Jako przykłady można podać pochodzącą z XIII w. figurę Matki Boskiej Jackowej, ikonę Matki Boskiej Zwycięskiej z XIVw, która jest obecnie w Gdańsku, odbierającą cześć w Lubaczowie Matkę Boską Łaskawą z XVI w. przywiezioną z Klewania do Skwierzyny Madonnę z XVII w. zabytkowy obraz z Rzęsny Polskiej czczony w Kondratowej z XVIII w.,statuę Pani Jazłowieckiej powstałą w XIX stuleciu. Omawiane przedmioty kultu noszą cechy różnych stylów i wskazują, jak w poszczególnych epokach kształtował się rozwój religijności maryjnej. Wystrój przywiezionych obrazów, bogate nieraz szaty i liczne wota są również zabytkami sztuki. Srebrne blachy okrywające ,święte postacie są pięknymi grawerowane, zdobne drogimi kamieniami. Ale niektóre wizerunki noszą ,lady rabunku. Odnawiane przez wiernych, nie zawsze mają wartość.

 Matka Boża Łaskawa z kościoła ormiańskiego w Stanisławowa (obecnie w Gdańsku)

Srebrna pozłacana sukienka z XVIII w. zdobi obraz Matki Bożej Łaskawej z ormiańskiego kościoła w Stanisławowie, znajdujący się w Gdańsku, drewniana sukienka okrywa kopię Matki Bożej Berdyczowskiej w Jaworzu. Obraz z Rawy Ruskiej przywieziony do Lubyczy ma korony i różaniec z pereł. Srebrna szata i 100 zabytkowych wot to ozdoby Madonny Śniatyńskiej. Matka Boża z Nawarii, która jest w Urazie ma sukienkę z tektury, bo srebrna została skonfiskowana w czasach austriackich.

Szczególnym wyróżnieniem cudownych wizerunków jest koronacja. W Polsce pierwsza uroczystość koronacyjna odbyła się w 1717 roku w Częstochowie. Również w zespole wizerunków maryjnych związanych z Kresami są Madonny koronowane i to w rozmaitych okresach historycznych. Na Kresach Rzeczypospolitej Obojga Narodów w latach 1718-1772 wymienić należy obrazy z następujących miejscowości w kolejności koronacji: Troki 1718, Sokal 1724, Podkamień 1727, Żyrowice 1730, Łuck 1749, Wilno (M.B. Świętomichalska)1750, Lwów 1751, Berdyczów 1756, Białynicze 1761- łącznie 9 wizerunków. W okresie zaborów w latach 1773-1918 były to: Poczajów 1773, Lwów (M.B.Łaskawa)1776, Bołszowice 1777, Łatyczów 1779, Międzyrzecz Ostrowski 1779, Szydłów na Żmudzi 1786, Lwów (M.B. Pocieszenia) 1905, Kudryńce 1909, Kochawina 1912- łącznie 9 obrazów.

Różańcowa Pani Żółkiewska (obecnie w Warszawa – Służew).

W II Rzeczypospolitej, w latach 1918-1939 trzeba wymienić: Rudki 1921, Wilno -Ostra Brama 1927, Żółkiew 1929, Stanisławów (M.B. Ormiańska) 1937, Jazłowiec 1939 – łącznie 5 zabytków kultu. Po II wojnie do 1995 ukoronowane obrazy kresowe: z Dobromila, który jest w Jodłówce 1075, z Łopatynia, obecnie w Wójcicach (1986), z Łyśca przywieziony do Gliwic (M.B Ormiańska 1989), z Mariampola obecnie we Wrocławiu (1989). ze Lwowa czczony w Kaliszu (M.B. Nieustającej Pomocy 1991), w Białymstoku 1995 (kopia M.B. Ostrobramskiej ), z Tarkowa (1991) przywieziona do Łukawca i lwowska figura Matki Bożej, która jest w Twardogórze (1995)- łącznie 8 obrazów. Jeśli się zważy, że w obrzędzie koronacji wyraża się szczególna cześć wybranych wizerunków, na podkreślenie zasługuje ciągłość tego kultu w dziejach Polski i jej Kresów. Łącznie wyróżniono 31 kresowych wizerunków, co stanowi około 18 % wszystkich koronowanych maryjnych przedmiotów kultu w Polsce w ciągu prawie 300 lat.

 Obraz Madonny w Międzyrzeczu Ostrogskim

Jak z badań wynika 10 koronowanych obrazów Madonny pozostało poza obecnymi granicami Kraju, w tym 4 na Litwie: w Trokach, Szydłowie i 2 w Wilnie, 4 na Ukrainie: w Łęcku, Berdyczowie, w Międzyrzeczu Ostrogskim i w Poczajowie, 2 na Białorusi: w Białyniczach i w Żyrowicach. Rozmaity jest ich los: wiszą w kościołach katolickich, 3 w cerkwiach prawosławnych, Matka Boska Białynicka po 1924 roku znalazła się w muzeum, Łucka spłonęła (1925). Pełnią one nadal ważne funkcje kultowe, świadczą też o polskim tam władaniu przez wiele wieków. Repatrianci przywieźli kopie tych obrazów: Żyrowicka jest w Białowieży, Berdyczowska w Jaworzu i w Łodzi, Poczajowska w Warszawie. Wiszą w kościołach, a wizerunki Matki Bożej Ostrobramskiej w każdym niemal domu polskim.

Matka Boża Bieszczadzka z Rudek k/Lwowa (obecnie w Jasieniu k.Ustrzyk Dolnych)

Madonny kresowe mają rozmaite imiona, które podkreślają życzliwość dla modlącego się człowieka, a więc: Matka Boska Pocieszenia, Łaskawa, Nieustającej Pomocy, a przywiezioną z Bołszowca zwać można Cierpliwie Słuchającą. Imiona zależą też od akceroriów zdobiących obrazy: Szkaplerzna, Różańcowa, z Różą. Ale są też nazwy nowe. Lwowska Madonna z kościoła OO. Jezuitów stała się we Wrocławiu Patronką Robotników i Solidarności, przywieziona z Biłki Szlacheckiej do Grodźca to Opiekunka Sybiraków. U Jej stóp gromadzą się podczas ogólnopolskich zjazdów. Jej obraz wyhaftowano na sztandarach sybirackich obok Częstochowskiej i Ostrobramskiej.

Przywiezione z Kresów obrazy gwarantują ciągłość kultu. Mimo zniszczenia dawnych kościołów i parafii, a także dokumentacji są nieraz jednym śladem ich istnienia na Utraconej Ziemi. Dawni parafianie tworzą różnego typu struktury normalne, np. Związek Potoczan. To jest fenomen, skupienie się dawnych i nowych wiernych wokół cudownego wizerunku przywiezionego niegdyś z Kresów. Funkcje integracyjne zaznaczają się zwłaszcza w dniach odpustów i pielgrzymek. Obecnie, gdy już można jeździć na Wschód, usiłują dawni parafianie odbudować zniszczone tam kościoły, dbają o ich wyposażenie, przywożą kopie cudownych obrazów. Odnawiają cmentarze gdzie są groby przodków.

Matka Boża Nieustającej Pomocy u Sióstr Karmelitanek Bosych we Lwowie (obecnie w Kaliszu)

Wokół kresowych wizerunków powstały nowe sanktuaria i wydawnictwa. Przypomniano dawne pieśni , obyczaje, obrzędy. Ogromne nieszczęścia, które kresowa ludność przeżyła podczas wojny i wygnania ze stron rodzinnych sprawiły, że ich religijność cechuje w wielu przypadkach ludowe widzenie świata, gdy zatarta została granica między sacrum a profanum i płynne jest przejście między światem realnym oraz niematerialnym. Obydwa światy przenikają się wzajemnie. Odbija się to zwłaszcza w licznych opowieściach, legendach. Oprócz dawnych, przywiezionych z Kresów, powstają nowe. Np. w dni powodzi w dolinie Odry, gęsto zamieszkanej przez ludność kresową, wierni gromadzili się w kościołach wokół świętych wizerunków, wspólnie modlono się. Widziano, jak Matka Boża Zatrzymywała fale, chmury, deszcz. Wierzono, że chroniła domy.

Matka Boża Bołszowiecka (obecnie w Gdańsku)

W Polsce jest obecnie około 500 cudownych obrazów maryjnych. Kresowe wizerunki stanowią ponad 28 %. W dziele uratowania ich wielką zasługę mają wygnańcy z Utraconej Ziemi. Należy tylko żałować, że to co przywieźli, stanowi znikomą- cząstkę zaginionych bezpowrotnie skarbów.

Prof. Maria Pawłowiczowa

http://www.humanfamilies.com/Powiernik/98/nr1098.htm#ob http://www.humanfamilies.com/Powiernik/98/nr1198.htm#obra

Przeczytaj:

Święte wizerunki Wschodu i Zachodu z kolekcji o.P. Ferko OCD

Wygnane i odnalezione

Skarby z Kresów

Madonny Kresowe w świątyniach Warszawy

Jazłowiecka Biała Pani

Obraz Matki Bożej Ostrobramskiej

Zobacz także: 

Sanktuarium Pierwszej Rzeczypospolitej

Posted in Historia, Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Polskie Kresy | 17 Comments »

Matka Boża z Guadalupe

Posted by tadeo w dniu 20 Wrzesień 2011

Jak głosi tradycja, 12 grudnia 1531 roku Matka Boża ukazała się Indianinowi św. Juanowi Diego. Mówiła w jego ojczystym języku nahuatl. Ubrana była we wspaniały strój: w różową tunikę i błękitny płaszcz, opasana czarną wstęgą, co dla Azteków oznaczało, że była brzemienna. Zwróciła się ona do Juana Diego: „Drogi synku, kocham cię. Jestem Maryja, zawsze Dziewica, Matka Prawdziwego Boga, który daje i zachowuje życie. On jest Stwórcą wszechrzeczy, jest wszechobecny. Jest Panem nieba i ziemi. Chcę mieć świątynię w miejscu, w którym okażę współczucie twemu ludowi i wszystkim ludziom, którzy szczerze proszą mnie o pomoc w swojej pracy i w swoich smutkach. Tutaj zobaczę ich łzy. Ale uspokoję ich i pocieszę. Idź teraz i powiedz biskupowi o wszystkim, co tu widziałeś i słyszałeś”.

Przeczytaj także: 

Najświętsza Maryja Panna z Guadalupe

Królowa Meksyku i Cesarzowa Ameryk

Zobacz także: 

Objawienia i tilma z Guadalupe | Lektor PL

Matka Boża z Gwadelupy

Matka Boża z Guadalupe

Posted in Filmy - Polecam, Filmy dokumentalne, Filmy i slajdy, Filmy religijne, Matka Boża | 4 Comments »

Dziś urodziny Matki Bożej – 8 września

Posted by tadeo w dniu 8 Wrzesień 2011

Czego Ci życzyć, Maryjo, gdy Ty Boga samego oglądasz?

Narodzenie Maryi wg Anny Katarzyny Emmerich – jej wizje zostały uznane przez Kościół!!!

Naokoło Anny przybrała światłość zupełnie podobny kształt, którą miał krzak gorejący na Horebie, tak że nic z niej nie widziałam. Płomień rzucał promienie na wewnątrz, i widziałam naraz, że Anna otrzymała w ręce jaśniejące dziecię Maryję, w płaszcz swój owinęła, do serca przycisnęła, potem na stołeczek przed świętością położyła i jeszcze się modliła.

Słyszałam tedy, jak dziecię płakało, i widziałam, że Anna wyjęła chustki z pod zasłony, którą była okryta. W te chustki, szare i czerwone, owinęła je aż do ramion; pierś, ramiona i głowa były nie zakryte. Teraz znikł krzak gorejący, który był naokoło niej. Święte niewiasty podniosły się i ku wielkiemu zdziwieniu odebrały dziecię już narodzone w swe ramiona i płakały z wielkiej radości. Wszystkie zanuciły hymn, a Anna podniosła dziecię w górę. Widziałam przy tym komorę znowu pełną blasku i kilku aniołów, którzy śpiewali i oznajmili: Maryja ma to dziecię dnia dwudziestego być nazwane. Śpiewali Gloria i Alleluja. Słyszałam wszystkie słowa.

Anna, poszedłszy potem do swej sypialni, położyła się na swe łoże; zaś niewiasty, wykąpawszy dziecię, owinęły je i położyły przy matce. U łóżka, z przodu, ku ścianie lub w nogach, można było zawiesić pleciony koszyczek, na w tym celu sporządzonych czopikach, które zahaczało się w odpowiednie dziurki, i w nim dziecię ułożyć. Teraz jedna z niewiast zawołała Joachima. Przyszedłszy do łóżka Anny, ukląkł i strumienie łez wylewał na dziecię; potem, podniósłszy je w górę, odmawiał hymn Zachariasza. Mówił też, że teraz umrzeć pragnie i wspominał o zarodku, danym przez Boga Abrahamowi, a przez niego spełnionym, mówił też o korzeniu Jessego. Dopiero potem zmiarkowałam, że Maria Heli dziecię później dopiero zobaczyła. Musiała już kilka lat być matką Marii Kleofasa; lecz przy narodzeniu nie była obecną, ponieważ to, według praw żydowskich, córce wobec matki nie przystało.

Gdy Maryja się narodziła, widziałam ją w niebie przed Trójcą Przenajświętszą i na ziemi na rękach Anny w jednymi i tym samym czasie; widziałam też radość wszystkich chórów niebieskich. Widziałam, że jej wszystkie zbawienia i losy w sposób nadprzyrodzony oznajmione zostały. Miewam często takie widzenia; lecz są one dla mnie nie do wypowiedzenia, a dla ludzi pewnie nie zupełnie zrozumiałe, dlatego o nich nie mówię. Maryja została pouczoną o nieskończonych tajemnicach. Gdy to widzenie się skończyło, płakała na ziemi.

Widziałam ogłoszenie poselstwa też w otchłani o jej narodzeniu i widziałam patriarchów niezmiernie się radujących, przede wszystkim zaś Adama, i Ewę, że spełniła się teraz obietnica, dana im w raju. Widziałam też, że patriarchowie w swym stanie łaski postąpili naprzód, że miejsce ich pobytu się rozszerzyło i więcej rozwidniło i że większy wpływ na ziemię otrzymali. Było, jakoby wszelka ich praca i pokuta i wszelkie usiłowania, błagania i pragnienia czasu ich życia, jako owoc dojrzały.

Widziałam wielkie poruszenie i radość w całej przyrodzie i we wszystkich zwierzętach i ludziach, słyszałam też śpiew słodki. Lecz wśród grzeszników panowała wielka trwoga i skrucha. Widziałam mianowicie w okolicy Nazaret i w ogóle w Ziemi świętej licznych opętanych, którzy w godzinie jej narodzenia zupełnie jakby szalejącymi się stali. Krzyczeli okropnie i byli to w tę, to w ową rzucani stronę, a szatani ryczeli z nich: musimy ustępować, musimy wychodzić!

Najbardziej cieszyłam się, widząc tejże nocy, w której narodziła się Maryja, także sędziwego kapłana, Symeona, przebywającego w świątyni. Widziałam, jak, wskutek głośnego krzyku opętanych, którzy w jednej z ulic przy górze świątyni byli zamknięci, się przebudził. Symeon, który razem z innymi miał nadzór nad nimi, wyszedł w nocy przed dom, pytając, skąd pochodzi ten krzyk, który wszystkich ze snu budzi. Wtedy najbliżej znajdujący się opętany zakrzyknął okropnie, iż musi wyjść. Symeon otworzył mu, a szatan zawołał: „muszę wychodzić, musimy wychodzić; urodziła się dziewica, tak wielu jest na ziemi aniołów, którzy nas dręczą, musimy wychodzić i już nigdy nie wolno nam opanować człowieka.” Widziałam teraz owego człowieka strasznie na tym miejscu przez szatana miotanego, aż wreszcie wyszedł z niego. Symeon modlił się. Cieszyłam się bardzo, widząc teraz starego Symeona, widziałam także prorokinią Hannę i inną nauczycielkę Maryi przy świątyni, przebudzone i w widzeniach o narodzeniu dziecięcia pouczone. 

http://partenos.nowyekran.pl/post/26093,dzis-urodziny-matki-bozej-8-wrzesnia

Posted in Matka Boża, Religia | 1 Comment »

Wezwania do Matki Miłosierdzia

Posted by tadeo w dniu 2 Wrzesień 2011

Posted in Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Muzyka religijna, Religia | Leave a Comment »

Sanktuarium Maryjne w Kodniu

Posted by tadeo w dniu 30 Sierpień 2011

http://koden.com.pl/

Zobacz także: 

Posted in Filmy religijne, Matka Boża, Moja mała Ojczyzna | 1 Comment »

Sanktuaria w miniaturze w Częstochowie

Posted by tadeo w dniu 29 Sierpień 2011

W wyrobisku dawnego kamieniołomu w Złotej Górze w Częstochowie powstał Park Miniatur Sakralnych. Można zobaczyć 15 z 17 zaplanowanych obiektów, m.in. sanktuarium w Lourdes, Ostrą Bramę w Wilnie, Bazylikę św. Jana na Lateranie w Rzymie.

Posted in Filmy religijne, Matka Boża, Moje Ukochane Wilno i Wileńszczyzna, Religia | Leave a Comment »

TAJEMNICA MARYI I BERNADETTY

Posted by tadeo w dniu 20 Sierpień 2011

Miejsca święte są na ziemi licznie reprezentowane… Do najbardziej znanych należy niewątpliwie francuskie Lourdes. Jego tajemnica wiąże się ze św. Bernadettą, która stała się pośredniczką w odkrywaniu Bożego przekazu dla tej ziemi, dla całego świata. Szukamy przeto śladami tajemnicy – miejsca i świętej osoby – głębszego misterium, w którym objawia się Bóg o ludzkim obliczu…

Tajemnica ziemi

Rozpoczynamy tropem odkrytym przez Vittorio Messoriego, znanego dziennikarza i dociekliwego poszukiwacza w sprawach związanych z wiarą chrześcijańską. W swej godnej polecenia książce, przełożonej ostatnio na język polski (Opinie o Maryi, Warszawa 2007), zastanawia się on nad tym, jak ziemia, na której leży Lourdes, została przygotowana do przyjęcia wizji maryjnych. Okazuje się, że ślady prowadzą w odległą przeszłość.

Oto w 1062 roku powstał dokument, do dzisiaj zachowany. Jest to hołd wasalny hrabiego Bernarda, pana regionu Bigorre, do którego należało Lourdes. Hrabia zobowiązał się do corocznej daniny na rzecz sanktuarium maryjnego Le Puy w Masywie Centralnym na znak, iż obiera Madonnę za Panią swoją i swoich ziem. Dokument nie mówi, co skłoniło hrabiego do takiej decyzji. Istnieje jednak wcześniejsza  tradycja, sięgająca czasów Karola Wielkiego i związana z twierdzą, która także dzisiaj góruje nad Lourdes. W owych czasach twierdza była zajęta przez muzułmanów, a gdy cesarz próbował ją zdobyć, udało się to w końcu nie zbrojnie, tylko… cudownie. Towarzyszący cesarzowi biskup Le Puy udał się do saraceńskiego wodza ze słowami: „Ponieważ nie chcesz ustąpić przed żadnym człowiekiem, ustąp przed pewną Panią – przed Matką Bożą czczoną w Le Puy”. Poruszony łaską muzułmanin zgodził się na rozejm, a następnie ze swym wojskiem udał się z pielgrzymką do sanktuarium maryjnego, gdzie złożył przyniesione zioła i kwiaty, prosząc o chrzest i zmienił imię Mirat na Lordus, co dało nazwę twierdzy i położonej u jej podnóża miejscowości Lourdes… Odtąd na znak oddania się Maryi co roku odbywała się stąd pielgrzymka do Le Puy. Zwyczaj trwał aż do roku 1829, kiedy to po raz ostatni grupa dziewcząt z Lourdes złożyła swe dary Matce Bożej z Le Puy jako Pani Lourdes.

Messori powołuje się na kolejne fakty. To, że Lourdes i hrabstwo Bigorre jest „własnością Maryi”, zostało potwierdzone uroczyście w Paryżu przez parlament, który w ten sposób rozstrzygnął spór między kanonikami z Le Puy a królem Anglii. Krótko potem, w 1307 roku, miasto Le Puy zrzekło się swych „praw” do hrabstwa na rzecz korony francuskiej. Królowie Francji stali się, zgodnie z umową, nie tyle posiadaczami, ile wasalami i zarządcami ziemi Maryi. Lenna zależność Lourdes od Matki Bożej została zakwestionowana dopiero przez króla „mieszczanina”, Ludwika Filipa Orleańskiego, który po rewolucji lipcowej 1830 roku objął władzę we Francji. Znamienne, że w tym samym roku, krótko przed wybuchem rewolucji, zaczęły się wizje Maryi w Paryżu, w kaplicy przy rue du Bac, gdzie następnie 27 listopada 1830 roku Matka Boża poprosiła o wykonanie medalika, nazywanego Cudownym Medalikiem i związanego z tajemnicą niepokalanego poczęcia. Wydarzenia miały ciąg dalszy w roku 1858, gdy Niepokalana pojawiła się w Lourdes. Zanim rozważymy teologiczną stronę Jej wizji, zauważmy za Messorim, który sam odwołuje się do uwag innego autora: lenne prawa Maryi do ziemi Lourdes obowiązywały jeszcze przez 30 lat od złożenia ostatniej daniny, czyli pomimo zakwestionowania przetrwały do początku roku 1859. To znaczy, że Niepokalana jakby w ostatniej chwili potwierdziła swoje prawa do tej ziemi, na której mieli Ją odtąd czcić nie tylko ludzie miejscowi, ale pielgrzymi napływający z całego świata!

Jednakże ziemia Lourdes, oddana Maryi, stała się także miejscem sławnym z innych praktyk… Gdy Bernadetta zaczęła widzieć tajemniczą postać, przesłuchujący ją księża próbowali wmówić, że może była to czarownica, skoro: „Wszyscy słyszeli o czarownicach w Lourdes”. Ponadto grota Massabielle, gdzie zaczęły się wizje, miała w okolicy złą sławę – służyła do usuwania nieczystości. Może dlatego także zachowanie się Bernadetty w czasie wizji, gdy już obserwowały ją tłumy, budziło zgorszenie. Dziewczyna, modląca się na kolanach i wpatrzona w niewidoczną dla innych postać, nagle pada na ziemię i ją całuje. Później, kiedy powróciła do przytomności z uprzedniej ekstazy, wyjaśniła dziwne zachowanie jako odpowiedź na prośbę tajemniczej Pani. Powiedziała Ona dziewczynce: „Proś Boga o nawrócenie grzeszników”. A następnie: „Ucałuj ziemię jako pokutę za grzeszników”. Nazajutrz Bernardetta jeszcze bardziej zadziwiła świadków kolejnej wizji. Widzieli, jak w ekstazie wspina się na kolanach do groty, grzebie w ziemi, bierze ją do ust, maże się nią, pluje, zrywa i gryzie liście pobliskich roślin… Zgorszyli się nawet ci, którzy dotąd byli gotowi bronić dziewczynki przed zarzutami halucynacji lub oszustwa. Co to miało znaczyć?

Tajemnica źródła

Sama Bernadetta wyjaśniła później: „Pani powiedziała mi: »Pójdź do źródła napić się i umyć«. Nie widząc nigdzie wody, ruszyłam w stronę Gave. Ale ona palcem pokazała mi, żebym poszła pod skałę. Znalazłam tam trochę wody podobnej do błota: tak mało, że ledwie mogłam nabrać jej w rękę. Trzy razy ją wylewałam, taka była brudna. Za czwartym razem mogłam już wypić”.

Powyższe zdarzenie miało miejsce rankiem 25 lutego 1858 roku (wszystkie wizje, także dalej opisane, miały miejsce w tym roku). Nadal nie było jasne, o co tu chodziło. Na zarzut: „Wiesz, że mają cię za wariatkę, bo robisz takie rzeczy?” – Bernadetta powtórzyła wcześniejsze słowo Pani, odpowiadając: „To za grzeszników”. A tego samego dnia po południu jedna z kobiet przychodzących do groty wbiła kij pośrodku błotnistej kałuży wygrzebanej przez Bernadettę. Z miejsca zaczęła wypływać woda, coraz obfitsza i czystsza… Okazało się później, objaśnia Messori, że źródło tam było, tyle że nie mogło znaleźć ujścia. Badania pokazały, że dziewczyna, pouczona przez Maryję, zrobiła zagłębienie w ziemi dokładnie w miejscu, w którym woda próbowała wydostać się na zewnątrz.

Właśnie źródło stało się najbardziej znanym i trwałym znakiem wizji w Lourdes. Sam początek był znaczący, jak opisuje wybitny francuski mariolog René Laurentin: „Błoto, co przemienia się w czystą wodę… Ludzie zaczynają rozumieć to posłanie nawołujące do nawrócenia grzeszników”. Źródło jest odtąd miejscem cudownych uzdrowień, nie tylko fizycznych, ale i duchowych, prowadzących do nowego życia w duchu wiary. Badania wody wykazały, że jest ona po prostu bardzo czysta i nie różni się z chemicznego punktu widzenia od wody z innych strumieni. Dobrze rozumiała to Bernadetta, która później oznajmiła: „To nie woda może was uzdrowić. Lecz wasza wiara. Woda jest tylko znakiem”.

Słowa świętej z Lourdes przypominają znaczenie wody w inicjalnym sakramencie wiary chrześcijańskiej – chrzcie świętym. Zewnętrzne zanurzenie w wodzie jest sakramentalnym (skutecznym i sprawczym!) znakiem wewnętrznego zanurzenia się w misterium (po łacinie: sacramentum) Jezusa Chrystusa, Syna Boskiego Ojca w Duchu Świętym. Otwieramy się tu na tajemnicę, którą sam Jezus zapowiedział w ewangelicznej rozmowie z Nikodemem: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się ktoś nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do królestwa Bożego (J 3,5).

W ostatniej Ewangelii jeszcze dwa razy powraca złączenie wody z tajemnicą Ducha Świętego. Najpierw Jego przyjęcie zostało zapowiedziane, gdy Jezus podczas pobytu w świątyni zawołał donośnym głosem: „Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza”. Zaś ewangelista skomentował słowa Jezusa tak: A powiedział to o Duchu, którego mieli przyjąć wierzący w Niego; Duch bowiem jeszcze nie był [dany], ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony (J 7,37n).

Następnie, w cieniu krzyża, dzięki przyjęciu Maryi do siebie Jan, umiłowany uczeń, mógł doświadczyć otwartego znaku Ducha Świętego, gdy z przebitego wnętrza Jezusa wypłynęła krew i woda (J 19,34). W oczach ucznia wskazywało to bliskie spełnienie wcześniejszej zapowiedzi: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza… Potwierdzają to dalsze słowa – kolejne wypełnienie Pisma, które przewidziało: Będą patrzeć na Tego, którego przebili (19,37). Spojrzenie na Przebitego wiązało się w proroctwie z wylaniem Ducha pobożności i z wytryśnięciem źródła na obmycie grzechów (Za 12,10; 13,1). Duch, którego Jezus oddał na krzyżu, objawi się w pełni po Jego uwielbieniu przez Ojca, jednak Jego pierwszym znakiem było wytryśnięcie z Jezusowego boku krwi i wody. Późniejsze świadectwo wyraźnie łączy te elementy, głosząc o Chrystusie, że przyszedł przez wodę i krew, i Ducha (1J 5,6). Tradycja Ojców widziała zaś w przebiciu Jezusowego boku na krzyżu otwarcie Jego Serca i początek Kościoła, opisany w innym świadectwie jako wylanie Ducha Świętego na wspólnotę uczniów z Maryją (Dz 1-2).

Tajemnica „prostaczki”

Stopniowo wypływamy na głębię tajemnicy Lourdes i Bernadetty… Źródło wody naprowadziło na tajemnicę Ducha Świętego działającego w odpuszczeniu grzechów, ale głębiej – w objawieniu mądrości Bożej miłości, rozlanej w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). Bóg odsłania swą tajemnicę ludziom prostym, a szczególnie dzieciom. Przypomniał o tym Jezus, gdy rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom” (Łk 10,21). Należała do nich Bernadetta…

Messori wymownie charakteryzuje dziewczynę z okresu, gdy dane jej były wizje Maryi: „…czternastolatka (choć badający ją lekarze stwierdzili, że rozwój jej organizmu zatrzymał się na wieku dwunastu lat i która ze względu na niedożywienie nie stała się jeszcze kobietą); chora na astmę; cierpiąca na różne dolegliwości żołądkowe; zamknięta i nieśmiała introwertyczka; analfabetka i zgodnie z opinią jednego z członków rodziny nierozgarnięta; bez żadnego religijnego wykształcenia (nie miała pojęcia o tajemnicy Trójcy Świętej); pochodząca z najuboższej rodziny w mieście”.

Tajemnicy tej ewangelicznej prostaczki nie rozumieli ciekawscy z wielkiego świata, którzy słysząc o wydarzeniach w Lourdes, usiłowali na własne oczy zobaczyć wizjonerkę wybraną przez Maryję. Pewna paryska dama była zgoła zgorszona, że Matka Boża mogła znaleźć upodobanie w osobie tak prymitywnej… A przecież jej prostota czyniła poruszające wrażenie na ludziach otwartych na nią, niezatrzymujących się na powierzchni zjawisk. Czy Bernadetta nie była podobna do samej Maryi, niepozornej, ubogiej dziewczyny z Nazaretu, zwłaszcza w ukryciu, które towarzyszyło Jej „osłonięciu” przez Ducha Świętego w tajemnicy poczęcia Syna Bożego (por. Łk 1,35)? Niepokalane poczęcie Jezusa dokonało się, gdy Maryja była poślubiona Józefowi, ale jeszcze z nim nie mieszkała. Zgodnie z obyczajem żydowskim znaczyło to, że osiągnęła już wiek uzdalniający prawnie do małżeństwa, czyli miała dwanaście lat, ale – mówiąc słowami Messoriego – „nie stała się jeszcze kobietą”, by mogła zamieszkać ze swym mężem.

Ewangeliczna prostota dziewczyny z Lourdes upodabniała ją do Niepokalanej także w postawie związanej z widzeniami. Gdy po zakończeniu wizji stanęła w końcu także przed biskupem, który chciał ją zobaczyć, poproszono, by sprecyzowała, w jaki sposób Maryja wymówiła swe imię… Laurentin, powołując się na źródłowe świadectwa, tak to opisuje: „Bernadetta wstaje, rozpościera ramiona, a dłonie złącza. W tym uduchowionym, lecz pełnym prostoty geście coś jest. Po twarzy starego biskupa spłynęły dwie łzy. Po przesłuchaniu, głęboko jeszcze wzruszony, powiedział do wikariusza generalnego: Czy widział ksiądz to dziecko?” A rzeźbiarz, któremu Bernadetta powtórzyła ten gest, aby mógł go uwiecznić w figurze Niepokalanej, wyznał później: „Nigdy nie widziałem czegoś równie pięknego… Ani Fra Angelico, ani Perugino, ani Rafael nie namalowali nigdy nic tak słodkiego, a zarazem głębokiego jak spojrzenie tej młodej naiwnej dziewczyny, cierpiącej w widoczny sposób na płuca”.

Zjednoczenie wizjonerki z Osobą, którą widziała, było tak ścisłe, że nasuwa myśl o utożsamieniu: kto ją zobaczył, zobaczył i Niepokalaną… To wrażenie zostaje dodatkowo potwierdzone, gdy Bernadetta przekazała po raz pierwszy wyjawione jej imię. Choć zostało ono wypowiedziane w jej ojczystym języku, dialekcie pirenejskim, dziewczyna nie rozumiała go i żeby nie zapomnieć, powtarzała je sobie w drodze do proboszcza. Gdy wbiegła do niego, zawołała: „Jestem Niepokalane Poczęcie”. Proboszcz oniemiał. Już miał odpowiedzieć: „Ty zarozumiała dziewczyno, ty jesteś Niepokalanym Poczęciem?” – ale powoli zaczęło do niego docierać oślepiające światło. Można to pojąć jedynie w prostocie Bożego dziecka, najpełniej otwartego na Bożą tajemnicę.

Jestem Niepokalane Poczęcie

Tak, imię tajemniczej postaci, którą widziała Bernardetta, było zaskakujące: Jestem Niepokalane Poczęcie. Wydawało się, że Maryja nie może nosić takiego imienia. Podsuwano wizjonerce inne wersje: „Jestem niepokalaną Dziewicą”, lub „Dziewicą niepokalanie poczętą”, w ostateczności: „Jestem Maryją, Niepokalanym Poczęciem”. Ale dziewczyna, która sama nie pojmowała tajemniczego imienia, była pewna, że przekazała je wiernie. Później utarło się, że chodzi o figurę retoryczną, jak gdy zamiast „to bardzo białe” mówi się: „to sama biel”. Podobnie niepokalanie poczęta Maryja zasługiwałaby na miano Niepokalanego Poczęcia. Można przyjąć te rozważania, ale dalszego wyjaśnienia wymaga kwestia, czym jest „sama świętość” objawiająca się w świętym poczęciu Niepokalanej. Zauważmy jeszcze: zanim postać ukazująca się Bernadetcie wyjawiła na jej prośbę swe imię, dziewczynka mówiła o Niej w rodzimym dialekcie: Aquero („To”), jakby kryło się tu „coś” więcej aniżeli Maryja. Wskazuje na to również imię postaci – „Jestem Niepokalane Poczęcie” najwyraźniej obejmuje Niepokalaną, ale się do Niej nie ogranicza…

Widzieliśmy, że misterium imienia w przedziwny sposób objęło Bernadettę, która jako pierwsza je posłyszała. Wyjawienie imienia dokonało się w 25 marca, w uroczystość Zwiastowania Pańskiego, kiedy Kościół upamiętnia dziewicze i niepokalane poczęcie Jezusa. Zatem imię Jestem Niepokalane Poczęcie jest otwarte na Niego, wcieloną Mądrość Bożą, która przyszła na świat przez poczęcie w Maryi „za sprawą Ducha Świętego”. Jeśli na tle Starego Testamentu przyjmujemy, że Boska Mądrość odróżnia się od Ojca, to w świetle Nowego Testamentu znaczy, że jest ona wspólnotą pozostałych Boskich Osób, nie tylko Syna Bożego, w którym się wcieliła, lecz i Ducha Świętego, który także bywał utożsamiany z Mądrością, jak świadczy wśród Ojców Kościoła św. Ireneusz z Lyonu (por. KKK 292). W imieniu Jestem Niepokalane Poczęcie mamy przeto wskazanie na Mądrość jako niestworzony, święty Początek w Boskim Ojcu, jakby Poczęcie, złączone z tajemnicą drugiej i trzeciej Osoby. Zaś od strony stworzonej, różnej od Osób Boskich, imię Niepokalane Poczęcie jako pojawiające się w żeńskiej postaci wskazuje Maryję, która poczęła w sposób niepokalany Syna Bożego, bo została przygotowana do przyjęcia Go przez swoje niepokalane poczęcie.

Przybliżamy się do pierwszej odpowiedzi, czym jest owa świętość objawiająca się w świętym poczęciu Niepokalanej. To święta Mądrość, określana już w Starym Testamencie jako Duch Święty (Mdr 9,17; por. 7,22). Dlatego Maryja, która została „osłonięta” przez Ducha Świętego nie tylko w poczęciu Syna, ale już u początku swego życia, zasługuje na to, by nosić Jego imię. Dodajmy, że to zaskakujące wyjaśnienie wcale nie jest nowe. Jako pierwszy podał je św. Maksymilian Maria Kolbe, który całe swe życie poświęcił Niepokalanej. Imię wyjawione w Lourdes intrygowało go przez długie lata. Wcześnie zauważył: „»Niepokalanie Poczęta « – można trochę zrozumieć, ale »Niepokalane Poczęcie« pełne jest pocieszających tajemnic”. Ciągłe powracanie do misterium imienia doprowadziło go do wyjaśnienia, które znalazł w ostatnim dniu na wolności, 17 lutego 1941 roku, kiedy został aresztowany, by w końcu oddać życie w obozie śmierci. Zatem objaśnienie świętego stanowi jakby testament pozostawiony dla nas, abyśmy jego śladem udali się w dalszą drogę.

W swej argumentacji Maksymilian  wyszedł od tajemnicy Ducha Świętego jako „Owocu miłości Ojca i Syna”. Jak owocem miłości stworzonej jest poczęcie stworzonego życia, tak Duch jako owoc miłości Bożej jest poczęciem niestworzonym, pierwowzorem wszelkiego poczęcia życia we wszechświecie: „Duch więc to poczęcie przenajświętsze, nieskończenie święte, niepokalane”. Drugim elementem tajemnicy jest jedność Niepokalanej z Duchem Świętym; w ślad za średniowieczną tradycją Maksymilian nazywa Maryję Oblubienicą Ducha Świętego. To prowadzi do wniosku: „Jeżeli w stworzeniach oblubienica otrzymuje nazwę oblubieńca, dlatego że do niego należy, z nim się jednoczy, do niego upodabnia i staje się w zjednoczeniu z nim czynnikiem twórczym życia, o ile bardziej nazwa Ducha Przenajświętszego, Poczęcie Niepokalane, jest nazwą Tej, w której On żyje miłością płodną w całym porządku nadprzyrodzonym”.

Światło dla świata

Lourdes kojarzy się światu przede wszystkim ze źródłem wody, która działa cuda. Jednak uzdrawiająca moc oczyszczająca zwłaszcza ludzkie serca jest oznaką działania Ducha Świętego. Na Niego przeto wskazują znaki zapraszające do przyjęcia Go do swego wnętrza. Przypomnijmy uderzający początek wizji (11 lutego). Bernadetta przygotowywała się do przejścia przez wodę w pobliżu groty, gdy wtem usłyszała „szum, jakby uderzenie gwałtownego wichru”, po czym w otworze groty pojawiło się „łagodne światło”, a w nim tajemnicza postać, jeszcze bez słów. Później, przy sobotniej spowiedzi, opisała księdzu swoje przeżycie, dodając, że widziała „coś białego, co miało postać pani”. Spowiednika zdumiały zwłaszcza słowa poprzedzające wizję; pomyślał o znaku Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy (Dz 2,2) i nie pojmował, jakim cudem dziewczynka użyła słów przekraczających jej poziom. Dodajmy, że to początkowe działanie Ducha Świętego dopełniło się w najważniejszej wizji, w której zostało objawione: „Jestem Niepokalane Poczęcie”.

Duch Święty jako Niepokalane Poczęcie wyraża tajemnicę miłości w Bogu. Refleksję św. Maksymiliana możemy dopełnić w świetle biblijnym. Duch Święty jest nie tylko „Owocem” miłości Ojca i Syna, jak to wyraża tradycyjna formuła Jego pochodzenia od Ojca „i Syna” (Filioque). Ludzkie poczęcie Syna „za sprawą Ducha Świętego” pokazuje, że również o Synu można powiedzieć, że pochodzi od Ojca „i Ducha” (Spirituque). Tę drugą, dopełniającą prawdę rozpoznajemy zarówno w niepokalanym poczęciu Jezusa, jak i Maryi, gdzie w ludzkim wymiarze objawia się tajemnica samego Boga. Syn poczęty w miłości (Duchu Świętym) rodzi się z Ojca. Dlatego zamiast mówić: Syn Boży jest rodzony w miłości przez Ojca, można powiedzieć: w Świętym Poczęciu Syn Boży jest rodzony przez  Ojca. Podobnie mówi Prolog Ewangelii Jana: „W Początku było Słowo (…) u Boga”. Również tu możemy znaleźć ukrytą tajemnicę Ducha jako Niepokalanego Poczęcia – Początku, który jest dalej opisany jako łono Ojca (1,18), z którego wychodzi i do którego wraca Syn-Słowo. Niepokalane Poczęcie jako miłość w Bogu przybiera szczególną postać w Maryi. Jak Syn wcielił się w Jezusie, tak Duch Święty, który pozostaje bezcielesny, odsłonił się w Maryi właśnie jako Święte Poczęcie – nie tylko w poczęciu Jej Syna, lecz i w Jej niepokalanym poczęciu.

W świetle intuicji św. Maksymiliana możemy dodać, że imię postaci z Lourdes, Jestem Niepokalane Poczęcie, jako imię Ducha Świętego jest uszczegółowieniem pierwotnego imienia Boga – Jestem (por. Wj 3,14n). W tym pierwszym, fundamentalnym imieniu zawiera się cała tajemnica przyszłego objawienia, także nowotestamentowe: „Bóg jest miłością”. Skoro zaś Duch Święty jest Niepokalanym Poczęciem w Bogu właśnie jako miłość, to najgłębszy sens imienia Jestem Niepokalane Poczęcie wskazuje: „Jestem Miłość”…

Gdy św. Maksymilian odkrył tajemnicę Niepokalanego Poczęcia jako Ducha Miłości, było to w dniu, kiedy zakończył swój pobyt w Niepokalanowie, by wejść na drogę, która zaprowadziła go do Auschwitz. A Duch Miłości, rozpoznany w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia na początku nowej drogi, jeszcze pełniej objawił się na końcu, już nie w refleksji teologicznej, ale w największym świadectwie miłości – w oddaniu życia za bliźniego. Znamienne że właśnie to świadectwo rozsławiło Maksymiliana. Tak jego światło zaświeciło przed ludźmi (por. Mt 5,14n). A kogo chwalą ci, którzy rozpoznają dobro jego ofiary? Czy wysławiają Niepokalaną, której się oddał, czy wysławiają miłość, wymowną dla wszystkich niezależnie od wyznawanej wiary, bo Duch Miłości tchnie kędy chce? Może również ci, którzy ciągle jeszcze nie wierzą w Chrystusa i nie doceniają Jego Matki, ale już uznają „pocieszającą tajemnicę” świadectwa świętego, rozpoznają w końcu prawdę odkrytą przez niego w ostatnim dniu w Niepokalanowie… Może wtedy symbolem XX wieku stanie się nie totalitarny obóz koncentracyjny Auschwitz, złowrogi znak upodlenia człowieka, ale klasztor w Niepokalanowie, dzieło Ducha Miłości pod znakiem Niepokalanego Poczęcia?

Jacek Bolewski SJ

http://www.ms.ecclesia.org.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=91&Itemid=47

Posted in Matka Boża, Religia | Leave a Comment »

MARIA Z NAZARETU

Posted by tadeo w dniu 8 Lipiec 2011

http://pl.gloria.tv/?media=173603

Posted in Filmy - Polecam, Filmy i slajdy, Filmy religijne, Matka Boża, Religia | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 382 other followers