WIERZE UFAM MIŁUJĘ

„W KAŻDEJ CHWILI MEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ” — ZOFIA KOSSAK-SZCZUCKA

  • NIC TAK NIE JEST POTRZEBNE CZŁOWIEKOWI JAK MIŁOSIERDZIE BOŻE – św. Jan Paweł II

  • JEZU UFAM TOBIE W RADOŚCI, JEZU UFAM TOBIE W SMUTKU, W OGÓLE JEZU UFAM TOBIE.

  • Jeśli umrzesz, zanim umrzesz, to nie umrzesz, kiedy umrzesz.

  • WIELKI POST

  • Rozważanie Drogi Krzyżowej

  • Historia obrazu Jezusa Miłosiernego

  • Słowo Boże na dziś

  • WIARA TO NIE NAUKA. WIARA TO DARMO DANA ŁASKA. KTO JEJ NIE MA, TEGO DUSZA WYJE Z BÓLU SZUKAJĄC NAUKOWEGO UZASADNIENIA; ZA LUB PRZECIW.

  • SŁOWO BOŻE

  • Tak mówi Amen

  • Książki (e-book)

  • TV TRWAM

  • NIEPOKALANÓW

  • BIBLIOTEKA W INTERNECIE

  • MODLITWA SERCA

  • DOBRE MEDIA

  • Biblioteki cyfrowe

  • Religia

  • Filmy religijne

  • Muzyka religijna

  • Portal DEON.PL

  • Polonia Christiana

  • Muzyka

  • Dobre uczynki w sieci

  • OJCIEC PIO

  • Św. FAUSTYNA

  • Jan Paweł II

  • Ks. Piotr Pawlukiewicz

  • Matka Boża Ostrobramska

  • Moje Wilno i Wileńszczyzna

  • Pielgrzymka Suwałki – Wilno

  • Zespół Turgielanka

  • Polacy na Syberii

  • SYLWETKI

  • ŚWIADECTWA

  • bEZ sLOGANU2‏

  • Teologia dla prostaczków

  • Wspomnienia

  • Moja mała Ojczyzna

  • Zofia Kossak

  • Edith Piaf

  • Podróże

  • Czasopisma

  • Zdrowie i kondyncja

  • Znalezione w sieci

  • Nieokrzesane myśli

  • W KAŻDEJ CHWILI MOJEGO ŻYCIA WIERZĘ, UFAM, MIŁUJĘ.

  • Prezydent Lech Kaczyński

  • Tylko przestańmy mówić: ten kraj, w tym kraju, tutaj, ci ludzie. Zacznijmy mówić tak, jak Pan Bóg przykazał, jak o matce: Ojczyzno ma, moja, kochana, poraniona, więc tym bardziej kochana. Moja, to znaczy taka, którą się kocha, którą się po rękach całuje, przed którą się klęka, której się służy, której się z czcią opowiada, której się nie okrada, dla której się pracuje, dla której się cierpi i umiera, jak trzeba. To nie inni mają tak zrobić, to nie oni, tam na górze, ale my. Inaczej na nic wszystko. Na nic ta rana i na nic te ofiary. Nasza Ojczyzna mocno krwawi i ból nie ustaje w naszych sercach, ale zapewniamy pachołków Moskwy i Berlina, i tych, co służą „mamonie” – jeszcze nie zginęła, póki my żyjemy. Póki pracujemy dla dobra naszej Ojczyzny. Póki kochamy i pamiętamy.

  • PODRÓŻE

  • Pociąga mnie wiedza, ale tylko ta, która jest drogą. Wiedza jest czymś wspaniałym, ale nie jest najważniejsza. W życiu człowieka najważniejszym jest miłość – prof. Anna Świderkówna

  • Tagi wpisów

  • Cytat na dziś

    Dostęp do internetu ujawnia niewyobrażalne pokłady ludzkiej głupoty.

Archive for the ‘Katastrofa smoleńska’ Category

Rogalski idzie do sądu ws. katastrofy smoleńskiej

Posted by tadeo w dniu 3 Grudzień 2011

Mecenas Rafał Rogalski, pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, ma dość uników Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. KPRM od miesięcy nie chce udzielić mu precyzyjnych informacji dotyczących m.in. konsultacji i ustaleń zawartych pomiędzy Polską i Rosją ws. prowadzenia śledztwa ws. katastrofy. Mecenas Rogalski postanowił więc skierować sprawę na drogę sądową. Do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego złożył skargę na bezczynność Prezesa Rady Ministrów.

Od wielu miesięcy Prezes Rady Ministrów odmawia udzielenia mi wszystkich informacji dotyczących podstawowych zagadnień odnoszących się do uzgodnienia przez stronę polską z Federacją Rosyjską podstaw normatywnych prowadzenia badań przyczyn i okoliczności katastrofy smoleńskiej oraz określenia zasad polsko-rosyjskiej współpracy – tłumaczy mecenas Rafał Rogalski portalowi Stefczyk.info.

Wśród spraw, które nie zostały dotąd wyjaśnione, pełnomocnik części rodzin ofiar wymienia m.in. ustalenie organu państwowego i konkretnie danych osoby, która „wyraziła zgodę na unormowanie w określony sposób polsko-rosyjskiej współpracy, kiedy i na co konkretnie wyrażono zgodę, czy zostały uzgodniona procedura rozstrzygania sporów, czy w ogóle doszło do zawarcia umowy międzynarodowej, czy też przyjęcia jakichkolwiek uzgodnień, w jakim trybie, jaki był ich charakter prawny”.

Nie otrzymałem również informacji dotyczącej treści dokonanych przez stronę polską analiz, opinii kierowanych na miejsce polskich specjalistów. Nie dowiedziałem się również, kim były te osoby – dodaje adwokat. Wskazuje również, że Kancelaria nie wyjaśniła wątpliwości związanych z zastosowaniem Konwencji Chicagowskiej. Nie otrzymałem żadnego dokumentu, który by rozstrzygał wątpliwości, czy zgodziliśmy się na zastosowanie do badania katastrofy samego Załącznika 13, czy Załącznika 13 wraz z Konwencją Chicagowską – wyjaśnia Rogalski. Zaznacza, że „z punktu widzenia prawno-międzynarodowego nie są to błahe sprawy”.

Rafał Rogalski pytany, czy nie przekonuje go twierdzenie, że decyzje w sprawie badania katastrofy smoleńskiej były podejmowane „na bieżąco”, a nie w oparciu o umowę, Rogalski przyznaje, że „Centrum Informacyjne Rządu nigdy wprost nie powiedziało, że nie było umowy między Polską a Rosją”. Zaznacza, że konsultacje na bieżąco „nie dziwią specjalnie”. Jednak przyznaje, że „chciałby się dowiedzieć w końcu, jaki był konkretny ich wynik i otrzymać jakikolwiek dokument, z którego by to wynikało”.

Mecenas Rogalski zaznacza, że wiadomości, jakie chce uzyskać od Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, są mu potrzebne do sprawnego obsługiwania rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Jest to bardzo ważne dla określenia, jakie państwo polskie pozostawiło sobie pole manewru w tej sprawie. Jestem przekonany, że wszyscy chcielibyśmy mieć co do tego pewność, a nie opierać się jedynie na lakonicznych, niepopartych żadną dokumentacją, stwierdzeniach KPRM – wyjaśnia Rogalski. Dodaje, że od treści ustaleń Polski i Rosji zależy np. to, czy istnieje możliwość dochodzenia na arenie międzynarodowej zmiany treści Raportu MAK. Zapowiada, że jeśli będzie to możliwe, będzie naciskał na polski rząd, by podjął takie działania.

Z dokumentów, jakie otrzymał portal Stefczyk.info, wynika, że u podstaw śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej leżą jedynie ustalenia słowne. Na pytania mecenasa Rogalskiego o wszelkie podstawy prawne, na których opierają się działania śledczych w związku z badaniem okoliczności katastrofy smoleńskiej, Kancelaria odpowiada: nie było odrębnej decyzji w tej sprawie.

„Zgoda na zastosowany przez Federację Rosyjską reżim prawny została udzielona w formie konkludentnej. Nie było odrębnej decyzji Prezesa Rady Ministrów i Rady Ministrów w tej sprawie. Konsultacje w tym zakresie były dokonywane na bieżąco i roboczo, w czasie umożliwiającym natychmiastowe podjęcie badania przyczyn katastrofy, dlatego nie miały formy dokumentów w rozumieniu art. 6 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej” – informuje Kancelaria w piśmie do mecenasa Rogalskiego. W innym miejscu zaznacza, że decyzje podejmowane były po konsultacjach prowadzonych „z kierownictwem Rządowego Centrum Legislacji, Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Zagranicznych” – wyjaśnia KPRM.

Kancelaria zaznacza także, że ustalenia prawne dotyczące katastrofy smoleńskiej nie mają formy pisemnej, więc nie zostały złożone w ONZ. „Nie zarejestrowano w Sekretariacie ONZ odrębnej umowy międzynarodowej dotyczącej zasad organizacji i prowadzenia badań oraz ustalenia przyczyn zdarzenia lotniczego polegającego na katastrofie polskiego rządowego samolotu Tu 154M nr 101” – tłumaczy KPRM.

Pisma Kancelarii Prezesa Rady Ministrów po raz kolejny pokazują, że państwo polskie nie zdało egzaminu po katastrofie smoleńskiej. Podejmowanie decyzji „na gębę” w tak ważnej sprawie, jak śmierć Prezydenta RP oraz wielu bardzo ważnych dla Polski urzędników, to kpina z państwa.

Stanisław Żaryn
[fot. Wikipedia.pl]

http://www.stefczyk.info/publicystyka/opinie/rogalski-idzie-do-sadu

Przeczytaj także: 

Kancelaria Premiera już oficjalnie przyznaje: w sprawie śledztwa 10/04 nie podejmowano żadnych decyzji na papierze!!!!

Stefan Hambura na posterunku

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | 1 Comment »

Na gębę to się załatwia „SPRAWY” na bazarze, premierze od siedmiu boleści.

Posted by tadeo w dniu 3 Grudzień 2011

Kancelaria Premiera już oficjalnie przyznaje: w sprawie śledztwa 10/04 nie podejmowano żadnych decyzji na papierze!!!!

Pismo KPRM
„Zgoda na zastosowany przez Federację Rosyjską reżim prawny została udzielona w formie konkludentnej. Nie było odrębnej decyzji Prezesa Rady Ministrów i Rady Ministrów w tej sprawie”
– tak Kancelaria Prezesa Rady Ministrów odpowiedziała na pytanie mecenasa Rafała Rogalskiego, pełnomocnika części rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej. Chciał on poznać dokumenty, dotyczące podstaw prawnych działań prowadzonych w śledztwie ws. katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku.
W innym miejscu Kancelaria informuje, że inicjatywę dotyczącą sposobu prowadzenia śledztwa wykazywali Rosjanie. Zaznacza, żepolska strona wyraziła jedynie zgodę na współpracę ze stroną rosyjską w oparciu o reżim, jaki zaproponowani Rosjanie, czyli Konwencję Chicagowską oraz Załącznik 13. Jednak mecenas Rogalski nie otrzymał żadnego dokumentu potwierdzającego słowa KPRM. Oficjalnie więc nie ma żadnego dowodu, że rzeczywiście śledztwo toczy się zgodnie z tym dokumentem.
Z dokumentów, jakie otrzymał mecenas Rogalski z Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, wynika, że w sprawie badania katastrofy smoleńskie nie podejmowano żadnych decyzji na papierze.
„Konsultacje w tym zakresie były dokonywane na bieżąco i roboczo, w czasie umożliwiającym natychmiastowe podjęcie badania przyczyn katastrofy, dlatego nie miały formy dokumentów w rozumieniu art. 6 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacjipublicznej” – informuje Kancelaria.
Wyjaśnia, że każdą decyzję poprzedzały konsultacje „z kierownictwem Rządowego Centrum Legislacji, Ministerstwa Sprawiedliwości i Ministerstwa Spraw Zagranicznych”.
Fakt, że decyzje ws. śledztwa dotyczącego katastrofy smoleńskiej nie są podejmowane na papierze, oznacza również, że nie są kierowane do ONZ. KPRM informuje, że nie przesłał żadnego dokumentu do Sekretariatu ONZ ws. Smoleńska. To z kolei uniemożliwia szukanie pomocy w ONZ ws. nieprawidłowości w śledztwie.
Mecenas Rafał Rogalski w związku z problemami z uzyskaniem jakiejkolwiek dokumentów dotyczących badania katastrofy smoleńskiej skierował sprawę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wyjaśnia, że oczekuje pomocy sądu w ujawnieniu wszelkich materiałów na temat podstaw prawnych prowadzonego śledztwa.
Szczegóły skargi Mec. Rogalskiego do WSA publikuje portal Stefczyk.info

Szczegóły skargi Mec. Rogalskiego do WSA publikuje portal  Stefczyk.info 

Teraz chyba mamy jasny obraz co to była za „katastrofa” i kto za ten mord odpowiada, czy może ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości? Dano nam wyraźny sygnał: TAK TO MY ICH ZABILIŚMY I CO NAM ZROBICIE??

http://bombardier.nowyekran.pl/post/42681,na-gebe-to-sie-zalatwia-sprawy-na-bazarze-premierze-od-siedmiu-bolesci

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | 1 Comment »

Katastrofa w Smoleńsku – odmówili UE!

Posted by tadeo w dniu 7 Listopad 2011

http://gloria.tv/?media=212836

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka - video, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

„Pancerna brzoza i beczka” – zeznanie Nikołaja, naocznego świadka katastrofy TU-154M w Smoleńsku.

Posted by tadeo w dniu 2 Listopad 2011

Zeznanie Nikołaja, naocznego świadka katastrofy TU-154M w Smoleńsku.

„- Wstałem z miejsca, wyszedłem zapalic papierosa i usłyszałem eksplozję, daleko.

- Widziałem bardzo gęstą mgłę, było chłodno, musiałem założyc kufajkę.

- Czy widział pan nadlatujący samolot?

- Nie, ja samolotu nie widziałem. Mgła była zbyt gęsta,aby go przez nią dostrzec. Ale słyszałem eksplozję, a potem nastąpił błysk. To było oslepiające.

- Samolot był wtedy w powietrzu jeszcze?

- Tak w powietrzu.

- Proszę powiedziec gdzie w pana ocenie miał miejsce ten błysk, u góry, w powietrzu, czy raczej na ziemi?

-  U góry.

W tamtym kierunku, w stronę bliższrj radiolatarni, to znaczy na wschód, czy też widział Pan ten błysk w innym kierunku?

- W tamtym kierunku, stamtąd nadlatywał samolot, on lądował od wschodu.

- Jaki odstęp czasowy zapamietał Pan, pomiędzy eksplozją i błyskiem? Kilka sekund, kilkanaście? Jak Pan by to ocenił, jaki to był odstęp w czasie?

- Nieduży, nieduży, to było 15 sekund, może 20, 20 nie więcej.

- A czy widział Pan samolot jak leciał? Podchodził on w tym momencie na pas startowy?

- Nie, ja słyszałem silniki, jak coraz więcej i więcej hałasu, pełną moc.

- A potem on uderzył w brzozę?

- Nie, to był kawałek blachy. Usłyszałem świst i zobaczyłem jak on leci i uderza w drzewo, w brzozę, to było skrzydło samolotu.

- Oderwana końcówka skrzydła miała 5,5 metra długości, czy do tego był jeszcze…

- 3-4 metry może. I bardzo szybko się kręciła. Wszystko było bardzo szybko, w mgnieniu oka. Ona odbiła się od brzozy, skręciła trochę i tam gdzieś spadła w kierunku szosy.

- Jak szybko w Pana ocenie leciało skrzydło?

- Bardzo, bardzo, bardzo szybko. Obracało się w prawo i leciało raz w górę, raz w dół. Było to wyżej, to niżej. To było bardzo szybko, w mgnieniu oka.

- Czy to było już po tym jak samolot uderzył w brzozę?

- Żadnej brzozy on nie uderzył. Żadnej. Samo skrzydło. Ono uderzyło.

- Miało rotację, obracało się?

- Tak, obracało się w prawo.

- Co było dalej, jakie następstwa zapamiętał Pan po tym jak uderzyło? Zawisło na drzewie?

- Nie ono motało się w koronach drzew i dalej długo jeszcze słyszałem trzaski, ono waliło drzewa.

-(…) A proszę powiedziec co się z tym skrzydłem dalej stało? Ono leciało nadal do przodu?

- Nie, jakiś czas potem upadło, niedaleko, o tam. ( świadek wskazał na boczną drogę, równoległa do szosy  wylotowej, jest to ulica Gubienki) Upadło pod drzewem.”

Zeznanie naocznego świadka Władimira A, mieszkającego w pobliżu lotniska.

„- Była mgła, ja jechałem ostrożnie, nagle wyłoniło się we mgłę podwozie, skrzydło i zarys sylwetki jakiegoś dużego samolotu, z przodu tuż nade mną. Przeleciał nad szosą bardzo szybko i zanim zniknął we mgle, po drugiej stronie szosy, widoczny był moment, kiedy odpadła od niego duża częśc. To był chyba ogon tego samolotu, razem ze sterami o kształcie jakby litery T. Ten ster natychmiast odrzuciło ku dołowi, ja nawet słyszałem trzask, jakby odbił się on od drzewa po tamtej stronie szosy….”

Cytowane fragmenty z książki ” Zbrodnia Smoleńska Anatomia Zamachu” Praca zbiorowa zespołu niezależnych ekspertów. Wydawnictwo Antyk.

http://venaida.salon24.pl/359847,pancerna-brzoza-i-beczka

Posted in Katastrofa smoleńska | 3 Comments »

Kraina płonących dowodów.

Posted by tadeo w dniu 31 Sierpień 2011

Jak już wielokrotnie pisałem, nie wiemy i prawdopodobnie jeszcze dość długo się nie dowiemy, co naprawde się zdarzyło w Smoleńsku tamtego strasznego dnia. Wiemy natomiast z całą pewnością, co się nie zdarzyło. Mianowicie nie zdarzyło się to, co piszą pani Anodina, MAK i ich lokalni paputczicy w Polsce, którzy znali przyczynę katastrofy w 30 minut po niej, a kto wie, czy nie 30 minut przed nią. Nie było czterech podejść, nacisków i przycisków Prezydenta, ani generała Błasika, nie było żadnych „ jak nie wyląduję, to mnie zabije,”, albo „ patrzcie, jak lądują debeściaki”, nie było żadnego „ląduj dziadu”, w wersji „ostatnia deska ratunku” także „startuj, dziadu”, jeszcze na lotnisku, gdy już zupełnie nie dało się obronić kłamstw o kłótni w kokpicie, nie istnieją w naturze słupy linii wysokiego napięcia o wysokości 400 metrów, nawet w Rosji, choć tam wszystko większe, kawałki metalu nie przemieszczają się nocami w stronę bardziej pasującą do kolejnych oficjalnych wersji.

image

To wszystko ściema, mimo, że za każdym razem słyszeli te kłamstwa „na własne uszy” i firmowali swym nazwiskiem konkretni ludzie. Gdzie są dzisiaj ci ludzie, ano tam, gdzie byli wtedy, tam są i teraz , w „zaprzyjaźnionych i tych drugich”, jak kiedyś w przystępie nieostrożnej szczerości przyznał Andrzej Wajada, redakcjach i telewizjach. Są tam , gdzie byli i robią to samo , co zawsze. Sami z siebie nie przestaną. Służba, nie drużba.

Właśnie mamy kolejny zastanawiający epizod w tym długim ciągu zdarzeń dziwnych i trudnych do wyjaśnienia. Otóż dowód osobisty ś. p. Tadeusza Merty, najpierw był opisany i sfotografowany, jako nienaruszony, potem nagle się pokazało, że się jednak nadpalił. Trudno wyciągać z tego jakies wnioski, czy spalony, czy nie spalony, nie ma dużego znaczenia, ale powinien być albo spalony, albo niespalony. Tymczasem coś dziwnego stało się z nim w trakcie. Po jaką cholerę ktoś fałszował dowody, albo wtedy, albo teraz? Takich rzeczy nie robi sie ot , tak sobie, w służbach za takie „ot, tak sobie” bez rozkazu dostaje się kawałek metalu w łeb. Mały, ale za to z dużą prędkością. Zatem ktoś to zrobił w jakimś celu. Albo sfałszował protokoły wtedy, albo sfabrykował dowód teraz.

Za cholerę nie moge sobie odpowiedzieć na pytanie, jakie nawet teoretycznie moze mieć ten kawałek plastiku. Najpewniej żadne. Podobnie, jak żadnego wielkiego znaczenia nie miał worek z pocztą, który znaleziono na pasie startowym w Gibraltarze po katastrofie generała Sikorskiego. Worek, jak worek, kogo obchodzi jakiś worek, nic w nim nie było ważnego, ale nie miał prawa wypaść z samolotu gotowego do startu. Technicznie niemożliwe. Ale wypadł i wszystko nagle zaczęło  nie pasować do oficjalnej wersji. Albo kamizelka ratunkowa, którą pilot rzekomo bezwiednie założył w czasie katastrofy, choć to absolutnie niemożliwe ( a na kamizelkach ratunkowych, to akurat sie znam). Niby nieważne, ale jednak. Bo trzeba by to jakoś wyjaśnić, a nie ma jak. Jak się zacznie wyjaśniac jedno, to natychmiast pojawiają się następne pytania. Jak domino.

Podobnie i teraz. Nie wiem, jakie znaczenie może mieć linia energetyczna zerwana w momencie, który nijak nie pasuje do oficjalnej wersji. Pewnie żadne. Nie wiem, czemu samolot z numerem 102 ma elementy, które przed remontem w Samarze miał jego bliźniak z numerem 101 i odwrotnie. Co za różnica? Ano, pewnie żadna, ale warto by mieć jakieś wytłumaczenie, a nie ma. Człowiek, który to wykrył, minister Wróbel, został zabity i pocięty piłą mechaniczną. Ponoć przez syna, który nic nie pamięta i który odwołał swoje zeznania.

Nie wiem, czemu kawałki wraku trzeba było nocą przenosić w inne miejsca. Może po nic. Tym niemniej, fakt, że komuś się chciało przy tych z pozoru nieważnych przedmiotach manipulować, skłania do zastanowienia. Siedział sobie jakis Wania znudzony i z tych nudów, dla zabicia czasu do końca dyżuru postanowił nadpalić dowód osobisty. Był ciekaw, czy się pali, czy też na Zachodzie mają lepszy plastik. Albo grzała się przy ognisku grupa milicjantów i postanowiła sobie, tak dla jaj, przenieść kawałek skrzydła. „Hej, rebiata, zobaczymy, czy się zorientują, hy, hy, hy!” Może tak i było, prawdopodobieństwo jest jednak raczej nieduże, ot, takie, jak walnięcie w ten kawałek skrzydła i w tą grupkę milicjantów meteorytu. Albo trzech pod rząd.

A może coś się komuś w pośpiechu i zamieszaniu po prostu pomerdało. Chciał dobrze, ale w zamieszaniu przedobrzył. Miał być pożar i katastrofa, to dowód powinien być nadpalony, nie? Kawałki samolotu powinny leżeć zgodnie z zasadami fizyki, a nie lecieć, jak głupie, w stronę przeciwną do kierunku lotu, nie? Nadgorliwość gorsza od faszyzmu. To już bardziej prawdopodobne, moim skromnym zdaniem.

Katastrofę w Lockerbie wyjaśniono, bo znaleziono część zapalnika wielkości paznokcia. Z tego nic nie znaczącego drobiazgu wywiedziono całą teorię, jak po nitce do kłębka odkryto cały spisek i zabójców. No, ale tam naprawde szukano tych dowodów i naprawdę chciano je znaleźć. W przypadku Smoleńska zrobiono absolutnie wszystko, by wrak i dowody niszczały sobie spokojnie w błocku smoleńskim. Chociaż nie, bo zaraz się okaze, że będę mial proces, bo jednak nie wszystko zrobiono, można było przejechać po tym wszystkim walcem, albo plutonem czołgów i dla pewności spalić napalmem, a tego nie zrobiono, więc w oczywisty sposób napisałem nieprawdę. Zatem poprawiam, dalece nie wszystko zrobiono dla zatarcia i zafałszowania śladów, ale starano się silnie.

http://www.wsieci.rp.pl/opinie/seawolf

http://freepl.info/seawolf

http://niepoprawni.pl/blogs/seawolf/

http://niezalezna.pl/bloger/69/wpisy

http://seawolf.salon24.pl/

http://seawolf.salon24.pl/338290,kraina-plonacych-dowodow

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Katastrofa Smoleńska

Posted by tadeo w dniu 13 Sierpień 2011

OSTATNI TRANSPORT DO KATYNIA Cz.I-Spisek

OSTATNI TRANSPORT DO KATYNIA” – CZĘŚĆ II

http://www.google.com/search?q=katastrofa+smole%C5%84ska&hl=pl&biw=1024&bih=551&prmd=ivns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=F2TpTbH-GOjX0QH8xvWPAQ&ved=0CGsQsAQ#q=katastrofa+smole%C5%84ska&hl=pl&sa=X&tbm=isch&prmd=ivns&bav=on.2,or.r_gc.r_pw.&fp=1&biw=1280&bih=677

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

Marcin Wolski: Political fiction.

Posted by tadeo w dniu 4 Sierpień 2011

Odwrotna Strona Ekranu (8)

Dobrze jest czasem puścić wodze fantazji i wyobrazić sobie, co by było gdyby

taka katastrofa jak nasz lot do Smoleńska przytrafiła się w jakimś innym kraju (nazwijmy go Rurytanią) w państwie o stabilnej demokracji utrwalonych standardach, co nie znaczy ze wypranym z rywalizacji konkurencji i walki przedwyborczej?

Choć poległy prezydent pochodził z innego ugrupowania od pierwszej chwili sprawa przestałaby być problemem partyjnym ale stała się narodowym.

W konsekwencji ciąg zdarzeń musiałby być następujący:

Jakiekolwiek podziały przestają istnieć. Kilku polityków którzy usiłują się wyłamać z nastroju odpowiedzialności, szydzić i jątrzyć zostaje dożywotnio wywalonych z macierzystych partii.

 

W pierwszych godzinach po katastrofie premier Rurytanii domaga się od władz Krymatatarii gdzie wydarzyła się katastrofa wspólnego śledztwa, pod nadzorem organizacji międzynarodowych. Pod presją NATO i Unii Europejskiej Krymtataria z ociąganiem wprawdzie ale wyraża zgodę.

Pierwszego dnia zostają zawieszeni do wyjaśnienia ministrowie resortów odpowiadających za przygotowanie lotu zakończonego katastrofą – to jest Wojny, Spraw Zewnętrznych i Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do dymisji poddaje się też Szef Gabinetu Premiera. Sam premier świadom swej odpowiedzialności zwraca się do Izby o wotum zaufania, celem dalszego kontynuowania swej misji.

Ponieważ aktualny marszałek Parlamentu przejmuje pełnienie obowiązków prezydenta (nawiasem mówiąc czyni to z wielkim taktem, zachowując w gabinecie wszystkich pozostały przy życiu urzędników dotychczasowej głowy państwa) na stanowisko marszałka Izby zostaje desygnowana siostra bliźniaczka poległego prezydenta, szefowa głównej partii opozycyjnej.

Zaraz po pogrzebie, na który mimo szalejących trąb powietrznych dociera cała czołówka cywilizowanego świata, zawiązuje się Komitet Honorowy Budowy Pomnika prezydenta i towarzyszących mu poległych.

W imię zgody, która buduje, ponieważ „Rurytania jest najważniejsza” obie główne partie rezygnują z wystawiania swych kandydatów w przedterminowych wyborach prezydenckich – pojawia się kilku kandydatów poza partyjnych – profesorów, literatów, naukowców, a także światowej sławy reżyser filmowy.

Zaufanie nawiązane wspólnym przezywaniem żałoby powoduje, że możliwe się staje powołanie Wielkiej Koalicji dla Wspólnych Reform. które uczynią z Rurytanii rzeczywistą Zieloną Wyspę na Oceanie Kryzysu…

W międzyczasie wyniki szybkiego śledztwa w sprawie katastrofy doprowadzają do przetasowań w Krymtatarii, odchodzi tamtejszy wywodzący się ze struktur siłowych premier, a prezydent przyjmuje radykalny kurs na Zachód i demokrację.

uznaniu wielkiej roli premiera Rurytanii, a także pani marszałek w modelowym porozumieniu i przemianach demokratycznych w tej części Europy zostają oboje uhonorowani Nagroda Nobla , a premier, po kolejnych wyborach w których nie uczestniczy, zostaje prezydentem Zjednoczonej Europy….

To oczywista bajka, prawda ?

Ale jaka piękna.

I z ręką na sercu, czy przy odrobinie dobrej woli nie była możliwa?

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

Kozłem ofiarnym ma być teraz specpułk

Posted by tadeo w dniu 3 Sierpień 2011

Są ludzie i całe koncerny medialne, które powinny przeprosić panią Ewę Błasik, rodziny majora Protasiuka i pozostałych członków załogi.

Z Jackiem Światem, mężem poseł Aleksandry Natalli-Świat, rozmawia Marek Zygmunt

 

Nie było Pana w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w trakcie spotkania członków komisji Millera z rodzinami. Dlaczego?
– Rodziny ofiar katastrofy samolotowej pod Smoleńskiem potraktowano w sposób – delikatnie mówiąc – skandaliczny. Zaproszenie do Warszawy na prezentację raportu otrzymałem drogą e-mailową w minioną środę w godzinach popołudniowych. Przecież większość z nas pracuje. Ja dodatkowo musiałbym jechać do Warszawy. Dzięki ministrowi Grabarczykowi podróż z Wrocławia do stolicy to prawdziwa wyprawa. Łatwiej się dostać do Berlina, Pragi, a nawet Wiednia. Zresztą dobrze, że zrezygnowałem z wyjazdu. W czwartek zmieniono bowiem zasady i okazało się, że nie mógłbym uczestniczyć w konferencji prasowej i zadawać publicznie pytań.

Nie uważa Pan, że prezentacja raportu była – delikatnie mówiąc – dowodem na atrofię struktur państwa?
– Raport miał być przede wszystkim suchą relacją, zestawieniem faktów i ustaleń z badań. Tymczasem bardzo mocno akcentowano na każdym kroku błędy i zaniedbania w 36. SPLT. Wydaje mi się, że główną intencją było znalezienie kozła ofiarnego na średnim szczeblu, czyli w jednostce wojskowej. Niemal zupełnie zbagatelizowano odpowiedzialność resortu obrony, spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych i przede wszystkim samego premiera. Choćby sprawę przeglądu lotniska przed wizytą. To oczywiste, że nie ma sensu robić przeglądu lotniska w Brukseli czy Paryżu, ale trzeba było to zrobić w Smoleńsku, gdzie mieliśmy do czynienia z lotniskiem dawno nieużywanym i fatalnie wyposażonym.

Ale przecież Bogdan Klich podał się wreszcie do dymisji.
– Dziś ta dymisja mnie ani ziębi, ani grzeje. Bo przecież już zaraz po smoleńskiej katastrofie powinien ustąpić cały rząd, a przede wszystkim Tusk, Sikorski i właśnie Klich. Po raz kolejny w czasie piątkowej konferencji prasowej Tusk dał popis swojej arogancji i wykorzystał ją do brutalnych ataków na opozycję. A to przecież Prawo i Sprawiedliwość ma rację, akcentując zaniedbania polskiej administracji rządowej i ewidentne błędy Rosjan. Tymczasem premier, jego ministrowie i poplecznicy karmili nas kłamstwami. Dymisja ministra Klicha to farsa. Kiedy miesiąc temu na Cyprze doszło do wybuchu w magazynach wojskowych, co pociągnęło za sobą kilkanaście ofiar, już na drugi dzień minister obrony, choć był Bogu ducha winien, podał się do dymisji. Tak się dzieje w kraju cywilizowanym. Ale rządy Tuska dowodzą, że Polska do nich nie należy!
Premier dymisjonuje ministra obrony. Ale jednocześnie wystawia mu świadectwo moralności i umieszcza na krakowskiej liście Platformy w najbliższych wyborach parlamentarnych. Z kolei sam Klich urządza łzawy spektakl. Poczułem się tak, jakby mi ktoś napluł w twarz.

Komisja Millera niemalże całą winą za spowodowanie katastrofy obarczyła stronę polską, wskazując na błędy załogi.
– Myślę, że zbyt lekko potraktowano odpowiedzialność Rosjan. Dlaczego kontrolerzy tak długo i uporczywie wprowadzali w błąd załogę? Dlaczego lotnisko było nieprzygotowane mimo wcześniejszych zapewnień? Dlaczego nie dostaliśmy aktualnej karty podejścia? Dlaczego nie ma badań medycznych i na trzeźwość kontrolerów lotu? Jak to możliwe, że zniknęły zapisy wideo z wieży kontrolnej? Takich pytań jest wiele, a komisja Millera je zbagatelizowała.

Miller stwierdził, że załoga podejmowała właściwe decyzje, ale nie potrafiła ich odpowiednio zrealizować. Jak Pan to rozumie?
– Ja już dziewięć miesięcy temu napisałem: „Nie jest istotne, czy piloci popełnili błędy. Ważniejsze, czy dostali do ręki wszystkie narzędzia, żeby błędów nie popełnić”. Miałem rację. Nasi piloci zostali oszukani przez swoich dowódców, przez administrację rządową, przez Rosjan. Nie otrzymali odpowiedniej wiedzy, szkolenia, czasu na przygotowanie do tego lotu, ale także nie dostali prognozy pogody, karty podejścia. A na koniec zostali wprowadzeni w błąd przez wieżę kontrolną. Jeśli więc nawet uznamy, że popełnili błędy, to są raczej ofiarami, a nie sprawcami.

Dotychczas akcentowano, że na załogę samolotu wpływał osobiście gen. Andrzej Błasik. Teraz usłyszeliśmy, że to nieprawda.
– Nie da się w nieskończoność zaprzeczać faktom, które każde dziecko może wyczytać z ogólnie dostępnych materiałów. Nie było nacisków, nie było kłótni gen. Błasika z mjr. Protasiukiem. Piloci nie próbowali lądować. To były wyłącznie propagandowe prymitywne kłamstwa gazety, która się ze wszystkimi procesuje. Ciekawe, czy ta gazeta, której nazwy brzydzę się wymienić, przeprosi teraz rodziny państwa Błasików, Kaczyńskich, Protasiuków. Nie mam złudzeń…

Nie mamy oryginałów czarnych skrzynek, wraku, części ważnej dokumentacji lotniska, CVR nie został do końca odczytany. Czy w tej sytuacji tego typu raport powinien w ogóle powstać?
– Powinien, bo na dowody bezpośrednie możemy czekać jeszcze wiele lat. Niektóre dowody po prostu przepadły na zawsze. Nie odtworzymy już miejsca tragedii, nie uzyskamy zeznań składanych na gorąco. Musimy opierać się na tym, co mamy. Ale obowiązkiem komisji było przedstawienie listy dowodów i dokumentów, których nie uzyskaliśmy, oraz listy pytań, na które trzeba jeszcze odpowiedzieć. Jestem przekonany, że przede wszystkim dzięki determinacji wielu ludzi, którym ta sprawa leży na sercu, w tym premiera Jarosława Kaczyńskiego i ministra Antoniego Macierewicza, doczekam się prawdziwego, rzetelnego rozliczenia tej tragedii.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110802&typ=po&id=po09.txt

Posted in Katastrofa smoleńska, Wywiady | Leave a Comment »

Raport jak ciepłe kluchy

Posted by tadeo w dniu 3 Sierpień 2011

Tomasz Lis swoją wypowiedzią o Polakach, którzy – jego zdaniem – posiadają jakąś „genetyczną skazę”, potwierdza, że nie szanuje swojego Narodu. Jednak pracując także w publicznych mediach, chętnie bierze wypłatę, którą ci Polacy wypracowali

Ze Zdzisławem Moniuszką, ojcem Ze Zdzisławem Moniuszką, ojcem stewardesy Justyny Moniuszko, która zginęła pod Smoleńskiem, rozmawia Adam Białous.


Publikacja treści raportu ministra Millera była dla Pana wstrząsem?
– Z treści tego raportu właściwie nie dowiedziałem się niczego nowego, więc w żaden sposób nie mógł on mną wstrząsnąć. Jest w nim dokładnie tyle, ile było wiadomo już wcześniej. Nikogo w tym dokumencie jednoznacznie nie określa się winnym spowodowania katastrofy. Najpierw wskazuje się złą pracę kontroli lotu, żeby zaraz złagodzić to oskarżenie, mówiąc, że nie było w tym jej złej woli. Nazwałbym ten raport takimi ciepłymi kluchami po obiedzie. Jedno, co mnie zastanawia, to uporczywe trzymanie się tezy, że wszystkiemu winne było ślepe patrzenie pilotów jedynie na wskazania wysokościomierza radiowego. Jakby byli zahipnotyzowani. To niedorzeczność. Miałem nadzieję, że autorzy raportu podeprą stawiane w nim tezy konkretnymi dowodami, czy to w formie nagrań, czy innych. Tego zabrakło, dlatego cały ten raport uważam za zbiór hipotez, do tego nieporadnie bronionych. Właściwie to nawet trudno się dziwić autorom, że ich raport jest tak słaby, bo w jaki sposób można sporządzić rzetelny raport, jeśli najpierw odda się główne dowody w sprawie stronie rosyjskiej, a później pisze raport na podstawie materiałów wyselekcjonowanych przez Moskwę.

Z czego wynika słabość tego dokumentu?
– Pełno w tym raporcie sprzeczności. Raz mówi się jedno, a następnym stwierdzeniem się temu zaprzecza. Raz podaje się, że samolot z posiadanymsystemem nie mógł automatycznie odejść na drugi krąg, a zaraz się stwierdza, że jednak mógł. Sam pan minister Miller podczas prezentacji dokumentu używał jakichś dziwnych porównań. Na pytanie dziennikarza, czy rzeczywiście zderzenie skrzydła samolotu z niewielką brzozą mogło mu aż tak zaszkodzić, w odpowiedzi użył porównania samolotu do samochodu i odpowiedział pytaniem na pytanie: A co by było, gdyby rozpędzony samochód uderzył w takie drzewo? Moim zdaniem to zupełnie nietrafne zestawienie. Po pierwsze, samolot waży kilkadziesiąt ton więcej niż samochód. Po drugie, uderzył skrzydłem nie u najgrubszej i najbardziej stabilnej podstawy drzewa, jak by to zrobił samochód, ale na wysokości 6 metrów, gdzie brzoza była o wiele cieńsza i elastyczniejsza. Takimi porównaniami można się tylko ośmieszyć. Najpierw wskazywano uparcie, że największym błędem było włączenie autopilota. Teraz zmieniono już kurs i raport ministra Millera wskazuje, iż głównym błędem pilotów było oparcie się podczas próby lądowania na wskazaniach wysokościomierza radiowego.

Korzystanie z odczytów radiowysokościomierza uznano za najpoważniejszy błąd załogi.
– Moim zdaniem to jakieś rozpaczliwe stawianie tezy, której nie da się logicznie obronić. Piloci musieli brać pod uwagę również dane z wysokościomierza barometrycznego. Domagali się przecież danych dotyczących ciśnienia od kontrolerów lotu z lotniska w Smoleńsku. Świadczy o tym zapis ich rozmów z czarnej skrzynki. Jest tam fragment, kiedy major Protasiuk prosi kontrolerów lotu właśnie o podanie parametrów ciśnienia z lotniska. Na pierwszą taką prośbę oni zupełnie nie reagują. Pilot ponawia prośbę pytaniem „Jakie jest ciśnienie, jaka pogoda?”. Na co osoba z kontroli lotu odpowiada szyderczo: „Jest zimno”, nie podając przy tym wskaźników ciśnienia. Powstaje pytanie, czy rosyjska kontrola lotu w ogóle podała załodze polskiego samolotu ciśnienie, a jeżeli podała, to jakie? Z tego, co mi wiadomo, w raporcie ministra Millera nie ma o tym mowy. A czy jest to w stenogramach z czarnych skrzynek? Nic o tym nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że przy pierwszym nawiązaniu łączności z polską załogą jaka major Protasiuk pyta od razu, jakie jest ciśnienie na lotnisku, z czego wynika, że albo nie otrzymał tych danych z kontroli lotu, albo te, które otrzymał, były zupełnie niewiarygodne. To właśnie jest kolejne pytanie, na które nie odpowiedziano podczas prezentacji raportu: Jakie dane zostały wprowadzone do systemu sterującego wysokościomierzem barometrycznym?

A oprócz wysokościomierzy, na jakie jeszcze kwestie w dokumencie komisji zwrócił Pan uwagę?
– Zupełnie jest dla mnie nieprzekonujące twierdzenie raportu, jakoby pytano prezydenta Lecha Kaczyńskiego, na jakim lotnisku zapasowym ewentualnie można by wylądować. Przecież – jak wynika z opublikowanych zapisów czarnych skrzynek – załodze polskiego samolotu strona rosyjska nie podała zapasowych lotnisk. Jak więc prezydent mógł decydować o tym, jakie lotnisko zapasowe wybrać – kiedy ich nie znał. Jak również wiadomo, najbliższe lotnisko w Witebsku było 10 kwietnia zamknięte, ponieważ po prostu w sobotę nie pracuje. Poruszony został wątek formalnych braków w dokumentach pilotów. Brak pieczątek w dokumentach nie musi wcale oznaczać, że ktoś nie zna się na wykonywanym fachu. Świadczyć może jedynie o tym, że ktoś nie dopilnował, żeby ta pieczątka w porę została przyłożona. Podobnie dziwna jest dla mnie teza zawarta w raporcie, że dowódca był rozproszony podczas lądowania, bo musiał jednocześnie sterować samolotem i rozmawiać po rosyjsku z kontrolą lotu, a wszystko dlatego, że nie było tzw. lidera, który powinien tłumaczyć na język polski komunikaty płynące z lotniska. Wcześniej jednak mówiono, że lider nie był potrzebny, bo i tak musiałby rozmawiać z pilotem, co mogłoby go rozproszyć. Przecież tak czy owak uwagi pilota, szczególnie tak wysokiej klasy jak Protasiuk, nie było w stanie rozproszyć wykonywanie kilku czynności naraz. Podobnie z zarzutem zawartym w raporcie, że gdyby piloci byli lepiej wyszkoleni, to być może lot zakończyłby się szczęśliwie. Szkolenie trwa przez całe dziesięciolecia wykonywania danego zawodu, a gdy ktoś odchodzi na emeryturę, jeszcze można mu zarzucić, że jest niedoszkolony. Te wszystkie oskarżenia w raporcie są według mnie sztuczne. Właściwie to można je postawić każdemu.

Odpowiadała Państwu forma zaproszenia na prezentację?
– Zaproszenie rodzin jedynie drogą e-mailową uważam za nieodpowiednie. Przecież nie wszyscy muszą mieć dostęp do internetu, nie wszyscy muszą codziennie sprawdzać pocztę e-mailową. Ja i żona dowiedzieliśmy się o tym zaproszeniu od znajomej, która zadzwoniła do nas i powiedziała, że ono zostało przesłane drogą internetową. Zanim je odebraliśmy, było już praktycznie za późno, żeby nawet rozważać możliwość wyjazdu do Warszawy. Takie powiadamianie nas w ostatniej chwili uważam za postawę niepoważną i lekceważącą. Dwa razy rodziny ofiar katastrofy smoleńskiej pisały prośby do premiera o przedstawienie nam raportu Millera jako pierwszym, bo uważamy, że mamy do tego pełne prawo. Premier nie raczył nawet odpowiedzieć na żadne z tych pism. Czy można nie czuć się co najmniej lekceważonym?

„Smoleńska tragedia uaktywniła pewną genetyczną skazę występującą u części nadwiślańskiej ludności” – zdiagnozował w kontekście ogłoszenia raportu Tomasz Lis w artykule wstępnym na łamach „Wprost”. To według jego wykładni m.in. gotowość cierpienia dla ojczyzny. Zastanawiam się, gdzie to wyczytał, bo w tym dokumencie nie ma śladu po analizie DNA Polaków. Co więcej, Rosjanie nie przekazali pełnej dokumentacji medycznej ofiar katastrofy.
– Choć sam raport został upubliczniony w sposób cywilizowany – wskazuje się w nim domniemane przyczyny katastrofy, przy czym nikogo się całą winą za jej spowodowanie nie obciąża, to teraz, po publikacji, można zauważyć, że wśród wielu komentarzy szczególnie nagłaśnia się te, które jedynymi winnymi spowodowania tej tragedii czynią pilotów. Tak jak sformułowane to zostało w raporcie rosyjskiego MAK. Znów zaczęła się nagonka, bez przedstawienia jakichkolwiek konkretnych dowodów, na tych, którzy bronić się już nie mogą. Widać, że zaangażowano do tego osoby reprezentujące różne środowiska, jednak można łatwo zauważyć, iż tym, co je łączy, jest ślepa chęć, za wszelką cenę, przypodobania się władzy. Wypowiedzi w agresywnym tonie skierowane m.in. wobec pilotów i tych, którzy ich bronią, domagają się prawdy na temat przyczyn katastrofy, a jest to spora część społeczeństwa, słyszeliśmy więc w ostatnich dniach z ust niektórych dziennikarzy, takich jak np. Tomasz Lis. Swoją wypowiedzią o Polakach, którzy – jego zdaniem – posiadają jakąś „genetyczną skazę”, potwierdza, że nie szanuje swojego Narodu. Jednak pracując także w publicznych mediach, chętnie bierze wypłatę, którą ci Polacy wypracowali. Dlaczego, skoro w kraju nad Wisłą jest mu tak źle, nie wyjedzie za granicę? Za haniebną uważam też wypowiedź gen. Leszka Cwojdzińskiego, którą znieważył pamięć mjr. Protasiuka. Na podstawie jakich dowodów mówi on, że ten doskonały pilot nie powinien być dowódcą lotu? Są to oszczerstwa, które ranią rodzinę mjr. Protasiuka.

http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20110803&typ=po&id=po21.txt

Posted in Katastrofa smoleńska, Wywiady | Leave a Comment »

„Jestem oszołomem w moherowym berecie” …

Posted by tadeo w dniu 2 Sierpień 2011

Ciekawy wywiad z odważnymi jak na „celebrytę” wyznaniami typu : „Jestem oszołomem w moherowym berecie” …

Oczywiście mowa tu o wokaliście Budki Suflera Krzysztofie Cugowskim …
(…) „Krzysztof Cugowski uważa, że to śledztwo komisji Millera ws. Smoleńska to jedna wielka kpina. Skoro pozwoliliśmy by Rosja była sędzią w swojej sprawie, to przez to jesteśmy błaznami. Przecież Rosja to państwo totalitarne, które nie szanuje swoich obywateli. A Sądy są tam teatrem władzy niech za przykład posłuży przypadek Chodorowskiego.
Muzyk twierdzi, że nie może wierzyć przedstawicielom państwa, które nie ma standardów demokratycznych, gdzie wszystko zależy od jednego czy dwóch ludzi i cały świat o tym wie. Pyta retorycznie, dlaczego on ma wierzyć ślepo w to, że akurat w tej sprawie Rosja postępowała z nami uczciwie. Zastanawia się na ile ten raport Millera może być wiarygodny skoro nie mieliśmy dostępu do czarnych skrzynek, nie mogliśmy zbadać wraku, czyli tak naprawdę nie mieliśmy nic! Mamy tylko to, co dostaliśmy od Rosji, ale skoro się na to zgodziliśmy(Tusk i spółka – przyp. red.) to tak jest, jak jest. Ten raport jest tylko socjotechniczną próbą złagodzenia napięcia społecznego w Polsce.
Nasze państwo stało się kuriozalnym karłem. Skoro pod Smoleńskiem zginął Prezydent RP wraz z małżonką, polska elita, ludzie z każdej opcji politycznej, prawie 100 osób to trzeba było wznieść się ponad podziałami i wyjaśnić wszystko od początku do końca. Tak się nie stało uważa Krzysztof Cugowski i to go martwi.
Wywiad Mariusza Deckerta

Posted in Katastrofa smoleńska, Wywiady | Leave a Comment »

„Raport Millera był tłumaczony z… rosyjskiego”

Posted by tadeo w dniu 2 Sierpień 2011

Antoni Macierewicz w czasie rozmowy w radiu TOK FM, pytany czego spodziewa się po konferencji MAK odpowiedział: „Nie mam bezpośredniego telefonu do pani Anodiny”. Macierewicz sugerował też, że na raport Millera czekaliśmy tak długo, bo był tłumaczony… z rosyjskiego na polski. Antoni Macierewicz
Czytaj więcej na temat katastrofy smoleńskiej w raporcie WP

- Materiał pana min. Millera jest spolszczoną wersją raportu MAK-u – ocenił przedstawiony w piątek dokument. I wskazał trop dotąd przez nikogo nie odkryty. – Jest taka szczególna cecha tego raportu. Tak długo się ukazywał, bo był tłumaczony. Ale nie z polskiego na rosyjski tylko odwrotnie – z rosyjskiego na polski. Data skończenia wersji rosyjskiej to jest 1 lipca, a data na wersji polskiej to jest 25 lipca. I to myślę mówi wszystko. Nie wiem, czy tak było, tylko zwracam uwagę – spekulował szef zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy Tu-154.

Innym celem polskiego raportu było, zdaniem posła Macierewicza, ukrycie winy Jerzego Millera. – Jako minister SWiA miał obowiązek dopilnować, żeby zostało dokonane pełne sprawdzenie lotniska. On jako minister jest odpowiedzialny za zakres ochrony prezydenta na lotniskach poza granicami kraju. I on siebie uniewinnia. A jednocześnie jest gigantyczny atak na wojsko i kpt. Protasiuka – ocenił poseł Macierewicz.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Raport-Millera-byl-tlumaczony-z-rosyjskiego,wid,13649216,wiadomosc.html?ticaid=1cc54

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | Leave a Comment »

„Amerykanie mają wszystkie rozmowy. Oni znają prawdę”

Posted by tadeo w dniu 29 Lipiec 2011

Gen. Sławomir Petelicki, fot. Waldemar Kompała / Agencja Gazeta

Gen. Sławomir Petelicki, fot. Waldemar Kompała / Agencja Gazeta

- Amerykanie mają klatkę po klatce to, co się stało. Mają wszystkie rozmowy i znają prawdę. Dzisiaj sami dziwią się, dlaczego Polska nie zwraca się do USA o pomoc, a jak zwraca się prokurator, to zostaje natychmiast zawieszony. Raport NATO byłby miażdżący dla tego premiera i rządu, który musiałby się od razu podać do dymisji – powiedział w drugiej części rozmowy z Onet.pl gen. Sławomir Petelicki.

Z generałem Sławomirem Petelickim – organizatorem i dwukrotnym dowódca Jednostki Wojskowej GROM – rozmawia Jacek Nizinkiewicz.

Jacek Nizinkiewicz: Jest Pan usatysfakcjonowany wyjaśnieniami wniosku polskiej komisji dotyczące przyczyn katastrofy Smoleńskiej?

Gen. Sławomir Petelicki: Nie spodziewałem się tego, że dzisiejsza prezentacja ministra Millera będzie kolejną kompromitacja tego rządu i to tego tak przerażającą.

- Co Pana przeraziło?

- Przerażające jest to, że nie było żadnych dążeń do poprawy bardzo złej i groźnej sytuacji i ukarania za to bardzo ważnych ludzi, tylko mieliśmy do czynienia z szukaniem kozłów ofiarnych możliwe najniżej i ochroną tzw. „swoich”.

- Ale jak to? Bogdan Klich podał się do dymisji? Jacy tzw. „swoi” są chronieni?

- O tym, że będzie poświęcony Bogdan Klich mówiłem panu wczoraj , czyli to nie jest nic nowego, ale nie spodziewałem się, że w taki dziecinny sposób minister Miller będzie chronił ministra Janickiego i gen. Janickiego. Rozpoczęcie konferencji stwierdzeniem, że dysponentem samoloty była kancelaria prezydenta jest mówieniem nieprawdy. Wszyscy pamiętają jak minister Arabski odmawiał samolotu prezydentowi Kaczyńskiemu.

- Jakie ma Pan zastrzeżenia do konferencji komisji Millera?

- Minister Miller stwierdził, ze wśród komisji nie ma ludzi, którzy są sędziami w własnej sprawie, a jednocześnie stwierdzono brak odpowiedniego szkolenia w 36. pułku i to że system świetlny na lotnisku w Smoleńsku był niesprawny i niekompletny. A za to, żeby sprawdzić, czy miejsce do którego udaje się prezydent i najważniejsi generałowie odpowiada BOR, służba kontrwywiadu wojskowego i żandarmeria wojskowa. BOR nie podlega MON tylko ministrowi Millerowi. Zaś kontrolę w 36. pułku specjalnym przeprowadzał w 2008 r. siedzący w czasie prezentacji obok ministra Millera pułkownik. Czy to możliwe, żeby minister Miller nie znał opublikowanego w prasie pisma szefa BOR-u gen. Janickiego do śp. dowódcy wojsk lotniczych gen. Błasika, w którym Janicki wyraża pretensje o zbyt rygorystyczne przestrzeganie przepisów? Mogę się z panem założyć panie redaktorze, że gen. Janickiemu włos z głowy nie spadnie.

- Dlaczego?

- Pozostawiam to dociekliwości dziennikarzy. Podpowiem tylko, że na to stanowisko rekomendował go Paweł Graś, który jest obecnie najsilniejszym członkiem rządu Donalda Tuska, co chociażby dobrze dzisiaj pokazała konferencja na której premier Tusk obiecał dziennikarzom nieograniczony dostęp do siebie i ilość pytań, a Graś dziennikarzom ten dostęp ograniczał.

Przeczytaj pełny raport komisji Jerzego Millera

- Jak Pan ocenia decyzję Bogdana Klicha, który podał się do dymisji?

- Wczoraj Panu mówiłem, że premier Tusk poświeci Bogdana Klicha i nie była to jego decyzja tylko premiera, ale obydwaj się dzisiaj mocno skompromitowali.

- Dlaczego?

- Bogdan Klich prezentując swoje wielkie dokonania w wojsku, a Tusk próbując wmówić dziennikarzom, że szef MON był bardzo dobrym ministrem i jest człowiekiem honoru. Najbardziej przykro zrobiło mi się gdy premier RP powiedział, że ci którzy go krytykują działają przeciwko państwu polskiemu. Tusk powiedział dzisiaj wprost: „państwo to ja”. Chciałabym przestrzec premiera, że pycha kroczy przed upadkiem, a z drugiej strony widząc jak się dzisiaj wił przed dziennikarzami zrobiło mi się go żal bo chyba nie będzie dzisiejszej nocy spał spokojnie.

- Jednak główna wina spada na pilotów i brak szkoleń?

- Tak to zostało przedstawione. Wersja z treścią wiadomość SMS rozsyłanej do wybranych polityków PO po 10 kwietnia: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił” została utrzymana. Wg procedur NATO lot tak ważnych się powinien odbywać się w trójkącie wspierającym pilotów. Boki tego trójkąta to ekipa na lotnisku w Smoleńsku i ekipa na lotnisku na lotnisku zapasowym i w tym trójkącie powinna być łączność z pilotami. Piloci powinni mieć wsparcie ze strony ekipy, która powinna być na lotnisku. Tam powinien być kontrwywiad wojskowy odpowiadający za bezpieczeństwa generałów. A Polska pod Smoleńskiem straciła wiele tajemnic państwowych.

Katastrofa smoleńska. Główne wnioski raportu – dowiedz się więcej

Zostałem zapytany przez pewnego mądrego człowieka, co myślę na temat opinii dwóch światowej sławy fizyków prof. Zdzisława Śloderbacha z Politechniki Opolskiej i prof. Mirosława Dakowskiego, który złożył doniesienie do prokuratury, co myślę na temat ich opinii, że samolot nie mógł się rozpaść na tyle części? Dlaczego komisja Millera nie korzysta z ich wiedzy? Prof. Śloderbach stwierdził, że „zjawisk fizycznych i myślenia logicznego nie da się oszukać” i ja pod tymi słowami się podpisuję. Serwilizm Polski względem Rosji jest dla mnie nie do przyjęcia. Gdyby Rosjanie nie mieli niczego do ukrycia, to zgodziliby się na śledztwo NATO-wskie. Po raporcie Millera najbardziej logiczna byłaby dymisja premiera Tuska i ministra Millera, który wmawiał nam że to lot samolotu z delegacją prezydenta Lecha Kaczyńskiego był lotem cywilnym. Pozostaje otwartym pytanie, dlaczego szef BOR dostał druga gwiazdkę generalską? I wciąż się mówi, że państwo zdało egzamin. Przecież to tragicznie śmieszne.

- PO wciąż jest na czele sondaży, a premier w czołówce polityków do których Polacy mają największe zaufanie.

- Według sondaży Donald Tusk miał być już prezydentem. Sondaże myliły się i wciąż się mylą. Uważam, że armia piarowców zatrudnionych przez premiera ma swoich znajomych dziennikarzy ma swoich znajomych dziennikarzy oraz znajomych w sondażowniach i dzięki temu operują sondażami w dowolny dla siebie sposób. Z żadnym kraju NATO i UE nie spotkałem się z tak liczebną armia piarowców, którzy zastępują armię wojskową. Ludzie mają dość rządów PO i niespełnionych obietnic premiera Tuska. Mówią o tym coraz głośniej młodzi ludzie i nie tylko kibice. Mówią o tym artyści jak chociażby Paweł Kukiz czy Liroy. Głośno swoje niezadowolenie demonstruje „Solidarność” i coraz większe grupy społeczne. Ludzie chcą wiedzieć dlaczego zginał prezydent RP. Można był się z nim zgadzać lub nie, ale zginał prezydent wolnego państwa na terytorium Rosji. Nie może być tak, że nie ma winnych.

- Winni są piloci?

- Piloci są tylko drobnym trybikiem w machinie. Piloci robili to, co im kazano i tak, jak ich wyszkolono. Kompromitujące dla ministra Millera w czasie dzisiejszej prezentacji raportu było stwierdzenie, że piloci spóźnili się pół godziny i nie mieli czasu sprawdzić, że wyznaczone jako lotnisko zapasowe Witebsk nie było czynne tego dnia. Czyżby komisja wojskowa nie miała akt wojskowych opublikowanych w tygodniku „Wprost”? Przecież z tych akt wynikła, że lotniska zapasowe MON ustalał już po katastrofie. Grzegorz Napieralski powiedział dzisiaj , że według przepisów winny jest minister Arabski jako koordynator lotu. W związku z tym dla mnie winny jest premier oraz minister Klich. Winny jest minister Arabski, czyli premier Tusk oraz minister Klich. Cały świat dziwi się dlaczego Polska nie zwróciła się do NATO o pomoc przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej. Amerykanie mają klatkę po klatce to, co się stało. Amerykanie mają wszystkie rozmowy i znają prawdę. Dzisiaj sami dziwią się dlaczego Polska nie zwraca się do USA o pomoc, a jak zwraca się prokurator, to zostaje natychmiast zawieszony. Minister Miller wydawał się być dzisiaj zaskoczony pytaniem dziennikarza o zdjęcia satelitarne przebiegu katastrofy. Odpowiedział że jeśli nie są tajne, to dziennikarz będzie mógł obejrzeć cała ich talię. A dlaczego te zdjęcia mają być tajne? Te zdjęcia powinny zobaczyć wszyscy Polacy, a prokurator Pasionek powinien zostać odwieszony.

Kaczyński obarcza rząd…

- Czy gdyby Polska zwróciła się do NATO i USA o pomoc przy wyjaśnianiu katastrofy smoleńskiej, to uzyskalibyśmy tę pomoc?

- Oczywiście, tylko raport NATO byłby miażdżący dla tego premiera i rządu, który musiałby się od razu podać do dymisji. Przecież wiadomo było, że w raporcie Millera nie będzie złego słowa o ministrze Arabskim, Klichu, Millerze, czy premierze Tusku. NATO przestało nas szanować za serwilizm względem Rosji i niezabieganie o swoje prawa w NATO i z naszymi partnerami z USA. Dlatego Polska nie dostała patriotów. Jednak wśród rządu jest jedna osoba  z której Polacy mogą być dumni, to Radosław Sikorski – prawdziwy mąż stanu.

- Dlaczego już dzisiaj nazywa Pan Sikorskiego mężem stanu?

- Bo to jest człowiek, który może zmienić losy Polski na lepsze. On się tym nie chwali, ale to Radosław Sikorski zabiegał przez dwa lata ze swoją żoną o to, żeby firmy amerykańskie wydobywały gaz łupkowy w Polsce dzięki czemu Polska będzie się liczyła na świecie, będzie partnerem dla UE i będzie jeszcze bliżej związana z USA. Nie będziemy potrzebowali tarczy, patriotów, bo to Amerykanie będą nas chronić , chroniąc swoje interesy w Polsce.

- Radosław Sikorski może odegrać w przyszłości jeszcze większa rolę?

- Tak i tego boi się Donald Tusk. Premier wystawił Sikorskiego przeciwko Komorowskiemu w prawyborach PO, a sam poparł i grał na Komorowskiego, żeby osłabić Sikorskiego. Musze przyznać, ze Bronisław Komorowski coraz bardziej mi się podoba dzięki swoim odważnym i niezależnym od Donalda Tuska decyzjom. Widać, że Komorowski nie siedzi już pod żyrandolem Tuska, ale w dalszym ciągu uważam, że Sikorski byłby dużo lepszym prezydentem i nie miałby wpadek jak Komorowski. Jest znany i szanowany na świecie i mógłby bardzo pomóc Polsce swoimi kontaktami w USA. Polska będzie kiedyś stawiała pomniki Sikorskiemu, jeśli ruszy wydobycie gazu łupkowego.

- Ale szefowi MSZ zdarzają się też liczne wpadki.

- Oczywiście, choćby ostatnia, że w Polsce jest wielu myślących jak Breivik. Takich rzeczy się nie mówi, tym bardziej przebywając za granica. Jeden wariat z Łodzi nie oznacza, że w Polsce jest ich więcej.

- Służby w Norwegii zawiodły?

- Nie wydaje mi się, żeby policja, w Norwegii działa źle. Ten człowiek był doskonale przygotowany. Eksplodował duże ładunki uszkadzając duże ładunki wybuchowe wywołując panikę i wrażenie, że to jest atak Al-Kaidy na norweski rząd. Wszystkie siły policyjne zostały ściągnięte do centrum Oslo, żeby zabezpieczyć je przed kolejnymi atakami, dlatego nikt nie zajmował się wyspą. Nie powinniśmy krytykować Norwegii, kiedy polski kontrwywiad wojskowy nie potrafił ochronić polskich generałów, bo nie interesował się na jakim lotnisku będą lądować i iloma samolotami wyśle ich tam minister Arabski z ministrem Klichem.

- Czy w Polsce ktoś inny mógłby stanąć na czele rządu niż Donald Tusk?

- Oczywiście.

- PiS i Jarosław Kaczyński?

- Nie, dlaczego chce Pan ze mnie zrobić zwolennika PiS-u, którym nie jestem. Owszem znajdują się tam ludzie logicznie myślący jak np. Zbigniew Girzyński, ale w PO tez jest wielu porządnych ludzi. Najlepszy dla Polski byłby rząd fachowców. Tusk i Kaczyński nie są dobrym rozwiązaniem dla Polski. Zakończeń ten wywiad cytatem z Pawła Kukiza: „Kaczor i Donald do Disneylandu”.

- Dziękuję za rozmowę.

Koniec części drugiej.

Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz

Cz.1 Generał ostro krytykuje rząd: to oni są winni katastrofy

W pierwszej części rozmowy z Onet.pl gen. Sławomir Petelicki stwierdził: „Nie sądzę, żeby premier Tusk był tak honorowy żeby samemu poddać się do dymisji, ale może do niej zmusić Bogdana Klicha, by pokazać jaki jest sprawiedliwy”. Były szef jednostki GROM dodał, że Polska jest jedynym krajem, w którym w dwóch identycznych katastrofach samolotów wojskowych najpierw stracił prawie całe dowództwo lotnictwa, a następnie całe dowództwo sił zbrojnych z ich zwierzchnikiem na czele. „Tylu polskich generałów, ilu zginęło za rządu Donalda Tuska i kadencji Bogdana Klicha jako szefa MON nie zginęło podczas II wojny światowej. Minister Jerzy Miller wmawiał całej Polsce, że samolot którym leciał prezydent Lech Kaczyński z delegację był samolotem cywilnym. Wszyscy wiedzą, że to był samolot wojskowy z wojskową załogą”. Petelicki podkreślił, że kolejną osobą z rządu okłamującą społeczeństwo był sam premier Donald Tusk, który wmawiał wszystkim, że nie było innego wyjścia jak oddać Rosjanom całego śledztwa. „Po raporcie Millera spodziewam się dymisji premiera Donalda Tuska” – mówił. Były szef GROM-u dodał również, że trójkąt Tusk-Graś-Janicki jest nieusuwalny. „Szef rządu, rzecznik rządu i generał BOR, to osoby nie do ruszenia” – zaznaczył.

http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/amerykanie-maja-wszystkie-rozmowy-oni-znaja-prawde,3,4808246,wiadomosc.html

Przeczytaj także:

Ostrzeżenia dla Tuska: „pycha kroczy przed upadkiem”

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności, Wywiady | 1 Comment »

Profesor z PO – uszkodzenia samolotu przeczą prawom fizyki

Posted by tadeo w dniu 29 Lipiec 2011

 Myślę że po dzisiejszym raPOrcie warto wrócić do wywiadu z profesorem fizyki specjalistą od wytrzymałości materiałów

„Zjawisk fizycznych i myślenia logicznego nie da się oszukać” – z profesorem Zdzisławem Śloderbachem*, pracownikiem naukowym Politechniki Opolskiej na temat przyczyn „katastrofy smoleńskiej” rozmawia Grzegorz Bieniarz

13/05/2011

Według ekspertów duraluminiowy kadłub powinien rozpaść się na kilka części i powyginać a nie rozerwać się na tak drobne kawałki, na podstawie analizy zdjęć stwierdzono, że części te nie są zgniecione, pogruchotane czy zrolowane a po prostu rozerwane. Co więc spowodowało taki rodzaj zniszczeń?

Z nauki o wytrzymałości materiałów, którą wykładam na Politechnice Opolskiej, i którą zajmuję się zawodowo oraz z historii wielu innych podobnych katastrof, chociażby tej z 22 marca 2010 r. pod moskiewskim lotniskiem Domodiedowo –http://niepoprawni.pl/grafika/katastrofa-rosyjskiego-tu-204 (tam samolot w podobnych warunkach i o podobnych parametrach techniczno-konstrukcyjnych tylko popękał w kilku miejscach, nikt nie zginął byli tylko ranni) nic nie wskazuje, aby przy takim locie koszącym jaki wykonywał polski samolot z prezydentem, mógł on się rozpaść na tak drobne części. Przy zetknięciu z mokrą ziemią – podłożem mokrym, gliniastym, błotnistym (takie opisy gruntu znamy choćby z relacji reportera operatora TVP Sławomira Wiśniewskiego), który mówił, że ugrzązł w błocie i nie mógł szybko uciekać, czy wręcz się w nim zablokował. To wskazuje tylko na jedno: że musiała być inna przyczyna takiej destrukcji samolotu aniżeli zetknięcie samolotu z ziemią przy locie koszącym. Taką przyczynę, którą konsultowałem z innymi profesorami, tylko spowodować mogła „nietypowa, niekonwencjonalna” eksplozja. Wszystko wskazuje, że mogła to być eksplozja ładunku tzw. termobarycznego. Inni to nazywają bombą próżniową, eksplozją wolumetryczną, a jeszcze inni – bombą paliwową. Takie skutki rozczłonkowania kadłuba samolotu mogła spowodować tylko energia wywołana przez „specjalny” ładunek wybuchowy, a nie zetkniecie z grząską błotnistą ziemią, porośniętą rzadkim laskiem (samosiewnym młodnikiem) i jedną trochę grubszą brzozą.

Prof. Dakowski twierdzi, że taki rozpad jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba

Tutaj więc zgadzam się z Profesorem M. Dakowskim. Dodam jeszcze, że za wyjątkiem skrzydeł, kształt samolotu przedstawia duże cygaro. Jest to w mechanice albo geometrii kształt zwany – obłym, to znaczy, że taki kształt powoduje, że samolot mógł ocierać się stycznie o drzewa, chyba, że trafiłby dziobem (kokpitem) prosto w środek jakiegoś potężnego drzewa (takich tam nie było) i wtedy ten przód powinien być zmiażdżony. Ale nic nie świadczy, że kabina pilotów została zmiażdżona (wg świadków i zdjęć, kokpit samolotu owszem częściowo zdeformowany był widziany wraz z przypiętymi wewnątrz pilotami, nawigatorem i technikiem pokładowym oraz piątą osobą, którą był prawdopodobnie minister Kazana lub generał Błasiak – co zostało ostatnio raczej wykluczone). Taki kadłub ociera się (stycznie obija) o drzewa, a nie odbija od nich i jest jak długie cygaro (prześlizguje się między drzewami ocierając o nie) i oczywiście skrzydła przy tym koszą drobne drzewa. Więc tutaj profesor M. Dakowski ma zupełną rację. Poza tym nie jest to samolot wykonany z tektury czy z cienkich deseczek, że przy zderzeniu z takim podłożem mógłby się tak rozpaść. Ta rozpaść mógł się tylko samolot wykonany z tektury albo z cienkiego suchego drewna lub kruchego plastiku. Kadłub tych samolotów jest wykonany z duraluminiowej blachy o grubości przeważnie7,5 mm, który nie jest jednolity – on jest wzmacniany poprzecznymi popręgami i wzdłużnicami. To jest, jeżeli chodzi o konstrukcję, tzw. „zamknięta konstrukcja zbrojona i umacniana wzmocnieniami”. Poza tym to wszystko jest wzmacniane dodatkowymi wzajemnie wiążącymi się elementami podłogi, siedzeń, grodziami przedziałów bagażowych, salonek itp. Więc takie zniszczenie nie wskazuje absolutnie na efekt zejścia lotem koszącym, zetknięcia z ziemią i następnie ślizgania się po niej, rolowania i zgniatania się aż do zatrzymania – takich uszkodzeń ten samolot nie prezentuje. To są uszkodzenia innego rodzaju – on się rozpadł na drobne kawałki. Taki rozpad jest możliwy tylko przy eksplozji „specjalnego nietypowego, niekonwencjonalnego  ładunku wybuchowego”.

Wersja oficjalna głosi (wersja MAK), że samolot uderzył w ziemię w pozycji odwróconej o 180°, a odwrócenie wynikało z utraty części lewego skrzydła w wyniku kolizji z brzozą o średnicy 30-40 cm?

I znowu następna fizycznie niemożliwie sytuacja. Przecież ten samolot z ludźmi na pokładzie –ich było prawie stu, niech każdy średnio waży po 70 kg, czyli z bagażami dochodzi ok. 10 ton wagi lub więcej oraz paliwo. To przy wadze pustego samolotu – 80 ton, wychodzi nam łącznie waga ok. 100 ton. Przy prędkości minimum 270 km/ha według wersji, że przy 100 mnad poziomem tego jaru pilot dał sygnał PULL UP –odchodzimy na drugi krąg, pilot zwiększył ciąg –samolot poszedł troszeczkę do góry, wtedy zahaczył o drzewo, przy jeszcze zwiększonej prędkości (może ~ 300km/h). Czyli przy prędkości rzędu ok.300 km/h razy masa – prawie 100 ton to wychodzi ile wynosił pęd. I teraz, żeby ten samolot obrócić, to trzeba mieć potężną silę żeby mógł on wykonać obrót wokół swej osi czyli wykonać półbeczkę – czyli należałoby użyć potężnego momentu krętu, który taką masę obróci o 180°. Więc obrazowo potrzeba by co najmniej kilkanaście takich brzóz lub więcej, żeby coś takiego mogło nastąpić. Załóżmy więc teoretycznie, ale tylko po to żeby zbić fałszywe argumenty, że samolot byłby w stanie się obrócić – chociaż zaznaczam, że fizycznie było to niemożliwe – ale żeby jeszcze tym dowodem obalić te mylne teorie. Otóż góra kadłuba jest słabsza, i owszem wtedy nastąpiłaby być może śmierć tych wszystkich ludzi, kiedy samolot trąc tą górą o ziemię – nastąpiłoby zrolowanie i zgniecenie i ścięcie tych ludzi. Ale cały dół kadłuba, ten bagażowy, na którym czasami samolot ląduje awaryjnie – na brzuchu, jest przecież silniejszy i dużo bardziej wzmocniony. Oglądamy czasami na różnych relacjach i filmach z rzeczywistych katastrof, kiedy samoloty lądują na brzuchu, trąc podłożem o ziemię, pas lotniska lądują i nic się nie dzieje, dopóki nie wystąpi zapalenie się paliwa i jego wybuch. Kiedy się nie zapali to jest wszystko w jako takim „porządku”. Owszem część pasażerów doznaje obrażeń, może kilku umiera ale nie wszyscy jednocześnie!!! Tutaj natomiast wielkiego słupa ognia i dymu nie było i potężnego wybuchu także (tylko takie „plaśnięcie” – charakterystyczne dla eksplozji wolumetrycznej). Eksplozje te charakteryzuje stosunkowo mały huk, mały ogień i bardzo duże zniszczenia większe niż przy wcześniej stosowanych ładunkach. Ten samolot się nie zapalił i nie spalił, paliwo też nie wybuchło (wg świadków wszystkie rzeczy były ubrudzone ziemią i paliwem) w sensie takim jak to zwykle bywa, tylko został rozerwany. Cały więc ten dół samolotu (wzmocniony brzuch), który byłby wówczas obrócony do góry, przy tym lądowaniu na plecach samolotu powinien być prawie cały lub popękany. Tutaj natomiast i dół i góra kadłuba zostały rozerwane na drobne części. Je to wiec więc następny dowód naukowo-dedukcyjny, który świadczy, że wersja o tym że samolot wykonał półbeczkę i lądował na tzw. grzbiecie czyli obrócony do góry kołami jest nieprawdziwa. A wobec faktu takich i tego rodzaju zniszczeń nie znajduje potwierdzenia.

A czy da się za pomocą zjawisk fizycznych wytłumaczyć wersję, że samolot stracił 6,5 m część skrzydła po zderzeniu z brzozą, która w miejscu zderzenia miała średnicę 30-40 cm?

Fizycznie jeżeli ktoś nie widział jak wygląda to skrzydło, jakie są jego rzeczywiste wymiary i konstrukcja to przy ścięciu takiej brzozą, kiedy jeszcze ścięta część zostaje przy brzozie, to z fizycznego punktu widzenia rzadko się zdarza. Nawet kiedy jest jakaś wada materiału, z czego cynicznie śmiał się rzecznik rządu – pan Graś. Tak tylko może ironizować ktoś, kto nie ma w ogóle poczucia etyki kpiąc i mówiąc, że może ktoś to skrzydło nadpiłował i dlatego odpadło. Więc jeżeli brzoza została ścięta, to mógł być ślad wgniecenia, zdeformowania i innych uszkodzeń w tym skrzydle, ale nie odpadnięcia poprzez ścięcie części skrzydła. Od kiedy miękkie drzewo (brzoza) ścina metalowe wzmocnione konstrukcje? Nie odpadają też dwie części jednocześnie – jeżeli jest ich fizyczny i uderzeniowy kontakt. Jeżeli jest uderzeniowy niszczący kontakt fizyczny, to jest jeden zniszczony element, a ten drugi się nie tak nie niszczy. W zjawisku fizycznym tak jest. Chyba, że oba są takie same, z tego samego materiału. Ale to nie było możliwe, bo brzoza jest drewnem a skrzydło duraluminiowym metalem, poza tym jest ono wzmacniane żebrami obwodowymi i wzdłużnymi, przegrodami i tzw. grodziami oraz jest w nich także paliwo.

Według pilota kpt Janusza Więckowskiego samolot mógł z tego powodu nieznacznie się przechylić ale nie obrócić o 180 stopni?

Tutaj pan pilot, którzy wylatał tysiące godzin, ma rację. Nie zamierzam nawet z tym panem polemizować, bo to jest fachowiec i on wie co mówi. Ten samolot mógł rzeczywiście trochę się przechylić, tak jak np. czołg który wjedzie na kamień – też się troszeczkę przechyli, ale to nie znaczy, że się od razu wywróci. Czyli reasumując, mówię że samolot od uderzenia z brzozą trochę się przechylił a jego lot był w chwilę potem zostałby wyrównany i wypoziomowany.

Zastanawiający jest fakt, że przednia część kadłuba leżała w pozycji normalnej, natomiast część od skrzydeł do ogona była odwrócona o 180 stopni. Co mogło spowodować taki stan rzeczy?

To mogło wskazywać na to, że ten lot koszący, z chwilą zetknięcia z ziemią przestał być koszący i jedne części zachowywały się inaczej. Czyli były jakieś siły dodatkowe, które takie „wywrotki” i rozrzut spowodowały. Jeżeli kokpit na jednym ze zdjęć jest w widocznej pozycji – widać szyby, widać przód, jest to pokazane tylko w kilku fragmentach zdjęć na video (na tzw. stop klatkach) i trzeba to specjalnie zauważyć. Jest tak na pewnych zdjęciach zrobionych ze sfilmowanych ujęć z miejsca katastrofy. Więc przód kokpitu wyglądał w miarę „normalnie”, a kadłub był jakimiś dodatkowymi siłami, poskręcany, powywracany łącznie z kołami i rozczłonkowywany na drobne elementy. Ale to świadczy o tym, że on nie lądował na plecach, bo są zdjęcia, które pokazują, że koła z jednej części były całe ubłocone – to znaczy, że on tymi kołami dotknął ziemi, a nie, że uderzył w ziemię „na plecach”, odwrócony o 180°. A to, że ten kadłub miał jedne części tak a drugie tak poustawiane i porozrzucane? – Przy wybuchu, eksplozji to wszystko się rozlatuje, wywraca i ląduje w różny sposób. To by świadczyło także o budowie tego samolotu. Ja oglądałem tą konstrukcję i ona, składa się z czterech głównych części, oddzielonych grodziami. Idąc od przodu jest: kokpit czyli kabina pilotów, dalej są dwie salonki, pierwsza, za kabiną pilotów, prezydencka, następna jest salonka VIP-owska – tam siedzieli generałowie, ważniejsi ministrowie, a w dalszej trzeciej części tej największej, czyli przedziale pasażerskim siedzieli inni ludzie – posłowie, zaproszeni goście oraz jest czwarta część – ogon, gdzie są także silniki. I te cztery części są przedzielone grodziami. Przy eksplozji ładunku, przy spowodowaniu wybuchu, te cztery elementy zachowują się każda trochę inaczej. Salonki są dodatkowo wzmocnione płytami i stanowią jakby oddzielne umocnione skrzynki odgrodzone od siebie, części pasażerskiej i kokpitu grodziami, kokpit stanowi również oddzielna skrzynkę. One jakby wypadły osobno i nie w taki drobny mak się rozleciały. Największe zniszczenia były w kabinie pasażerskiej i w tych salonkach Prezydenta i VIP-owskich, które też zostały po uszkadzane, a ogon jak kokpit także odpadł. Takie skutki powoduje eksplozja, która, dodajmy, nie była w ogonie, w kokpicie, tylko w części pasażerskiej i chyba także w salonkach.

Jest Pan profesorem mechaniki i matematyki stosowanej. Czy taką wersję jaką Pan profesor prezentuje może potwierdzić każdy naukowiec z dziedziny fizyki, matematyki, mechaniki, czy innych dziedzin ścisłych na każdej polskiej uczelni i nie tylko polskiej? Czy jest to wiedza znana i w naukowym środowisku powszechna, ale nie jest przekazywana opinii publicznej?

Czy każdy? Nie wiem. Czy każdy tak analizował? Niektórzy panowie może robili różne analizy i wyciągali wnioski na podstawie dedukcji tak jak ja. Mnie to bardzo interesowało, również ze względu na moje zapatrywania, jakie mam, jeżeli chodzi o Polskę, o to, co dzieje się obecnie z naszym krajem i ze względu na moje przekonania patriotyczne. Zawsze mnie dziwiło i ciągle bardzo dziwi – ale być może taki jest dobór prelegentów – że w prezentacjach radiowych i telewizyjnych w zasadzie nie ma ekspertów z dziedziny mechaniki, wytrzymałości materiałów, aerodynamiki , dynamiki i kinematyki lotów. Najczęściej byli to dziennikarze albo jacyś inni pseudo eksperci, redaktorzy czasopism o tematyce lotniczej, byli także redaktorzy czasopism związanych z awiacją. Może ci panowie trochę wiedzą na temat historii lotnictwa, wiedzą powierzchownie na temat budowy samolotów i ich parametrach, cenie zakupu, miejscu produkcji – ale nie znają się na wytrzymałości materiałów, aerodynamice i kinematyce lotów. Jest wydział na Politechnice Warszawskiej – Wydział Mechaniki Energetyki i Lotnictwa tzw. MEL i na Politechnice Rzeszowskiej – Wydział Budowy Maszyn i Lotnictwa, gdzie na pewno profesorowie mają na ten temat wiedzę, ale ich nikt nie zaprasza. Znany jest mi tylko jeden profesor, który w tej kwestii zabrał głos publicznie i jest fizykiem. Jest to profesor Mirosław Dakowski, który pisał o tym na swoim blogu. Jest to profesor bardzo uznany, uczony o uznanej sławie i renomie, który wie co pisze!!! Więc ten jedyny profesor, który jest już autorytetem, czyli można powiedzieć, że jest nas dwóch, bo ja również te wszystkie tezy i wnioski profesora M. Dakowskiego popieram. Jedną sprawą, która mnie dodatkowo zaciekawiła, a o której się nie mówi to pojawienie się mgły. Przecież o 10.40 w kwietniu nie pojawia się nagle mgła sama. Mgła jest zjawiskiem, które zawsze pojawia się z samego rana. I mieszkańcy okolic Smoleńska, z którymi były wywiady, wypowiadali się, że z rana świeciło słońce a nawet potwierdzali to kontrolerzy lotu. Prawdopodobnie była to jedna z sugestii żeby podejście do lądowania mjr Protasiuk wykonał od strony wschodniej w kierunku zachodnim, a nie z zachodniej w kierunku wschodnim. Wówczas słońce miałby przed sobą i świeciło by mu w oczy. To podejście właśnie od strony zachodniej jest proste – tam nie ma tego jaru, tam nie ma tej nierówności – jest płaska powierzchnia i dobrze oświetlona. To z tej strony trzy dni wcześniej lądował samolot z premierem Tuskiem. Dlaczego mjr Protasiuk wybrał, sugerując się lądowaniem pod słońce, tą gorszą drogę podejścia??? Tego nie wiem, ale znając wcześniejsze relacje mjr Protasiuka, to wynika z nich, że także znał i to podejście i już wcześniej lądował z dwóch stron. Wybrał taki wariant, gdyż poinformowano go nad terytorium Rosji, że jest słońce i chyba wolał je mieć z tyłu niż z przodu. Jednak kontrola nie poinformowała go później, że tam zaczęła pojawiać się mgła, która jest zjawiskiem znowu atmosferycznie niewytłumaczalnym, bo mgły pojawiają się z rana i przed południem ustępują, najpóźniej do godz. 9.30 – 10.00. A tam mgła zaczęła się pojawiać po godzinie 10.00. Znowu następny niewytłumaczalny paradoks – akurat tego dnia. Z wypowiedzi mieszkańców okolic Smoleńska wynika, że szykowała się z rana bardzo ładna pogoda, bardzo ładny słoneczny dzień oraz, że po godz. 11.00 już mgły nie było. No więc jeżeli mówimy o realnym locie tego samolotu, o zjawiskach fizycznych, to nie możemy wkraczać w zjawiska parafizyczne – w jakieś nienormalne pojawienie się mgły, jakieś nienormalne roztrzaskanie się samolotu w drobny mak w błocie i (samosiewnym młodniku) nienormalne zachowanie się samolotu w końcowej fazie lotu itp.– takie rzeczy nie są normalne. Jeżeli wkracza tutaj dziedzina nauk technicznych, ścisłych, to musimy mówić językiem nauk ścisłych i takie zjawiska nie są normalne – chyba, że są w jakiś sposób przygotowane i specjalnie wywołane przez człowieka.

Profesor Dakowski w liście do prokuratury zawiadamiającym o popełnieniu przestępstwa napisał:Prawa fizyki, jak i prawa logiki, obowiązują bezwzględnie. Nie da się ichzmienić, bo są to prawa natury; stoją one ponadprawamigeo-polityki czy socjologii. (Treść listu tutaj)

Ja spotkałem profesora Dakowskiego kilka razy np. w Opolu czy w Głuchołazach w 2008 r. I jeżeli profesor M. Dakowski tak pisze, to ja jestem pewien, że profesor wie co pisze i się z nim utożsamiam, zgadzam i popieram jego wersję w tym temacie. Zjawisk fizycznych i myślenia logicznego nie da się oszukać, i że prędzej czy później prawda o tej katastrofie samolotu (zamachu???), zostanie wytłumaczona. W to musimy wierzyć, inaczej racjonalne, naukowe i logiczne myślenie nie miałoby sensu bycia w przyszłości!!!

*Zdzisław Śloderbach – Profesor PO doktor habilitowany inżynier, wykładowca na Politechnice Opolskiej posiadający na tej uczelni status profesora nadzwyczajnego. Specjalizuje się w takich dziedzinach jak: zastosowania matematyki w technice, mechanika ciała stałego, niezawodność i wytrzymałość, teoria sprężystości i plastyczności, naprężenia termiczne, technologia przeróbki plastycznej. Jego szereg prac z zakresu zastosowań matematyki w mechanice zostały wydane przez jedną z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie – Uniwersytet Berkeley w USA (drugie miejsce po Harvardzie w rankingu listy Szanghajskiej). Profesor był represjonowany w stanie wojennym i za swoją opozycyjną działalność został zwolniony z pracy w instutucie w Warszawie. W tzw. „wolnej” Polsce z przyczyn politycznych w 2004 r. nie został przyjęty do pracy na Politechnice Wrocławskiej. Odznaczony w 2006 r. Krzyżem „Semper Fidelis”. Posiada status pokrzywdzonego nadany mu przez IPN.

http://jmzt.salon24.pl/328513,profesor-z-po-uszkodzenia-samolotu-przecza-prawom-fizyki

Zobacz także:

Ostatnie sekundy lotu TU-154 – analiza prof. Nowaczyka

Macierewicz: To nie jest raport! To stek bzdur!

Posted in Katastrofa smoleńska, Polityka i aktualności | 1 Comment »

Ostatnie sekundy lotu TU-154 – analiza prof. Nowaczyka

Posted by tadeo w dniu 29 Lipiec 2011

Przeczytaj także:

Profesor z PO – uszkodzenia samolotu przeczą prawom fizyki

Macierewicz: To nie jest raport! To stek bzdur!

 

Posted in Katastrofa smoleńska | 3 Comments »

Warto pamiętać czytając raport Millera. „Dowody przetrzymywane są w Rosji, a przekazywane Polsce kopie były fałszowane”

Posted by tadeo w dniu 29 Lipiec 2011

Panowie spokojnieZdjęcie przedstawiające niszczenie łomem przez rosyjskiego żołnierza wraku polskiego tupolewa – kilkadziesiąt godzin po tragedii

List córki Ś.P. Wojciecha Seweryna do Prezydenta USA

Witam jako Polka i obywatelka Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Ale przede wszystkim witam Pana jako córka Wojciecha Seweryna, obywatela USA poległego wraz z  Prezydentem RP i 94 innymi wybitnymi Polakami w katastrofie polskiego Air Force One nad Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 r.

 Szanowny Panie Prezydencie,

Witam Pana na polskiej ziemi z radością i nadzieją,

Witam jako Polka i obywatelka Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Ale przede wszystkim witam Pana jako córka Wojciecha Seweryna, obywatela USA poległego wraz z  Prezydentem RP i 94 innymi wybitnymi Polakami w katastrofie polskiego Air Force One nad Smoleńskiem w dniu 10 kwietnia 2010 r.

Mój ojciec był rzeźbiarzem. Na krótko przed tragicznym lotem do Smoleńska pomnik jego autorstwa upamiętniający zbrodnię katyńską stanął na największym cmentarzu w Chicago. Kopię tego pomnika wiózł z sobą 10 kwietnia.

Przede wszystkim jednak wiózł myśli i uczucia milionów Amerykanów pochodzenia polskiego, dzięki wysiłkowi których Komisja Kongresu USA w 1954 r. udowodniła sowiecką odpowiedzialność za ludobójstwo katyńskie. W 70. rocznicę tej zbrodni mojego ojca i całą delegację spotkała śmierć równie okrutna i niesprawiedliwa.

Panie Prezydencie,

ponieważ jak mnie poinformowano  nie będziemy mogli spotkać się osobiście, więc proszę by wysłuchał Pan mojego głosu, obywatelki Stanów Zjednoczonych, która wraz z całą rodziną głosowała na Pana w ostatnich wyborach prezydenckich.

Od katastrofy minął ponad rok, a w dalszym ciągu nie opublikowano bezstronnego raportu wyjaśniającego tragedię smoleńską. Niektóre rodziny nie mogą nawet być pewne czy pochowały swoich bliskich. Mamy prawo przypuszczać, że rosyjska dokumentacja została sfałszowana. Przy sekcjach zwłok nie było polskich prokuratorów ani polskich lekarzy.

Wszystkie kluczowe dowody przetrzymywane są w Rosji i polscy specjaliści nie mogli ich zbadać, a przekazywane im kopie czarnych skrzynek były przez Rosjan fałszowane. Rosjanie dyktują Polsce i światu swoją, fałszywą wersję wydarzeń.

Dzięki pracy niezależnego Zespołu Parlamentarnego,części rodzin, mediów i niektórych pełnomocników, mamy prawo podejrzewać, że piloci do ostatnich chwil byli wprowadzani w błąd przez rosyjskich kontrolerów lotu z wieży w Smoleńsku. Wiemy też, że gdy na wysokości 100 m nad ziemią uświadomili sobie, że są w pułapce próbowali z niej uciec. Lecz przyrządy zostały zablokowane i na wysokości 15 metrów nad ziemią nastąpiła ostateczna katastrofa.

Dokładne dane na ten temat odczytali z twardego dysku komputera pokładowego specjaliści Uniwersal Avionics Systems Corporation z Redmond w USA. Ich raport znajduje się w National Transportation Safety Board. Ale tych danych nie uwzględniono w rosyjskim stanowisku, jedynym jakie zna opinia międzynarodowa.

Dlatego wraz z innymi rodzinami poległych zwróciliśmy się o powołanie przez Kongres USA niezależnej Komisji wyjaśniającej przyczyny smoleńskiej tragedii. 350 tysięcy podpisów popierających nasze stanowisko, w tym 50 tysięcy podpisów obywateli USA złożyli na ręce obecnej Przewodniczącej Komisji Spraw Zagranicznych Izby Reprezentantów Pani Ileany Ros-Lehtinen była Minister Spraw Zagranicznych RP Anna Fotyga, były Wiceminister Obrony Narodowej i przewodniczący Zespołu Parlamentarnego Antoni Macierewicz oraz Paweł Kurtyka, syn poległego w Smoleńsku Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Wierzę, że również Pan, Panie Prezydencie pragnie wyjaśnienia tej tragedii. Wierzę więc, że taka Komisja powstanie, bowiem wie Pan dobrze, że jest to jedyna szansa na wyjaśnienie tego co się stało!

Niech Bóg Pana błogosławi. Niech Bóg błogosławi Amerykę i Polskę.

Anna Wójtowicz, Chicago

źródło: Zespół Parlamentarny Ds. Zbadania Przyczyn Katastrofy TU-154 M z 10 kwietnia 2010 r.

http://wpolityce.pl./view/15646/Warto_pamietac_czytajac_raport_Millera___Dowody_przetrzymywane_sa_w_Rosji__a_przekazywane_Polsce_kopie_byly_falszowane_.html

Posted in Katastrofa smoleńska | Leave a Comment »

 
Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Dołącz do 384 obserwujących.